Znaleziono 0 artykułów
29.05.2021

Suknia Marilyn Monroe

Marilyn Monroe w 1953 roku / Fot. Getty Images

W maju 1962 roku Marilyn Monroe zaśpiewała słynne „Happy Birthday, Mr. President”. Występ z okazji 45. urodzin prezydenta Stanów Zjednoczonych Johna F. Kennedy’ego trwał trzy minuty, ale przeszedł do historii. Polityki, popkultury, a także mody. Wyszytą kryształkami tiulową suknię, w której wystąpiła aktorka, pięć lat temu sprzedano na aukcji za 4,8 milionów dolarów. Przypominamy historię tego występu.

To od początku nie był dobry rok dla Marilyn Monroe.

W lutym jej były mąż, Arthur Miller, poślubił kobietę, przez którą rozpadło się ich małżeństwo – fotografkę Inge Morath. Poznał ją na planie filmu „Skłóceni z życiem”, do którego napisał scenariusz, by – jak twierdził – uszczęśliwić Marilyn. Film miał udowodnić, że Monroe jest świetną aktorką, nie tylko komediową, a również dramatyczną. Udowodnił, ale nie przyniósł jej szczęścia.

Po trzecim rozwodzie znów zapadła na depresję, uzależniła się od leków przeciwbólowych i od tabletek nasennych. Do tego dołączyły nawracające zapalenie zatok, endometrioza i zabieg wycięcia pęcherzyka żółciowego. Była absolutnie wyczerpana. Nigdy w dorosłym życiu nie była tak szczupła. I tak nieszczęśliwa.

Marilyn Monroe wraca do Los Angeles

Marilyn Monroe w 1954 roku / Fot. Getty Images

W maju 1962 roku mieszkała w Los Angeles – mieście, które zrobiło z niej gwiazdę, a które porzuciła dla Nowego Jorku. Chciała mieszkać na Mahnattanie, być artystką, nie seksbombą, decydować o sobie, należeć do intelektualnej elity. Powrót do Kalifornii można więc uznać za porażkę. Pojechała tam, by zagrać w filmie. Czekała na nią rola matki w filmie „Something’s Got to Give” w reżyserii George’a Cukora. Tym razem wynegocjowała z wytwórnią 20th Century Fox, że wszystko będzie na jej warunkach.

Niestety, wszystko szło nie tak. Z jednej strony jej niemoc i kaprysy, z drugiej zmiany w scenariuszu – współpraca nie układała się tak bardzo, że w czerwcu, tuż po 36. urodzinach Monroe została zwolniona. Miała wrócić na plan w październiku. 5 sierpnia zmarła.

Fot. Getty Images

JFK zaprasza Marilyn Monroe na urodziny

Na razie jest połowa maja i przed Marilyn Monroe najważniejszy występ w karierze. 19 maja miała zaśpiewać „Happy Birthday” dla prezydenta USA, który świętował 45. urodziny 10 dni przed właściwą datą.

Żeby przylecieć z Los Angeles do Nowego Jorku – urodzinowa gala odbywała się w Madison Square Garden – musiała poprosić o zgodę wytwórnię. George Cukor się wściekł, ale trudno było odmówić zaproszeniu z Białego Domu.

Marilyn była przerażona. Nie lubiła występować przed publicznością, a szczególnie nie lubiła śpiewać. Nie chodziło tylko o tremę. Z Johnem F. Kennedym łączył ją romans. W połowie 1962 roku już podobno nie, ale wspomnienie było żywe. Podsycane zresztą przez media, które wciąż interesowały się tym tematem. Nic dziwnego, że zależało jej, by tego wieczoru wyglądać olśniewająco. I to się udało.

Historia sukni, w której Marilyn Monroe śpiewała dla prezydenta

Marilyn Monroe na scenie w Madison Square Garden w 1962 roku / Fot. Getty Images

Na scenie pojawiła się w białej futrzanej etoli z gronostajów. Gdy zsunęła ją z ramion, ukazała się suknia. Publiczność wrzała z zachwytu.

Wyszywana na całej długości mieniącymi się kryształkami (było ich 2,5 tysiąca), uszyta z lekko prześwitującego tiulowego materiału w kolorze ciała, z przodu i z tyłu miała głębokie dekolty. Była dopasowana do sylwetki tak bardzo, że wyglądała niczym druga skóra. Podobno Monroe została w tę suknię zaszyta. Praktykowano to wówczas w Hollywood: żeby nie zepsuć starannego makijażu i perfekcyjnej fryzury, kreacji nie wkładano przez głowę, a zaszywano na gwiazdach. Druga plotka głosi, że Marilyn nie miała pod sukienką bielizny.

Suknię zaprojektował Boba Mackie, słynny krawiec Hollywood, który pracował dla największych – od Marleny Dietrich po Cher i Eltona Johna. Uszył ją specjalnie dla Monroe pochodzący z Francji kostiumograf Jean Louis (to właśnie on ubrał Ritę Hayworth w słynną czarną suknię bez rękawów w „Gildzie”). Wszystko kosztowało 12 tysięcy dolarów.

W 2016 roku na aukcji Julien’s w Beverly Hills sprzedano tę suknię za 4,8 mln dolarów. Do dziś pozostaje najdroższą kreacją gwiazdy w historii. Swoją drogą, druga w kolejności jest biała sukienka Monroe z planu „Słomianego Wdowca” (ta, którą unosi podmuch z szybu kolejowego).

W Madison Square Garden Marilyn Monroe błyszczała. Kto dziś pamięta, że na tej samej gali dla Kennedy’ego śpiewali także Ella Fitzgerald, Maria Callas, Jack Benny czy Peggy Lee? To był wieczór Marilyn. Jej ostatni triumf.

Spóźniona Marilyn Monroe

 

Przyćmiła wszystkich, nawet prezydenta. Nieprzypadkowa wydaje się nieobecność na gali jego żony, pięknej Jacqueline.

Poza tym publiczność dopisała. Na miejscu było 15 tysięcy osób, przed telewizorami zasiadło 40 milionów. Kilkadziesiąt lat później występ Marilyn wciąż jest oglądany – na YouTube ma 16 milionów odtworzeń.

A trwał ledwie ledwie trzy minuty. Aktorka pojawiła się, jak zwykle, spóźniona. Peter Lawford, brytyjski aktor i szwagier prezydenta, który prowadził galę, wywoływał ją trzykrotnie. Wreszcie powiedział:

Panie prezydencie, spóźniona Marilyn Monroe!

Poniekąd proroczo. „The late Marilyn Monroe” znaczy zarówno „spóźniona”, jak i „spoczywająca w pokoju”.

Natalia Hołownia
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę