Znaleziono 0 artykułów
10.09.2020

Metamorfoza na ekranie

Charlize Theron, „Monster” (Fot. East News)

Przytyć 45 kilogramów, ogolić się na łyso, oszpecić charakteryzacją – gwiazdy zrobią wszystko dla oscarowej roli. Od anorektycznej Natalie Portman w „Czarnym łabędziu” aż po otyłego Christiana Bale’a w „Vice” – oto najbardziej spektakularne przemiany.

Christian Bale, „Mechanik” (2004)

(Fot. FILMAX / Castelao Producciones //Collection Christophel/East New)

Żeby zagrać cierpiącego na bezsenność Trevora Reznika, Christian Bale zrzucił 28 kilogramów. Przez cztery miesiące stosował drakońską dietę – jadł puszkę tuńczyka i jedno jabłko dziennie. W efekcie osiągnął sylwetkę wycieńczonego mechanika, który nie odróżnia jawy od snu. Aktor nalegał, żeby dobić do 45 kilogramów, ale producenci z obawy o jego zdrowie zabronili mu schodzić poniżej 54 kilogramów. Rok później aktor wcielił się w umięśnionego Batmana. Do nowej roli odzyskał zgubioną w „Mechaniku” wagę. 

Charlize Theron, „Monster” (2003)

(Fot. East News)

Aktorka i modelka, znana ze zjawiskowej urody, oszpeciła się na potrzeby filmu o seryjnej zabójczyni Aileen Wuornos. Przytyła 15 kilogramów, jedząc głównie pączki i chipsy. Używała też specjalnego kremu, który nadał jej skórze zniszczony wygląd. – Nie chciałam wyglądać jak karykatura. Chciałam stać się Aileen – opowiadała w rozmowie z magazynem „The Baltimore Sun” w 2004 roku. Gwieździe zależało na zrozumieniu autodestrukcyjnych skłonności bohaterki. Rola przyniosła jej pierwszego Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. 

Jared Leto, „Rozdział 27” (2007)

(Fot. PEACE ARCH ENTERTAINMENT / Album/EAST NEWS)

Do roli niestabilnego Marka Chapmana, zabójcy Johna Lennona, Leto przytył 30 kilogramów. Pod koniec zdjęć męczył się nawet przy chodzeniu. – To było naprawdę głupie. Nabawiłem się artretyzmu i za wysokiego cholesterolu w bardzo krótkim czasie. Lekarze chcieli mi przepisać Lipitor, który zazwyczaj biorą dużo starsi ode mnie ludzie – opowiadał w rozmowie z magazynem „The Guardian” w 2014 roku. Film spotkał się z falą krytyki ze strony fanów zespołu The Beatles, którym nie spodobało się gloryfikowanie zabójcy Lennona. 

Natalie Portman, „Czarny łabędź” (2010)

(Fot. Fox Searchlight / Everett Collection/EAST NEWS)

Portman płaciła za prywatne lekcje baletu na rok przed nakręceniem filmu. Zgubiła 10 kilogramów, jedząc głównie marchewki i migdały. Ćwiczyła osiem godzin dziennie, by osiągnąć figurę baleriny. To jednak nie kilogramy okazały się największym wyzwaniem, lecz obciążenie psychiczne. – Bywały noce, kiedy myślałam, że umrę – mówiła w rozmowie z magazynem „Independent”. Podczas zdjęć aktorka nabawiła się kontuzji żeber i wstrząśnienia mózgu. Dojście do siebie zajęło jej sześć tygodni. – Wszystkie baleriny tańczą podczas ekstremalnych kontuzji. I nie mówię tu o zakwasach, ale o skręconych kostkach czy urazach szyi. Robią niezwykłe figury na scenie, a potem kuleją za kulisami. Sztuką jest ukrywanie tego bólu – opowiadała magazynowi „Entertainment Weekly”. Za tę rolę Portman została nagrodzona Oscarem w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa w 2011 roku.

Demi Moore, „G.I. Jane” (1997)

(creditcaravan Pictures/Collection Christophel/East News)

Aktorka ogoliła się na łyso, by zagrać komandoskę elitarnej jednostki wojskowej. Chciała za wszelką cenę udowodnić, że kobiety są równie silne i wytrwałe, co mężczyźni. Gwiazda trenowała według reżimu marynarki wojennej, zaczynając o czwartej nad ranem. Ćwiczyła siłowo i uprawiała sztuki walki. W jej treningach nie zabrakło typowych dla żołnierzy biegów z przeszkodami, brzuszków w błocie czy pompek jednorącz. Zatrudniła nawet instruktora marynarki wojennej, Stephena Helvenstona, żeby nabrać bojowego nastawienia. Za tę rolę została nagrodzona Złotą Maliną w kategorii najgorsza aktorka. Jej dyscyplina była jednak godna podziwu.

Christian Bale, „Vice” (2018)

(Fot. Everett Collection/East News)

Bale wcielił się w rolę Dicka Cheneya, wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych za prezydentury George’a W. Busha. Do roli przytył 20 kilogramów, jedząc wysokokaloryczne ciasta. Tym samym udowodnił, że zarówno drastyczna utrata wagi, jak i przytycie nie są dla niego wyzwaniem. Po fakcie okazało się jednak, że aktor wcale nie musiał zmieniać wizerunku. Wystarczyła odpowiednia charakteryzacja. Za tę rolę został nominowany do Oscara w 2019 roku.

Joaquin Phoenix, „Joker” (2019)

(Fot. Warner Bros/Ferrari Press/East News)

Aktor postanowił wykreować postać, która pozostanie zagadką nawet dla psychologów. Schudł niecałe 25 kilogramów i poświęcił tygodnie na nauczenie się słynnego śmiechu Jokera. – Okazuje się, że zgubienie kilogramów wpływa na twoje zdrowie psychiczne. Kiedy chudniesz tak dużo w tak krótkim czasie, zaczynasz wariować – mówił podczas festiwalu filmowego w Wenecji w 2019 roku. Aktor prowadził także pamiętnik i dokładnie studiował psychikę Arthura Flecka. – Nie wiedziałem, o czym mam pisać. Po paru dniach słowa przyszły same. Ten proces był bardzo istotny w odkrywaniu mojej postaci – dodał. Za tę rolę Phoenix został nagrodzony Oscarem w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy.

Kamila Wojtkiewicz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę