Znaleziono 0 artykułów
28.11.2019

John Galliano: Każdy zasługuje na drugą szansę?

Pokaz Dior Couture wiosna-lato 2008 (fot. Chris Moore/Catwalking/Getty Images)

Dom mody Christian Dior opuścił w atmosferze skandalu, ale jego wpływ wciąż jest widoczny w kolekcjach marki. To właśnie świętujący dziś 59. urodziny John Galliano, jeden z największych geniuszy mody, zaprojektował torebkę siodło, którą znów noszą wszystkie it-girls. Po skandalu z 2011 roku, który wywołał antysemickimi wypowiedziami, Brytyjczyk powrócił do gry dzięki projektom dla Maison Margiela. 

W rodzinie Johna Galliano nikt nie zajmował się modą. Ale urodzonego 28 listopada 1960 roku na Gibraltarze projektanta w domu uczono, że szata zdobi człowieka. Matka ubierała Johna w najlepsze ubrania nawet na wyjście do sklepu. Młody Galliano miał przez to wiele problemów. W londyńskiej szkole, do której uczęszczał po przeprowadzce całej rodziny do brytyjskiej stolicy, był gnębiony przez rówieśników. Jego inność miała jednak przerodzić się w atut. Najlepszym na to dowodem były studia na Central Saint Martins, które w 1984 roku ukończył z wyróżnieniem.

Galliano nie poprzestał jedynie na szlifowaniu wiedzy przekazywanej przez wykładowców. Inspirowało go życie studenckie. – Scena klubowa miała wówczas ogromny wpływ na moje projekty: Blitz, St. Moritz, Gossip, Taboo – powiedział po latach w wywiadzie dla „Vogue’a”. – Londyn był jak centrum wszechświata stylów. Soho tętniło pomysłami. W klubach Galliano za pomocą stroju wyrażał siebie. Chętnie się przebierał, także potem, gdy w finałach swoich pokazów występował w strojach boksera, matadora albo pirata. W trakcie studiów Galliano pracował jako garderobiany w Brytyjskim Teatrze Narodowym, który rozbudził w nim miłość nie tylko do kostiumów, ale i do spektaklu, co znalazło odbicie w jego twórczości.

Z modelem Jonem Evansem tuż po ukończeniu Central Saint Martins w 1986 roku (fot. Paul Hartnett/PYMCA/Universal Images Group, Getty Images)

Przepustka do świata mody

„Les Incroyables” („Niesamowici”), zainspirowana rewolucją francuską kolekcja dyplomowa Galliano, zebrała dobre recenzje. – Niesamowita dbałość o szczegóły, skrupulatne opowiadanie historii i bezwstydne czerpanie radości z przeszłości – mówiła brytyjskiemu „Vogue’owi” komentatorka mody Caryn Franklin. – A wszystko to wbrew środowisku anarchistycznej mody lat 80. Co więcej, kolekcja przyciągnęła też kupców z domu handlowego Browns. Niegdyś wycofany, Galliano nabrał wiary we własne możliwości. Idąc za ciosem, postanowił założyć własną markę odzieżową. Pomogła mu w tym redaktorka mody Amanda Harlech. Jednak londyński biznes projektanta nie prosperował tak, jakby ten sobie tego życzył. Postanowił więc przenieść się do Paryża. W 1989 roku zorganizował tam swój pierwszy pokaz, a już rok później zmuszony był ogłosić bankructwo.

Z Anną Wintour w 2017 roku (fot. Dimitrios Kambouris, Getty Images)

Galliano przez lata zmagał się z problemami finansowymi. Pomogli mu dopiero Anna Wintour i pracujący z nią w „Vogue’u” dyrektor kreatywny André Leon Talley. Gdy Galliano nie był w stanie zapłacić za organizację pokazu kolekcji na sezon jesień-zima 1994-1995, otrzymał od nich ogromne wsparcie. Talley poprosił bywalczynię salonów São Schlumberger o wynajęcie jej XVIII-wiecznego hotelu na potrzeby show. Co więcej, Wintour i Talley zwrócili się do banku inwestycyjnego Paine Webber o dofinansowanie. Galliano poza płynnością finansową zyskał po raz drugi tytuł projektanta roku.

Z Evą Herzigovą (fot.  Gareth Cattermole/Getty Images)

Na podbój Francji

1995 rok był dla Johna Galliano przełomowy. Projektantowi powierzono stanowisko dyrektora kreatywnego domu mody Givenchy. Został pierwszym Brytyjczykiem za sterami francuskiej marki haute couture. Szybko otrzymał kolejny awans. Koncern LVHM w 1996 roku przeniósł go do domu mody Christian Dior. Marka pod skrzydłami nowego projektanta rozkwitła. A i on sam sporo na tym zyskał. W 1997 roku nie tylko po raz czwarty został nagrodzony tytułem projektanta roku, lecz także otrzymał tytuł międzynarodowego projektanta roku od CFDA. Kluczem do jego sukcesu był z jednej strony szacunek do dziedzictwa założyciela, a z drugiej – umiejętne łączenie jego dorobku z własną estetyką. W wizjonerskich kolekcjach Galliano nie brakowało też komercyjnych bestsellerów – torebki siodła czy sukienki z nadrukiem gazety „Christian Dior Daily”, którą nosiła serialowa Carrie Bradshaw.

Na wygnaniu

Pasmo sukcesów trwałoby może do dzisiaj, gdyby nie skandal, który wybuchł w 2011 roku. W jednej z paryskich kawiarni Galliano obraził parę gości. Żydówka i jej azjatycki przyjaciel usłyszeli obelgi dotyczące ich wyznania i pochodzenia. Antysemickie i rasistowskie wypowiedzi nie mogły ujść projektantowi płazem. Krótko potem w internecie zostało udostępnione wideo z Galliano wychwalającym Hitlera. Poza karą wymierzoną przez sąd nie ominęły go również konsekwencje zawodowe. Dior nie zamierzał kontynuować z nim współpracy. Pokaz kolekcji na sezon jesień-zima 2011-2012 odbył się już bez niego. Projektant przestał też pracować dla marki noszącej jego imię i nazwisko. Podczas procesu Galliano pokazał zupełnie inne oblicze. Oświadczenie wygłosił nieszczęśliwy, pogubiony i słaby człowiek. Uzależnienie od alkoholu i narkotyków, a także śmierć wieloletniego partnera biznesowego Stevena Robinsona, choć w żaden sposób nie usprawiedliwiały zachowania Galliano, to jednak pokazywały w innym świetle postać skandalisty. Musiał zapłacić grzywnę i rozwiązać liczne problemy.

Dior Couture wiosna-lato 2007 (fot. Chris Moore/Catwalking/Getty Images)
Maison Margiela wiosna-lato 2016 (na zdjęciu Kasia Jujeczka) (Fot.  Thierry Chesnot, Getty Images)

Z pomocą projektantowi przyszły zaprzyjaźnione modelki. Naomi Campbell, która kiedyś też zmagała się z problemami narkotykowymi, pomogła zarezerwować dla Galliano miejsce w ośrodku odwykowym w Arizonie. Podczas trwającego sześć tygodni pobytu w placówce odwiedzała go Linda Evangelista. Po zakończeniu terapii Galliano mógł natomiast liczyć na wsparcie Kate Moss, która powierzyła mu zaprojektowanie swojej sukni ślubnej. Te drobne gesty pokazały Johnowi, że nie jest sam. – Na początku alkohol był jak wsparcie poza Diorem. Potem używałem go, żeby się rozluźnić po kolekcjach. Zajmowało mi kilka dni, żeby dojść do siebie. Jak każdemu. Ale przy większej liczbie kolekcji zdarzało się to częściej, a potem byłem już niewolnikiem. Potem zaczęły się tabletki, bo nie mogłem spać. Potem znów inne tabletki, bo nie mogłem przestać się trząść – wyznał po powrocie z odwyku w rozmowie z „Vanity Fair”. Choć wypowiedziane przez niego w 2011 roku słowa nie zostały zapomniane, branża postanowiła dać mu drugą szansę. W 2013 roku projektant otrzymał od Oscara de la Renty zaproszenie na tymczasowy pobyt w studiu projektowym, gdzie miałby pracować nad kolekcją na sezon jesień-zima 2013-2014. Galliano z tej oferty skorzystał. Świat mody upomniał się o swojego mistrza. W 2015 roku Galliano został dyrektorem kreatywnym domu mody Maison Martin Margiela. Zastanawiano się, jak na wybiegu zaprezentuje się mieszanka dwóch odmiennych estetyk – barokowej Galliano i awangardowej MMM. Wątpliwości udało się rozwiać już po pierwszym pokazie. Galliano powrócił.

Agnieszka Oleszek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę