Znaleziono 0 artykułów
08.11.2021

Justyna Kopińska: #AniJednejWięcej

08.11.2021
(Fot. East News)

Gdy osobista historia kobiety zaczyna należeć do kręgu hipokrytów i moralizatorów, zaczyna się wynaturzenie – pisze o śmierci trzydziestoletniej Izabeli z Pszczyny reporterka Justyna Kopińska.

Znam też trochę lekarzy, którzy „nawrócili się”, przestali przerywać ciąże, jak już „wyskrobali” sobie dwa porządne mieszkania w Warszawie albo piękną willę. Teraz są już bardzo przeciw. O jednym lekarzu, znane nazwisko, przez lata mówiło się nawet „złota łyżka”. A teraz jest publicznie przeciw i pierwszy chce rzucać kamieniem – twierdził w 2014 r., w rozmowie z Aleksandrą Szyłło na łamach „Gazety Wyborczej”, profesor i ginekolog Romuald Dębski. – Nie wypada mi lub wręcz nie wolno mi wymieniać nazwisk, zwłaszcza kiedy obowiązuje mnie tajemnica lekarska, ale bardzo drażni mnie ta hipokryzja. Żonie jednego znanego przeciwnika diagnostyki prenatalnej robiłem amniopunkcję, w wielkiej tajemnicy, żonie obrońcy życia terminowałem ciążę z zespołem Downa. Pytałem: jak to jest, przecież jesteście przeciw? A oni mówili: słuchaj, to naprawdę „wyjątkowa sytuacja”. Wyjątkowa, bo dotyczyła ich osobiście, a nie ich pacjentek. Bo dla pacjentek zawsze mają żelazne sumienie.

(Fot. Getty Images)

Izabela, trzydziestoletnia mieszkanka Pszczyny, zmarła w szpitalu na sepsę. Wcześniej informowała rodzinę, że jej stan się pogarsza, ale lekarze czekają na obumarcie płodu.

Według Jolanty Budzowskiej, pełnomocniczki rodziny pani Izabeli, zachowanie lekarzy może mieć związek z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. „Dziecko waży 485 gramów. Na razie dzięki ustawie aborcyjnej muszę leżeć. I nic nie mogą zrobić. Zaczekają, aż umrze lub coś się zacznie, a jeśli nie, to mogę spodziewać się sepsy. Przyspieszyć nie mogą. Musi albo przestać bić serce, albo coś się musi zacząć” – to udostępniony telewizji TVN SMS pani Izabeli, który przed śmiercią wysłała do matki.

22 października 2020 r. Trybunał Konstytucyjny zadecydował, że przepis zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Przepisy tak zwanej ustawy antyaborcyjnej, dopuszczającej możliwość przerwania ciąży w tych przypadkach, obowiązywały w Polsce od 1993 r.

„Zmuszanie kobiet, by rodziły płody uszkodzone w stanie ciężkim lub nieodwracalnym, jest wizją nekrofiliczną, opętańczą i samobójczą. To brak politycznej rozwagi, szacunku dla prawa i wyborców. To brak serca” – pisałam wówczas na łamach Vogue.pl.

(Fot. East News)

Hiszpański dziennik „El Pais” podkreśla, że Polska to pierwszy kraj Unii Europejskiej, który w XXI w. wycofał się z dostępu do aborcji. Islamska Republika Iranu ma obecnie bardziej liberalne prawo dotyczące wyboru kobiet w ciąży niż Polska.

Wielu lekarzy podkreśla, że ginekolodzy boją się przeprowadzenia aborcji przy obecnych przepisach prawnych, a przypadki czekania na obumarcie płodu mogą być w przyszłości częste.

„Twojej historii nikt ci nie odbierze. Należy do ciebie” – to słowa Michelle Obamy, które w przeszłości wywarły na mnie duże wrażenie. Jesteśmy odpowiedzialni za nasze życie, wybory, za tworzenie naszej historii.

Ale co, gdy żyjemy w państwie, w którym ta historia przestaje należeć do nas? Myślę, że okrucieństwem wobec pani Izabeli był sam fakt pozbawienia jej możliwości wyboru. Brak postawienia pytania, czy decyduje się zaryzykować własnym życiem? Brak możliwości zastanowienia się, jak przeżyje tę sytuację dziecko czekające w domu.

Kobiety wychowujące nieuleczalnie chore dzieci w Polsce nie otrzymują adekwatnego wsparcia, a energia polityczna zamiast na pomoc słabszym w dalszym ciągu nastawiona jest na kontrolę – na pozbawienie możliwości stanowienia o sobie. Oczywiście pozbawienie tej możliwości innych. Bo – jak mówił profesor Dębski – konserwatywni politycy w swoim uprzywilejowaniu nadal chcą mieć wybór w „wyjątkowych, rodzinnych sytuacjach”.

Jeśli kobieta chce podjąć heroiczną decyzję, motywując to wiarą lub jakimkolwiek innym powodem, państwo powinno ją w tym materialnie i społecznie wspomóc. Jeśli nie, państwu nic do tego. Wynaturzenie zaczyna się w punkcie, gdy osobista historia kobiety zaczyna należeć do kręgu hipokrytów i moralizatorów.

Justyna Kopińska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę