Znaleziono 0 artykułów
10.06.2020

Ariana Grande: Bóg jest kobietą

10.06.2020
Fot. Getty Images

W jej urodziny 28. przedstawiamy wokalistkę obdarzoną czterooktawowym głosem, królową Instagrama z 250 milionami fanów i jedną ze 100 najbardziej wpływowych ludzi świata magazynu „Time”.

Rok 2018 przyniósł nam Beychellę. Rok później najsłynniejszy festiwal muzyczny na świecie przemianowano jednak na Arichellę. Bo Queen Bey ustąpiła miejsca najmłodszej w historii headlinerce. „Ariana Grande to promień światła w mrocznych czasach” – napisał o występie, podczas którego zaprosiła na scenę m.in. *NSYNC, Nicki Minaj, Puffa Daddy’ego i Ma$e’a, magazyn „NME”. Za tydzień, w drugi weekend Coachelli, Grande wystąpi na kalifornijskiej pustyni ponownie. Arianators już zwierają szeregi, a ich idolka liczy pieniądze, bo za koncert zainkasowała rekordową sumę ośmiu milionów dolarów. „Najbardziej dominująca postać show-biznesu” – dodało komentarz „Vanity Fair”. „Po występie na Coachelli jeszcze trudniej będzie sięgnąć po jej koronę” – dopisał portal Vulture. Na Instagramie artystka od dawna jest królową. Z ponad 250 milionami fanów pozwala się przebić tylko Cristiano Ronaldo i The Rock.

Ariana Grande na Coachelli (Fot. Getty Images)

Na scenie Coachelli Ariana nosiła tiarę, choker z medalikiem w kształcie głowy Jezusa, kozaki do połowy uda (bez nich właściwie się nie pokazuje, „bluza noszona jako sukienka plus te buty” – mówi o swoim codziennym looku). A do tego błyszczący komplet złożony z biustonosza i mini, który mógłby równie dobrze stanowić kostium łyżwiarki figurowej, cheerleaderki czy superbohaterki. Ariana zupełnie bez okazji nosi też królicze uszka, diamenty na włosach albo czapeczki z daszkiem z dziurą na kucyk, jej znak rozpoznawczy. Na galę MET zawiązała na głowie ogromną kokardę pasującą do pełnej przepychu kreacji od Very Wang, zdobionej nadrukiem fresków z Kaplicy Sykstyńskiej. W końcu przedmiotem wystawy było „Heavenly Bodies: Fashion and the Catholic Imagination”. W tym roku, gdy tematem przewodnim wydarzenia jest kamp, Ariana poczuje się jeszcze pewniej. Zwłaszcza że jej ukochanymi kolorami były kolejno – lawendowy, róż pianek marshmallow i mroźny niebieski. Słodkie, świadomie kiczowate, balansujące na granicy dobrego smaku.

Dobrane z pieczołowitością elementy ubioru ukazują, jak świadoma swojego wizerunku jest Ariana. „Świadoma” to w jej przypadku eufemizm. Grande kontroluje każdy najdrobniejszy szczegół – od kąta wywinięcia kocich kresek na powiece, przez długość końskiego ogona, który czasem wydaje się potężniejszy od niej samej (artystka mierzy zaledwie 153 cm), po każdą linijkę tekstu piosenki. Tym perfekcjonizmem zasłużyła na łatkę diwy. Bo jak wiadomo, dziewczyna, która wie, czego chce, nie jest wcale zdecydowana, jak powiedzielibyśmy o mężczyźnie, tylko kapryśna, trudna, wymagająca.

Ariana Grande na gali MET 2018 (Fot. Getty Images)

Z mizoginistycznymi komentarzami na swój temat Grande walczy, jak przystało na jedną z czołowych feministek show-biznesu. Rolę tę łączy z byciem idolką społeczności LGBTQ+ (po jej koncertach osoby nieheteronormatywne często dokonują coming outu) i aktywistką na rzecz praw zwierząt. Mieszka z nią siedem psów, wszystkie uratowane ze schroniska. – Dopóki jestem szczera, dzieląc się z moimi fanami prawdziwą sobą, pozwalam im robić to samo – mówi Grande.

To wszystko wystarczyłoby jej, żeby zostać gwiazdą. Charyzmą dorównuje w końcu Madonnie, seksapilem Jennifer Lopez, a młodzieńczą energią Britney Spears. Ale Ariana ma coś, czego nawet największe gwiazdy pop bywają pozbawione. To głos. Czterooktawowy, jedwabiście miękki, choć przeszywający, nieszkolony, a brzmiący jak po najlepszych treningach wokalnych. Ariana nie potrzebuje krzyczeć. Nawet jej szept wchodzi pod skórę. Tak śpiewały tylko ikony lat 90. – Mariah Carey, Whitney Houston, Céline Dion. Gdyby nie ta ostatnia, Grande nie zostałaby zresztą gwiazdą. Miała zaledwie cztery lata, gdy mama zabrała ją na koncert Kanadyjki. Zapytana, czy mogłaby występować na scenie jak jej idolka, Ariana odparła, że owszem. Wtedy Joan, Włoszka z pochodzenia, zorientowała się, że w jej filigranowej dziewczynce, która w samochodzie śpiewała najtrudniejsze utwory Dion, żyje muzyka. Grande do dzisiaj znana jest z tego, że w najdoskonalszy sposób imituje manierę wokalną swoich konkurentek – od Rihanny, przez Mariah, po Dion. Wystarczy zobaczyć skecz „Tidal” z programu „SNL”.

Ariana Grande na koncercie (Fot. Getty Images)
Ariana Grande (Fot. materiały prasowe Universal)

Dziennikarze, którzy poznali Arianę, porównują ją często do słowika. Drobnego, zwiewnego, obdarzonego anielskim głosem. I iskrą bożą, która rodzi odpowiedzialność. Grande musi śpiewać. I to nie tylko o słonecznej stronie życia. Ta błyszcząca dziewczynka opowiada o wszystkim, co mroczne. Anielski głos Ariana okupuje bowiem walką z demonami. Kiedyś nawet powiedziała, że w te ciemne moce wierzy. Podążają za nią jak cień.

W ciągu ostatnich dwóch lat wokalistka musiała się uporać z tragedią, żałobą i rozstaniem. 22 maja 2017 roku podczas jej koncertu w ramach trasy koncertowej „Dangerous Woman” w Manchesterze doszło do ataku terrorystycznego. Zginęły 22 osoby, rannych zostało 500. Grande do dzisiaj utrzymuje kontakt z ofiarami i ich rodzinami. Zorganizowała też na rzecz ofiar koncert One Love Manchester z udziałem zespołu Coldplay, Miley Cyrus i Justina Biebera. We wrześniu 2018 roku samobójstwo popełnił Mac Miller, Eminem pokolenia milenialsów, najbardziej obiecujący raper dekady, wielka miłość Grande. W międzyczasie trwał jej szalony romans z Pete’em Davidsonem, który z narzeczeństwa szybko przerodził się w publiczne pranie brudów. Już w listopadzie po związku nie było czego zbierać. A miało być tak pięknie. Połączyła ich w końcu miłość do Harry’ego Pottera. On musiał zamienić dowcipy w „SNL” o tym, jak mu dobrze z nią w łóżku, na autoironiczne komentarze, że pozwolił jej odejść. Ona napisała piosenkę „Thank u, next”, która stała się hymnem wszystkich silnych dziewczyn, niebojących się rzucić chłopaka. „Thought I'd end up with Sean, but he wasn't a match. Wrote some songs about Ricky, now I listen and laugh. Even almost got married and for Pete, I'm so thankful. Wish I could say »Thank you« to Malcolm, 'cause he was an angel” – napisała w tekście, żeby portale plotkarskie nie musiały się domyślać, co sądzi o swoich sławnych eksach. Dodała, że jeden nauczył jej miłości, drugi cierpliwości, a trzeci cierpienia. I w związku z tym jest gotowa na to, co przyjdzie dalej. Utwór stał się popkulturowym fenomenem także za sprawą teledysku, w którym Ariana przywołała inspiracje „Wrednymi dziewczynami”, „Zmową pierwszych żon” i „Legalną blondynką”. Wykorzystała nostalgię za latami 90., bo sama nią na co dzień oddycha. „Thank u, next” pobiło rekord, uzyskując 100 milionów odsłuchań na Spotify w 11 dni. Album pod tym samym tytułem wydała zaledwie kilka miesięcy po poprzednim – „Sweetener”, który był jej terapią po zamachu w Manchesterze.

Wzorem kilku swoich poprzedniczek rozprawiła się w piosenkach także ze sławą. Chociaż „dziękuje bogu za media społecznościowe, pozwalające jej kontaktować się z fanami”, ta relacja też podlega ścisłej kontroli. Bez internetu jej kariery mogłoby w ogóle nie być. Zanim nagrała pierwszą płytę, wrzucała na YouTube’a wideo z coverami Adele, Houston i Carey, których słuchało 10 milionów ludzi. Pracować na swoją pozycję zaczęła jednak o wiele wcześniej. We wczesnej podstawówce na rodzinnej Florydzie urodzona w Boca Raton Grande występowała w teatrzyku w przedstawieniach „Annie”, „Czarnoksiężnik z Krainy Oz” i „Piękna i Bestia”, w wieku 14 lat wystąpiła w musicalu „13” na Broadwayu, potem trafiła do seriali dla dzieciaków stacji Nickelodeon – „Victorious” i „Sam&Cat”. Gloria Estefan, która usłyszała, jak dziewczynka śpiewa karaoke na statku wycieczkowym, powiedziała jej, że jest do tego stworzona. Zadebiutowała singlem „The Way”, nagranym z Makiem Millerem w 2013 roku, gdy miała 20 lat. Z dziewczynki szybko przeobraziła się w kobietę. W „God is a woman” zaśpiewała o seksualnej energii kobiety, w „7 rings” o tym, że jest niezależna finansowo, a w najnowszym „Monopoly” o niezgodzie na to, żeby mężczyźni traktowali dziewczyny jak swoją własność. Te prokobiece, przesycone erotyzmem, subwersywne w swojej ironii teksty okraszone zostały popowymi teledyskami, które świadomie ocierają się o kicz.

Ariana z Makiem Millerem (Fot. Getty Images)

Bo Ariana taka jest – zawieszona między tym, co wzniosłe, a tym, co popularne, używająca czarnego humoru, żeby ukryć wzruszenie, od zmysłowego westchnienia przechodząca do manifestów, które wyśpiewuje na wysokim „C”. Jednym słowem, jest dziwna. Od 10 lat pracuje nad sobą na terapii rozpoczętej po rozwodzie rodziców. Przyznaje się do licznych lęków. I pracoholizmu. Woli Złą Królową od Kopciuszka, Slytherin od Gryffindoru, Halloween od Gwiazdki (jej dom przez cały rok zdobią dekoracje, takie jak pająki, duchy i dynie). Na czwarte urodziny mała Grande zażyczyła sobie kinderbalu z dekoracjami ze „Szczęk”, jej ulubionego wtedy filmu. Dzieciaki z przedszkola uciekły z krzykiem. Ten mrok, czasem kontrolowany, czasem mniej, Ariana ma w genach. Najważniejsze kobiety w życiu Ariany, babcia Nonna i mama Joan, obdarzone włoskim temperamentem, pochodzą z Sycylii i Abruzji.

Anna Konieczyńska
  1. Ludzie
  2. Portrety
  3. Ariana Grande: Bóg jest kobietą
Proszę czekać..
Zamknij