Znaleziono 0 artykułów
01.07.2019

„Mowa ptaków”: Odważny esej o Żuławskim

(Fot. materiały prasowe)

Żeby było po prostu, musi wydarzyć się cud – mówi jeden z bohaterów nowego filmu Xawerego Żuławskiego „Mowa ptaków”, grany przez Daniela Olbrychskiego. Cudu nie będzie, bo napisać o tym fenomenalnym filmie – po prostu – się nie da. Zanim o samym filmie, ustalmy kilka szczegółów. 

Xawery Żuławski to syn Andrzeja Żuławskiego, największego, zdaje się, erudyty polskiego kina. W wydanej we Francji tuż po śmierci Żuławskiego ojca książce zatytułowanej „Untestament écriten français”, czyli „Testament napisany po francusku”, pisze o sobie autoironicznie: „Reżyser filmów uważanych za złe, pisarz, którego nikt nie czyta, szperacz myśli zanurzony w lekturach pełnych ornamentów i w dziennikach innych ludzi”. Te „złe” filmy to m.in.: „Na srebrnym globie”, „Diabeł”, „Opętanie”, „Najważniejsze to kochać”, „Szamanka”. Dziś klasyka kina polskiego i francuskiego. Żuławski ojciec pożegnał się z widzami ekranizacją „Kosmosu” Witolda Gombrowicza, wyprodukowaną we Francji, bo w Polsce nikt tego filmu nie chciał. A to dzieło wybitne. Nagrodzone za reżyserię na festiwalu w Locarno. W jakimś sensie testament, jak płyta „Blackstar” Davida Bowie. Realizując go, Żuławski ojciec wiedział, że odchodzi. Tak bardzo nie chciał rozstać się z kinem, że na napisach końcowych dał making off – film o filmie, ze zdaniem, które podsumowuje całą jego twórczość: „Nie ma już co oglądać”. Bufonada? Nie. To cały „Żuław”. 

(Fot. materiały prasowe)

Żuławski ojciec zmarł trzy lata temu, zostawiając Żuławskiemu synowi scenariusz „Mowy ptaków”, nie, wcale nie ostatni, podobno „jeden z”. Żuławski syn zrealizował – o zgrozo! – dopiero dwa filmy pełnometrażowe: „Chaos” (2005) i „Wojnę polsko-ruską” (2009) – wybitną ekranizację wybitnej powieści Doroty Masłowskiej. W „Żuławskim” (2008), wywiadzie-rzece Piotra Kletowskiego i Piotra Mareckiego, ojciec Andrzej o synu Xawerym mówił tak: „…było dla mnie wielkim zaskoczeniem, kiedy on poszedł do szkoły filmowej […], a drugie zaskoczenie, kiedy w wywiadzie z nim przeczytałem, że on robi swój pierwszy film między innymi po to, żeby lepiej zrozumieć swojego ojca. To mi się wryło w pamięć. Kiedyś przyszedł tutaj i powiedział, jak już zrobił ten film, że po raz pierwszy zrozumiał, że jest jakiś łańcuch w tym wszystkim, że to są ogniwa zazębiające się. Prawdopodobnie poczuł to, co ja czuję w stosunku do swojego ojca. Więc te łańcuchy przyczynowe to jest coś, nad czym będę się głowił zawsze. Nigdy nie usiłowałem rozstrzygać, kiedy ojciec czynił według mnie dobrze, a kiedy czynił źle. Kiedy na przykład poddawszy się realiom, razem z PPS-em został połknięty przez PPR, z czego powstał PZPR, dlaczego się nie wypisał? […] Dlaczego właściwie był w tej PZPR do końca, nigdy nie będąc aktywnym działaczem? To kłębowisko poplątań i sprzeczności. Nie mnie jest rozsądzać i osądzać, ale to jest bardzo istotne, ciążące i żywe. Czy był człowiekiem głęboko moralnym? Czy tylko moralnym w pewnych sprawach, a w innych już nie? Na czym polega tajemnica tego łańcucha, tego się prawdopodobnie nie dowiemy nigdy. Natomiast zajmujemy się życiem ojców, dlatego że oni są dla nas jak gdyby kondensacją, kroplą tego, czym jest los w ogóle, czym jest istnienie w ogóle, bo to jest nam najbliższe i najbardziej widoczne. […] Więc myślę, że my w ojcach swoich widzimy kondensację tego, co się nazywa losem w sensie prawie literackim. To jakby literatura życia, skondensowana w jednej, żywej osobie. Tego nie sposób się dopatrzyć w kimś innym, kogo będziemy analizować chłodniej, bez dawki emocji, naturalizmu. Czyli ojciec jest postacią piekielnie ważną”. 

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Przytaczam ten obszerny fragment wywiadu z Andrzejem Żuławskim, ponieważ „Mowa ptaków” Xawerego jest z trzewi bardzo osobistym, szczerym i odważnym esejem o ojcu Andrzeju. Jest filmem zrobionym z furią, nerwem, ale i wielką czułością, ba, miłością nawet. Jest filmem o duszy, bo ta „leży w kinie” – jak mówi Marian, brawurowo grany przez Sebastiana Fabijańskiego. To kino totalne, świadomie dekonstruujące i przywołujące jednocześnie aurę filmów Andrzeja Żuławskiego. Są tu i cytaty z konkretnych scen, i formalne zabiegi żywcem przeniesione z filmów Żuławskiego ojca. 

Do stworzenia tego wszystkiego Żuławski syn zaprosił współpracowników ojca. Zdjęcia do „Mowy ptaków” zrealizował Andrzej Jaroszewicz, ten sam, który 30 lat temu pracował z Żuławskim ojcem przy „Na srebrnym globie”. Muzykę skomponował Andrzej Korzyński, zresztą prywatna historia Korzyńskiego i jego relacja z Żuławskim ojcem posłużyły do zbudowania postaci Józka granego przez Eryka Kulma. Na marginesie – nie zdziwiłbym się, gdyby piosenka „Dziewczyna zła”, skomponowana przez Korzyńskiego do słów Andrzeja Żuławskiego, stała się jednym z najczęściej granych singli w polskich rozgłośniach radiowych. W filmie zagrało też kilkoro aktorów „Żuława”, m.in.: Michał Grudziński, Alicja Jachiewicz czy Monika Niemczyk. 

Niech was nie zmyli „kombatanctwo” i „sentymentalizm”, tego w tym obrazie nie znajdziecie. To kino na wskroś współczesne. Dziejące się tu i teraz w Polsce, w której bandy nazioli i kiboli chodzą po ulicach, a wściekła, upośledzona emocjonalnie młodzież wkłada nauczycielowi historii kosz ze śmieciami na głowę. Historyk (Sebastian Pawlak) z „ojcem w odstawce za strzelanie do robotników” to jeden z najbardziej wstrząsających wątków tej układanki. Są jeszcze: Pisarz (Sebastian Fabijański), Chory (Eryk Kulm), jego dziewczyna Sierota (Jaśmina Polak), jest wreszcie zafascynowana kinem Szpiegówa (Katarzyna Chojnacka). Wszyscy oni to wrażliwi młodzi ludzie, wypchnięci na margines przez agresywną, chamską większość. Zdegradowani tylko dlatego, że wiedzieli i rozumieli więcej, że im się chciało. Ci, których rządzący dziś Polską z pogardą definiują jako: rowerzystów, wegetarian, użytkowników energii odnawialnej. Zdradzieckie mordy. Wszyscy oni posługują się tytułową „mową ptaków” – kodem pełnym literackich cytatów i ironii. Kim są i skąd się wzięli? Odpowiedź odnajduję w tym samym, cytowanym już wywiadzie-rzece z Andrzejem Żuławskim: „To, że ojciec lewicował przed wojną, nie jest powodem, dla którego ja się czuję bliższy lewicy całe swoje życie. Ja w ogóle uważam, że lewica jest kulturowa, a prawica finansowa, żeby tak to rozciąć w najgłupszy sposób. Ekonomiści, co się niewiele mylą, są na prawicy, ekonomiści lewicowi doprowadzili imperium sowieckie do totalnej katastrofy, więc ekonomia i rynek to jest prawica, a sztuka i myślenie o niej to jest lewica, według mnie. Ja nie znam ludzi, którzy się z prawicy zajmowali jakimkolwiek myśleniem o kulturze i mieli rację. Ja osobiście takich nie znam”. 

Premiera filmu odbędzie się w ramach 19. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego „Nowe Horyzonty” we Wrocławiu.

Artur Burchacki
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę