Znaleziono 0 artykułów
27.03.2019

10 kultowych miejsc w Gdańsku

Stocznia Gdańska (Fot. M.Szajewski)

Zachwyca tempem rozwoju, choć szanuje swoją tradycję. Gdańsk, pozostając miastem otwartym na świat i wolnym od stereotypów, przyciąga nowe pokolenie podróżników.

Stocznia Gdańska

Stocznia Gdańska (Fot. M. Szajewski)

Monumentalna stocznia przez wiele lat była miejscem wielkich historycznych przemian. Dziś wiedzie też życie nocne, stając się nowym centrum kulturalnym i towarzyskim. Wiosną i latem na terenach postoczniowych można dobrze zjeść, posłuchać muzyki, zaczerpnąć kultury i sztuki, a nawet potańczyć. Adresem do zapamiętania jest otoczona halami ulica Elektryków, słynna już z imprez pod chmurką. To tu mieści się klub koncertowy B90, odbywają się potańcówki, cykliczne targi, śniadania i brunche. Rzut beretem stąd do 100-czni, czyli zbudowanej z kontenerów przestrzeni wypełnionej punktami gastronomicznymi i pracowniami artystów. To wszystko z górującymi nad głową żurawiami i majaczącymi w oddali kadłubami statków.

Galeria murali na Zaspie

Murale w dzielnicy Zaspa (Fot. Beata Zawrzel/REPORTER)

Gdańska Zaspa wydaje się PRL-owskim osiedlem, jakich wiele. Warto jednak przekonać się, że jest zupełnym przeciwieństwem ponurej blokowej szarości. Olbrzymie murale, przedstawiające uniwersalne symbole i ikony związane z historią Gdańska i Polski, a także malunki całkiem abstrakcyjne i osobiste, zdobią kilkadziesiąt ścian szczytowych budynków. Zaspa, zbudowana w latach 70. i 80. na terenie dawnego lotniska, miała być ucieleśnieniem modernistycznych marzeń o doskonałym organizmie urbanistycznym. Gdy już miała osunąć się w ponurą szarość charakterystyczną dla takich blokowisk, z odsieczą ruszyli miejscy artyści. Pierwsze murale pojawiły się w 1997 roku, a od 2009 zaczęto organizować tu Festiwal Monumental Art. Z osiedlem związana jest także Gdańska Szkoła Muralu. Po Zaspie można spacerować z przewodnikiem lub z aplikacją Foursquare.

Wyspa Sobieszewska

Wyspa Sobieszewska (Fot. Maciej Nicgorski)

Oddalona od centrum Gdańska o 15 kilometrów, pachnie sosnami, które obrastają wydmy. Zróżnicowana przyroda Wyspy Sobieszewskiej o statusie obszaru chronionego krajobrazu, jej szerokie plaże, gęste lasy i ptasie rezerwaty zachwycają turystów z całej Europy. Nie trzeba jednak bać się parawanów i imprezowiczów. Na wyspę ściągają głównie pary i rodziny, aby w spokoju poleżeć na plaży. A każdy znajdzie tu sobie miejsce, bo piasek ciągnie się aż przez 11 kilometrów. Urlop na wyspie to nie tylko relaks, lecz także pożytek dla zdrowia – sobieszewski klimat ma właściwości hartujące, powietrze jest bogate w jod, olejki eteryczne i żywiczne substancje bakteriobójcze. Naturalne sanatorium!

Filharmonia Bałtycka

Filharmonia Bałtycka (Fot. Marek BAZAK/East News)

Gdańska Orkiestra Symfoniczna powstała w 1945 roku i przez ponad 50 pierwszych lat nie miała się gdzie podziać. Ceglane zabudowania na wyspie Ołowianka służyły wtedy elektrociepłowni Wybrzeże zaopatrującej miasto w prąd. Domem orkiestry i zarazem największą instytucją życia muzycznego w północnej Polsce kompleks stał się dopiero w 2005 roku, po długim procesie rewitalizacji. Dziś na Ołowiankę ciągną melomani z całej Polski, bo filharmonia gości największe gwiazdy muzyki, oraz spacerowicze ciekawi Alei Gwiazd.

Europejskie Centrum Solidarności

Europejskie Centrum Solidarności (Fot. Grzegorz Mehring)

To kolejne miejsce związane z historią Gdańska. Tuż koło głównej bramy prowadzącej do Stoczni Gdańskiej zacumowana jest imponująca bryła, która powstała po to, by pomieścić ogromne znaczenie i symbolikę Solidarności w historii Polski i Europy. Interaktywna wystawa, którą można oglądać w centrum, przeprowadza nas przez historię Solidarności, podsuwając archiwalne nagrania, zdjęcia i pamiątki. Oprócz ekspozycji stałej do ECS przyciągają także wydarzenia, spotkania i dyskusje oraz ogromna biblioteka, przy której działa klub książki. Funkcje budynku są równie fascynujące co jego bryła, zaprojektowana przez wyłonioną w międzynarodowym konkursie gdańską pracownię Fort. Pokryty rdzawą blachą gmach przypomina statek, ale jego sylwetka jest dynamiczna. Dzięki układowi płyt, przeszkleń i szczelin okiennych wygląda, jakby pruł przez fale.

Murale w dzielnicy Zaspa (Fot. Beata Zawrzel/REPORTER)

Garnizon Kultury

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

#GarnizonKultury, #Euro2016, #Garnizon, #trawnik, #StaryManeż

Post udostępniony przez Garnizon Kultury (@garnizonkultury)

Rewitalizacja terenu dawnych pruskich koszar to przykład fantastycznego wykorzystania architektonicznych skarbów miasta. W odnowionych budynkach stworzono kulturalne centrum Wrzeszcza. Można tu dobrze zjeść, zrobić zakupy, odpocząć i zainspirować się do twórczego działania. Mieszczący się w głównym budynku koncept Sztuka Wyboru łączy w sobie galerię sztuki z księgarnią, kawiarnią, sklepem z dizajnem i modą. Tuż obok mieści się przestrzeń wystawiennicza, gdzie można wpaść na wernisaż, spotkania z artystami czy kreatywne warsztaty. Są też lofty, apartamenty, biura i restauracje, szkoła tańca, ekobazar, a nawet browar. Częścią kompleksu jest też rozległy park z zabytkowym starodrzewem, który aż prosi się o piknik.

Gdański Teatr Szekspirowski

Gdański Teatr Szekspirowski (Fot. Rafał Małko)

Z zewnątrz surowy monolit, który wydaje się tu stać od wieków (w końcu postawiono go na miejscu, gdzie od początku XVII wieku funkcjonował budynek Szkoły Fechtunku, czyli pierwszy publiczny teatr ówczesnej Rzeczypospolitej), w środku przytulna, tajemnicza i drewniana przestrzeń, inspirowana teatrem elżbietańskim. Wystarczą trzy minuty, żeby nad główną sceną pokazało się niebo. Umożliwia to otwierany dach – tak jak i całość zaprojektowany przez włoskiego architekta Renato Rizziego. W Teatrze Szekspirowskim obejrzeć można nie tylko klasyczne sztuki mistrza ze Stratfordu, lecz także koncerty i projekcje filmowe. Teatr prowadzi też działalność edukacyjną – organizuje Festiwal Szekspirowski, prowadzi spotkania, wykłady i warsztaty teatralne.

Dolny Wrzeszcz

Dolny Wrzeszcz pełen jest sprzeczności. Nowe łączy się tu ze starym, modne ze staroświeckim. Perełką i jednocześnie główną tętnicą dzielnicy jest ulica Wajdeloty. Niegdyś zapomniana, zniszczona i niebezpieczna, kilka lat temu przeszła spektakularną przemianę. I od razu przyciągnęła młodych ludzi. Wegańskie knajpki, sklep less waste i barber sąsiadują tu z antykwariatem, zakładem krawieckim i sklepem zielarskim. Zarówno mieszkańcy, jak i turyści przyjeżdżają tu do Kurhausu na szybki przelew, a potem na tradycyjne lody do Kwaśniaka. Z rożkiem w dłoni warto przejść się kolorowymi uliczkami i popodziwiać misterne balkony, sztukaterie i inne detale, w które obfitują eklektyczne mieszczańskie kamienice.

Carillony

Carillony (Fot. Marek Lasyk/Reporter)

Złożone z dziesiątek dzwonów o wadze kilkunastu ton, dźwięczą tak donośnie, że gdy ktoś tylko dotknie drewnianej klawiatury, słyszy je pół miasta. Carillony to instrument niszowy, ale charakterystyczny dla Gdańska, bo to jedyne miasto w Polsce, w którym znajdują się carillony koncertowe, czyli złożone z co najmniej 23 dzwonów wieżowych. Koncerty odbywają się w Gdańsku cały rok, ale latem są wyjątkowo przyjemne. Dźwięku dzwonków można bowiem posłuchać także na świeżym powietrzu, np. w zamkniętym na co dzień ogrodzie kościoła św. Katarzyny czy w parkach, do których zajeżdża carillon mobilny. W pierwszy weekend sierpnia odbywa się z kolei Gdański Festiwal Carillonowy, który ściąga do miasta wirtuozów z całego świata. Repertuar? Od baroku po współczesność, ale do wtóru dzwonów zdarzyło się już grać DJ-om.

Dom Uphagena

Dom Uphagena - Muzeum Gdańska, (Fot. Dariusz Kula, mat. Muzeum Gdańska)

Mimo że stoi przy zatłoczonej turystami ulicy Długiej, warto wziąć go pod uwagę, planując spacer po mieście. Dom Uphagena jest bowiem prawdziwą gratką dla estetów. To jedyna w Polsce i jedna z niewielu w Europie otwarta dla zwiedzających kamienica mieszczańska z XVIII wieku. Kupił ją w 1775 roku Johann Uphagen i przez lata modernizował wnętrza. Po jego śmierci pozostała w rękach jednej rodziny, a następnie została przez Niemców przekształcona w Muzeum Wnętrz Mieszczańskich. Jest w nim co oglądać – wrażenie robią pełne przepychu meble i ozdoby, dekoracyjne boazerie, tkaniny i sztukaterie, świeczniki i obrazy. Wzory i kolory połączono tak śmiało, jakby maczał w tym palce Gianni Versace.

Katarzyna Stadejek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę