Znaleziono 0 artykułów
27.01.2021

„Bo to grzech”: Cudowni chłopcy

27.01.2021
(Fot. materiały prasowe)

Angielski scenarzysta Russell T Davies, odpowiedzialny ostatnio za dystopijny moralitet „Rok za rokiem”, wspomina scenę gejowską Londynu lat 80., by opowiedzieć o dekadzie emancypacji i AIDS, zabawy i cierpienia, miłości i straty. „To arcydzieło” – napisali krytycy „Guardiana” o pięcioodcinkowym serialu HBO GO.

Po premierze serialu Russella T Daviesa w angielskiej telewizji na Twitterze pojawiły się wpisy pracowników służby zdrowia. Pielęgniarki wspominały pracę na oddziałach dla chorych na AIDS w latach 80. XX wieku. „Zamiast obiadu pacjenci dostawali tost z masłem, bo łatwiej go było wsunąć pod drzwi izolatki”, „Rodziny wstydziły się odebrać rzeczy po zmarłych”, „Wszyscy moi pacjenci zmarli” – pisali w reakcji na wstrząsające sceny z „Bo to grzech”. Henry (Neil Patrick Harris) umiera w zupełnej samotności, zdiagnozowany jako nosiciel wirusa pochodzącego od papug. Rodzina innego zmarłego wyrzuca z pogrzebu przyjaciół – osoby LGBTQ+, bo wstydzi się sąsiadów. Rodzina Gregory’ego (David Carlyle) po jego śmierci pali cały jego dobytek, łącznie z albumami zdjęć z dzieciństwa. Jakby one też zostały zainfekowane tajemniczą chorobą. Jakby on nigdy nie istniał.

(Fot. materiały prasowe)

W 1981 roku w Los Angeles pięciu gejów, wcześniej zdrowych, zapadło na pneumocystozę, rzadką chorobę płuc. Równolegle w Nowym Jorku pojawiły się przypadki mięsaka Kaposiego, agresywnego nowotworu. Pierwszy przypadek śmierci spowodowanej zarażeniem wirusem HIV pojawił się w grudniu 1981 roku. Pod koniec roku odnotowano 270 przypadków ostrej niewydolności odpornościowej, 121 homoseksualnych mężczyzn zmarło.

Kim byli cudowni chłopcy z The Pink Palace

W 1981 do Londynu z wyspy Wight przybywa Ritchie (Olly Alexander z zespołu Years & Years). Zaczyna studia prawnicze, ale szybko okazuje się, że kocha scenę. O tym, że jest gejem, wiedział wcześniej, ale w konserwatywnym domu nie mógł się do tego oczywiście przyznać. Zaczyna więc kochać na potęgę – sceny erotyczne u Daviesa są dynamiczne, hedonistyczne, realistyczne. W każdej z nich widać euforię emancypacji. Ritchie nareszcie może być sobą. Na uniwersytecie spotyka Jill (Lydia West znana z „Roku za rokiem”, która zostanie jego najlepszą przyjaciółką, a potem opiekunką i aniołem stróżem wszystkich pięknych chłopców z HIV). Poznaje swojego pierwszego i ostatniego mężczyznę, Asha (Nathaniel Curtis). W klubie gejowskim wpada na Roscoe’a (Omari Douglas), którego pochodzący z Nigerii ojciec kaznodzieja chce odesłać do ojczyzny, gdzie gejów czekają tortury (ten sam ojciec udziela potem ostatniej posługi umierającym w londyńskich szpitalach), ale on nigdzie poza Londyn się nie wybiera – tu może kochać do woli. Pojawia się też wysoko postawiony polityk (Stephen Fry). Jako ostatni do ekipy dołącza Walijczyk Colin (Callum Scott Howells), który terminuje w zakładzie krawieckim przy Savile Row u boku Henry’ego – tego, który umrze w samotności. Ta śmierć jako pierwsza położy się cieniem na ekstatycznym życiu lokatorów The Pink Palace – mieszkania-imprezowni-oazy bohemy.

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

W takim mieszkaniu w latach 80. mieszkał w Londynie Davies. Miał też przyjaciółkę Jill Nalder – aktorkę i aktywistkę. W „Bo to grzech” zagrała mamę serialowej Jill. Najpierw świetnie się bawił, a potem jego najbliżsi zaczęli umierać. W Wielkiej Brytanii pod koniec 1984 roku udokumentowano 108 przypadków AIDS, 46 osób zmarło. Mówiono o zarazie z Nowego Jorku.

Chorzy z nienawiści

Gdy leci tam serialowy Colin, koledzy przestrzegają go, żeby z nikim nie sypiał, a Jill prosi, żeby przywiózł wszystkie dostępne informacje o AIDS. W Londynie wszyscy milczą na temat tajemniczej choroby, a wiele osób LGBTQ+ zaprzecza jej istnieniu. Twierdzą, że to spisek ZSRR albo gorzej – wewnętrzna robota – wirus powstały w laboratorium, by unicestwić osoby LBGTQ+. Bo niby dlaczego mieliby paść ofiarą biblijnej plagi? Właśnie oni, którzy w opinii homofobów „grzeszą”.

Piosenka „It’s a Sin” zespołu Pet Shop Boys, od której Davies zaczerpnął tytuł, znalazła się oczywiście na ścieżce dźwiękowej serialu, obok dyskotekowych hitów epoki. Rytm zmienia się, gdy zachłyśnięcie wolnością przeradza się w zaprzeczenie, a w końcu w strach. Z pełnym przekonaniem zaprzecza istnieniu AIDS Ritchie. Nie ma zamiaru zmienić stylu życia, dopóki nie będzie już za późno. – To ludzie tacy jak wy, nienawidzący inności, zabijacie tych chłopców – mówi Jill do Valerie, matki Ritchiego, która do końca nie akceptuje syna. Zabijają w najlepszym razie obojętnością, w najgorszym – jawną nienawiścią.

HIV to nie wyrok

Świadomość dotycząca AIDS zaczęła zmieniać się dopiero w drugiej połowie lat 80. Wcześniej HIV kojarzono właściwie wyłącznie z osobami LGBTQ+ i narkomanami. Wbrew temu, co mówiono w BBC, nikt nie wierzył, że „to” może przytrafić się też osobom heteroseksualnym. Obawiano się, że wystarczy dotyk, by przenieść wirusa. W 1985 roku zmarł amerykański aktor Rock Hudson, pierwsza sławna ofiara AIDS. Gdy 9 kwietnia 1987 roku Lady Di bez rękawiczek uścisnęła dłoń chorego mężczyzny z Middlesex Hospital, wywołała skandal. Równolegle aktywiści działali pod hasłem Act Up, wytykając politykom hipokryzję. Badania nad lekiem na AIDS były niedofinansowane, a w efekcie czas znacznie się wydłużył. Niektórzy przedstawiciele establishmentu jawnie mówili, że nie warto dawać pieniędzy na leczenie gejowskiej plagi.

(Fot. materiały prasowe)

 Wszyscy zaprzeczaliśmy, że AIDS istnieje, potem stało się boleśnie realne – mówił Davies w BBC przy okazji premiery. Twórca przełomowego serialu o osobach LGBTQ+ – „Queer as Folk” – z przełomu wieków chciał powrócić do tamtych lat, bo „zaczynamy zapominać”. Ritchie przypłynął promem do Londynu 40 lat temu. Dziś w krajach zachodnich HIV nie jest wyrokiem. Leki wtedy zdobywane cudem, eksperymentalne, dziś są powszechnie dostępne. Prawie 20 mln osób otrzymuje regularne leczenie, by wirus HIV nie przerodził się w AIDS.

Pink Palace był niesamowitym miejscem. Kiedyś imprezowaliśmy nieprzerwanie przez trzy tygodnie. Spaliśmy, z kim chcieliśmy, bo czuliśmy się wolni i dumni z tego, że jesteśmy gejami. Imprezy były częścią naszego życia – wspomina Davies, a sceny z jego serialu przypominają miejscami te z musicalu „Rent” z 1996 roku, opartego luźno na „Cyganerii”. Tam przyglądaliśmy się życiu East Village, tu Londynu. Mają w sobie młodość, muzykę, miłość.

Choć jawnie autobiograficzny, „Bo to grzech” nigdy nie osuwa się w czułostkowe wspominki ani w przyczynkarską publicystkę. To mistrzowski hołd złożony pokoleniu straconych chłopców.

Anna Konieczyńska
  1. Kultura
  2. Kino i TV
  3. „Bo to grzech”: Cudowni chłopcy
Proszę czekać..
Zamknij