Znaleziono 0 artykułów
02.07.2018

Pożegnanie

Sophie i Damien (Fot. Filip Springer)

Jesteś „zaludnioną samotnością; pustynią bez samotności”, do Ciebie lgną teraz tacy, którzy umieją się tylko spieszyć albo są już martwi. Jesteś ruchomym świętem, ale ile można świętować? Czasami trzeba po prostu żyć.

Notre cher,

trudno pisać ten list… Tyle nas łączy! Nie da się tego wymazać. 

Musisz wiedzieć, że nikt tego wymazywać nie chce. Tyle dobrych wspomnień – kawa w Le Flore en l’Ile, żaglówki w Jardin du Luxembourg, zaułki Père-Lachaise, spacery bez celu, po omacku, jak pocałunki w ciemności. Pamiętasz? Że można tak dotknąć miasta, tak je poczuć… Kto by pomyślał? To było dobre. Nie przekreślajmy tych doznań tylko dlatego, że minęły. Nie można jednak żyć wspomnieniami, prędzej czy później zamieniają się w złudzenia. I tak się stało z nami. Nie protestuj, w zaułkach własnej duszy przyznasz, że to prawda. 

Dom Sophie i Damiena (Fot. Filip Springer)

Przez jakiś czas żyliśmy razem, w sobie, ale w końcu zaczęliśmy się od siebie oddalać. Przestrzeń między nami stała się przepaścią, a może rozdzielił nas mur? Straciliśmy się z oczu. Przestaliśmy się dostrzegać, wyparował ten wzajemny zachwyt. To niczyja wina. Tak się po prostu czasem dzieje. Coraz częściej na siebie warczeliśmy, irytowały nas te drobne sprawy, nawet pieniądze stały się problemem. Najgorzej, że straciliśmy ochotę, by sobie te sprzeczki wybaczać. Zauroczenie minęło, wiara, że jeszcze może się nam udać – również. 

Dom Sophie i Damiena (Fot. Filip Springer)

Dlatego ten list. Bo to koniec, notre cher.

Dom Sophie i Damiena (Fot. Filip Springer)

To się chyba zaczęło w czasie wakacji. Ten wyjazd był po to, byśmy po powrocie znów mogli się sobą zachwycić. Pamiętasz? Tyle że tam, na miejscu… To było jak podmuch wiatru, jak trzęsienie ziemi i nieba. Znasz to uczucie, wrażenie, że cały świat zaczyna znów kręcić się tylko wokół Ciebie, i robi to bez wysiłku? Że jesteś na swoim miejscu, że czas zwolnił tylko dla Ciebie? Tak, to się stało w tamte wakacje. 

Zdrada. Miłość. Montreal. Po powrocie zostało już tylko znaleźć w sobie odwagę, by decyzje, które zapadły w samolocie nad oceanem, zamienić w nowe życie. 

Musimy się rozstać. Jesteś starszy, Ty już na taką odwagę się nie zdobędziesz. I nigdy się nie zmienisz, na zawsze pozostaniesz więźniem swojego perfekcyjnego wizerunku. Dla Ciebie jest za późno. 

Dom Sophie i Damiena (Fot. Filip Springer)

Wybacz. Stało się tak, jak się stało. Nie było innej drogi. Chociaż były wątpliwości. Co powiedzą przyjaciele, znajomi, ludzie w pracy?  Zaczęły się pytania: jak sobie to wyobrażamy, czy to nie zbyt wielka rewolucja, fanaberia, może kaprys? Że to wszystko może po prostu z nudów? I wreszcie: jak możecie chcieć stąd uciec?!

Dom Sophie i Damiena (Fot. Filip Springer)

Niektórzy tylko, bardziej szeptem niż na głos, mówili na boku: gdybym nie miał pracy, rodziny, rachunków do płacenia, też bym się na to zdobył. Naprawdę? Myśmy przecież to wszystko mieli! 

Ale miłość, miłość jest najcenniejsza! I to poczucie, że jesteś dla kogoś najważniejszy na świecie. Oraz pewność, że to działa. Z Tobą już tak nie było, a być jednym z miliona… W Montrealu wszystko zaczynało się od nowa. 

Dom Sophie i Damiena (Fot. Filip Springer)

Być może w złości zapytasz o prozę tego życia, choćby o zimy, bo to przecież Kanada, Quebeck, a nie słońce igrające w koronach platanów Tuileries. Ale największy mróz tutejszych zim, nie jest tak dotkliwy jak narastający chłód Twojego kamiennego serca Île de la Cité. 

Czasami najlepszym potwierdzeniem własnych decyzji jest to, że rzeczywistość im sprzyja. I tak było tym razem. Wątpliwości rozwiały się w kilka dni. To było jak domino dobrych zbiegów okoliczności. Życie znów zaczynało się układać. Dla dziewczynek znalazły się świetne szkoły, z pracą też nie ma tu problemu, ani z pieniędzmi. 

I dom, ten dom też jest ważny. Może najważniejszy. 

Dom Sophie i Damiena (Fot. Filip Springer)

Posłuchaj o nim, nie chowaj urazy, unieś się ponad własną dumę. Niełatwo było go znaleźć. Ale gdy już się znalazł… To było to. Jak zakochanie. Stoi przy cichej ulicy w spokojnej części centrum. Kiedyś była w nim synagoga, to niezwykłe, prawda? Schodami, które prowadzą na piętro, do sypialni i pokojów dziewczynek, wchodziły wtedy kobiety do oddzielnej sali, ezrat naszim, tak na nią mówili. Ale to było dawno, potem dom wielokrotnie przebudowano. Ostatnimi właścicielami była para mężczyzn. Mieszkali tam przez lata, przez lata wypełniali dom miłością. Dopisali fragment historii domu i odeszli.

Sophie i Damien (Fot. Filip Springer)

Ta przeszłość pełna opowieści, choćby niewypowiedzianych, jest ważna. Dobrze czuć, że jest się elementem większej opowieści, zawsze gdzieś w jej środku. Widzieć, że coś było wcześniej, i mieć pewność, że coś na pewno przyjdzie później. I że to będzie dobre. Bez tego uczucia trudno poczuć się w domu, u siebie. Pewnie myślisz podobnie, w końcu akurat historii Tobie nie brakuje, ale nie umiesz tego już dać. Chyba że na krótki romans, na weekend, sierpniowy tydzień, walentynkowy wieczór… Ale całe życie z Tobą? To trudne. Dla nas było zbyt trudne.

Dom Sophie i Damiena (Fot. Filip Springer)

Dla Ciebie byliśmy po prostu jednymi z wielu, którzy się łudzą. Mogliśmy tkwić w tym cliché, jakim było nasze wspólne życie, ale nie bylibyśmy szczęśliwi, a Ty stawałbyś się coraz bardziej na nas obojętny. Jesteś zaludnioną samotnością; pustynią bez samotności, do Ciebie lgną już teraz tacy, którzy umieją się tylko spieszyć, albo są już martwi. Jesteś ruchomym świętem, ale ileż można świętować? Czasami trzeba po prostu żyć.

Być może nadal jesteś wart mszy, ale już nie dla nas. Odchodzimy, notre cher, znaleźliśmy nowe miejsce, jest nasze tak jak żadne inne na całym świecie. Nie chowaj urazy.

Tęsknimy za Tobą, notre cher Paris.  Ale nasz dom jest gdzie indziej.

Sophie i Damien

*

Sophie Menassier i Damien Guinet są Francuzami, którzy po latach życia w Paryżu rzucili wszystko i przeprowadzili się do Montrealu w Kanadzie. Sophie ma pracownię ceramiczną, Damien zajmuje się marketingiem w internecie. W dzielnicy Plateau-Mont-Royal kupili dom, który kiedyś służył lokalnej społeczności żydowskiej jako synagoga. Mieszkają w nim z dwiema córkami. 

Dom Sophie i Damiena (Fot. Filip Springer)

 

Filip Springer
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę