Znaleziono 0 artykułów
15.12.2018

Instytut MAÉ: świątynia dobrego samopoczucia

Wnętrze Instytutu MAÉ (Fot. materiały prasowe)

Klasa, design i przyjemność od samego wejścia. Instytut MAÉ, zaprojektowany przez pracownię  Baumiller – Kossowska, to zupełnie nowa jakość – we wnętrzach i w urodzie. Twórcy tego instytutu troszczą się o skórę, ciało i samopoczucie. 

MAÉ to coś więcej niż luksusowe spa. To miejsce można nazwać instytutem wellness, czyli dobrego nastroju. Tutaj skonsultujesz dietę, pozbędziesz się stresu podczas indywidualnego treningu jogi, terapii z zakresu mindfulness czy TRE®, skorzystasz z masażu manualnego lub ujędrnisz icoone® laserowym, a także odświeżysz skórę infuzją tlenową albo indywidualnymi zabiegami słynnej Tata Harper. MAÉ to także obłędnie zaprojektowane wnętrza. Tutaj cała uwaga skoncentrowana została na poprawianiu twojego nastroju. Uwierz nam, że wchodząc tutaj zestresowanym, zabieganym i niewyspanym, wyjdziesz jak nowo narodzony.

MAÉ, znaczy zanim

Właścicielka Instytutu MAÉ, Karolina Czmuda przeniosła do jego wnętrza część swojego domu – ulubione kolory i materiały, a także całe swoje serce. Z jej inicjatywy zamiast kontuaru z recepcjonistką stoją tu wielki dębowy stół i wygodne krzesła. Są zaproszeniem do tego, by na chwilę usiąść, zatrzymać się, wziąć głęboki oddech. Zapisując się na terapię czy zabieg, można napić się herbaty lub zdrowej wody. A patrząc na wnętrze przypominające pudełko makaroników z Ladurée (dominuje pistacjowa zieleń), można się zapomnieć. I nigdy nie chcieć tego raju na ziemi opuścić.

Mae po japońsku znaczy zanim, przed. I ta nazwa dobrze określa ideę instytutu. Nie jest kolejnym spa, w którym dba się o skutki zbyt intensywnego, niezdrowego stylu życia. W MAÉ działamy prewencyjnie. Staramy się uderzyć w przyczynę problemu, zamiast leczyć jego efekty. Dlatego oprócz fizjoterapeutów i kosmetolożek, pracują u nas instruktorki pilatesu, jogi, mindfullness, TRE® i dietetyk. Dbamy o organizm holistycznie. Czego „skutkiem ubocznym” jest lepszy wygląd – opowiada Karolina Czmuda, właścicielka INSTYTUTU MAÉ.

Wnętrze Instytutu MAE (Fot. materiały prasowe)

W środku, oprócz pokoju do konsultacji dietetycznych, jest też odrębna sala do ćwiczeń, w której instruktorki jogi, pilatesu lub TRE® mogą trenować z jedną, dwoma, trzema albo czterema osobami. W MAÉ odbywają się także sesje TRE®, które polegają na wprowadzaniu ciała w drżenie. Prowokuje się tym samym sytuację, w której znajdujemy się w sytuacjach traumy i stresu. Na co dzień większość osób przed taką reakcją ciała się powstrzymuje, czego skutkiem ubocznym są, m.in. „wypalenie”, nerwice czy choroby psychosomatyczne. TRE® pozwala uwolnić z ciała stres. Efekt finalny? Pełen relaks.

Karolina Czmuda, która jest aktywną mamą dwójki dzieci, starała się zapewnić wszystkim, równie zapracowanym osobom, komfort, wyciszenie i kompleksową opiekę. I właśnie dlatego nie ma tutaj typowych zabiegów anti-aging czy tych z zakresu medycyny estetycznej. Jest pielęgnacja, ale taka, która bazuje na przyjemności dla wszystkich zmysłów.

Wnętrze Instytutu MAE (Fot. materiały prasowe)

Instytut jest otwarty w godzinach dopasowanych do harmonogramu zapracowanych kobiet, bo to one są jego najważniejszymi klientkami. Można tu przyjść od poniedziałku do piątku w godzinach 8-21, a także w soboty od 9-18. Instytut MAÉ położony jest w samym centrum Warszawy, na przeciwko Galerii Zachęta, więc łatwo jest do niego dotrzeć komunikacją miejską lub taksówką, niekoniecznie samochodem.  

Naturalne piękno

W MAÉ dba się o wnętrze, ale do wyboru są także zabiegi szyte na miarę potrzeb i kondycji skóry genialnej amerykańskiej marki Tata Harper oraz austriackiej – Susanne Kaufmann. Tata Harper to produkty uwielbiane przez modelki i gwiazdy. Mają przyjemne konsystencje, pięknie pachną i wyraźnie poprawiają wygląd cery. Wszystkie składniki aktywne tych produktów są naturalne: masła, oleje, ekstrakty. Mało tego, rosną w „ogrodzie” Tata Harper. Zabieg nimi wykonany od początku do końca działa pielęgnacyjnie i aromaterapeutycznie. Olejki eteryczne wprawiają zmysły w stan zen. Kosmetyczka wykonuje peeling, nakłada dwa rodzaje masek, w tym jedną z kwasem salicylowym. Skóra jest oczyszczona, ale nie przesuszona, mimo że wchodziłam z lekko zaczerwienioną i podrażnioną. Prosto z zabiegu wychodzę bez makijażu i wyglądam świeżo, a moja skóra jest napięta i nawilżona. Do końca dnia nie sięgam ani po podkład, ani po korektor. Kosmetyki Tata Harper można tutaj kupić i kontynuować efekty kuracji gabinetowej w domu. To wyższa półka cenowa, ale produkty są wyjątkowo wydajne.

Wnętrze Instytutu MAE (Fot. materiały prasowe)

Na nieco bardziej wymagające potrzeby skórne są też w MAÉ dostępne zabiegi infuzji tlenowej Intraceuticals. Odpowiadają zarówno na problemy cery trądzikowej, z przebarwieniami lub z widocznymi liniami i zmarszczkami. Infuzja tlenowa umożliwia składnikom aktywnym z serum, głębszą i bardziej intensywną penetrację tkanki. Efekty Intraceuticals widać już bezpośrednio po zabiegu, a w pełni – dobę po jego wykonaniu. Dlatego to świetna kuracja przed wielkim wyjściem, z której często korzystają gwiazdy.

Dla świeżo upieczonych mam i osób, które intensywnie schudły, w instytucie jest też możliwość przeprowadzenia zabiegów icoone® laser. To maszyna, która drenuje, ujędrnia, wyszczupla i modeluje sylwetkę. Jest genialną terapią na rozciągniętą, wiotką skórę brzucha. Głowica icoone® laser wykorzystując podciśnienie, zasysa skórę zabezpieczoną specjalnym nylonowym strojem, rozbija komórki tłuszczowe, a światło lasera powoduje obkurczanie się włókien kolagenowych. Skutkiem zabiegów icoone® laser jest jędrna, zwarta skóra i kilka centymetrów mniej w obwodach. A przede wszystkim, poprawa drenażu limfatycznego, co jest zbawienne u osób z obrzękami. icoone® laser warto wykonać w serii 5-10 powtórzeń. Ale w MAÉ na dobre samopoczucie mają wpływ nie tylko zabiegi…

Design, który daje radość

Wygląd Instytutu MAÉ to zasługa współpracy z Katarzyną Baumiller, Agnieszką Kossowską i ich pracownią. We wnętrzu dominują stonowane kolory, takie jak pastelowa zieleń z kroplą szarości i pudrowy róż. Projektantki starały się pogodzić dwie rzeczy: zabytkowy charakter kamienicy przy Placu Małachowskiego, w której mieści się instytut, z nowoczesnością i minimalną ilością dodatków. Baumiller postawiła więc na jakość materiałów, takich jak drewno i kamienie naturalne: granit, marmur, ograniczając akcesoria i dekoracje.

Wnętrze Instytutu MAE (Fot. materiały prasowe)

To wielki przywilej mojej pracy, że nie musiałam ograniczać się w kreacji. Celowo nie ma tutaj dekoracji w postaci sztuki czy obrazów. To ma być wnętrze, które samo w sobie buduje dobrostan psychiczny i fizyczny. Tworząc projekt, wzięłam też pod uwagę własne obserwacje z gabinetów, które już kiedyś odwiedziłam. Zwykle nudziłam się, patrząc w biały sufit lub na białe ściany podczas masażu. W każdym gabinecie MAÉ zadbaliśmy o to, by klient czuł się dobrze. Miał na co popatrzeć, ale nie był przytłoczony designem. Baza pomysłu jest taka sama: dominuje pastelowa zieleń, a my bawimy się jej fakturami oraz kształtami na ścianach i sufitach. Taką bazę uzupełniamy naturalnymi, szlachetnymi materiałami – kamieniem, fakturowanych szkłem, stalą. Podłogi wykonane są z dębowej klepki, a wykończenie ścian i sufitów – przetworzone sztukaterie – nawiązują do tego zabytkowego miejsca. A jednocześnie wiemy, że nie żyjemy w XIX wieku, więc jest to dość surowa i nowoczesna kompozycja. To ponadczasowa klasyka. I jakość, na której zależało nam w MAÉ najbardziej – mówi Katarzyna Baumiller, architektka.

Wnętrze Instytutu MAE (Fot. materiały prasowe)

Instytut podzielony jest na kilka stref. Przy wejściu stoją w donicach żywe tropikalne rośliny, które prowadzą do dużego stołu. To zarazem salon, strefa rozmów i picia herbaty. Na tyłach „salonu” jest niewielki pokoik, w którym dietetyk prowadzi konsultacje. Docelowo Karolina Czmuda chce też wprowadzić w MAÉ usługę cateringową z posiłkami skomponowanymi zgodnie z indywidualnymi potrzebami. Na górze schodów wkracza się do części wellnessowej z trzema gabinetami kosmetycznymi do masaży i zabiegów oraz strefą ćwiczeń.

Wnętrze Instytutu MAE (Fot. materiały prasowe)

W gabinetach można zachwycić się detalami. Blat wykonany jest z granitu green forest, a posadzka pod prysznicem – z białego marmuru carrara z szarą żyłką. Umywalki, toalety, włączniki, krany i baterie – wszystkie utrzymane są w dominujących w spa kolorach. Nie ma tu wszechobecnej bieli znanej z klinik medycyny estetycznej. Te elementy składają się na poczucie dobrostanu.

Natomiast miejsce na mindfullness, TRE®, jogę i pilates to kameralna sala z lustrami. Do niej prowadzą szatnia i łazienka z prysznicem. Zdecydowanie warto zapisać się tu na zajęcia indywidualne lub z przyjaciółką, która także nie może znaleźć czasu na zadbanie o ciało i dobre samopoczucie. Tu naprawdę można poświęcić sobie czas. Dobre wnętrze ma wpłynąć na dobro w twoim wnętrzu. A przekłada się to na wygląd skóry i ciała.

Maria Kowalczyk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę