Znaleziono 0 artykułów
05.12.2021
Artykuł sponsorowany

„West Side Story”: Powrót klasyka

05.12.2021
Fot. Niko Tavernise

Kultowe przeboje, zjawiskowe kreacje i magia musicalu – nowy film Stevena Spielberga ma to wszystko i  o wiele więcej. Premiera remake’u „West Side Story” już 10 grudnia, tylko w kinach.

Historia powstania „West Side Story” zasługuje na własny film. Gdy w 1947 roku ceniony choreograf, tancerz i reżyser Jerome Robbins na nowo zakochał się w „Romeo i Julii”, postanowił przełożyć jedną z najsłynniejszych historii miłosnych na współczesne realia. Zwrócił się do kompozytora Leonarda Bernsteina i autora tekstów Arthura Laurentsa. Legendarne trio zabrało się do pracy. W wyniku nieporozumień przerwali prace, a musical trafił do szuflady.

Fot. Ramona Rosales

W 1955 roku Robbins postanowił wrócić do zarzuconego projektu. Laurentsa, który pracował w tym czasie przy remake’u „Malowanej zasłony” z Avą Gardner (film ostatecznie nigdy nie powstał), zastąpił młody, obiecujący kompozytor i autor piosenek, Stephen Sondheim. To on pomógł nadać musicalowi ostateczny kształt. Niedługo później trafił na deski Broadwayu. W rolę główne mieli wcielić się James Dean i Elizabeth Taylor, ostatecznie nieszczęśliwych zakochanych zagrali Larry Kert i Carol Lawrence.

Fabuła musicalu

Akcja musicalu toczy się w Nowym Jorku lat 50. XX wieku. O wpływy w dzielnicy walczą dwa nastoletnie gangi – Jetsi i Sharki. Konkurencja, różnice etniczne i trudna sytuacja ekonomiczna sprawiają, że podziały pogłębiają się, a potyczki przybierają coraz gwałtowniejszy obrót. W tym samym czasie Maria, siostra Bernardo, przywódcy Sharków, zakochuje się w należącym do Jetsów Tonym. Ich miłość zostaje wystawiona na próbę, gdy gangi rozpoczynają walkę na śmierć i życie. „West Side Story” uważa się za pierwszy społecznie zaangażowany musical podejmujący aktualne problemy.

Fot. Niko Tavernise

Filmowa adaptacja

Sukces musicalu powtórzyła filmowa adaptacja z 1961 roku stworzona przez Robbinsa i Roberta Wise’a. Marię i Tony’ego zagrali Natalie Wood i Richard Beymer. Film zdobył rekordowe na tamten czasy 11 nominacji do Oscara, ostatecznie zgarniając 10 statuetek, w tym za najlepszy film.

Ponad pół wieku później Steven Spielberg postanowił wrócić do „West Side Story”. Połączył siły z cenionym scenarzystą i laureatem Pulitzera Tonym Kushnerem. Razem dali legendarnemu musicalowi drugie życie. Młodych zakochanych zagrali Ansel Elgort i wschodząca gwiazda kina Rachel Zegler. W rolę ukochanej przez widzów Anity wcieliła się Ariana DeBose. Na ekranie zobaczymy również Ritę Moreno, Davida Alvareza i Mike’a Faista. Autorem bajkowych kreacji z epoki jest Paul Tazewell, słynny kostiumograf broadwayowskich spektakli oraz sześciokrotny laureat nagród Tony.

 

– Ten film to być może największe wyzwanie w mojej karierze. Niełatwo jest zmierzyć się z arcydziełem i nakręcić je od nowa z innej perspektywy i z inną wrażliwością, a jednocześnie nie zagubić tego czegoś, co czyni z niego najwspanialsze sceniczne dzieło muzyczne. Jestem jednak przekonany, że wspaniałe historie można odpowiadać wiele razy – mówi Spielberg. – Po wielokroć zadawałem sobie pytanie, czy mam prawo stąpać po tej, bądź co bądź, świętej ziemi. Wszyscy je sobie zadawaliśmy. Każdy z nas wiedział, jak ryzykowne jest to przedsięwzięcie. Jednak wszystkie osoby pracujące przy tej produkcji przystępowały do niej z wielką miłością i graniczącym z nabożnością szacunkiem wobec pierwotnej wersji filmu i jej legendarnych twórców. Wiedzieliśmy, że chcemy nakręcić film na miarę naszych czasów, odzwierciedlający współczesną sposób myślenia i wartości, które są nam bliskie – dodaje.

Biorąc pod uwagę, że to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku, można śmiało powiedzieć, że im się udało.

„West Side Story” można oglądać w kinach od 10 grudnia. 

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij