Znaleziono 0 artykułów
30.01.2020

Historia jednego zdjęcia: Leonardo DiCaprio i Kate Winslet na rozdaniu Złotych Globów w 1998 roku

(Fot. Getty Images)

18 stycznia 1998 roku „Titanic” otrzymał cztery nagrody podczas 55. ceremonii rozdania Złotych Globów. Dwa miesiące później na Oscarach film Jamesa Camerona o katastrofie luksusowego liniowca z 1912 roku zgarnął aż 11 statuetek. Do dziś pozostaje w pierwszej trójce najbardziej kasowych produkcji w historii kina.

„Titanic” był pierwszym filmem w historii, który zarobił ponad 2 miliardy dolarów. James Cameron pokonał samego siebie w 2009 roku, gdy jego „Avatar” przyniósł zyski rzędu 2,7 miliarda dolarów. Pozostawał niepokonany przez kolejną dekadę. Dopiero ubiegłoroczny „Avengers: Koniec gry”, czyli podsumowanie losów superbohaterów z uniwersum Marvela, przebił „Avatara” o 20 milionów, stając się numerem jeden.

Chociaż „Titanic” zgarnął wiele liczących się nagród, Kate Winslet i Leonardo DiCaprio, odtwórcy głównych ról – kochanków z dwóch różnych pokładów statku, klas społecznych i światów – odeszli z pustymi rękoma. Na rozdaniu Oscarów w 1998 roku Kate była do nagrody nominowana, Leonardo musiał się zadowolić nominacją do Złotego Globu. Najważniejszą statuetkę miał dostać dopiero za „Zjawę” w 2016 roku. – Nigdy dotychczas nie był tak znakomitym aktorem, nigdy nie był tak przystojny i nigdy nie był tak skromny – mówiła o nim wtedy jego najlepsza przyjaciółka, Kate.

Poznali się w połowie lat 90. na festiwalu w Cannes, gdy oboje brali udział w castingach do „Titanica”. Ona zagrała wcześniej w kilku ważnych filmach. Po debiucie kinowym w „Niebiańskich istotach” w 1994 roku wzruszała widzów w „Rozważnej i romantycznej” Anga Lee. Leo był krótko po sukcesie Szekspira doby MTV, czyli „Romea i Julii” Baza Luhrmanna. To była przyjaźń od pierwszego wejrzenia. – Chociaż miałam obawy, że nie będę potrafiła zagrać dziewczyny tego pięknego chłopca, którego wszyscy kochają – śmiała się Kate.

Od tego czasu są nierozłączni. I zdarza im się śmiać z popularności „Titanica”. Fani do dziś zarzucają bohaterce Kate, Rose DeWitt Bukater, że we wzruszającym finale filmu nie znalazła dla swojego ukochanego Jacka Dawsona miejsca na tratwie. Chłopak zginął, a ona przeżyła, by opowiedzieć o ich miłości. Ten moment wszedł do historii popkultury, Hollywood dowcipkuje na jego temat do dzisiaj. Brad Pitt, dziękując kilka tygodni temu za Złoty Glob za najlepszą rolę drugoplanową w „Pewnego razu w… Hollywood”, powiedział do Leonardo, partnera z planu: „Ja bym cię na tę tratwę wpuścił”.

W życiu prywatnym Kate nigdy nie zapomniała o Leo. – To mój najlepszy przyjaciel na całym świecie – mówiła wielokrotnie. Na łamach „Marie Claire” w 2014 roku zdradziła sekret ich relacji: nigdy nie mieli się ku sobie. – Poza planem nigdy się nawet nie całowaliśmy – śmiała się. – Ale kocham go całym sercem. Leo dodaje: – Wspieraliśmy się od samego początku. Niejako dorastaliśmy razem w tej branży.

Ich przyjaźń okazywała się trwalsza od związków, które oboje budowali. Ona po małżeństwach z Jimem Threapletonem i Samem Mendesem siedem lat temu wyszła za mąż za Neda Rocknrolla (Leo odprowadził ją do ołtarza!), on gustuje w młodszych o 20 lat, bliźniaczo do siebie podobnych supermodelkach. Od trzech lat spotyka się z Camilą Morrone. Kate ma troje dzieci, Leo jeszcze nie został ojcem. Prowadzi fundację Earth Alliance, która zaczęła zajmować się ochroną środowiska, na długo, zanim było to wśród gwiazd modne. Ostatnio przekazał 3 miliony dolarów na ratowanie płonących w Australii lasów.

Chociaż fani chcieliby, żeby Leo i Kate w końcu się w sobie zakochali, tych dwoje zawsze żywiło do siebie raczej braterskie niż romantyczne uczucia. Są właściwie rówieśnikami – on w tym roku skończy 46 lat, ona jest tylko o rok młodsza. Przy okazji „Titanica” zarzucano jednak, że chłopięcy Leo, wówczas 23-letni, wygląda jak młodszy brat dojrzałej Kate.

Jak rodzeństwo zachowywali się też na rozdaniu Złotych Globów w 1998 roku. Choć nie byli już debiutantami, na czerwonych dywanach wciąż czuli się odrobinę niepewnie. On pokrywał zmieszanie nieśmiałym uśmiechem, ale widać, że zbladł ze stresu. Ona wyglądała jak ucieleśnienie końca lat 90. – w ciemnej pomadce, niedbałym koczku i chokerze na szyi. Jej koronkowa suknia, przynależna raczej do buduaru niż do gali, nie trafiła na listę najlepszych kreacji wieczoru.

Spotkali się na planie ponownie w 2008 roku. „Droga do szczęścia” Sama Mendesa (wtedy męża Winslet) to film dla dorosłych. Nie ma tu naiwnego romantyzmu „Titanica”, tylko samo życie. Znudzeni sobą małżonkowie z lat 50. starają się przetrwać, nie raniąc przy tym nadmiernie dwójki swoich dzieci.

Leo gra cały czas. Nigdy się Hollywood nie znudzi. Po sukcesie ostatniego filmu Quentina Tarantino mówi się, że reżyser nakręci serial na podstawie fikcyjnej produkcji z „Pewnego razu w… Hollywood” – „Bounty Law”, w którym grał Rick Dalton, czyli DiCaprio. Leo może więc pojawić się na małym ekranie, a na dużym na pewno zobaczymy go w roli Theodore’a Roosevelta w biograficznym filmie autorstwa Martina Scorsesego. Reżyser i jego gwiazdor znają się z czasów „Gangów Nowego Jorku” i spotkają znów przy kolejnej produkcji o latach 20. XX wieku – „Killers of the Flower Moon”. Kate Winslet natomiast powróciła do Camerona, by zagrać w „Avatarze 2”. Premiery obu filmów planowane są na 2021 rok. W tym roku zobaczymy Kate w miniserialu „Mare of Easttown”. Wydaje się jednak, że jej kariera, mimo Oscara (za „Lektora” z 2008 roku) i siedmiu nominacji na koncie, zwolniła tempo. Najbardziej spełnia się jako matka. Mieszka w Anglii z rodziną, do Los Angeles zagląda rzadko.

Marzenie fanów o związku Leo i Kate nigdy się nie spełni. Możemy tylko wyobrażać sobie, jak – zdradzili ostatnio, że to robią – rozmawiają ze sobą tekstami z „Titanica”. Często zwracają się do siebie imionami Rose i Jack. Czy kiedyś jeszcze razem zagrają? – Bardzo bym chciał stanąć z nią znów przed kamerą, bo Kate jest moją ulubioną aktorką – mówi z przekonaniem Leo.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę