Znaleziono 0 artykułów
08.09.2018

Ralph Lauren świętuje jubileusz 50-lecia w Central Parku

(Fot. Getty Images)

Kolekcją podsumowującą pół wieku w branży, którą pokazał wczoraj podczas nowojorskiego tygodnia mody, Ralphowi Laurenowi udało się Make America Great Again. 

Urodzony w Nowym Jorku, mieście marzeń, Ralph Lauren wyśnił swój amerykański sen. Przeszedł daleką drogę od potomka białoruskich Żydów Ralpha Lifshitza do jednego ze stu najbogatszych ludzi w Stanach. Jego sukienki nosiły Michelle Obama i Kate Middleton, Hillary Clinton i Melania Trump, Annie Hall i Serena van der Woodsen z „Plotkary”. Najbardziej amerykański z amerykańskich projektantów od 1967 roku ciężko pracuje na swój sukces. Cztery lata po założeniu firmy specjalizującej się w krawatach w 1971 roku swoją pierwszą pełną kolekcję pokazał na wybiegu. Już z ikonicznym logo z graczem w polo. Koszulkę polo, do dziś najlepiej sprzedający się elementem jego kolekcji, Ralph Lauren wprowadził  do sklepów rok później. Sukces osiągnął dzięki Ameryce. Nie tylko dlatego, że uwierzył, że „If I can make it there, I'll make it anywhere” z kultowej piosenki Franka Sinatry „New York, New York”. Styl Made in USA uczynił swoim znakiem rozpoznawczym, czyniąc z niego ikonę.

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)

Gdy zaczynałem karierę, projektanci z zazdrością spoglądali na Europę. Nie wiem po co. Mnie inspirowały ulice Nowego Jorku – mówił w jednym z jubileuszowych wywiadów. Bez założyciela takich marek jak Ralph Lauren Collection, Purple Label, Polo Ralph Lauren, Lauren Ralph Lauren, czy nieistniejących już Polo Sport i Rugby Ralph Lauren nie byłoby  Tommy'ego Hilfigera, ani Michaela Korsa, Alexandra Wanga ani Jasona Wu. To Lauren przetarł szlaki kolejnym pokoleniom interpretatorów amerykańskiej mody. 

Rocznicową kolekcją składam hołd  amerykańskiej dziewczynie, która tworzy swój własny styl, czerpiąc natchnienie z eklektycznych inspiracji – mówi Ralph Lauren. Wczoraj podczas nowojorskiego tygodnia mody w Central Parku zaprezentował swoją kolekcję the best of. Na wybiegu wystąpiły supermodelki m.in. Anja Rubik, Gigi Hadid i Kaia Gerber (polską reprezentację zasiliła też Michelle Gutknecht), a z pierwszego rzędu pokaz oglądali przedstawiciele wszystkich pokoleń amerykańskiej popkultury: Kanye West, Chance the Rapper, Oprah Winfrey, Steven Spielberg, Anne Hathaway, Blake Lively, Nick Jonas z narzeczoną Priyanką Choprą, a także przyjaciele i konkurenci z branży: Anna Wintour, czy Michael Kors, którzy wzięli potem z udział w uroczystej kolacji przy Bethesda Fountain. Ale określenie pokaz nie oddaje skali wydarzenia. To święto mody było triumfem Ralpha Laurena.

(Fot. Getty Images)

W samej kolekcji pojawiło się to, co w niej pojawić się musiało. Po raz pierwszy pokazano wszystkie linie – kolekcję dla kobiet, Double RL (debiut luksusowej linii na wybiegu) oraz Polo Ralph Lauren dla kobiet, mężczyzn i dzieci – na jednym wybiegu.

Najważniejszym motywem kolekcji była oczywiście amerykańska flaga. Resztę wybrano zgodnie z zasadą: „Znacie? Znamy! To posłuchajcie”. W kolekcji podstawowej linii kaszmirowe swetry zostały zestawione z cekinowymi spódnicami wykonanymi ręcznie przez trzysta godzin. Gigi Hadid pokazała się w patchworkowej sukni zszytej z 32 elementów, które miały nawiązywać do amerykańskiej flagi. Kaia Gerber też nosiła patchwork, tyle że w wersji pelerynki. Welurowe suknie, które tak upodobały sobie gwiazdy, nawiązywały do lubianego przez Laurena stylu boho glamour. Kolekcja Polo Ralph Lauren wyglądała jak spełnienie marzeń zamożnych mieszkańców Hamptons. Koledżowe marynarki, kurtki w kontrastowych kolorach, dżinsy, bez których trudno wyobrazić sobie Amerykę.

Najważniejsza dla Laurena była zawsze rodzina. Z żoną Ricky wziął ślub jeszcze zanim założył firmę. Z trójką dzieci, Andrew, Davidem i Dylan są związani więzami osobistymi i biznesowymi. I to właśnie rodzina była więc głównym tematem pokazu. Modele w różnym wieku – od 5 do 75 lat, o różnym kolorzem skóry i różnym typie urody defilowali razem, próbując niejako pokazać, że w Ameryce jeszcze wszystko jest możliwe. Nawet harmonia.

(Fot. Getty Images)

Co będzie dalej? Lauren otwiera nowy rozdział. – Szanuję tradycję, ale nie wiąże mnie ona tak mocno, żebym nie mógł spojrzeć w przyszłość – mówi. Brzmi jak postulat nie tylko modowy, ale i światopoglądowy. 

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę