Znaleziono 0 artykułów
28.04.2019

Alicja Kwade: Na dachu wszechświata

Alicja Kwade, ParaPivot, Installation view, The Metropolitan Museum of Art, 2019 The Roof Garden Comission,  ( Fot. Hyla Skopitz)

– To wielkie wyróżnienie dla artysty – stwierdza Alicja Kwade, która na specjalne zaproszenie Metropolitan Museum of Art wykonała instalację w formie galaktyki. W swojej twórczości polsko-niemiecka rzeźbiarka przekłada ciężar teorii naukowych na liryczny język sztuki.

Nowojorskie Metropolitan Museum of Art przechowuje w swoich zbiorach ponad dwa miliony arcydzieł: od paleolitycznych krzesiw, po multimedialne instalacje z początku XXI wieku. Historia sztuki całego świata mieści się tutaj w ponad 250 salach. Nie wszyscy jednak wiedzą o tej przestrzeni wystawowej. W Cantor Roof Garden, ulokowanym na dachu letnim ogrodzie, koktajlbarze i tarasie widokowym, eksponowane są prace prominentnych współczesnych twórców. Choć rozpościerająca się z niego panorama na Central Park działa wedle niektórych krytyków rozpraszająco, to jednak realizacje artystyczne (nierzadko kreowane specjalnie z myślą o tym miejscu) przykuwają uwagę. Od 1998 roku na dachu prezentowano prace m.in. Ellswortha Kelly’ego, Magdaleny Abakanowicz, Roya Lichtensteina, Cai Guo-Qiang i Jeffa Koonsa. Tej wiosny do szacownego grona dołączyła polsko-niemiecka rzeźbiarka Alicja Kwade.

Alicja Kwade, 9 Seconds, 2018 / (Fot. König Galerie Berlin)

Kosmos w miniaturze

Na szczycie The MET artystka umieściła „ParaPivot”, czyli dwie rzeźby pokaźnych rozmiarów, wykonane ze stalowych ram i głazów oszlifowanych na kształt idealnych kul. Kamienne globy odkuto ze skał pochodzących z różnych stron świata, np. z norweskiego marmuru czy brazylijskiego błękitnego granitu. Całość przypomina gwiazdozbiory albo układy planetarne. Kosmiczne skojarzenia nie są tu bezzasadne, zważywszy na to, że „ParaPivot” wieńczą gmach muzeum uchodzącego za artystyczne uniwersum w pigułce. Abstrakcyjna forma oraz duża skala tych konstrukcji pozwalają zwiedzającym na przemieszczanie się przez orbity, a zarazem odczuwanie, jak drobnym bytem jest człowiek w obliczu kosmosu, nawet jeśli ten wykreowany został z kamieni i stalowych prętów. – Rzeźbiarska konstelacja Kwade stanowi ramę dla poszarpanego horyzontu miasta, prowokując do refleksji nad tym, jak pojmujemy wszechświat rozciągający się daleko poza niebo nad dachem The MET – mówi Sheena Wagstaff, opiekunka kolekcji sztuki nowoczesnej nowojorskiego muzeum.

Alicja Kwade, Eigenbahn, 2018, fot. König Galerie Berlin

Die Berlinerin

Kwade, katowiczanka urodzona w 1979 roku, mieszka i tworzy w Niemczech, dokąd w 1987 roku wyemigrowali jej rodzice. Swoje miejsce na ziemi odnalazła w Berlinie. To tam uczyła się na Universität der Künste i tam mieści się jej atelier. Pierwszą pracownię urządziła w Filmstadt Weißensee – nieczynnym studiu filmowym, gdzie nakręcono „Błękitnego anioła” z Marleną Dietrich. Po sąsiedzku własne warsztaty uwili zaprzyjaźnieni rzeźbiarze – Olafur Eliasson i Michael Sailstorfer. – W Berlinie łatwo poczuć się wygodnie. I to jest dość niebezpieczne­ – zdradza Kwade. Jednak odkąd w 2008 roku uhonorowano ją prestiżową nagrodą Piepenbrock Förderpreis für Skulptur, pracuje ciężej niż dotychczas. Tylko w ciągu ostatnich pięciu lat jej twórczość prezentowano w renomowanych instytucjach, m.in. w Yuz Museum w Szanghaju, berlińskiej König Galerie, Kunsthal Charlottenborg w Kopenhadze i szczecińskiej Trafostacji Sztuki. Rzeźbiarstwo Kwade nabrało z czasem rozmachu. Artystka przeniosła się na południe miasta, do postindustrialnego budynku w Oberschöneweide, w którego przestronnych halach komponuje dziś wielkoformatowe instalacje.

Alicja Kwade, abarchairisabarchirisabarchair, 2018 / ( Fot. König Galerie Berlin)

Stan pomiędzy

Kwade dużo czyta. Zazwyczaj sięga po rozprawy filozoficzne albo publikacje z dziedziny nauk ścisłych. Kończy lekturę, kiedy coś okazuje się niejasne. – Moimi muzami są pusta przestrzeń, niewiedza i niezrozumienie – mówi – Fascynują mnie granice między nauką a podejrzeniem. Jej sztuka rodzi się ze stanu „pomiędzy”. Artystka bada mechanizmy funkcjonowania świata, ale nie stara się ich tłumaczyć jak fizycy czy filozofowie. Skomplikowane teorie przekształca w abstrakcyjne obiekty: tunel czasoprzestrzenny Einsteina-Rosena przybiera formę plątaniny miedzianych rur zakończonych tubami („Hypothetisches Gebilde”, 2018 rok); wahadło Foucaulta staje się żarówką zwisającą w ciemnościach („Nach Osten”, 2011 rok), a matematyczny ciąg Fibonacciego – rzędem skał odbijających się w lustrach („Trans-For-Men”, 2018). Podobnie jak Robert Smithson, Gordon Matta-Clark czy Ai Weiwei, Kwade umiejętnie zmienia formy i funkcje pospolitych przedmiotów, czym wzbudza w odbiorcy wątpliwości. Od jednoznacznych odpowiedzi woli pytania. Jaką wartość mają europaleta wykonana z mahoniu lub brykiet węgla owinięty w 24-karatowe złoto? Czy polny kamień może być drogocennym klejnotem, jeśli nadamy mu kształt brylantu?

Zakrzywianie czasoprzestrzeni

Powracający temat w twórczości Kwade stanowi niezgłębiona natura przestrzeni oraz czasu, a dokładniej subiektywne ich odczuwanie. Potrafimy czytać zegar i wiemy, że odbicie w lustrze to tylko iluzja, ale dla berlińskiej artystki czasoprzestrzeń to coś bardziej złożonego. – Próbuję sprawdzić, czym jest dla mnie rzeczywistość i czym jest ona dla nas wszystkich – wyznaje. W pracy „Parallelwelt” stworzyła grę pomiędzy realnością a złudzeniem. Dwie biurowe lampy przylegają do dwustronnego lustra. Niezależnie od perspektywy, oba obiekty wydają się tak samo realne jak ich odzwierciedlenia. Budują więc tytułowy świat równoległy. Z kolei w rzeźbie „Against the Run” autorka zakpiła z codziennych przyzwyczajeń, uwidaczniając system, za pomocą którego staramy się mierzyć, porządkować i nadawać sens otaczającej rzeczywistości. W 2015 roku przy Central Parku postawiła uliczny zegar. Wskazywał on właściwą godzinę, choć jego tarcza obracała się co chwilę, a sekundnik stał w miejscu, utrudniając przechodniom odczytanie czasu. Nie wszystko jest tak oczywiste, jak nam się wydaje.

Alicja Kwade, Eigenbahn, 2018 (Fot. König Galerie Berlin)

Liryczna nauka

Pokazywany w Nowym Jorku projekt „ParaPivot” to niejedyny przykład kosmologicznych zainteresowań Alicji Kwade. Tak naprawdę w niemal całej jej twórczości przenikają się aluzje do fizyki, astronomii i matematyki. O rzeźbach artystki mówi się, że są eleganckie, ascetyczne, precyzyjne. Ona sama podkreśla często, że to zasługa nauk ścisłych, z których czerpie inspirację, bo bazują na klarownym komunikacie. Mimo to Kwade przekłada ciężar teorii naukowych na liryczny język sztuki, naznaczony zagadkowością, ironią, humorem i niedopowiedzeniami. – Moja wolność jako artysty polega na tym, że nie muszę niczego udowadniać. Podsuwam materialne hipotezy bez konieczności udzielania odpowiedzi.

 

Prezentacja „ParaPivot” Alicji Kwade w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku potrwa od 16 kwietnia do 27 października 2019 roku.

Wojciech Delikta
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę