Znaleziono 0 artykułów
03.09.2020

My w oczach Amerykanki

Anne Applebaum (Fot. Bartosz Zabielski)

Jednych Anne Applebaum bardziej interesuje jako ekspertka od polityki amerykańskiej, polskiej, ale też ukraińskiej i rosyjskiej. Innych – jako żona polityka Radosława Sikorskiego. Jeszcze innych jako Amerykanka, która postanowiła zbudować swój dom i założyć rodzinę w Polsce. Pawła Potoroczyna pociągały wszystkie te aspekty. Przeprowadził wiele rozmów z Applebaum i złożył je w książkę „Matka Polka”.

Muzyka, to pierwsze skojarzenie, jakie Anne Applebaum miała z Polską. Wcale nie Chopin czy Szymanowski, a pieśni renesansowe Mikołaja Gomółki, Wacława z Szamotuł czy ciut późniejsze Grzegorza Gorczyckiego. Śpiewała je w szkolnym chórze, a słów uczyła się fonetycznie, bez zrozumienia. Jej chórmistrzyni, poruszona stanem wojennym w Polsce, w ten sposób chciała wyrazić poparcie dla Solidarności. 

(Fot. Archiwum prywatne)

Pierwszy raz dotarła do Warszawy obskurnym pociągiem, przez NRD, to był rok 1987 rok. Gdy wysiadła na dworcu, przeżyła szok. „Ciemno, mokra, zimna jesień, swąd palonego węgla, brud, brud, brud, żółtawe światło ulicznych latarni ni to we mgle, ni to w smogu” – opowiada Applebaum Pawłowi Potoroczynowi, autorowi wywiadu-rzeki zatytułowanego Matka Polka. 

Amerykanka przyjechała do Polski z jakimś jej wyobrażeniem. Na przykład spodziewała się socrealizmu w sztuce, zwłaszcza po pobycie w Leningradzie. I znowu szok. Artyści polscy tworzą własny język, alternatywny świat, a ich dzieła nie powstają dla aukcji, rynku, ale z wewnętrznej niezgody na otaczającą ich rzeczywistość. 

(Fot. Archiwum prywatne)

Znała rosyjski. Kogo by nie zagadywała w tym języku, udawał, że nie rozumie, ale gdy najpierw mówiła, że jest Amerykanką, okazywało się, że po rusku wszyscy potrafią się porozumieć. Kiedy już została stałą korespondentką w Warszawie, zaczęła uczyć się polskiego. Pierwszą książką, którą przeczytała w całości był Pan Tadeusz Adama Mickiewicza – wydanie dwujęzyczne. „Próbowałam nauczyć się od najlepszego” – opowiada Potoroczynowi.

Gdy 33 lata temu znalazła się w Polsce, na każdym kroku czuła, jakby wojna skończyła się dwa tygodnie temu. „Możesz to nazwać Prawem Applebaum: niezależnie, od czego zaczynasz rozmowę, w pewnym momencie będziesz rozmawiał o wojnie. Możesz zacząć od cen nieruchomości, gdzie dzieci pójdą do szkoły, o wakacjach na Hawajach – nieważne, gdzie zaczynasz, i tak w pewnym momencie kończysz tematem wojny. W dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto. Ten społeczny fenomen występuje tylko w Polsce i Rosji” – mówi w książce.

(Fot. Archiwum prywatne)

Cennym spostrzeżeniem Anne Applebaum jest też to, że my przy stole uwielbiamy rozmawiać o polityce, podejmować poważne i często mało przyjemne tematy. W Ameryce czy Anglii prowadzi się miłe i lekkie small talks. Można roztrząsać wydarzenia sportowe, wymieniać się uwagami na temat szkół dzieci czy cenami nieruchomości, ale rozprawianie o polityce, konfliktach na świecie przy obiedzie czy towarzyskim drinku może uchodzić za wręcz grubiańskie zachowanie. Zdała sobie z tego sprawę, gdy byli na wakacjach w Stanach i jej mąż, Radosław Sikorski, sprowokował dyskusję na temat zrzucania pocisków nuklearnych. Szybko ktoś mu przerwał. Niestety Sikorski, jak mówi Applebaum, na temat sportu, zwłaszcza amerykańskiego futbolu, nie ma wiele do powiedzenia.

Książka Matka Polka to fascynująca opowieść o Anne Applebaum – dziennikarce badającej Rosję, Ukrainę i Polskę, o jej mrówczej pracy w archiwach nad książkami o gułagach czy Wielkim Głodzie. To historia o jej dorastaniu, ale i o rodzicach, dziadkach, budowaniu domu i zakładaniu rodziny w Polsce. Dla mnie jednak to przede wszystkim opowieść Amerykanki o Polakach i Polsce. Słusznie Paweł Potoroczyn porównuje swoją rozmówczynię do Virgilii Peterson, Amerykanki, która poznała księcia Pawła Sapiehę na studiach we Francji w 1923 roku i zdecydowała się na małżeństwo i życie w Polsce. Wspomnienia, które napisała i wydała w latach 40. XX wieku, dopiero niedawno przetłumaczone na polski, są analizą i diagnozą Polski i Polaków. Podobnie obserwacje Anne Applebaum podpowiadają czytelnikowi, by spojrzał na siebie z boku, z perspektywy kogoś z zewnątrz.

(Fot. Materiały prasowe)

Paweł Potoroczyn, „Anne Applebaum. Matka Polka”, wydawnictwo OsnoVa.

Książka dostępna w salonach Empik i na empik.com.

 

Maria Fredro-Boniecka
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę