Znaleziono 0 artykułów
08.09.2020

Helmut Newton i Alice Springs: My i oni

Okładka wspólnego albumu pary (fot. mat. prasowe wydawnictwa Taschen)

On seksualizował bohaterki swoich zdjęć. Ona wydobywała z nich człowieczeństwo. Przez ponad 50 lat kochali się, wspierali i niezmiennie udowadniali, że przeciwieństwa mają ogromną moc przyciągania. – Jest silna nie tylko wtedy, gdy wymaga tego sytuacja – mówił o żonie Helmut Newton. – Ma też piekielnie silny charakter. Film dokumentalny poświęcony twórczości niemieckiego fotografa można oglądać w ramach 17. edycji Millennium Docs Against Gravity, a my przypominamy historię jego związku z Alice Springs. 

Jedną z fotografii, od której najczęściej zaczyna się znajomość z twórczością Newtona, jest zdjęcie przedstawiające nagą modelkę, której odbicie w lustrze uwiecznia ubrany w obszerny trencz fotograf. Ważną rolę odgrywa tu drugoplanowa bohaterka – siedząca z boku Alice Springs, ze skupieniem analizująca to, co dzieje się na planie. Springs była najsurowszym krytykiem pracy Newtona. I jego największym wsparciem. On nie pozostawał dłużny. Byli jak kawałki puzzli, które mimo że przedstawiają coś zupełnie innego, pasują do siebie jak ulał.

Inna niż wszystkie

Poznali się przypadkiem, w pracy. Newton, który opuścił rodzinny Berlin krótko po 18. urodzinach, zamieszkał na dłużej w Australii, by rozwijać karierę fotografa. 23-letnia Springs (znana jako June Brunell) była obiecującą, ale słabo zarabiającą aktorką, która postanowiła dorobić sobie jako modelka. Newton podobno od razu zauroczył się o cztery lata młodszą dziewczyną, ona początkowo była odporna na jego zaloty. Od razu dostrzegł w niej partnerkę – znany był z licznych podbojów miłosnych i uwielbienia kobiecego ciała, a tym razem po raz pierwszy spotkał kogoś, kogo nie chciał traktować tylko przedmiotowo. Kogoś, z kim może chodzić o coś więcej niż seks. – Wszystkie dziewczyny, które wtedy spotykałem, chciały się tylko ze mną pieprzyć – wspominał później w autobiografii. – Za to June… June była jak z innego wymiaru.

W 1992 roku ( Fot. Ron Galella/Ron Galella Collection , Getty Images)

Młoda aktorka była stanowcza. A Newton do silnych kobiet miał słabość. Cenił zadaniowość, nie lubił niezdecydowania. Nauczył się tego przy matce. – Sam nie jestem zbyt silnym facetem, więc silne kobiety sprawiają, że czuję się bezpiecznie – opowiadał w filmie „Helmut by June” z 1995 roku. – Moja mama była bardzo rozpuszczoną kobietą, jednak kiedy przyszło do ratowania rodziny w pierwszych dniach po dojściu Hitlera do władzy, pokazała niewiarygodną siłę. Ojca aresztowano, matka z dnia na dzień musiała więc odnaleźć się w roli głowy rodziny.

Alice Springs w 2004 roku (Fot. MARKUS SCHREIBER, East News)

To, że Newton nie traktował June (ze względu na chronologię na razie będziemy posługiwać się jej prawdziwym imieniem) jak kolejnej zdobyczy, podziałało i ona także zadurzyła się w nim bez reszty. Byli przyjaciółmi i kochankami. Oboje od początku nosili w tym związku i spódnicę, i spodnie. Nie uznawali tradycyjnego podziału ról. Pobrali się niespełna rok po pierwszym spotkaniu. June podjęła decyzję, by wyruszać wszędzie tam, gdzie będzie wyjeżdżał jej mąż. Pierwszym przystankiem na trasie nowożeńców był Londyn. Na dłużej zatrzymali się w Paryżu. Tam Helmut zaczął współpracować z francuskim „Vogiem”, a ona odkryła prawdziwą pasję i talent.

Umarła June, niech żyje Alice

June Newton początkowo myślała, że Paryż będzie dla niej przepustką do kariery filmowej. Niestety, w spełnieniu marzenia przeszkodził jej zbyt mocny akcent. Nie była w stanie nauczyć się francuskiego na tyle dobrze, by usatysfakcjonować tak przecież wyczulonych na punkcie własnego języka Francuzów. Ukojenia szukała w malarstwie. Fascynacja ta potrwała jednak tylko chwilę.

Newton i Springs w 1995 roku (Fot. Rose Hartman , Getty Images)

Newton był już wtedy w Paryżu wielkim nazwiskiem. Robił sesje dla największych magazynów mody, sporo działał też jako fotograf komercyjny. W 1970 roku przyszło zlecenie od francuskiego producenta papierosów Gitane. Przyjął je, ale nie mógł zrealizować – zachorował na grypę. June zaproponowała, że go zastąpi. Nie zaprotestował, mimo że żona nie miała wcześniej do czynienia z aparatem. Zamiast tego dał jej przyspieszony kurs robienia zdjęć i pokazał, jak dokonywać pomiaru światła. Klient był zachwycony pracą pani Newton, a zdjęcie modela z papierosem w ustach stało się początkiem jej wieloletniej kariery. Jedno jednak June nie pasowało – imię. Postanowiła więc je zmienić. Otworzyła mapę Australii i z zamkniętymi oczami przypięła pinezkę. Wskazała na Alice Springs – liczące 25 tys. mieszkańców miasto w północnej części kraju.

Newton i Springs w 1989 roku (Fot. ASLAN/SIPA, East News)

Realizm kontra kreacja

Newton i Springs dawali sobie bardzo dużo swobody twórczej. Od razu wiedzieli, że co innego kręci ich w fotografii – być może dlatego właśnie tak trafnie oceniali zawsze swoje prace. Zdjęcia Newtona były pełne erotyzmu i ekspresji, z nawiązaniami do kina noir, surrealizmu i sado-maso. Uwielbiał fotografować bohaterów w bogato zdobionych willach, na balkonach najbardziej luksusowych hoteli. Zamiast subtelnego pokazywania kobiecego ciała wybierał obsceniczną nagość. Alice także lubiła pracować poza studiem. Portrety (bo w nich się wyspecjalizowała) realizowała jednak w naturalnym otoczeniu bohaterów – w ich domach, ogrodach, na planach filmów, nad którymi akurat pracowali, czy w parkach, w których bawili się jako dzieci. Robiła to po to, by czuli się bezpiecznie, a zdjęcia miały intymny charakter. To pozwalało pokazać sławnych i bogatych jako ludzi z krwi i kości. Kruchych i bezbronni, a przynajmniej nieidealnych. Na twarzy Catherine Deneuve przebijają się cienie. Audrey Hepburn wygląda dojrzale. Alice Springs wolała realizm niż kreację.

Newton w domu w Monako, 1995 rok (Fot. Mark Edward Harris/, Getty Images)

Żadne z nas nie wpłynęło nigdy na to, jak drugie postrzega swoich bohaterów – mówił Newton w 1999 roku przy okazji premiery ich wspólnego albumu „Us and Them”, w którym zestawili zdjęcia zrobione sobie nawzajem na przestrzeni lat, ale także fotografie, jakie robili modelkom i gwiazdom. – W fotografiach Alice widzę prawdę i prostotę, w swoich dostrzegam pewnego rodzaju manipulację rzeczywistością. Żona wtórowała mu, doceniając umiejętność fotografowania kobiet. – Fotografce nigdy nie uda się wyciągnąć tyle z kobiety, co fotografowi.

Uzupełniali się do samego końca. Newton zginął w wypadku samochodowym 23 stycznia 2004 roku. Był piątek. W poniedziałek Alice stawiła się na planie sesji zdjęciowej, by go zastąpić.

 

* Tekst o filmie „Helmut Newton. Piękno i bestia” przeczytacie we wrześniowym wydaniu „Vogue Polska”

 

 

Michalina Murawska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę