Znaleziono 0 artykułów
11.08.2019

Miłość, seks, przyjaźń: przegląd aplikacji do randkowania

(Fot. Getty Images)

Świat uczuć i uciech nie kończy się na Tinderze. Są inne aplikacje, w których algorytmy pomogą nam znaleźć partnera na randkę według poglądów politycznych, diety czy preferencji seksualnych. Sprawdzamy, co zatem warto zainstalować.

Ludzie dzielą się na fanów aplikacji i tych, którzy są całkowicie przeciwni mieszaniu uczuć z technologią – mówi seksuolożka i psycholożka Barbara Baran, z którą znów rozmawiam o randkowaniu. – Ci pierwsi mają obecnie sporo do wyboru, dlatego pierwszym krokiem powinno być zadanie sobie pytania: kogo i w jakim celu szukam. 

A szukać możemy miłości, romansu, niezobowiązujących spotkań, przyjaźni. Kobiet lub mężczyzn. Albo po prostu ciekawych osób, a płeć i orientacja psychoseksualna schodzą na dalszy plan. Warto się też zastanowić, jak dużo informacji chcemy dostać już podczas swipe’owania, a co za tym idzie, jak dużo informacji o sobie jesteśmy w stanie ujawnić, a co wolimy zdradzić w prywatnej konwersacji. 

(Fot. Getty Images)

Badoo – w statystykach numer jeden

Choć w gronie moich znajomych używa się głównie Tindera, to statystyki mówią jasno: najpopularniejszą aplikacją randkową w Polsce jest Badoo. Od razu ją ściągam, a Barbara objaśnia, że do popularności apki być może przyczyniło się to, że na początku był to internetowy serwis randkowy (został założony w 2006 roku), oraz ogromna baza ponad 400 milionów użytkowniczek i użytkowników na całym świecie. 

Po kilku dniach stwierdzam, że faktycznie na Badoo jest sporo osób, ale raczej nie tych samych, co na Tinderze. Bardzo dużo się tu dzieje. Mój profil zyskuje na popularności, dostaję polubienia, co chwilę ktoś zagaduje (na Tinderze rozmowa jest możliwa dopiero wtedy, gdy zostaniemy sparowani), choć nie udostępniłam zbyt wielu informacji. A mogłam. Serwis pozwala określić m.in.: wzrost, budowę ciała, stan matrymonialny, orientację (bi/lesbijka/zapytaj mnie/hetero), miejsce zamieszkania, stosunek do alkoholu. 
Badoo jest angażujący – jeśli chcemy, aby nasz profil był popularny, a co za tym idzie, widoczny dla większej liczby osób, to trzeba się postarać – szczęśliwie apka daje podpowiedzi, co robić. Oczywiście można kupić kredyty i pojawić się na szczycie listy popularności – trzeba jednak przyznać, że większość opcji jest tu darmowa, a te premium nie wyświetlają się co chwilę jak w przypadku innych aplikacji. 

Fotka i Sympatia znad Wisły

Jeśli chodzi o aplikacje typowo polskie, to mamy Fotkę i Sympatię, które wyrosły z internetowych serwisów czy też po prostu powstały ich wersje na smartfony. Obie są częściej wykorzystywane w małych miastach czy na wsiach i służą zwykle do szukania dłuższych relacji – mówi Barbara Baran. – Warto pamiętać, że seks i miłość były siłami napędowymi rozwoju internetu, który okazał się idealny do rozpowszechniania pornografii, jak i zawierania znajomości z osobami, które trudno byłoby nam spotkać w realu. 

Fotka jest dość prosta, podobnie jak Tinder opiera się na ocenianiu zdjęć. Umożliwia wymianę wiadomości lub rozmowę wideo. Z kolei Sympatia pozwala na szybkie, bezpośrednie interakcje. Przekaz reklamowy od lat opiera się na tym, że wiele osób znalazło tutaj miłość. Szukaniu ideału sprzyjają wykorzystanie filtrów zgodnych z naszymi preferencjami, jak i gra w miłosne bingo z potencjalną kandydatką/kandydatem. Ostatnio w opisie aplikacji pojawiają się informacje, że można tu flirtować, randkować albo po prostu znaleźć interesujących znajomych. 

(Fot. Getty Images)

Happn – igraszki losu i geolokalizacja

Francuska aplikacja zadebiutowała w Polsce w 2016 roku i ma być romantyczną odpowiedzią na Tindera, który niektórzy uznają za narzędzie do umawiania się na seks. W Happnie powinno być jak w komedii romantycznej z lat 90. 
Nasze ścieżki krzyżują się w realnym życiu, oczywiście nie zagadujemy, bo nikt w erze digital nie zaczepia obcych ludzi na ulicy, i tu z pomocą przychodzi nam Happn. Odpalamy aplikację i jeśli mamy szczęście, to znajdujemy osobę, którą los postawił nam na drodze, i wysyłamy jej polubienie lub puszczamy do niej oczko. 

Przy okazji wyświetlają nam się inni ludzie używający Happna, którzy są w pobliżu, ale ich nie zauważyliśmy. Mamy też mapę, na której możemy zobaczyć, ile razy, gdzie i kogo minęliśmy. 
W praktyce używanie Happna, poza stroną wizualną i otoczką marketingową, niewiele różni się od Tindera. Tyle tylko, że mniejszy tam tłok. 

Aplikację można połączyć z kontem na Instagramie czy Spotify (podobnie jak w innych apkach) i napisać coś o sobie. Zwykle sprowadza się do braku opisu.

OKCupid – strzelaj celnie, Amorze

W przypadku amerykańskiej apki OKCupid możemy dokładnie określić swoje preferencje poszukiwań w ankiecie, którą wypełniamy, zakładając konto. Może się to okazać świetną okazją do refleksji, na którą na co dzień brakuje nam czasu i przestrzeni – tłumaczy Barbara Baran. – Na podstawie naszych poglądów politycznych, preferencji seksualnych, podejścia do związków czy upodobań żywieniowych algorytm wybiera najbardziej adekwatnych kandydatów lub kandydatki. Oprócz odległości w kilometrach widzimy też nasz stopień dopasowania w procentach. 

Poza tym zrobimy tu krótkie podsumowanie na swój temat, więc już na wstępie dajemy sporo informacji o sobie. Sporo też dostajemy. Kiedy już zostaniemy sparowani, łatwo nawiązać rozmowę, bo tematy są podane niemal na tacy. Mniej tutaj swipe’owania niż na Badoo czy Tinderze, za to więcej konkretów i przejrzystości. 

(Fot. Getty Images)

Grindr i HER – tęczowa inkluzywność

Choć w zasadzie każda aplikacja projektowana jest tak, by była jak najbardziej przyjazna użytkownikom, bezpieczna i dla wszystkich, to jednak są i takie przeznaczone dla osób LGBT, gdzie lista możliwych określeń swojej tożsamości, orientacji psychoseksualnej i preferencji jest wyczerpująca. 
Z myślą o kobietach powstała aplikacja HER, ale można śmiało powiedzieć, że jest ona przyjazna wszystkim osobom spod tęczowego parasola, otwarta jak najbardziej na osoby transpłciowe czy niebinarne – mówi Barbara Baran. 
HER daje nie tylko możliwość nawiązywania prywatnych kontaktów, lecz także dostęp do informacji istotnych dla społeczności LGBT. 
Z kolei Grindr powstał jako aplikacja dla homoseksualnych mężczyzn. Od dawna jego twórcy promowali go jako miejsce dla osób queer, ale dopiero pod koniec zeszłego roku podjęli kroki, żeby te deklaracje urzeczywistnić. Dostawali bowiem coraz więcej zgłoszeń o przypadkach rasizmu, transfobii czy fatshamingu. Dlatego zdecydowali się nie tylko ulepszyć interfejs, lecz także stworzyli kampanię #KindrGrindr, w której osoby używające apki dzieliły się doświadczeniami związanymi z dyskryminacją – opowiada Barbara Baran. 

 

Paulina Klepacz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę