Znaleziono 0 artykułów
27.10.2022
Artykuł sponsorowany

„Libre”, czyli wolność

27.10.2022
Dua Lipa w kampanii YSL Libre / Fot. Materiały prasowe

Artystki, influencerki, modelki, mamy, biznesmenki, kobiety. Na co dzień w social mediach inspirują tysiące osób do tego, by odważnie spełniać swoje marzenia i walczyć o siebie. A czym dla nich samych jest poczucie wolności? Na to pytanie odpowiedziały nam Anna Halarewicz, Żaklina Ta Dinh, Superstyler, czyli Marta Lech-Maciejewska, oraz Maschines – Agnieszka Skrzeczkowska – i Way of Blonde – Karolina Brzuszczyńska – lokalne ambasadorki marki Yves Saint Laurent, która stworzyła zapach „Libre”.

– Mam świadomość, że dokonałem postępu w modzie i umożliwiłem kobietom dostęp do świata wolności, który do tej pory był dla nich zakazany – mówił Yves Saint Laurent o swoich osiągnięciach, także w wymiarze społecznym. Bo projektant dał światu o wiele więcej niż zjawiskowe kreacje. Nie wymyślił wolności, ale sprawił, że stała się bardziej inkluzywna poprzez zaadaptowanie męskich fasonów do podkreślenia kobiecości. Przełomowy był stworzony przez niego smoking, wcześniej dostępny wyłącznie dla mężczyzn, a który stał się wsparciem w drodze do kobiecej emancypacji.

Perfumy Yves Saint Laurent „Libre” to kontynuacja tej historii. Dziś mamy to szczęście, że wolność możemy już rozumieć w innych kategoriach – nie musimy zgadzać się na kompromisy między tym, jakie chcemy być, a oczekiwaniami innych, same definiujemy kobiecość poprzez swoje poglądy, zainteresowania, wybory oraz wygląd czy zapach. Perfumy „Libre” Yves Saint Laurent są nieuchwytnym symbolem wolności zawieszonej pomiędzy tym, co męskie i kobiece, bo te podziały są tylko w naszych głowach.

Elegancka struktura zapachu zbudowana jest na napięciach pomiędzy tym, co seksowne, a tym, co cool. Kompozycję otwiera olejek z gorzkiej pomarańczy z dodatkiem olejku z francuskiej lawendy, czarnej porzeczki i olejku mandarynkowego, które w nucie serca przenikają się z jaśminem. Nutą spajającą „Libre” jest połączenie otulającej wanilii z piżmem, ambrą i cedrem, które nadają kompozycji spektakularne wykończenie.

Fot. Materiały prasowe

Wszystko to składa się na zmysłową definicję wolności według Yves’a Saint Laurenta. Marka chce odkrywać różne jej oblicza razem ze swoimi lokalnymi ambasadorkami. Z tej okazji spotkaliśmy się z nimi w warszawskim pop-upie YSL „Libre” w Centrum Handlowym Westfield Arkadia, gdzie do 29 października klientki i klienci mogą nie tylko poznać bliżej wyjątkowe perfumy i ich historię, lecz także wygrać akcesoria Saint Laurent oraz kosmetyki YSL. W tym symbolicznym miejscu, zainspirowani kampanią perfum „Libre” z Duą Lipą, zadaliśmy każdej z naszych bohaterek pytanie, czym dla niej jest wolność.

Anna Halarewicz: Wolność to powietrze

– Wolność jest jak powietrze, zwłaszcza w życiu artystki. Swoboda kreacji jest dla mnie najważniejsza i niezbędna do tworzenia – mówi ilustratorka Anna Halarewicz. Praca wypełnia jej życie, a wolność czuje przy każdym pociągnięciu pędzla. – To ja decyduję, jakie dzieło wyjdzie spod mojej ręki i jak przemówi w moim imieniu – podkreśla.

Anna Halarewicz / Vogue.pl

Jej zdaniem wolność doceniamy najbardziej w sytuacjach, kiedy ją tracimy. – Jako artystka mam ogromny przywilej, że każdego ranka mogę decydować o tym, co namaluję. Czuję wolność wypowiedzi, nie muszę tworzyć w ukryciu czy pod pseudonimem – mówi.

Żaklina Ta Dinh: Wolność to niezależność

Zapytana o to, czym dla niej jest wolność, Żaklina podzieliła się z nami historią z dzieciństwa. Jako sześciolatka wymarzyła sobie zielone trampki, jednak usłyszała od taty, że musi na nie zapracować. Przez kilka dni wykonywała zlecone przez rodzica prace, które miały dać jej lekcję szacunku do pieniędzy, ale dały jej dużo więcej. – W tej lekcji najważniejsze dla mnie było to, że naprawdę poczułam wolność, która była swojego rodzaju poczuciem niezależności. Sama sobie na buty zarobiłam, sama wybrałam takie, które ja chciałam. Wtedy zrodziło się we mnie przekonanie, że nikt nie będzie mówił mi, jak mam wyglądać i w co się ubierać. Niezależność to moja wolność – opowiada.

Żaklina Ta Dinh / Vogue.pl

Niemal rok temu życie Żakliny zmieniło się diametralnie – została mamą. Czy w macierzyństwie da się odnaleźć wolność? – Jako mama mogę przekazać wolność swojemu dziecku – odpowiada. – Wartości, które są ważne dla mnie i które zapewniają mi wolność.

Na co dzień poczucie wolności, na które zapracowała sobie przez cały tydzień, daje jej zrzucenie stanika, spędzenie dnia w piżamie i oddychanie pełną piersią. – Moim osobistym wyrazem wolności jest też muzyka, wczuwanie się w nią, emocje, jakie we mnie wywołuje, ale i ekspresja, jaką mogę przez nią wyrazić – mówi.

Superstyler: Mój styl jest wyrazem mojej wolności

– Wolność to dla mnie przede wszystkim niezależność – mówi bez zastanowienia Marta Lech-Maciejewska, znana w social mediach jako Superstyler, właścicielka marki Spadiora. Kojarzymy ją jako postać niezwykle barwną i wyrazistą, ale jak się okazuje, nie zawsze tak było. – Wyrastałam w środowisku, które próbowało wtłoczyć mnie w ramy zarówno estetyczne, jak i światopoglądowe. Dlatego wolność dla mnie to też umiejętność wyzwolenia się z tego stereotypowego świata i wyrażanie siebie poprzez każdy element w moim życiu. Zaczynając od tego, jak piję kawę, jak się uśmiecham, w jaki sposób maluję usta, jak czeszę włosy czy jakich perfum używam – wyznaje Marta. – To wszystko jest dla mnie wyrazem mojej wolności.

Marta Lech-Maciejewska / Vogue.pl

– Wolność przejawia się w ogromnej świadomości siebie, w tym, jak żyjemy, postępujemy, jak traktujemy innych ludzi, ale także w stawianiu granic i pokazywaniu, jak chcemy być traktowani przez innych ludzi – opowiada projektantka. Zapytana o to, kiedy czuje się wolna, odpowiada, że to poczucie daje jej tworzenie: – Twórczy element napełnia mnie wolnością.

Z kolei wolność zapewniają jej ludzie, którymi się otacza i którzy nigdy tej granicy nie przekraczają, ale także praca dla siebie, na własnych zasadach.

Maschines i Way of Blonde: Wolność na własnych zasadach

Agnieszka Skrzeczkowska, czyli Maschines, i Karolina Brzuszczyńska, znana jako Way of Blonde, codziennie z dumą manifestują swoją wolność m.in. w social mediach. Zgodziły się opowiedzieć nam, czym jest dla każdej z nich. – To życie na własnych zasadach, realizowanie się, bycie niezależną, bycie z osobą, którą się kocha, i niepatrzenia na to, co myślą o nas inni – mówi Karolina. A Agnieszka dodaje: – Dla mnie wolność to możliwość wyrażania siebie na tysiące różnych sposobów bez oceny innych ludzi.

Każda z nich jest silną osobowością, czy to nie ogranicza wolności drugiej osoby w związku? Zapytane o to przyznały, że nigdy nie zastanawiały się nad tym, a ich zgodność wynika z podobnego podejścia do związku. – Na początku realizowałyśmy się osobno, teraz robimy to razem – przyznaje Karolina. Agnieszka zaś dodaje: – Nie wyobrażam sobie, jak można ograniczać wolność drugiego człowieka. Kiedy Karolina chciała zawalczyć, na początku byłam negatywnie nastawiona, bo bałam się o nią. Ale dałyśmy sobie wolność w realizowaniu swoich pasji i wspieramy się w tym.

Maschine i Way of Blonde / Vogue.pl

Choć dziewczyny czują się wolne i wspierają się w tym poczuciu, to niestety osobom LGBT+ w Polsce odmawia się pełni wolności. Jak radzą sobie mimo to? – Wolność w tym kraju wiele nas kosztowała, m.in. przebite opony w samochodzie, kartki z pogróżkami za wycieraczką czy groźby śmierci – opowiada nam Karolina. – Ale myślę, że dla wolności i tak warto jest żyć na własnych zasadach – przekonuje.

– Idziemy pod prąd, bo uważamy, że trzeba w życiu robić to, co uważa się za słuszne – dodaje Agnieszka. – Robimy wszystko, by to, co może i nie podoba się innym, ale dzieje się na co dzień, stało się powszechne. W tym wszystkim najważniejsze jest moje szczęście i moje poczucie wolności, a nie to, co myślą o nas inni. Wolność daje nam szczęście i power do życia – mówi Maschines, a Karolina kontynuuje: – Staramy się inspirować innych, by też poczuli się wolni. Kiedy osoby z mniejszości otwierają się i pokazują, że chcą żyć jak wszyscy i nie pozwolą, by ktoś wchodził z butami do ich życia, to przekraczają granice, które w naszym kraju ktoś ciągle próbuje nam stawiać.

Poza misją, którą dziewczyny starają się realizować swoimi postawami, są też drobne sytuacje, które dają im poczucie wolności, jak chociażby chodzenie po mieście za rękę czy wspólny taniec na imprezie. Niestety przyznają, że nie mogą czuć się do końca wolne przez to, że w naszym kraju ktoś nieustannie próbuje odmówić im wolności. – Jeżeli ktoś mi czegoś zabrania, ale ja sama, widząc, że to nie jest w porządku, nie zabraniam sobie tego, to czuję się wolna – mówi Agnieszka. – Czujemy się wolne, ale czujemy też ograniczenia ze strony społeczeństwa, na co sobie nie pozwalamy. Chciałabym, aby inni dojrzeli do tego, że nie wolno ograniczać siebie – dodaje.

Zapytane o to, co daje im poczucie wolności, odpowiadają: – Stworzyłyśmy sobie alternatywny świat, w którym mamy absolutne poczucie wolności – tłumaczy Karolina. Ale wolność dają im także podróże. – Wiemy, że nikt nas tam nie zna, jesteśmy tam tylko na chwilę, możemy być sobą i okazywać sobie uczucia. Mimo że w Polsce też to robimy, to mamy zachowaną rezerwę – mówi Karolina, a Agnieszka dodaje: – Ja czuję się wolna, kiedy po pracy wracam do domu, wita mnie gromadka zwierząt, razem z Karoliną gotujemy i po prostu jesteśmy ze sobą. To szczęście i wolność w jednym.

Ewelina Kołodziej
Proszę czekać..
Zamknij