Znaleziono 0 artykułów
26.07.2019

10 najmodniejszych kierunków podróży na 2019 rok

26.07.2019
Peloponez (Fot. Getty Images)

Branża mody nie ma wątpliwości. W tym sezonie urlopowym influencerki poszukują przygód, smaków i wrażeń na rajskich plażach Mozambiku, Tasmanii i Gwadelupy, w zaułkach Matery, Nowego Orleanu i Mumbaju oraz na odludziach Patagonii, Highlands i Normandii. Warto się tam wybrać, póki nie zaleje ich spragnione lajków na Instagramie morze turystów. 

Peloponez

Peloponez (Fot. Getty Images)

Podczas gdy na greckich wyspach pełno turystów już od późnej wiosny, w najdalej wysuniętej na południe części Grecji, czyli na Peloponezie, można odetchnąć pełną piersią. Na liście atrakcji znalazły się Korynt, Olimpia z pierwszym stadionem otoczonym wiekowymi gajami oliwnymi, Epidauros z ogromnym kamiennym teatrem greckim i klimatyczna Monemwasia, czyli maleńka wyspa, na którą można się dostać przez kamienny tunel. Odpoczynek od zwiedzania gwarantuje Riwiera Olimpijska, na której więcej jest Greków niż przyjezdnych. Peloponez jest krainą wyjątkowo urodzajną, co znajduje odzwierciedlenie w obfitości smaków tutejszej kuchni. Jada się tu sporo ryb, baraniny i koźliny, a także warzyw, serów i oczywiście oliwy. Jako zagłębie winiarskie półwysep może się pochwalić większą liczbą winnic i odmian winogron niż cała reszta Grecji razem wzięta. Tutejsza specjalność to retsina, wino o delikatnie sosnowym aromacie. 

Matera

Matera (Fot. Getty Images)

Mało kto o nim słyszał, ale wykute w kamieniu miasto należy do najstarszych na świecie. Jego początki sięgają czasów kamienia łupanego, kiedy to zaczęto drążyć w skałach groty. Przez całe lata było włoskim symbolem nędzy, jeszcze 70 lat temu nie było tubieżącej wody ani elektryczności, a 90 proc. mieszkańców było analfabetami. Dziś położona 70 km od Bari Matera wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a dzielnica Sassi, czyli najstarsza część miasta, została odrestaurowana i tchnięto w nią życie. W kamiennych grotach urządzono luksusowe hotele, galerie i restauracje. Można w nich zjeść najznakomitsze przykłady włoskiejcucina povera, czyli focaccię, orecchiette z liśćmi rzepy i panzerotti, pierogi z pomidorami, mozzarellą i szynką smażone w głębokim tłuszczu, a na deser lawendowe lody.

Highlands

Highlands (Fot. Getty Images)

W najrzadziej zaludnionym obszarze Europy łatwiej spotkać rudą szkocką krowę niż człowieka. Północna Szkocja swoim surowym krajobrazem przypomina Skandynawię, a region Highlands, rozciągający się na jej wschodnim wybrzeżu, przyciąga podróżników spragnionych wypoczynku z dala od cywilizacji. Gęste dębowe lasy, gorące źródła, wrzosowiska, kanciaste zbocza i miękkie, pokryte mchem równiny dają możliwości wędrówki, wspinaczki i przede wszystkim relaksu w komfortowych hotelach takich jak Killiehuntly Farmhouse & Cottage. W samym sercu Highlands leży słynne jezioro Loch Ness z tajemniczym potworem pływającym ponoć w jego odmętach. Region obejmuje także pobliskie wyspy, a wśród nich Skye, na której nierealnie wręcz majestatyczne zielone wzgórza, jeziora i klify wyglądają jak namalowane na płótnach dawnych mistrzów. Do pierwszej połowy XIX wieku nielegalnie produkowano tu whisky, dziś w destylarniach można zrobić własny blend lub sparować trunek z lokalnie wyrabianą czekoladą.

Highlands (Fot. Getty Images)

Nowy Orlean

Nowy Orlean (Fot. Getty Images)

Najbardziej europejskie z amerykańskich miast, wyróżniające się niepowtarzalnąarchitekturą stworzoną przez Francuzów i Hiszpanów, przypomina nieco kolorowe miasteczka znad Morza Śródziemnego. Jeszcze więcej tu jednak luzu, a uliczki rozbrzmiewają narodzonym w Luizjanie jazzem. Największe miasto stanu słynie z życia towarzyskiego, klimatycznych kafejek i barów, a przede wszystkim z cudownego miksu kultur. Warto zwiedzić miasto wzdłuż i wszerz, odpocząć nad rzeką Missisipi i zagadnąć barmana na temat historii miasta. Koniecznie trzeba tu spróbować beignets (najlepiej z kultowej Cafe du Monde), czyli obsypanych cukrem pudrem pączków, kanapki po’boy i owoców morza w stylu kreolskim lub kajuńskim.

Patagonia

Patagonia (Fot. Getty Images)

Nieokiełznana kraina dzielnie broni się przed komercjalizacją, a więc gwarantuje wakacje w objęciach nieskażonej niczym przyrody. Rozpościera się na południowym terytorium Argentyny i Chile. Wśród gór pełzną lodowce, w tafli czystych jezior odbijają się ośnieżone szczyty Andów, a nocą nic nie przysłania blasku Drogi Mlecznej, która świeci na niebie jasną wstęgą. Można tu jeździć konno, obserwować zwierzęta i ptaki, pływać, wspinać się i wędrować. Właśnie otwarto trasę, która ma ponad 2 tys. km długości, a wiedzie przez 16 patagońskich parków narodowych. Kto chce w pełni wypocząć, niech zdecyduje się na luksusowy resort Explora, który nie oferuje Wi-Fi ani telewizora, a za to panoramiczny widok na góry z okna każdego pokoju. Warto spróbować zwłaszcza lokalnych win i owoców morza z obu oceanów.

Mumbaj

Mumbaj (Fot. Getty Images)

Mumbaj to miasto kontrastów, które nie daje o sobie zapomnieć. Brytyjska architektura kolonialna sąsiaduje tu z bogato zdobionymi indyjskimi pałacami, a życie tętni całą dobę. Rozwijają się tu branże filmowa i artystyczna, co wpływa na kreatywną atmosferę tego miejsca. Najwięcej dzieje się w modnej dzielnicy Juhu, gdzie przy szerokiej plaży można pograć w krykieta, obejrzeć teatr eksperymentalny czy poznać eleganckie barowe zagłębie miasta. Tu mieszkają gwiazdy Bollywood, mieszczą się ajurwedyjskie kliniki wellness i szkoły jogi. Wzdłuż wybrzeża można znaleźć najbardziej luksusowe hotele, sklepy i restauracje, a wśród nich 14 najlepszych lokali na indyjskiej liście 50 Best Restaurants. Gotuje w nich nowa generacja szefów kuchni, dla których priorytetami są sezonowość, lokalność produkcji i podkreślanie różnorodności indyjskich kuchni regionalnych.

Tasmania

Tasmania (Fot. Getty Images)

Największą z australijskich wysp od kontynentu różnią pogoda i styl życia. Rzadko jest upalnie, a czas płynie powoli. Najelegantsze hotele rozrzucone są w najbardziej odosobnionych miejscach wyspy i oferują widoki nie z tej ziemi, programy odnowy i doskonałe lokalne jedzenie. Choć największym bogactwem wyspy jest przyroda – poszarpane wybrzeże, długie szlaki do wędrówek, niezwykłe zwierzęta i ptaki – jest co robić także w Hobart, stolicy Tasmanii. Działa tam na przykład fantastyczne muzeum MONA (Museum of Old and New Art), określane jako wywrotowy odpowiednik Disneylandu dla dorosłych. Tuż przy muzeum jest hotel o tej samej nazwie z biblioteką, teatrem i otwartą salą koncertową. 

Tasmania (Fot. Getty Images)

Mozambik

Mozambik (Fot. Getty Images)

Nie kojarzy się z wakacjami, bo nikt go nie reklamuje. A w Mozambiku jest wszystko, co potrzebne, żeby spędzić rajski urlop. W wybrzeże wgryzają się kameralne zatoczki, w których można nurkować i podziwiać rafę koralową. Woda jest ciepła i czysta, nad głowami szumią palmy kokosowe. Tutejsze wschody i zachody słońca zalewające plażę różowym światłem nie mają sobie równych. W Maputo, stolicy kraju zbudowanej przez Portugalczyków, tętni życie nocne, w Parku Narodowym Gorongosa można obserwować dziką przyrodę, w archipelagu rozgościły się resorty, w których można luksusowo wypocząć i skakać do oceanu prosto z wejścia. Można tu też za wszystkie czasy najeść się cudownie świeżych ryb i owoców morza.

Gwadelupa

Gwadelupa (Fot. Getty Images)

Choć to jedna z wysp Karaibów, oddalona od Polski o 8 tys. km, należy do Unii Europejskiej. Gwadelupa ma dwie twarze. Prawe skrzydło wyspy obfituje w rajskie plaże z drobnym białym piaskiem i palmami kokosowymi, można tu uprawiać sporty wodne i podziwiać 30-metrowe klify. Wschodnia część spodoba się miłośnikom dzikiej przyrody, raf koralowych, wodospadów, wulkanicznych plaż i dżungli. Bez względu na czas pogoda jest tu bajkowa, choć w porze deszczowej (od lipca do października) trzeba przygotować się na gwałtowne i krótkie ulewy. Na Gwadelupie dominuje aromatyczna kuchnia kreolska, łącząca wpływy afrykańskie, hinduskie i europejskie. Wszędzie można też kupić klasyczne francuskie bagietki i croissanty, cudownie dojrzałe owoce i sok z młodego kokosa, w sam raz na upał.

Normandia

Normandia (Fot. Getty Images)

Wyłaniająca się z oceanu wyspa Mont Saint-Michel, malownicza architektura Honfleur, inspirująca swego czasu impresjonistów, zapierające dech widoki, klify w Etretat wgryzające się w skłębioną wodę. Normandia urzeka nie tylko wybrzeżem usianym rybackimi wioskami, ale także miastami i miasteczkami w głębi lądu, na przykład Rouen czy Giverny. To tam mieszkał i malował Claude Monet, a dziś można zwiedzić jego dom i przepiękny ogród, do tej pory znany z płócien mistrza. Normandia zachwyca także kuchnią. Można tu zjeść wspaniałe mule (koniecznie z frytkami), ostrygi i inne owoce morza, świeże ryby oraz jak na Francję przystało, pieczywo, sery (ten typowo normandzki to Neufchâtel, miękki ser pleśniowy często wyrabiany w kształcie serca), naleśniki. A toast wznosi sięcalvadosem.

Katarzyna Stadejek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę