Znaleziono 0 artykułów
22.07.2022

Kobieta sukcesu. Magdalena Jasiak: Doświadczenie, elastyczność, rozwój osobisty

22.07.2022
(Fot. Kacper Godlewski)

Decyzje zawodowe podejmuję intuicyjnie. Tak, by wspierały moją aktualną sytuację życiową. Nigdy mnie ta strategia nie zawiodła – mówi Magdalena Jasiak, która jako Head of Diversity and Inclusion na Azję Południowo-Wschodnią w Boston Consulting Group (BCG) wspiera równouprawnienie kobiet. Nam opowiada, jak trafiła z małej miejscowości pod Suwałkami na szczyt świata w Singapurze.

Jak trafiłaś spod Suwałk do Singapuru?

To splot wielu okoliczności i podejmowanych decyzji, które dopasowuję do wizji kariery i życia, jakie na dany moment mi służą. Wartości, takie jak ambicja, pracowitość i zaradność, wyniosłam z domu. W mojej rodzinie w moim pokoleniu są praktycznie same dziewczyny, więc nieco przejęłyśmy na siebie część męskich cech. Zawsze słyszałam, że poradzę sobie w każdej sytuacji. Kiedyś mnie to trochę drażniło. Teraz tę wiarę w siebie zakorzenioną przez rodziców bardzo cenię.

Po maturze wyjechałam do Warszawy na studia ekonomiczne na SGH. Od 19. roku życia pracowałam, najpierw dorywczo jako opiekunka do dzieci, a potem barmanka w klubach, do których biegałam po zajęciach. To mnie ukształtowało. Przegapiłam kilka studenckich imprez, ale nabrałam większej odpowiedzialności i poznałam wielu ciekawych ludzi.

Zawsze inwestowałam też w rozwój osobisty i mentoring. Do dziś to robię. Dzięki temu jestem tu, gdzie jestem.

Czym zajmujesz się w Singapurze?

Dbam o różnorodność talentów i inkluzywność BCG w Azji Południowo-Wschodniej. Zajmuję się też tym tematem w Australii, Japonii, Indiach i Chinach. Każdy z tych krajów ma inną kulturę, ludzie mają inną mentalność. Przedstawiciele niektórych narodowości są bardziej bezpośredni, inni mniej. Praca w wielokulturowym środowisku jest niezwykle wzbogacająca.

(Fot. Kacper Godlewski)
(Fot. Kacper Godlewski)

Praca z przedstawicielami różnych kultur była dla ciebie wyzwaniem?

Tak, niezbędna w takiej pracy jest inteligencja emocjonalna. Polakom zresztą łatwiej korzystać z tej cechy niż wielu innym narodowościom, bo na skali otwartości jesteśmy gdzieś pośrodku – możemy zrozumieć zarówno otwartych Australijczyków, jak i skrytych Japończyków. Zaskoczeniem było dla mnie, jak różny jest system pracy w każdym z krajów. W  niektórych działa się z większą spontanicznością, w innych podejście jest dużo bardziej ustrukturyzowane.

Wsparcie dla kobiet w BCG jest niezależne od szerokości geograficznej?

W niektórych krajach wdrażanie równościowych praktyk stanowi większe wyzwanie, choćby w bardziej hierarchicznej Japonii czy w Indiach, gdzie kobiety częściej poświęcają się zupełnie rodzinie i wychowaniu dzieci. Łatwiejsze w innych, choćby w Chinach, gdzie istniejąca do 2015 r. polityka jednego dziecka sprzyja dzisiaj rozwojowi kobiet na rynku pracy. Tam więcej kobiet niż mężczyzn dołącza do firmy.

Co cię w Singapurze fascynuje?

Jestem przekonana, że przyszłość należy do Azji. Wjeżdżając na 27. piętro biurowca, z którego rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na cieśninę Malakka, widzę, jak ogromną drogę przebyłam z malutkiej miejscowości pod Suwałkami do Singapuru, gdzie jestem, dosłownie, on top of the world.

Do biura wchodzę bezdotykowo, przed drzwiami skanowane są moje dane biometryczne. A podczas pracy robot sprząta nam szklanki z biurek. Tu nikt nie boi się technologii.

Dlaczego zdecydowałaś się na wyjazd?

Singapur jest świetnym miejscem do życia. Przyjechaliśmy tutaj całą rodziną. Mamy dwójkę dzieci, co ułatwiło, a nie utrudniło decyzję. W ciepłym kraju jest łatwiej zajmować się dzieciakami – nie trzeba szamotać się z szalikiem.

Zależało nam, żeby szybko i łatwo nauczyły się angielskiego. Ja myślę dyslektycznie, więc na naukę języków musiałam poświęcić sporo czasu.

Moje dzieci uczą się też mandaryńskiego. Chciałam, żeby rozumiały kulturę, w której żyją, i od małego były otwarte na różnorodność. Gdy ostatnio poszły do polskiego przedszkola, bo spędziłam kilka tygodni w Polsce, usłyszałam od pań, że są niezwykle otwarte i komunikatywne, co mnie ucieszyło.

(Fot. Kacper Godlewski)

Jak wygląda codzienna praca?

W funkcji wewnętrznej, którą pełnię, zdarzają się rzeczy powtarzalne i nowe tematy. Zajmuję się przede wszystkim kobietami na rynku pracy. Ułatwiam im rekrutację do firmy. Zauważyliśmy, że często same się sabotują – nie mają odwagi ubiegać się o posadę. Zachęcamy więc studentki do rekrutacji przez programy mentoringowe, pokazując naszą codzienną pracę czy też organizując spotkania, na których poznają kobiety pracujące w naszej firmie.

Zależy nam, żeby kobiet było w firmie coraz więcej. To się zwyczajnie opłaca! Firmy, które stawiają na różnorodność, są o wiele bardziej innowacyjne i mają większy zwrot z inwestycji. Przeprowadziliśmy wiele badań pokazujących, że w firmach wspierających zróżnicowane środowisko – jeśli chodzi o pochodzenie etniczne, płeć, tożsamość seksualną – pracownicy są po prostu szczęśliwsi i na lepszym poziomie utrzymują work-life balance.

Jaką miałaś wizję swojej kariery, gdy studiowałaś?

Studia pokazały mi, jak wiele mam możliwości. Zmieniałam pracę, stanowiska, miejsca.

Zawsze podejmuję decyzje intuicyjnie. Nie przygotowuję tabelki plusów i minusów. Zakładam, że kariera to maraton, a nie sprint. Dostosowuję moje wybory do momentu, w którym akurat jestem w życiu. Gdy miałam dwadzieścia kilka lat, mogłam dużo bardziej poświęcić się pracy i pracowałam jako konsultantka. A gdy zostałam mamą, potrzebowałam innego trybu. Teraz pracuję cztery dni w tygodniu, poniedziałki mam wolne. Już wkrótce, gdy dzieci pójdą do szkoły, będę gotowa na nowe wyzwania.

Jak się pracuje w branży zdominowanej przez mężczyzn?

Gdy dołączyłam do konsultingowego zespołu w 2009 r., w warszawskim biurze pracowały razem ze mną trzy kobiety. Przeszłam przez ucho igielne, dostając ofertę zaraz po kryzysie finansowym.

Teraz zachęcanie kobiet do pracy to dla nas ogromny priorytet, od czasu, gdy dołączyłam do biura, dużo się zmieniło, dzisiaj prawie połowa osób dołączających do firmy to kobiety. Ogromnie mnie to cieszy, wnoszą do biznesu inną jakość, inną energię.

Dla ciebie narodziny dzieci były momentem zwrotnym?

Zdecydowanie. Zmieniają się wtedy dyspozycyjność, priorytety, poziom energii. Dzieciaki mają jej nieograniczone zasoby! Czasami po dniu spędzonym z dziećmi marzę tylko o odpoczynku.

Gdy zostałam mamą, zmieniłam pracę. Moja szefowa też miała dzieci. Zaufała mi w stu procentach. Na własnej skórze przekonałam się o sile wzajemnego wsparcia kobiet.

(Fot. Kacper Godlewski)

Dlatego teraz bardzo się cieszę, że wróciłam do pracy w zespole i mogę wspierać kobiety w pracy w krytycznych dla nich okresach. Idziemy na rękę matkom, młodym rodzicom. Kobiety, które mają dzieci, często przechodzą na role wewnętrzne tak jak ja, żeby uniknąć podróży. Później wracają do bardziej intensywnego trybu, gdy dzieci są większe.

Męża poznałaś w pracy. Jak wam się pracowało razem?

Świetnie! Kiedyś oboje pracowaliśmy niezwykle intensywnie. Dołączyliśmy do warszawskiego biura BCG w tym samym momencie, ale w większości pracowaliśmy przy innych projektach. Mogłam sobie pozwolić na większe zaangażowanie w karierę, bo zbudowaliśmy partnerską relację.

Piotr, pracując projektowo w konsultingu, skorzystał z urlopu tacierzyńskiego. Fajnie, że w Polsce mężczyźni mogą sobie na to pozwolić. Marzy mi się, żeby to rozwiązanie było bardziej popularne. Dzięki temu, że Piotr z każdym z dzieci spędził kilka miesięcy, nawiązał z nimi niesamowitą relację. A mnie pozwoliło to z czystym sumieniem powrócić do pracy. Wiedziałam, że dzieci są w najlepszych rękach.

A co poradziłabyś młodszym koleżankom?

Przyjaciółkom i młodym dziewczynom, które wspieram w pracy, radzę, żeby nie przejmowały się drobnymi potknięciami i by częściej ufały swojej intuicji. Nie wszystko można kontrolować, a elastyczność pozwala dostosować się do ciągłych zmian.

Jesteś szczęśliwą kobietą?

Tak! Ostatnio czytałam książkę o sztuce dobrego życia, „The Art of the Good Life” Rolfa Dobellego. Poczułam się, jakbym sama ją napisała.

Zdjęcia: Kacper Godlewski
Makijaż i włosy: Ewelina Klećkowska / Bulletproof Warsaw

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę