Znaleziono 0 artykułów
12.10.2021

Premierowo na Vogue.pl: Muuv. by Martyna Wojciechowska

Fot. Dorota Szulc

To jeden z tych projektów, które – wydawać by się mogło – zostaną w sferze marzeń. Idealne dopasowanie ambasadorki do charakteru marki potrafi jednak przenieść niejedną górę.

Zaczęło się od pit stopu. – Lubimy się z Kają raz na jakiś czas tak po prostu zatrzymać – mówi Malina Kurkowska, współzałożycielka marki MUUV.apparel. – Gdy wypuszczamy kolekcję na rynek, nasze ubrania wysyłamy do wybranych influencerów i influencerek albo pokazujemy mediom. Czasem jednak siadamy i wracamy myślami do początku – do pytania, kogo tak naprawdę chciałybyśmy widzieć w naszych rzeczach – tłumaczy. W dyskusji z partnerką biznesową Kają Lizut były zgodne –wartości, jakie stoją za ich marką, najlepiej uosabia Martyna Wojciechowska. Zastanowiły się więc, jak do niej dotrzeć. Udało się przez społeczność wspinaczkową, w której prężnie działa mama Maliny. Założycielki Muuv. same są bardzo aktywne i często podróżują. Martyna, która jest dla nich niedoścignionym autorytetem, dawała gościnny wykład. Zdobyły jej adres e-mail i wysłały wiadomość z pytaniem, czy mogą przygotować małą paczuszkę – zestaw ubrań, który – mają nadzieję –odbędzie kiedyś z Martyną jakąś fajną podróż. Szybko odpisała im dziewczyna z teamu podróżniczki. Podziękowała i poinformowała, że komercyjnych współprac nie podejmują. Nie chodziło jednak o komercję, posty w mediach społecznościowych czy oznaczenia. Dziewczyny chciały wyłącznie, żeby Martyna ponosiła ich rzeczy i sprawdziła, czy jej pasują. Dostały zgodę, wysłały więc paczuszkę z emocjonalną kartką w załączniku. Trzy tygodnie później zadzwonił telefon – nieśmiały głos w słuchawce pytał, czy dobrze się dodzwonił. – To była Martyna, dziękowała, mówiła, że zna nasze rzeczy, bardzo je lubi, nosi i ceni za jakość – ciągnie Malina. To był wzruszający moment, który miał przerodzić się w coś jeszcze bardziej emocjonalnego. 

Martyna sama zaproponowała, by coś razem zrobić. – Mówiła, że lubi współpracować z fajnymi kobietami i że może coś razem stworzymy. Myślałyśmy wtedy, że super, może powstanie jakiś T-shirt. Ale Martyna zaangażowała się całą sobą – mówi Malina. Efektem tego zaangażowania jest cała hiperfunkcjonalna kapsuła, która trafi do sprzedaży 12 października. Część zysku z jej sprzedaży marka przekaże na konto fundacji Martyny UNAVEZA, która wspiera kobiety w Polsce i na świecie. 

– Projekty robiłyśmy według potrzeb Martyny – kontynuuje Malina. Gdy mówiła, że lubi kombinezony, czerń albo jedno odkryte ramię, dziewczyny pracowały nad formami, które łączą jej upodobania z DNA ich marki. – Nie traktowałyśmy tego projektu jak krótkiej kolekcji specjalnej, podeszłyśmy do niej tak samo, jak do wszystkich naszych projektów. Zrobiłyśmy porządny research tkanin, dopilnowałyśmy wszystkich detali – mówi. W Muuv. cykl życia projektu jest długi, a produkty tworzone lokalnie i z rozwagą. Praca nad tą kolekcją trwała równy rok. Dziewczyny wciąż sprzedają modele z pierwszej kolekcji. Decyduje popyt, a nie chęć nowego. O tym, co trafi do kolekcji stałej, decydują więc klientki. Tak jest także w tym przypadku. Kolekcja MUUV. x Martyna zostanie w butiku tak długo, jak będzie trzeba. 

Na linię składa się 13 modeli. To dwa golfy (ulubiony element codziennego uniformu Martyny), kombinezon, który wymagał najwięcej pracy i jest konstrukcyjnym majstersztykiem, parka, którą można zwinąć i schować w jednej z kieszeni. Są spodnie dresowe, bluza, sukienka kimono, T-shirt, zestaw organizerów podróżnych. Wszystko czarne i multifunkcyjne, zgodne z założeniem marki i jej nowej ambasadorki – każdy z modeli, musi być świetnym partnerem w podróży. Wszystkie elementy kolekcji pasują nie tylko do siebie nawzajem. Są na tyle proste w formie, że można je nosić na kilka sposobów. Do ciężkich butów w trasie, do szpilek gdzie indziej. To czyste, minimalistyczne formy wykończone tłoczoną metką z wegańskiej skóry. Ważniejsza niż wygląd tej kolekcji jest jednak jej energia. To nie moda na popis, lecz ubrania, które pozwalają jednocześnie nie martwić się strojem i świetnie wyglądać, dają komfort mody sportowej i elegancki finisz. Są w swej naturze nonszalanckie, bo chodzi nie o nie same, lecz o styl życia. – O to, co dla nas ważne. O działanie, ruch. O to, żeby robić, być, sprawdzać, przeżywać, odkrywać, a nie tylko relacjonować swoje życie w mediach społecznościowych. Taka jest ta kolekcja i taka właśnie jest Martyna. Niemożliwe dla niej nie istnieje –  podsumowuje Malina. 

Zdjęcia: Dorota Szulc
Modelka: Martyna Wojciechowska
Make-up: Eryka Sokólska
Włosy: Aga Pieńkosz
Produkcja: Kaja Lizut, Malina Kurkowska
Stylizacja: Karla Gruszecka, Kasia Mioduska
Biżuteria: W. KRUK
Podziękowania: Aleksandra Majka, Natalia Wiraszka, Kamila Szmigiel, Kinga Alugbue, Iza Grygoruk, Marta Grajeta, Keep the Label

Kamila Wagner
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę