Znaleziono 0 artykułów
21.08.2018

„House of Cards”: domek z kart się rozsypie?

Kadr z szóstego sezonu "House of Cards" (Fot. materiały prasowe Netflix)

Historia pełnej intryg drogi do władzy małżeństwa Underwoodów była jednym z pierwszych serialowych sukcesów Netfliksa. 2 listopada na platformie będzie można oglądać szósty i ostatni sezon „House of Cards” z Robin Wright w roli nowej prezydent Stanów Zjednoczonych.

Bez względu na zmiany w prawdziwym Białym Domu „House…” zawsze pozostawał blisko politycznej rzeczywistości. Podejmowane przez serial tematy wydawały się symetryczne wobec prawdziwych wydarzeń z Kapitolu i okolic. Ale nikt nie mógł przewidzieć tego, że piąty sezon, który do sieci trafił w maju 2017 roku, okaże się proroczy. Wieńczy go objęcie przez Claire (Robin Wright) stanowiska głowy państwa. Jej mąż, dotychczasowy prezydent i główny bohater serii, Frank Underwood (Kevin Spacey) musi zniknąć z Białego Domu. „Teraz moja kolej” – rzuca na koniec znacząco pani prezydent. I ma rację. A hasztag #MyTurn jest przez Netflix wykorzystywany przy promocji finałowej serii. 

(Fot. materiały prasowe Netflix)

Kilka miesięcy po premierze, u szczytu aktywności ruchu #MeToo, jej ekranowy mąż znalazł się w oku cyklonu. O molestowanie seksualne oskarżył go aktor Anthony Rapp. Ponoć ponad trzydzieści lat wcześniej Spacey miał wbrew woli Rappa namolnie się do niego zalecać. Spacey próbował zaprzeczać, a następnie pokrętnie przeprosił, dokonując przy okazji coming outu. Słusznie oburzyło to wielu przedstawicieli społeczności LGBTQ. Spacey budując niesprawiedliwe skojarzenie między homoseksualizmem a postawą seksualnego agresora, pokazał homoseksualizm jako coś, czego trzeba się wstydzić. Po Rappie zaczęli zgłaszać się kolejni pokrzywdzeni. Pracownicy planu zaczęli głośno mówić o złych doświadczeniach ze Spaceyem. Netflix postanowił odciąć się od okrytego niesławą gwiazdora. Jednak o tym, co dokładnie będzie się działo w ostatnim sezonie, twórcy milczą. Nawet przemyślnie skonstruowane zwiastuny ukrywają zwroty akcji i detale fabuły.

„Szóstkę” od początku planowano jako zwieńczenie serii. Pozostałe plany trzeba było zmienić. Po  nakręceniu dwóch odcinków finałowej serii platforma została bez najbardziej znanego nazwiska. Odpowiadająca za produkcję firma Media Rights Capital zawiesiła zdjęcia, by dać swoim scenarzystom czas na przerobienie gotowej już całości. Premiera z okresu wiosny przesunęła się na jesień. Ostatecznie z trzynastu pierwotnie planowanych odcinków zrobiło się osiem, a centralna postacią „HoC” stała się grana przez Wright Claire Underwood.  Potwierdzał to już teaser, który stacja zaprezentowała podczas oscarowej ceremonii w marcu. Oglądamy w nim wnętrze Białego Domu, w którym pracownicy kłębią się jak mrówki. W końcu kamera wchodzi do Gabinetu Owalnego. Prezydent Underwood odwraca się na krześle i, patrząc zimno wprost do kamery, mówi: „Dopiero się rozkręcamy” (eng. „We’re just getting started”). Następnie na czarnym tle pojawia się biały napis: „Zasalutuj przywódcy”.

(Fot. materiały prasowe Netflix)
(Plakat ostatniego sezonu House of Cards / Fot. materiały prasowe Netflix)

Według Patricii Clarkson, która dołączyła do obsady w piątym sezonie jako charyzmatyczna Jane Davis, powrót „HoC” to zasługa determinacji Wright. Była żona Seana Penna nie tylko zawalczyła o los serialu, ale wróciła do jego reżyserowania. Ostatni odcinek to jej dzieło. W jednym z nielicznych wywiadów podkreślała, że ze Spaceyem łączyła ją stricte zawodowa znajomość. „Pełna szacunku, bardzo profesjonalna”. – Znaliśmy się z rzeczywistości, której granice wyznaczały komendy „akcja” i „cięcie”. W przerwach między zdjęciami zdarzało nam się chichrać. Nie znałam go jako człowieka, a jedynie jako niesamowitego rzemieślnika – mówiła Wright. – Zawsze traktował mnie z szacunkiem. I to jest jedyna rzecz, o której czuję się w mocy mówić – dodawała. Jak przyznała prasie, od czasu oskarżeń Rappa „nie miała okazji z nim rozmawiać i nawet, gdyby chciała się z nim skontaktować, to nie wie jak”.

(Fot. materiały prasowe Netflix)


Nowa sytuacja nie była łatwa dla obsady. Grający Douga Stampera Michael Kelly wspominał w wywiadzie telewizyjnym: – W pierwszym czytaniu scenariusza zawsze uczestniczyła nasza trójka, Kevin, Robin i ja. Tym razem podczas pierwszego spotkania znaleźliśmy się na sali tylko my dwoje. Spojrzeliśmy sobie porozumiewawczo w oczy, jakby mówiąc: trudno uwierzyć, ale jedziemy z tym koksem.

Mimo odejścia Spaceya „koks” ma moc. Na okopanych pozycjach wciąż znajdują się m.in. Joel Kinnaman (filmowy Will Conway), Jayne Atkinson (Catherine Durant), Mark Usher (Campbell Scott) i Tom Hammerschmidt (Boris McGiver), a do obsady dołączyli m.in. Diane Lane i Greg Kinnear. Choć formuła „HoC” się wyczerpała, Netflix może postawić na spinoffy, czyli nowe seriale inspirowane poszczególnymi wątkami i postaciami. Tak postąpiono choćby z postacią Saula z „Breaking Bad”, który dostał swój własny serial „Zadzwoń do Saula”. Branżowe plotki głoszą, że na swoją produkcję może liczyć Doug Stamper, a także raportujący z Białego Domu i Kapitolu dziennikarze Janine Skorsky (Constance Zimmer) i Tom Hammerschmidt (Boris McGiver). Obsada się powiększyła, ale za sterami wciąż stara sprawdzona ekipa: Wright w roli producentki wykonawczej, showrunnersi Melissa James Gibson i Frank Pugliese, a do tego producent David Fincher. Drugim obok Wright potwierdzonym reżyserem „szóstki” jest Alik Sakharov.

Po wszystkich perturbacjach nie było szans, by Wright, która gra wyemancypowaną kobietę sukcesu, uniknęła pytań o zachowania, które pogrążyły Spaceya. Zapytana o własne doświadczenia, odpowiedziała dość ogólnie. – W uwodzeniu zawsze chodzi o władzę. A jeśli władza jednej strony jest większa, to druga jest wobec niej bezbronna. Ostatni rok rzucił na ten temat nowe światło. Pozwolił rozpocząć rozmowę, teraz musimy zmienić model postępowania – mówi Wright. O tym, jak udało się to zrealizować w ramach serialowego świata przekonamy się już 2 listopada.

Anna Tatarska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę