Znaleziono 0 artykułów
13.08.2021

Nowe Horyzonty: Kulisy powstawania festiwalu

13.08.2021
Córka rybaka / Fot. materiały prasowe

We wrześniu, chwilę po zakończeniu poprzedniej edycji, zaczynamy szukać nowych obiecujących tytułów na europejskich i światowych festiwalach. Ten etap trwa cały rok, aż do lipca, gdy tworzymy ostateczną selekcję – mówi Ewa Szabłowska, kuratorka sekcji Front Wizualny i Trzecie Oko. Tegoroczna edycja festiwalu potrwa do 22 sierpnia.

Od czego zaczynacie przygotowania do nowej edycji festiwalu?

Pierwsze przygotowania ruszają na początku września, czyli chwilę po zakończeniu poprzedniej edycji. Zwykle zaczynamy pracę od retrospektyw, które wymagają najwięcej czasu, niekiedy planujemy je z kilkuletnim wyprzedzeniem. W tym roku przyglądamy się bliżej twórczości Chantal Akerman, Apichatponga Weerasethakula i Angeli Schanelec. We wrześniu również zaczynamy szukać nowych, obiecujących tytuły na europejskich i światowych festiwalach. Ten etap trwa cały rok, aż do lipca, gdy robimy ostateczną selekcję.

Na Księżycu / Fot. materiały prasowe

Jak wygląda podział pracy w zespole?

Nad najważniejszymi selekcjami, takimi jak Konkurs Główny, Pokazy Galowe, Mistrzowie czy Odkrycia, pracujemy wspólnie z Marcinem Pieńkowskim, dyrektorem festiwalu, i programerką Małgorzatą Sadowską, która jest również kuratorką retrospektyw i sekcji tematycznych. Razem tworzymy listę tytułów, razem je oglądamy i dyskutujemy. Nie zawsze są to łatwe i zgodne decyzje. W tym roku tak było z „Dniem dzisiejszym”, francusko-greckiego reżysera Maxence’a Stamadiatisa. Każde z nas zobaczyło w nim coś innego – film gatunkowy o zombie, futurystyczną dystopię i egzystencjalny film o samotności. Długo się zastanawialiśmy, w której sekcji go pokazać.

Zdarza się, że mamy tak różne zdania, że dyskusje trwają w nieskończoność. Są bardzo ciekawe, bo pozwalają spojrzeć na film cudzymi oczami. To również świetna lekcja empatii.

Wściekły blask / Fot. materiały prasowe

Pozostałe kategorie mają charakter kuratorski. Piotr Czerkawski opiekuje się Shortlistą, czyli sekcją poświęconą polskim filmom krótkometrażowym. Sekcja Lost Lost Lost jest programowana przez trzyosobową grupę najwierniejszych widzów festiwalu. Ja zajmuję się Frontem Wizualnym i Trzecim Okiem. Front Wizualny poświęcony jest projektom filmowym tworzonym przez artystów wizualnych. Szukam filmów, które zazębiają się ze sztuką na poziomie tematu lub formy, przełamują przyjęte konwencje i wymykają się klasycznym podziałom. Trzecie Oko to filmy, które podejmują dialog z teorią i praktyką feministyczną. Pomysł na tę selekcję pojawił się pod wpływem badań, które wykazały, że statystycznie na festiwalach filmowych tytuły tworzone przez kobiety stanowią zaledwie 28 proc. programu. Szukając filmów do tej selekcji, wybieram te, w których reżyserki podejmują dyskusję na feministyczne tematy zarówno na poziomie akademickim, jak i codziennym. Co roku wymyślam temat, który wydaje się najbardziej aktualny. W tym roku hasłem przewodnim są „Porywaczki ciał”, czyli filmy podejmujące temat seksualności, zmysłowości i erotyki z perspektywy kobiet.

Nowe Horyzonty to więcej niż pokazy filmów

Higiena społeczna / Fot. materiały prasowe

Jesteś również kuratorką Sceny Artystycznej festiwalu. Czym różni się ten wymiar twojej pracy od doboru filmów?

Przede wszystkim przestrzenią. Scena Artystyczna składa się z kilku części, ja razem ze Stachem Szabłowskim kuratoruję wystawę w Galerii Studio BWA. Skupiamy się tu na formach filmowych, ruchomych obrazach, wideo i krótkich metrażach. W kinie mamy do dyspozycji ciemną salę, w której widzowie na czas seansu przenoszą się do innego świata. W pełnej światła galerii panuje inna dynamika, to inna forma skupienia i odbioru filmu. Za każdym razem przygotowując wystawę, zadajemy sobie to samo pytanie: „Co można zrobić z filmem, gdy zabierzemy go poza kino?”. Co roku szukamy na nie odpowiedzi, pracując ze scenografem Fabienem Lede nad formą i przestrzenią ekspozycji – znajdziemy tu filmowe rzeźby, seanse w duchu expanded cinema, czyli kina poszerzonego, oraz instalacje wideo.

Tegoroczna wystawa nosi tytuł "Z (dont' panic, kiss me)" i poświęcona jest... filmowym zębom – od wampirzych kłów, przez dentystyczne horrory, po uśmiechy gwiazd i hip hopowe grillz.

Nowe Horyzonty udowadniają, że kino artystyczne, niezależne i autorskie może być przystępne i bliskie. Jak to zrobiliście?

Prezentowane przez nas filmy różnią się od tego, do czego przyzwyczaiło nas kino głównego nurtu. Ale przecież opowiadają o codziennych, bliskich tematach, robią to po prostu innym językiem. Film jest formą komunikacji twórców z widzami. Nawet zawiłe z pozoru produkcje mają na celu przekazać odbiorcom pewną wizję świata, perspektywę czy refleksję. Nie jest przecież intencją filmowców, by być niezrozumianymi. Dlatego tak ważną częścią festiwalu są spotkania z twórcami, podczas których mają oni okazję opowiedzieć o swoich filmach.

Różowa chmura / Fot. materiały prasowe

Nowe Horyzonty: Filmy, które warto zobaczyć

Na które filmy twoim zdaniem warto zwrócić szczególną uwagę w tym roku?

Jednym z tytułów, które zrobił na mnie szczególne wrażenie, jest film „Dziewczyna i pająk”, który znalazł się w selekcji Frontu Wizualnego. Nakręcony przez pochodzący ze Szwajcarii duet braci bliźniaków, Ramona i Silvana Zürcherów, film to historia przeprowadzki. Twórcy skupiają się na serii mikrodramatów, które wywołuje zamiana mieszkań. Struktura filmu jest utkana niczym sieć tytułowego pająka. Piękne i hipnotyzujące zarazem.

Bardzo polecam „Wściekły błysk” – filmowy debiut hiszpańskiej artystki wizualnej Ainhoy Rodríguez. To film, który uderza dziką energią, olśniewa. Akcja toczy się w ciągu kilku dni w niewielkim miasteczku w Hiszpanii. Reżyserka tworzy surrealistyczny świat, który ma własną dynamikę, mitologię, bohaterów. Realizm społeczny łączy z realizmem magicznym i medytacją nad przyszłością tego miejsca. Rodríguez jako aktywistka tworzy na hiszpańskiej prowincji inicjatywy artystyczne dla wykluczonych kobiet i osób niehetoronormatywnych. To one wcieliły się w postaci na ekranie. Reżyserka stworzyła dla nich świat, w którym mogą być w pełni sobą.

Córka rybaka / Fot. materiały prasowe

Chciałabym również polecić retrospektywę Angeli Schanelec, niemieckiej reżyserki, która od 20 lat tworzy bardzo rewolucyjne kino, przez lata jednak pozostawała w cieniu tzw. szkoły berlińskiej. Przełomem okazał się dla niej film „Byłam w domu, ale…”, który został nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem na Berlinale w 2019 roku. To kino dla introwertyków, osób, które mają wiele wątpliwości i wobec siebie, i wobec świata. Kino Schanelec to również historie trudnych związków. W „Szczęściu mojej siostry” o miłosnym trójkącie między mężczyzną a dwiema siostrami reżyserka nie romantyzuje, ale też nie moralizuje, unika łatwych przeciwieństw i uproszczeń. Pokazuje tę relację w całej złożoności.

Ewa Szabłowska / Fot. Alicja Kielan

Pandemia zmieniła filmowy kalendarz. Czy zmieniła też kino?

Myślę, że dowiemy się tego za rok. Proces tworzenia filmów trwa kilka lat, więc większość produkcji w kinach i na platformach pochodzi sprzed pandemii. Na obrazy świata „po” trzeba zaczekać. Być może jednak po tak trudnym doświadczeniu i filmowcy, i widzowie nie będą chcieli przeżywać tego ponownie i postanowią wrócić do wizji świata, jaki znaliśmy do tej pory.

Jest kilka tytułów, które wydają się zapowiadać przyszłość. Jednym z nich jest „Niefortunny numerek lub szalone porno” Radu Jude’a. To był pierwszy film, który widziałam na wielkim ekranie, pokazujący pandemiczną obyczajowość – maski, dystans społeczny, napięcia. I choć film jest o czymś zupełnie innym, to jest już odziany w pandemiczny kostium. To było ciekawe doświadczenie. Prorocza wydaje się „Różowa chmura” Iuli Gerbase. Nad Buenos Aires napływa toksyczna chmura, która zmusza mieszkańców do życia w zamknięciu przez kilka lat. Mimo że Gerbase napisała ten scenariusz w 2017 roku, doskonale udało jej się oddać kolejne fazy psychologiczne, które przechodziliśmy – od ekscytacji, że w końcu dwa tygodnie odpoczniemy, przez bunt i w końcu rezygnację i pogodzenie się z pandemicznymi zasadami. Osobliwym przykładem jest także „Higiena społeczna” Denisa Côté’ego. Scenariusz powstał kilka lat temu, ale reżyser zdecydował się nakręcić film w czasie pandemii. Przez cały film aktorzy zachowują dystans społeczny, a zdjęcia kręcono w otwartych przestrzeniach. Z jednej strony film przypomina barokowy spektakl w stylu Moliera czy Racine’a, bo aktorzy mówią stylizowanym językiem i ubrani są w kostiumy z epoki, z drugiej strony mówią o zupełnie współczesnych sprawach, a co i raz pojawia się osoba ubrana współcześnie. Z trzeciej – umiejscowienie wszystkich scen w pejzażu, w bujnej naturze pokazuje, jak dziwnym doświadczeniem dla naszych ciał i emocji jest „higiena społeczna”.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty odbędzie się offline w dniach 12–22 sierpnia i online od 12 do 29 sierpnia. Więcej o programie tegorocznej edycji przeczytacie pod linkiem.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę