Znaleziono 0 artykułów
26.05.2020

Nadmiar pasji

Adam Zagajewski, Substancja nieuporządkowana, Wydawnictwo Znak (Fot. materiały prasowe)

Jak to jest, że każde pokolenie musi przeżywać ten sam szok, że musi przeminąć, że zniknie – zastanawia się Adam Zagajewski. Zadaje sporo pytań: o wolność, o prawo, o zdziwienie, o muzykę i o poezję oczywiście. Rozważania poety wypełniły właśnie wydany w Znaku tom „Substancja nieuporządkowana”.

„Kto uważnie przeczyta tę książkę, tę korespondencję, będzie odmieniony. Nie na zawsze, bo nie lubimy, nie potrafimy zmieniać się gruntownie, całkowicie, głęboko, ale może przynajmniej na jakiś czas, do jakiegoś stopnia. Trzeba unikać egzaltacji, egzaltacja bowiem, jeżeli nie towarzyszy jej chestertonowskie poczucie humoru, jest trudna do zniesienia”. Tymi słowami Adam Zagajewski zachęca do lektury tomu korespondencji, listów wymienianych przez kilkadziesiąt lat między Józefem Czapskim a Ludwikiem Heringiem. Ośmielam się sparafrazować ten komentarz: Kto uważnie przeczyta eseje Adama Zagajewskiego zebrane w książce Substancja nieuporządkowana (jeden z nich jest właśnie o losach i twórczości Czapskiego i Heringa), będzie odmieniony. Może tylko na jakiś czas, pamiętając, że egzaltacja nie jest wskazana. Ale jednak coś się zadzieje.

Wiemy, że Adam Zagajewski jest jednym z najwybitniejszych współczesnych polskich poetów. Kropka. „Wielki polski poeta współczesny” oznacza, że jest jednym z największych poetów na świecie. Takich warto posłuchać. Wydaje mi się bowiem, że poeta ma pewną przewagę nad powieściopisarzem, reportażystą, nie mówiąc już o kaznodziejach czy politykach. Musi być doskonałym obserwatorem, wrażliwym na szczegóły, a potem ważyć każde słowo, by utrzymać się w ryzach wyznaczonych przez formę. Nie ma miejsca na bezkształtną ogólność. „Dowodem na »prawdziwość« wiersza jest stempel konkretu” – jak podkreśla autor. Dlatego eseje napisane przez poetę uwodzą, bo nie są ani o zdanie przegadane.

Adam Zagajewski (Fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER)

W tekście O życiu w wolności Zagajewski zwraca uwagę na to, jak wybieramy książki – świadomie lub bezwiednie – między dwiema kategoriami. Pierwsza to dzieła historyczne, socjologiczne, reportaże, których tematem „są wielkie zbrodnie, katastrofy i nieszczęścia”. Wystarczy spojrzeć na nowości wydawnicze. Zagłada, Wielki Głód, pogromy, wojny, dyktatorzy – nigdy nie dadzą się wyczerpać. Zagajewski nie wytyka, że to niewłaściwa lektura, jedynie zastanawia się, że gdybyśmy czytali tylko tego rodzaju książki, od rana do wieczora, od stycznia do grudnia, to „jaka osobowość wynurzyłaby się z tych lektur”.

„Bo jak można żyć wyłącznie pod ciemną chmurą zbrodni?” – pyta. I przypomina, że Szekspir to nie tylko Makbet, ale też Sen nocy letniej, co oznacza, że mamy również wspaniałe dzieła należące do kategorii „zapis zachwytu”. Nie tylko zło jest fotogeniczne.

Zagajewski przeciwstawia je pięknu. „Bez znajomości zła i jego dzieł jesteśmy jak dzieci, jesteśmy naiwni, łatwo nas oszukać, nabrać” – przyznaje. Tyle że ograniczając się do zła, stajemy się posępni i niezdolni do uśmiechu. Zło jest doskonale demokratyczne, a piękno wybiórcze, elitarne i nie każdy na nie reaguje, nie ma tu symetrii. A jednak uważa, że trzeba stanąć między tymi potęgami. Inaczej nie można
być wolnym.

Skąd Zagajewski to wie? Ano stąd, że sam doświadcza piękna i na dodatek chce się tym doświadczeniem podzielić. Dostajemy więc uznanie dla mocnego głosu i siły poezji Julii Hartwig oraz pochwałę intelektu Aleksandra Wata. Poznajemy radość i przyjemność, jakie autor czerpie ze słuchania symfonii Gustava Mahlera czy oglądania prac takich malarzy, jak Miquel Barceló, Leszek Sobocki, Jan Vanriet i Jacek Waltoś. Odkrywamy, że pasja literacka zawładnęła autorem po tomie Prozy Brunona Schulza. Zarażamy się zachwytem nad lekturą listów, pisanych przez tak różnych, a jednakowo pociągających i pięknych artystów: Józefa Czapskiego i Ludwika Heringa.

W eseju, który jest podziękowaniem za nagrodę Księżnej Asturii – jedno z najważniejszych wyróżnień literackich w hiszpańskojęzycznym świecie – Zagajewski wyraża ubolewanie, że „poezja jest niemodna, modne są grube powieści kryminalne, biografie tyranów, amerykańskie filmy i brytyjskie seriale telewizyjne. Polityka jest modna. Moda jest modna. Modne są relacje, niemodna jest substancja. Modne są wąskie spodnie, suknie w kwiaty, perły na ubraniach, czerwone swetry, płaszcze w kratkę, srebrne botki i ozdobne botki”. I ruch, bieganie, maratony, jazda na rowerze i hulajnodze.

Lecz co z momentem zatrzymania się, zamyślenia, zasłuchania, zapatrzenia? – pyta Zagajewski. Ruch to zdrowie. Ale jak długo można uciekać?

Teksty zebrane w książce "Substancja nieuporządkowana" skłaniają, by się zatrzymać i choć przez chwilę być niemodnym. A jakby tak dać się skusić Zagajewskiemu?

Adam Zagajewski, Substancja nieuporządkowana, Wydawnictwo Znak.

Maria Fredro-Boniecka
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę