Znaleziono 0 artykułów
22.02.2020

Czym grożą podróbki?

(Fot. Imaxtree)

Handel fałszywymi produktami uważany jest za pięć razy bardziej opłacalny od handlu haszyszem. Szokujący dokument dotyczący podróbek kosmetyków na Netfliksie „Niebezpieczne produkty” to doskonały pretekst, by przypomnieć, jak ustrzec się przed fałszerzami. Warto, bo nielegalne kosmetyki mogą stać się nawet zagrożeniem dla życia.

W filmie widzimy na przykład nagraną ukrytą kamerą pracownię, w której powstają kosmetyki do makijażu. Jest brudno, biegają insekty i szczury, nikt nie używa rękawiczek. Skład powstających w takich warunkach kosmetyków to istna tablica Mendelejewa.

Wydaje ci się, że podróbki cię nie dotyczą, bo nie kupujesz kosmetyków na bazarach? Niestety, przestępcy produkujący i sprzedający podróbki to już nie są chałupnicy. W dobie handlu w internecie, można trafić na nie dużo łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej.

(Fot. materiały prasowe Netflix)

Według raportu EUIPO/OECD z 2019 r. handel fałszywymi produktami stanowi aż trzy procent wartości światowego handlu. Podróbki stanowią siedem procent importu do Unii Europejskiej. Wartość globalnego rynku podróbek wynosi 509 mld dolarów! To równowartość PKB Austrii i suma PKB Irlandii i Czech!

Większość (83 proc.) podróbek pochodzi z Chin i Hongkongu. 37 proc. fałszywych produktów jest niebezpieczne dla zdrowia i życia ich użytkowników. Mogą zawierać rakotwórczy azbest, a niewłaściwe warunki wytwarzania powodują zanieczyszczenie mikrobiologiczne, które grozi chorobami skóry i oczu.

Rozpoznać podróbkę

20 lat temu światowy handel fałszywymi produktami osiągał zaledwie jeden procent dzisiejszych obrotów. Dziś uważany jest za pięć razy bardziej opłacalny od handlu haszyszem. Tak jak on, jest działalnością przestępczą – producenci i dystrybutorzy działają w zorganizowanych grupach, unikają płacenia podatków, no i wprowadzają do obrotu produkty niebezpieczne.

Jak podczas zakupów w internecie rozpoznać podróbkę?

– Pierwszą zasadą jest weryfikacja dystrybutora czy sklepu internetowego. Bardzo często duże marki kosmetyczne podają na swoich stronach www listę licencjonowanych i sprawdzonych dystrybutorów w danym kraju. Jeśli taka informacja nie jest zamieszczona, można ją uzyskać e-mailowo bądź telefonicznie. Kiedy kupujemy produkty od nieznanych osób, należy założyć, że mogą być to podróbki. Indywidualna sprzedaż kosmetyków za pośrednictwem sklepów internetowych, tj. Allegro, OLX, Vinted, AliExpress czy przez grupy sprzedażowe na Facebooku, zawsze wiąże się z zagrożeniem – przestrzega Justyna Koziej, prezes zarządu Dr Koziej Instytut Badań Kosmetyków.

(Fot. materiały prasowe Netflix)

Niestety, nie istnieje jedna instrukcja postępowania, która dawałaby całkowitą pewność rozpoznania podróbki w sieci.

– Zdjęcie, zwykle małej rozdzielczości, nie oddaje wszystkich szczegółów. Przestępcy sprzedający podróbki używają czasem zdjęć oryginalnych produktów albo linków do oficjalnych stron. Cena produktu nie zawsze jest w przypadku podróbki rażąco zaniżona w stosunku do oryginału – mówi dr inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego. Radzi być czujnym, gdy wątpliwości budzi chociaż jeden z trzech wskaźników: cena, opakowanie lub miejsce zakupu.

Warto skontaktować się z firmą – właścicielem danej marki, gdzie doświadczeni eksperci pomogą potwierdzić oryginalność produktu.

Jakość ma znaczenie

Czasem sprawa jest jasna. Jeśli szminka zamiast nawilżać przesusza usta, a zamiast nabłyszczać – skleja skórę, to raczej pochodzi z nielegalnego źródła. A przynajmniej była przechowywana w niewłaściwych warunkach. W dokumencie „Niebezpieczne produkty” w jednym z badanych błyszczyków wykryto mocny klej przemysłowy. Produkt dobrze błyszczał, ale sklejał usta, powodując rany.

Justyna Koziej z warszawskiego Instytutu Badań Kosmetyków, podkreśla, że jeśli cena rażąco odbiega od oryginalnej i nie ma na oficjalnej stronie producenta informacji o promocji, to także wskazówka. Kupując produkty taniej o 70-90 proc., można z dużym prawdopodobieństwem trafić na podróbkę. Oryginalny kosmetyk może być tani tylko wtedy, gdy został skradziony.

(Fot. materiały prasowe Netflix)

– Warto też przyjrzeć się jakości druku na opakowaniu – dodaje Justyna Koziej. – Na większości podrabianych produktów druk jest rozmazany, brakuje złoceń i odblasków, nieznacznie różnią się też kolory. Inna może być również wielkość czcionki, umiejscowienie symboli i oznakowania. Dodatkowo, w opisie produktu mogą pojawić się błędy ortograficzne.

Dr. inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego, mówi, że wskazówką może też być niepełna informacja o sprzedawcy. Niektórzy przestępcy oferują produkty rzekomo określonej marki, których w rzeczywistości w ofercie w ogóle nie ma.

Długofalowe skutki

Najczęściej podrabiane kosmetyki? Z informacji Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego wynika, że to perfumy. Ale także makijaż oraz kosmetyki do pielęgnacji, a nawet mydła. Podróbki nie tylko zamieniają przestępców w milionerów, ale przede wszystkim są szkodliwe i niebezpieczne dla skóry i zdrowia.

– Wszystkie podróbki są potencjalnie niebezpieczne i nie chodzi tylko o użycie i obecność niebezpiecznych składników. Producenci podróbek nie testują przecież swoich produktów. Nie zlecają ani nie wykonują oceny bezpieczeństwa, badań dermatologicznych ani testów konsumenckich – podkreśla dr. inż. Ewa Starzyk.

Przestępcy nie deklarują na opakowaniach, jakie szkodliwe substancje może zawierać produkt. Nie ponoszą żadnej odpowiedzialności ani konsekwencji, jeśli rzeczywiście zawierają one szkodliwe składniki. I nie ma gwarancji, że deklarowany skład jest prawdziwy (w dobie internetu można go porównać z oryginałem). Podróbki są produkowane z surowców niższej jakości.

Analiza przeprowadzona przez nadzór w Wielkiej Brytanii (Local Trade Authority) w 2018 r. wskazała, że podróbki znacznie częściej wywołują działania niepożądane niż legalne produkty. Na co w składzie INCI warto uważać?

– Aby uzyskać bardzo niskie koszty produkcji podróbek, producenci stosują tanie barwniki z podwyższaną zawartością metali ciężkich w pigmentach i brokatach. Ich długotrwałe użytkowanie może spowodować alergiczne zapalenie skóry (nikiel, chrom), uszkodzenie układu nerwowego (ołów, rtęć) czy zaburzenia krwiotworzenia (ołów) oraz wiele innych objawów – mówi Justyna Koziej.

Przestrzega, że niektóre metale ciężkie mają zdolność do kumulacji w organizmie, więc konsekwencje krótkiej przyjemności mogą być długofalowe.

Maria Kowalczyk / nostressbeauty
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę