Znaleziono 0 artykułów
11.12.2021

Kostiumografowie „And Just Like That...”: Bawimy się modą

11.12.2021
(Fot. Dzięki uprzejmości Molly Rogers)

Ikony mody też się starzeją, ale wiek naprawdę nie ma znaczenia –mówią Molly Rogers i Danny Santiago, twórcy kostiumów do „And Just Like That...” kontynuacji „Seksu w wielkim mieście”. Rozmawiamy z nimi w Nowym Jorku o pracy nad serialem, znaczeniu zrównoważonej mody, stylu Carrie Bradshaw oraz o kolekcji strojów, jaką stworzyła Sarah Jessica Parker.

Bohaterki serialu są dziś na zupełnie nowym etapie życia. W jaki sposób zachowaliście ich osobisty styl, jednocześnie pokazując, jakie zmiany w nich zaszły?

Danny Santiago: Od samego początku każda z bohaterek miała bardzo charakterystyczny styl wykreowany przez Pat (Patricię Field – przyp. red.) i Molly, i myślę, że w dużej mierze zarówno w filmach, jak i w „And Just Like That...” podążamy za tamtą bazą. Sarah Jessica zawsze była bardzo kreatywna, jeśli chodzi o jej postać, lubiła rzeczy nieco dziwaczne, sposób, w jaki Carrie nosiła niektóre ubrania. Jest niezwykle pewna tego stylu. Więc jednego dnia może założyć suknię balową, innego dres i piękne szpilki. To część tego, kim ona jest, kim zawsze była. 

Mieliśmy więc w głowie, jaki styl dziewczyny miały wcześniej, i naszym zadaniem było przeniesienie go w bardziej współczesne czasy, dostosowanie do tego, gdzie bohaterki są dzisiaj. Pracowaliśmy przy tym z wieloma międzynarodowymi projektantami, wiele marek znaleźliśmy na przykład przez Instagram. Mieliśmy ogromną frajdę z odkrywania nowych ludzi. To dla nas naprawdę spora zmiana w porównaniu z tym, jak praca nad kostiumami wyglądała wcześniej. Nie mieliśmy wtedy dostępu do tak dużego zasobu kostiumów, mogliśmy o tym pomarzyć.

Molly Rogers i Danny Santiago (Fot. Dzięki uprzejmości Molly Rogers)

Co chcieliście tym razem przekazać za pomocą ubrań?

Molly Rogers: Bardzo zależało mi, żeby pokazać, że życie trzeba celebrować, ponieważ może się zmienić w mgnieniu oka, co dała nam do zrozumienia pandemia. I że ogromnie ważni są w naszym życiu przyjaciele. Liczę, że może gdzieś podświadomie kostiumy w serialu wyrażają też nadzieję.

Carrie jest ikoną mody, ale patrząc na komentarze w sieci, mam wrażenie, że ikony mody nie mogą się starzeć. A przecież ona nie może mieć ciągle 30 lat. Jakie było wasze podejście do tej sprawy?

Danny: Każdy z nas dorasta, starzeje się. Zmieniamy styl, priorytety, obracamy się wokół zupełnie innych spraw niż 20 lat wcześniej. Natomiast Carrie wciąż jest sobą, nadal kocha eksperymentować z modą, miksować style wysoki i niski. Nigdy nie była kimś, kto nosi cały look z wybiegu od stóp do głów, raczej wybierała różne rzeczy i zestawiała na swój własny sposób. Taka po prostu jest, na tym polega jej osobowość, jej styl. Kiedy pokazujemy ją w momencie życia, w jakim jest teraz, być może jej postać przedstawia się nieco inaczej z powodu fabuły, jest w jej życiu więcej miejsca na zmiany. Ale tak naprawdę ona wciąż jest taka sama! Wciąż lubi bawić się modą, ma w sobie ekscytację, lubi eksperymentować i wiek nie ma tu znaczenia. Chodzi raczej o pielęgnowanie tego, kim się jest.

Molly: Uważam, że nie powinniśmy przypisywać liczb do czegokolwiek w naszym życiu, nie powinniśmy mieć żadnych ograniczeń, żadnych zasad, a po prostu dobrze się bawić. Cyfry naprawdę nie mają znaczenia.

(Fot. Dzięki uprzejmości Molly Rogers)
(Fot. Dzięki uprzejmości Molly Rogers)

Zgadzam się z tym, szczególnie że w mediach pojawiła się niesprawiedliwa krytyka, że pewne stylizacje są nieodpowiednie do wieku bohaterek.

Molly: To bardzo niegrzeczne! (śmiech) Myślę, że akurat ten serial, ze wszystkich jakie kiedykolwiek powstały, najmocniej podkreśla, że jest o pewnych siebie kobietach, także pewnych tego, jak wyglądają. Jeśli więc czegoś nie lubisz, nie czujesz się w tym dobrze, nie powinnaś tego nosić. A tak długo, jak czujesz się w porządku ze swoim stylem, jesteś na dobrej drodze. Nikt poza tobą samą nie ma prawa cię oceniać.

Często jest tak, że wielkie nazwiska lub świetny scenariusz definiują serial. W przypadku „And Just Like That...” mamy też modę w roli głównej. Jak fakt, że moda jest tak istotna w scenariuszu, wpływa na pracę kostiumografa?

Danny: Znów wrócę do DNA serialu – od samego początku moda była w nim niezwykle ważna, zarówno dla bohaterek, jak i dla widzów. Styl to tak naprawdę dodatkowy bohater. Ludzie czekali, by zobaczyć, jakie buty, jaka sylwetka pojawią się w kolejnym odcinku, co tym razem założy Carrie. A w tym wszystkim był ważny element niespodzianki, bo ona ubierała się dla siebie, jak chciała, w zależności od tego, jaki miała humor i jak się czuła. Nie było twardych zasad, co dla nas oznaczało naprawdę świetną zabawę. Szczególnie że może niektórzy aktorzy nie założyliby pewnych rzeczy, a Sarah Jessica zawsze była otwarta na nasze propozycje. Chciała kreatywności i sama była przy tym kreatywna. 

(Fot. Dzięki uprzejmości Molly Rogers)

Molly: Legenda serialu i to, jak jest postrzegany, w dużym stopniu opiera się na modzie. I myślę, że gdybyśmy wciąż czuli tę presję, bez przerwy myśleli o tym, mogłoby to ograniczać nas w pracy. Być może cenzurowalibyśmy sami siebie, a przez to nie zdecydowalibyśmy się na pewne pomysły. Staraliśmy się więc trzymać w ryzach, a jednocześnie dać sobie wolność w robieniu tego, co lubimy, co lubią dziewczyny, co chcemy pokazać. Bez nadmiernego oceniania samych siebie – i okazało się to bardzo pomocne.

Danny: Świetnie, że w garderobie mieliśmy dosłownie wszystko, nie jedną kolekcję czy konkretne looki, ale dosłownie wszystko – od projektów największych domów mody do popularnych marek, ubrań vintage. Jeśli już tworzyliśmy jakąś stylizację, działaliśmy bardzo intuicyjnie. Próbowaliśmy wielu rzeczy, sprawdzaliśmy, jak współgrają ze sobą. Działaliśmy jak na poligonie doświadczalnym. Nie mieliśmy żadnych zobowiązań – na przykład że musimy użyć jakiejś konkretnej marki albo pokazać daną rzecz. Mogliśmy wybierać, co chcieliśmy, i miksować ze sobą, mieć z tego po prostu frajdę i czerpać z własnej kreatywności.

(Fot. Dzięki uprzejmości Molly Rogers)

Od ostatniego „Seksu...” wiele się zmieniło – mamy większą świadomość odnośnie środowiska i większą wiedzę o etycznej stronie branży mody. Mieliście to na uwadze, tworząc kostiumy?

Molly: Dziś cały świat bierze pod uwagę zmiany klimatyczne i myślę, że wszyscy powinniśmy odrobić z tego tematu lekcje, mieć świadomość, jaki mamy wpływ na środowisko i jaki generujemy ślad węglowy. A branża mody jako całość może robić zdecydowanie więcej, by polepszyć tę sytuację. Recykling, upcyklingvintage czy ponowne wykorzystanie rzeczy, które już mamy, naprawdę pomagają obniżyć konsumpcjonizm, czego odzwierciedlenie można znaleźć w serialu.
 

(Fot. Craig Blankenhorn/HBO)

Danny: To jest też coś, co w „Seksie...” zawsze było widoczne, zawsze znajdywano w tym serialu nowe zastosowanie dla niektórych rzeczy, ponownie używano tych z przeszłości. Szczególnie ubrania i dodatki vintage były czymś, co Carrie kochała zawsze. I cieszę się, że kontynuujemy ten trend. Mam nadzieję, że ludzie są rzeczywiście coraz bardziej świadomi, jak ponownie mogą zagospodarować to, co już posiadają.

(Fot. Dzięki uprzejmości Molly Rogers)

Na zdjęciach z planu, które trafiły do mediów, widać, że w nowych odcinkach pojawią się rzeczy z poprzednich sezonów i filmów. Możecie powiedzieć, czego jeszcze możemy się spodziewać? I gdzie przechowywaliście dawne kostiumy, ubrania przez te wszystkie lata?!

Danny: Mamy ogromne szczęście, że Sarah Jessica zarchiwizowała masę rzeczy i z serialu, i z filmów oraz że zgodziła się wypożyczyć nam wszystko, cokolwiek tylko chcieliśmy. To naprawdę wyjątkowa sytuacja, w przypadku innych produkcji tak się po prostu nie zdarza. Byliśmy niesamowicie podekscytowani, że możemy przekopać jej kolekcję i zobaczyć, co w niej jest! Wykorzystaliśmy niektóre elementy w takich scenach, żeby naprawdę zaskoczyć fanów. O, tutaj jest na przykład słynny pasek Roger (Molly pokazuje czarny pasek wysadzany ćwiekami) – jedna z najbardziej wyjątkowych rzeczy, jaką fani widzieli już w nowym wydaniu. Zrobiono mu zdjęcia z różową sukienką, którą miała na sobie Sarah Jessica. A takich smaczków mamy jeszcze sporo, cudowne, że możemy pokazać je ponownie. Te rekwizyty, kostiumy są jak starzy dobrzy znajomi!

(Fot. Getty Images)

Co myślicie o tym, że zdjęcia stylizacji ujrzały światło dzienne przed premierą serialu?

Molly: Naprawdę trudno było się z tym pogodzić, ponieważ kiedy tylko wychodziliśmy z garderoby kręcić sceny na zewnątrz, wszystko było już spalone. Pięć minut później można było zobaczyć zdjęcia w całym internecie. To było poza naszą kontrolą, a w przypadku oryginalnego show udało się zachować więcej tajemnic, co było cudowne. Nikt nie miał wtedy aparatu w telefonie, dzięki czemu mogliśmy naprawdę trzymać wiele rzeczy w sekrecie. Teraz udało nam się to w przypadku scen we wnętrzach, za co jestem wdzięczna. Na widzów wciąż czekają niesamowite niespodzianki. Próbowaliśmy nawet z Dannym na naszym koncie na Instagramie pokazywać kulisy naszej pracy, ale nic, co mogłoby prowokować kolejne domysły. Nie chcieliśmy, żeby wszystko zostało pokazane – w zwiastunie czy przez paparazzich.

(Fot. Dzięki uprzejmości Molly Rogers)

Po raz pierwszy wróciliście na plan bez Patricii Field. Miała dla was jakąś radę?

Molly: „Nie dzwoń do mnie! Nie zawracaj mi głowy żadnymi pytaniami!” (śmiech). Patricia jest jedną z moich najstarszych i najdroższych przyjaciółek, ale jedyna porada, jaką mi dała, to żeby podejść do pracy z przymrużeniem oka. Pracowaliśmy nad komedią, nie tragedią czy filmem dokumentalnym. Całość powinna więc być lekka i przyjemna. Myślę, że to świetna rada. Dostaliśmy błogosławieństwo.

Serial "I tak po prostu" ("And Just Like That"), jak również wszystkie sezony "Seksu w wielki mieście" można oglądać w HBO GO.


Molly Rogers pracowała przy „Seksie w wielkim mieście” od samego początku, była prawą ręką Patricii Field. Jako kostiumografka i konsultantka wizerunku specjalizuje się w sesjach zdjęciowych, filmach oraz produkcjach telewizyjnych i reklamach. Karierę rozpoczęła w 1984 roku, razem z Patricią Field, poza „Seksem w wielkim mieście”, pracowała między innymi przy „Brzyduli Betty”, „Diabeł ubiera się u Prady”. Za kostiumy do „Seksu w wielkim mieście” została nagrodzona Primetime Emmy Award. Instagram: @mgrmgm

Danny Santiago jest kostiumografem i stylistą od ponad trzech dekad. Jego prace pojawiły się między innymi w „Vogue’u”, „Harper's Bazaar” czy „Elle”. Wśród gwiazd, z którymi współpracuje, są Sarah Jessica Parker, Jennifer Lopez, Lenny Kravitz, Madonna, Penelope Cruz. W 2008 roku dołączył do zespołu Patricii Field. Pracował przy dwóch filmach będących kontynuacją „Seksu w wielkim mieście” oraz przy „Wyznaniach zakupoholiczki”. Instagram: @the_danny_santiago 

(Fot. Craig Blankenhorn/HBO)

 

Ismena Dąbrowska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę