Znaleziono 0 artykułów
19.02.2021

Biżuteria jak klocki Lego

(Fot. Materiały prasowe)

Projektantka Nadine Ghosn o libańsko-brazylijskich korzeniach w Londynie tworzy markę NGFJ, której biżuteria wygląda jak klocki Lego, hamburgery z McDonaldsa albo bohaterowie komiksów. 

Zachwycił mnie pierścionek The Five Carrots. Jak wpadłaś na ten pomysł?

Moja przyjaciółka poprosiła męża o pierścionek z pięciokaratowym diamentem, a on zwrócił się do mnie o pomoc. Sęk w tym, że nie mógł sobie pozwolić na taki wydatek, więc wymyśliłam dla niego pierścień, który przewrotnie nazwałam „Pięć marchewek”, wykonany z 18-karatowego złota i pomarańczowych szafirów, diamentów i tsaworytu. Uwielbiam humor, który się za nim kryje, a także kunszt wykonania. Taka biżuteria zwraca uwagę, jest świetnym pretekstem do rozpoczęcia rozmowy.

(Fot. Materiały prasowe)

W jakim stopniu twoje doświadczenie i wykształcenie pomogło ci rozwinąć biznes? 

Na studiach na Stanfordzie studiowałam sztukę i ekonomię. To pomogło mi rozwinąć kreatywność i logiczne myślenie. Potem przez dwa lata pracowałam w branży dóbr luksusowych – byłam konsultantem w BCG, co sprawiło, że stałam się bardziej uporządkowana. Następnie zostałam zrekrutowana do programu zarządzania w Hermès w Paryżu. Po dwóch latach pracy w różnych działach poznałam tajniki tworzenia trwałej marki. Miałam 25 lat i byłam w takim momencie mojego życia, że chciałam podjąć ryzyko i zacząć robić coś, co kocham – biżuterię. Nie miałem żadnych koneksji w branży, nie pochodzę z rodziny jubilerów.

(Fot. Materiały prasowe)

Pomysł, że kilka zestawionych ze sobą pierścionków wygląda jak kanapka z McDonald’s, naprawdę zaskakuje. Skąd bierzesz te inspiracje?

Lubię bawić się przedmiotami codziennego użytku, rzeczami, które widzimy na co dzień, ale niekoniecznie kojarzą się z biżuterią, jak właśnie hamburger. Kusi mnie, żeby kwestionować sztywne normy jubilerskiego świata – po otrzymaniu nagród w mojej branży, dostałam e-maila od McDonald’s, że chcieliby nawiązać współpracę. Byłam zszokowana, ale też schlebia mi to i nie mogłam się doczekać współpracy przy tworzeniu „Bling Mac”, hamburgera, który został wprowadzony na rynek z okazji walentynek w 2018 r.

Nadine Ghosn (Fot. Materiały prasowe)

Co jeszcze robisz, żeby zachęcić ludzi do kupowania?

Staram się zapewnić klientom jak największą różnorodność. Na przykład Burger może być noszony razem lub osobno, podobnie jak pierścionki w kształcie klocków Lego. Ta uniwersalność pozwala moim projektom przybierać nieoczekiwane formy, można je dopasować w zależności od stylizacji. Zachęcam klientki do kupowania sobie biżuterii, bo uważam, że inwestowanie w nią daje poczucie sprawczości. Zamiast czekać, że ktoś inny kupi ją dla ciebie, kup sobie sama – to moja dewiza. 

Dlaczego lubisz złoto?

Wierzę, że złoto zachowało naszą kulturę i sposób opowiadania przeszłości. Tak wiele rzeczy zostało zapamiętanych dzięki złotej biżuterii. Dla mnie złoto uosabia też solidność i luksus. Dbam o jego najlepszą jakość i kunszt połączony z konkurencyjnymi cenami na rynku luksusowej biżuterii. Chciałabym, żeby moja biżuteria była przekazywana z pokolenia na pokolenie.

(Fot. Materiały prasowe)

Ostatnio podniosłaś ceny, tłumacząc to rosnącymi kosztami złota.

Ludzie coraz częściej inwestują w złoto. To zawsze ma miejsce podczas recesji lub jakichkolwiek wahań gospodarczych, dlatego moje koszty znacznie wzrosły. Wiele firm jubilerskich podniosło w tej sytuacji ceny, nawet Cartier czy Van Cleef & Arples.

(Fot. Materiały prasowe)

Naszyjnik w kształcie słuchawek od iPhone’a to wymarzony prezent na walentynki. Który z projektów dla mężczyzn jest twoim ulubionym?

Słuchawki. Widziałam wielu mężczyzn, którzy je nosili, nawet łączyli je z garniturem lub smokingiem. To też wzór, który najbardziej przypomina mi Karla Lagerfelda, który nosił moje słuchawki i wystąpił w nich na wielu sesjach zdjęciowych. To był dla mnie wielki zaszczyt, że wspierał moją markę.

Jakie słowa ludzie najczęściej grawerują na twojej biżuterii?

Wielokrotnie graweruję na niej słowa dodające energii i odwagi. Na mojej własnej biżuterii piszę coś, co oddaje mój nastrój w danym momencie. Teraz noszę na małym palcu pierścionek z napisem: WIP, co oznacza work in progress, przypomnienie, aby zawsze się uczyć i pozostać ciekawym.

(Fot. Materiały prasowe)

 

Katarzyna Straszewicz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę