Znaleziono 0 artykułów
14.11.2020
Artykuł sponsorowany

Nowy wymiar dźwięku

(Fot. materiały prasowe)

Słuchawki Philips Fidelio X3 zostały stworzone z myślą o koneserach muzyki. Dizajnerski gadżet towarzyszył mi przez cały dzień – podczas pracy w skupieniu i w czasie wypoczynku. Gdy tylko je włożyłam, wiedziałam, że nie będę chciała ich zdejmować.

Nie wyobrażam sobie dnia bez muzyki. Ulubione dźwięki towarzyszą mi od samego rana do późnego wieczora. Ostatnio testowałam nowe słuchawki marki Philips z cenionej przez każdego szanującego się audiofila linii Fidelio. Ich wszechstronność mnie zaskoczyła.

Pierwsze wrażenia

(Fot. materiały prasowe)

Słuchawki Philips Fidelio X3 zostały zaprojektowane tak, aby dopasowywać się do różnych kształtów głowy. Wykonane z welurowej pianki poduszki szybko zapamiętały kształt mojego ucha – miałam wrażenie, że powstały specjalnie dla mnie.

Stalowa konstrukcja jest wytrzymała i lekka. Po całym dniu noszenia słuchawek nie odczułam ich ciężaru – zdarzyło mi się nawet zapomnieć, że mam je na uszach. Pokrycie z czarnej skóry o satynowym wykończeniu nadaje słuchawkom luksusowy wygląd. Co ważne, wykorzystane materiały pochodzą z certyfikowanych źródeł i są pozyskiwane w sposób odpowiedzialny.

Ulubiona muzyka odkrywana na nowo

Aby sprawdzić możliwości słuchawek, przygotowałam listę piosenek z najróżniejszych gatunków muzycznych. Na playliście znalazły się awangardowe dźwięki Björk, odrobina nostalgii Franka Oceana, jazzowy miks Niny Simone i Mulatu Astatke, a także mocno industrialne brzmienie Gesaffelsteina.

Słuchawki Philips wydobywały z każdego utworu niezwykłą głębię – dźwięk był pełen detali, które wcześniej mi umykały, bogate basy przyprawiały o gęsią skórkę, a kolejne warstwy wydawały się docierać z różnych stron, sprawiając wrażenie, jak gdyby muzyka dochodziła spoza słuchawek. Czułam się jak na prywatnym koncercie – po miesiącach bez wydarzeń na żywo tęskniłam za tym uczuciem.

(Fot. materiały prasowe)

Praktyczny gadżet

Podczas pracy słuchawki okazały się niezawodne. Głośniki zostały pokryte akustycznie transparentną tkaniną, dzięki której zewnętrzne zakłócenia zostały wytłumione, a ja mogłam się cieszyć najwyższej jakości dźwiękiem także podczas wirtualnych spotkań. Szybko przekonałam się do kabla słuchawek – przewód nie plątał się, a jego długość pozwalała swobodnie poruszać się po pokoju, bez konieczności ich zdejmowania.

Wyczulone na detal słuchawki Fidelio X3 okazały się szczególnie pomocne podczas wywiadu. Mój rozmówca był w ruchu, więc obawiałam się, że komunikacja będzie utrudniona. Jakość dźwięku była gwarancją udanej rozmowy.

Z wizytą w innej rzeczywistości

Mój 14-letni brat zaraził mnie miłością do gier. Ciekawi bohaterowie, wciągające fabuły i dopracowane w najdrobniejszych detalach światy pochłaniają bez reszty. Choć wydawało nam się, że zgromadzone w naszej bibliotece gry znamy na pamięć, dzięki słuchawkom Philips odkrywaliśmy je na nowo. I tak w „Nioh 2” udało nam się odkryć kilka sekretnych lokacji, podążając za charakterystycznym dźwiękiem kodamy (przyjaźnie nastawionych istot poukrywanych w różnych częściach mapy), w „The Last of Us” zachwycaliśmy się subtelną ścieżką dźwiękową autorstwa Gustava Santaolalli, a wcielając się w japońskiego samuraja w „Ghost of Tsushima”, mieliśmy wrażenie, że sami przenieśliśmy się na malowniczą wyspę.

(Fot. materiały prasowe)

Wrażenie zanurzenia w innej rzeczywistości powróciło podczas wieczornego seansu. Do testów wybrałam dwa filmy, w których warstwa muzyczna odgrywa szczególną rolę – „Łowca androidów” Ridleya Scotta i „Amelia” Jean-Pierre’a Jeuneta. W kultowej wizji przyszłości z lat 80. ścieżkę dźwiękową skomponował Vangelis. Kolejne utwory uzupełniają obraz dystopijnej metropolii. Z kolei oglądając „Amelię”, wybrałam się w podróż do bajkowego Paryża. W rytm muzyki Yanna Tiersena przemierzałam ulice Montmartre, spacerowałam brzegiem Sekwany i przemierzałam francuską stolicę metrem. Komedia o znaczeniu drobnych przyjemności zrealizowana w praktyce.

Spokojna głowa

Jednym z najlepszych sposobów na wyciszenie się jest medytacja. Zawsze gdy potrzebuję chwili spokoju, włączam sprawdzoną playlistę (na Spotify jest nawet specjalna zakładka z muzyką do medytacji) i na kwadrans przenoszę się w zupełnie inne miejsce. Słuchawki Philipsa wytłumiły dźwięki z otoczenia, pozwalając na moment znaleźć się w szumiącym lesie, na rozgrzanej słońcem plaży i w pachnącym latem ogrodzie.

(Fot. materiały prasowe)

Pomyślny rezultat

Nowe słuchawki marki Philips docenią nawet najbardziej wyrafinowani koneserzy muzyki. Gadżet przyszłości łączy jakość dźwięku z ponadczasowym dizajnem. Jeśli w gronie najbliższych macie pasjonatów dźwięków, sprawcie im słuchawki Fidelio X3 w prezencie. A przy okazji kupcie drugą parę – tylko dla siebie.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę