Znaleziono 0 artykułów
30.05.2019

Nicole Ching: Sztuka jest wehikułem zmian społecznych

Nicole Ching (Fot. archiwum prywatne)

Wychowana w Hongkongu, wykształcona w Wielkiej Brytanii, a mieszkająca w Pekinie współzałożycielka platformy Museum 2050 zajmuje się badaniem rozwoju instytucji kultury. Już 6 czerwca Ching pojawi się w Warszawie podczas GAAB Collectors Summit, prezentującego azjatyckie galerie, artystów i mecenasów. 

Jaki jest cel projektu Museum 2050?

Od 2015 roku uważnie przyglądam się młodej chińskiej scenie artystycznej, zwracając uwagę na to, co twórcy mają do zaoferowania amatorom, kolekcjonerom i znawcom sztuki. Chciałam stworzyć przestrzeń spotkania artystów, badaczy i galerzystów, którzy wytyczaliby nowe kierunki rozwoju dla azjatyckich instytucji kultury. Ważne było dla mnie też zobaczenie, co dzieje się poza największymi metropoliami – Pekinem i Szanghajem. Ale te dwa miasta, a zwłaszcza Szanghaj, stanowiły dla mnie inspirację, bo to właśnie tutaj coraz więcej się w świecie sztuki dzieje. To był punkt wyjścia do zastanowienia się nad rolą muzeów. W jaki sposób te instytucje odzwierciedlają zmiany społeczne? Kto je prowadzi? Czy otwierają się na zwiedzających?

O tym opowiesz podczas szczytu GAAB w Warszawie?

Prezentuję w Warszawie działania Museum 2050. Chciałabym przekonać się, czy zmiany instytucjonalne, które następują w Chinach, mają też rację bytu w Polsce. Okazuje się bowiem, że punktów stycznych jest więcej, niż można by się spodziewać. W Chinach i w Polsce równolegle trwa artystyczny boom.

A jak widzisz rolę sztuki w czasach niepokojów społecznych?

Sztuka, rozumiana szeroko, interdyscyplinarnie, jest wehikułem zmian społecznych. Świadczy o tym chociażby sukces podejmującego temat kryzysu klimatycznego litewskiego pawilonu podczas Biennale w Wenecji. Sztuka ma niezwykły dar poruszania wrażliwości, nawet u ludzi, którzy na co dzień nie przejmują się problemami społecznymi.

W Polsce sztuka staje się znów formą buntu. Władza próbuje cenzurować dzieła sztuki. W efekcie staje się jeszcze bardziej relewantna.

Tak, dlatego właśnie potrzebujemy muzeów, artystów i aktywistów, którzy będą wspierać wolność instytucji kultury.

Co jest wyjątkowego w chińskiej sztuce?

Połączenie tradycji i innowacji. Artyści czerpią z wielotysięcznej historii naszego kraju, tworząc wielowymiarowe, niepowtarzalne prace.

A co oznacza dla ciebie chińska tożsamość?

Może paradoksalnie, dorastanie w różnych miejscach świata pozwoliło mi poczuć, czym naprawdę jest chińska tożsamość. Czuję się dumna z mojego kraju. Z rozwoju, który się u nas dokonuje, także w dziedzinie sztuki. Droga, którą Chiny przechodzą, staje się dla jej mieszkańców inspiracją. Pekin, w którym piszę teraz pracę magisterską, stał się moim domem.

Jak to jest być kobietą w Chinach?

Tak jak wszędzie musimy jeszcze przebyć daleką drogę do pełnego równouprawnienia. Nasze przysłowie głosi jednak, że kobietom należy się połowa nieba. To oznacza, że wszyscy możemy wszystko, niezależnie od płci. Wydaje mi się, że jest u nas więcej możliwości niż gdzie indziej. Procent kobiet w zarządach spółek z pierwszej setki najpotężniejszych w Chinach jest wyższy niż w Europie.

A świat sztuki – w Chinach i w Europie – jest otwarty na kobiety?

W świecie sztuki jest więcej kobiet niż mężczyzn. Ale już na stanowiskach kierowniczych ta proporcja ulega zachwianiu. Najwyższy czas to zmienić.

A w Wielkiej Brytanii, gdzie studiowałaś, doświadczyłaś dyskryminacji?

Status dwudziestoletniej studentki jest inny niż doświadczonej kobiety, którą jestem teraz. Może odczuwałabym dyskryminację, gdybym podjęła w Wielkiej Brytanii pracę. Wydaje mi się, że w przestrzeni uniwersytetu byłam chroniona.

Co sprawiło, że chciałaś wejść w świat sztuki?

Od najmłodszych lat chodziłam na wystawy. Wiedziałam, że artyści otwierają mnie nie tylko na sztukę, ale szerzej, uwrażliwiają na piękno. Jestem wdzięczna moim rodzicom za to, że otworzyli mi oczy na wartość sztuki.

Pamiętasz wystawę, która ostatnio zrobiła na tobie największe wrażenie?

Wideo „Love Is The Message, The Message Is Death” Arthura Jafy w MOCA w Los Angeles. O czarnej społeczności w Ameryce. Pokazała mi, że może w piękny sposób opowiedzieć o palących problemach.

Sama nigdy nie chciałaś zostać artystką?

Nie, jestem raczej pragmatyczna… A ta emocjonalna część mnie przekłada się na kreatywność. Nie tylko artysta jest twórczy. W mojej pracy też mogę wyrażać siebie.

Jaką rolę masz więc do odegrania?

Museum 2050 to organizacja non profit, więc uważam się za aktywistkę, ambasadorkę, orędowniczkę sztuki. Chciałabym krzewić wiedzę o znaczeniu muzeów.

Jak znajdujesz czas na pracę, studiując?

Studia traktuję jako przepustkę do dalszej kariery, więc nie mam problemu z godzeniem tych obowiązków. Moim pierwszym kierunkiem studiów była antropologia muzeów, bezpośrednio związana z moją pracą. Teraz kończę politykę publiczną, gdzie uczę się o zarządzaniu sztuką i stosunkach międzynarodowych. Mam też wsparcie mojej partnerki biznesowej, która w Szanghaju zajmuje się Museum 2050 na pełen etat.

Pracujesz z kobietami, a na Facebooku widzę twoje zdjęcia z paczką przyjaciółek. Kobiece wsparcie jest ci niezbędne?

To najważniejsza część mojego życia! Chodziłam do żeńskiej szkoły z internatem. Jestem wdzięczna, że mogę być częścią tego dziewczęcego gangu. Każda z nas robi teraz coś innego, ale nieustannie wpływamy na swoje życie. Niektóre z moich koleżanek są programistkami, inne zasiadają w zarządach spółek, jeszcze inne zakładają własne firmy. Każda podąża własną drogą.

Czerpiesz siłę także z rodziny? Wychowaniu zawdzięczasz swoją pozycję niezależnej kobiety?

Zawsze podziwiałam moją mamę, która jako finansistka była aktywna zawodowo. Jest moją idolką do dzisiaj. Ale na pewno wykonałam pracę nad sobą, żeby czuć się spełnioną kobietą. Cieszę się, że coraz częściej rozmawiamy o wyzwaniach, z którymi się jako kobiety mierzymy.

Mama w ciebie wierzy?

Tak, jest moją największą fanką. Przecież po to są mamy! Wie, że osiągnęłam sukces, gdy obserwuje zaangażowanie ludzi w projekt Museum 2050. Nigdy nie przekonywała mnie do tego, żebym znalazła sobie lepiej płatną pracę. Co nie zmienia faktu, że oczywiście chciałaby, żebym doświadczyła stabilizacji.

Sukces oznacza dla ciebie wierność pasji?

Tak, i staranie się, żeby wykonywać zadania, które sobie stawiam, z należytą pieczołowitością. Energię daje mi poczucie, że wspieram młodych artystów, doglądam ich rozwoju, pozwalam im zabłysnąć. Obserwując sukcesy innych, czuję się ich częścią.

A jak się czujesz jako młoda dziewczyna w roli szefowej?

Zupełnie komfortowo. Ale myślę, że jest mi łatwiej, bo zarządzam zespołem ludzi w moim wieku. Wszyscy, którzy angażują się w Museum 2050, są na początku swojej drogi zawodowej. Ludzie wierzą w naszą misję, więc cieszą się, że mogą pomóc. Nie muszę nikogo do niczego namawiać.

Jak chciałabyś rozwijać swój projekt?

Chciałabym, żeby Museum 2050 stało się platformą zrzeszającą jak największą liczbę specjalistów od sztuki. I uczyć młodych artystów, jak zdobywać rezydencje, jak organizować wystawy, jak pozyskiwać dofinansowanie. Zbliżyć sztukę do ludzi.

GAAB (Fot. materiały prasowe)

GAAB (Grand Asian Art Bazaar) Collectors Summit 2019 odbędzie się 6 czerwca w Muzeum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę