Znaleziono 0 artykułów
01.08.2022
Artykuł sponsorowany

Ada Zielińska i Ania Augustynowicz: Sztuczna inteligencja to przyszłość sztuki

01.08.2022
Ada Zielińska i Ania Augustynowicz „Augustynka”/ Fot. Materiały prasowe

Ich codzienność to grafika i ilustracja. Każda z nich tworzy w swoim unikatowym stylu, a na koncie ma wiele sukcesów. Ale na potrzeby projektu Bombay Sapphire „Wyjdź poza ramy”, multisensorycznej wystawy w Art Box w Fabryce Norblina, Ada Zielińska i Ania Augustynowicz „Augustynka” połączyły siły z kimś jeszcze – Szafirem, Wirtualnym Artystą. Nam opowiadają o tym, co dla nich oznacza kreatywność oraz czy sztuczna inteligencja zastąpi artystów.

Czym jest dla was kreatywność?

Ada Zielińska: Dla mnie to sposób postrzegania świata, nieodłączny element codziennego życia przejawiający się w każdym jego aspekcie.

Praca Augustynki / Fot. Materiały prasowe

Ania Augustynowicz „Augustynka”: To nieodłączna część codzienności, która nie objawia się tylko w sztuce. To proces, który nieustannie się rozwija, doskonali i kształtuje człowieka. Świat bez kreatywności byłby okropnie nudny.

Ania Augustynowicz „Augustynka” / Fot. Mattia Rosiński

Co w takim razie robicie, by kreatywność wyzwolić?

A.Z.: Jak wspomniałam, kreatywność to według mnie sposób postrzegania świata. Bodźcem, który kreatywność pozwala pobudzić, są dla mnie muzyka i natura. Nie ma nic bardziej stymulującego niż słuchanie dźwięków z płyt winylowych czy spacer nad morzem. 

A.A.: Przez regularną pracę zdążyłam wypracować sobie własny proces i poznać siebie na tyle, że wiem, kiedy jestem najbardziej produktywna. Najlepiej pracuje mi się rano, kiedy mój umysł jest najbardziej „świeży” i wypoczęty. Uważam też, że kreatywność to umiejętność do wypracowania. Im częściej pracujemy nieszablonowo, tym łatwiej będzie nam to przychodziło w przyszłości.

Obie jesteście młodymi artystkami. Czy uważacie, że osoby z waszego pokolenia mają łatwiej czy trudniej w branży kreatywnej?

A.Z.: Osoby z mojego pokolenia – jestem z rocznika ’94 – mają moim zdaniem coraz trudniej. W tym momencie pojawia się tak dużo twórców i twórczyń z różnych dziedzin, że trudno jest się wyróżnić i przebić. Owszem, media społecznościowe dają wiele możliwości, jednak nie zawsze liczba followersów idzie w parze z realną pracą w branży. 

A.A.: Myślę, że nasze pokolenie w tej kwestii ma zarazem i łatwiej, i trudniej. Mamy ogromne przywileje, bo żyjemy w dobie internetu i wszystko jest ogólnodostępne. Łatwiej jest nawiązać współpracę i zostać zauważonym. Natomiast trudniejszą kwestią jest przebodźcowanie, które temu towarzyszy, bardzo duża konkurencja i trudność z uwierzeniem w siebie przez ciągłe porównywanie się do osób, które widzimy w sieci.

Praca Augustynki / Fot. Materiały prasowe

Jakie jest w takim razie największe wyzwanie, przed którym na co dzień stajecie?

A.Z.: Praca kreatywna to nieustanne wyzwania i mierzenie się z różnymi zadaniami. W tym momencie dla mnie największym wyzwaniem jest znalezienie czasu dla siebie, wolnej chwili na realizację swoich prywatnych planów i projektów.

Prace Ady Zielińskiej / Fot. Materiały prasowe

A.A.: Największym wyzwaniem jest zdecydowanie to, aby nadążyć ze wszystkimi kwestiami związanymi z zawodem. Ideałem byłoby robienie tylko animacji czy ilustracji, ale tworzenie to efekt wielu innych rzeczy, których nie widać. Bycie kreatywnym to oczywiście jedna z najważniejszych kwestii, ale poza tym trzeba też zająć się częścią administracyjną czy marketingową swojej marki. Prowadzenie mediów społecznościowych pochłania ogrom czasu, a jest nieodłączną częścią tej pracy. Często trudno pogodzić wszystkie elementy tej układanki. Dlatego też jestem reprezentowana przez agencje ilustratorskie, które mi w tym pomagają.

A co w waszej pracy podoba wam się najbardziej?

A.Z.: Mam ogromne szczęście, że udało mi się zamienić moją pasję w pracę. W branży ilustracyjno-graficznej, w której działam, lubię różnorodność. Wraz z klientami pojawiają się nowe wyzwania, nie ma czasu na nudę. Pracując przy bardzo różnych projektach, można się wiele nowego dowiedzieć i nauczyć. To jest ekscytujące i daje satysfakcję.

A.A.: Chyba wszystko! Czuję się ogromnie wdzięczna i uprzywilejowana, że mogę robić to, co kocham, na swoich zasadach i w swoim stylu. 

Ada, twoja twórczość łączy nostalgię za latami 70. i 80. z nowoczesnością. Skąd pomysł na właśnie taki miks?

A.Z.: Myślę, że to przypadek (śmiech). Nigdy tego nie planowałam, a mój styl ciągle ewoluuje. Lubię eksperymentować z prostymi formami, a za chwilę przejść do czegoś bardziej rozbudowanego, to ciągły proces. 

Augustynko, z kolei twoja twórczość jest multidyscyplinarna, specjalizujesz się w kolażu i animacji. Jak łączysz wszystkie elementy swojej artystycznej układanki?

A.A.: To, co tworzę, jest totalną definicją mnie samej. Myślę, że dlatego całość jest spójna. Kolaż jest dyscypliną dosyć intuicyjną i w procesie twórczym kieruję się właśnie intuicją. Oczywiście wiele rzeczy planuję przed rozpoczęciem pracy, natomiast wiele też rodzi się podczas procesu kreatywnego. Myślę, że to jest moim ulubionym elementem tego stylu. Nawet gdy mam wizję, potrafi ona przekształcić się w coś zupełnie innego, niespodziewanego. Czasem mam wrażenie, że moje ręce prowadzone są przez jakąś siłę, która wie, co robi, a ja jej tylko ulegam.

Praca Augustynki / Fot. Materiały prasowe

Co pragniecie przekazać przez swoje prace?

A.Z.: Zajmuję się projektowaniem graficznym i ilustracją, czasem łączę ze sobą te dwie dziedziny. Tak, jak w projektowaniu, według mnie nadrzędne są funkcjonalność i wartość merytoryczna, przemyślane rozwiązania, tak w ilustracji mogę pozwolić sobie na większą swobodę. Moje ilustracje nie zawsze coś muszą „mówić”, często to zwykłe ujęcie chwili, to impuls, który pozwala przelać to, co mam w głowie, na papier czy tablet – mowa tu oczywiście o prywatnych projektach. Jeśli współpracuję z klientem, to zwykle dostaję brief i staram się odpowiedzieć na zadany temat i zwizualizować go poprzez swój własny język.

Praca Ady Zielińskiej dla Bombay Spphire/ Fot. Materiały prasowe

A.A.: Przez twórczość staram się pokazać swoją wizję świata. Od najmłodszych lat byłam zafascynowana tajemniczymi krainami i surrealizmem. Marzyłam, aby znaleźć króliczą norę i do niej wskoczyć jak Alicja z Krainy Czarów. Jestem marzycielką, która trochę buja w obłokach, i chciałabym podzielić się tym z resztą świata.

Dlaczego zdecydowałyście się wziąć udział w projekcie Bombay Sapphire „Wyjdź poza ramy”?

A.Z.: Tworzenie wieloelementowego systemu – w projekcie było to 26 ilustracji mających wspólny mianownik, którym w moim przypadku były kolor i płynna forma, ale będących każda osobnym elementem – było ciekawym wyzwaniem ilustracyjnym i wartością tego projektu, zmierzeniem się z tematem na różne sposoby.

A.A.: Z marką Bombay Sapphire współpracuję od ponad roku. Każda współpraca daje mi wolność tworzenia, więc pozytywnie wspominam wszystkie. W tym projekcie elementem, który mnie zaintrygował, było połączenie AI ze sztuką. Swój projekt oddałam w ręce sztucznej inteligencji i jest to zdecydowanie nowe doświadczenie.

Praca Augustynki/ Fot. Materiały prasowe

Temat współpracy z AI jest bardzo ciekawy. Powiedzcie, proszę, coś więcej o tym doświadczeniu

A.Z.: Moja rola w projekcie polegała na stworzeniu 26 ilustracji, które były punktem wyjścia do wykreowania nowego dzieła przez Wirtualnego Artystę. Była to dla mnie ogromna niewiadoma, nigdy wcześniej nie brałam udziału w tego typu przedsięwzięciu.

A.A.: Po pierwsze, sam temat współpracy ze sztuczną inteligencją bardzo mnie zaciekawił. Do końca nie wiedziałam, czego się spodziewać i co może wyjść spod „rąk” AI. Efekt zobaczyłam dopiero na wernisażu. Proces twórczy był zbliżony do współpracy z inną osobą fizyczną. Wykonałam swoją część, oddałam ją Wirtualnemu Artyście, a on na podstawie algorytmów przygotował własną interpretację pracy. 

Czy w takim razie zgodzicie się ze stwierdzeniem, że sztuka digitalowa to dziś pełnoprawny wymiar sztuki?

A.Z.: Percepcja odbioru sztuki zmienia się w zależności od technologii, przez którą jest ona wytwarzana. To, co kiedyś było niemożliwe, jak np. łączenie technologii i sztuki, jest już czymś powszechnym, a projekt „Wyjdź poza ramy” to jej kolejne oblicze.

Praca Ady Zielińskiej / Fot. Materiały prasowe

A.A.: Sztuka digitalowa to w 100 proc. pełnoprawny wymiar sztuki. Żyjemy w takich czasach, w których powoli całe życie przenosimy do digitalu – bo tak wszystkim wygodniej i szybciej. Powstają NFT, Metaverse itd. To już nie przyszłość, tylko codzienność. Mój styl, w którym tworzę, w dużym stopniu „urodził się” dzięki technologii. Całość powstaje w digitalu i nie wyobrażam sobie innego rozwiązania.

W projekcie Bombay Sapphire „Wyjdź poza ramy” obok twórców, takich jak wy, wziął udział Wirtualny Artysta. Waszym zdaniem można go nazwać równym wam, pełnoprawnym twórcą?

A.Z.: Według mnie Wirtualny Artysta to twórca zupełnie inny niż my, który – czerpiąc elementy z naszych prac i przetwarzając je przez własny algorytm – kreuje dotychczas nieznany świat.

A.A.: Wirtualny Artysta to kreator. Oczywiście nie jest to osoba fizyczna. AI jest czymś, co nie jest namacalne, dlatego trudno to zdefiniować i sobie wyobrazić. Ale każdy, kto tworzy, jest artystą. Zatem ten wirtualny – również.

Uważacie, że sztuczna inteligencja to przyszłość sztuki? Czy jednak zawsze będzie się liczył człowiek i jego kreatywność?

A.Z.: Zdecydowanie jest to przyszłość. Według mnie twórczość kreowana przez sztuczną inteligencję będzie jedną z odnóg sztuki, jednak nie wyprze całkowicie twórczości realnych artystów czy twórców.

Dwie młode ilustratorki, które łączy pasja do swojej pracy na co dzień stają przed wieloma wyzwaniami. Ania Augustynowicz i Ania Zielińska mają swoją wizję, którą każda z nich realizuje przez własną twórczość. Ale obydwie dziewczyny zastanawia się także nad przyszłością sztuki. Czy artystów z krwi i kości zastąpi sztuczna inteligencja? A może świat sztuki czeka kojenie wyzwanie — nauka współpracy z digitalowymi twórcami. Tak jak stało się to podczas projektu Bombay Sapphire „Wyjdź poza ramy”.


O projekcie:

Duet Augustynki i Ady Zielińskiej wraz z innymi artystami wziął udział w projekcie Bombay Sapphire „Wyjdź poza ramy”. Celem inicjatywy było udowodnienie, że kreatywność nie tylko żyje w każdym z nas, ale też nie ma granic. Artyści zaproszeni do projektu stworzyli grafiki, na podstawie których Szafir — Wirtualny Artysta — wykreował odrębne, unikatowe dzieła. Prace można było obejrzeć na wystawie multisensorycznej w Art Box w Fabryce Norblina, obecnie zaś są dostępne na Instagramie @szafir_artist.

Kim jest Szafir? To sztuczna inteligencja, która na potrzeby projektu przybrała cyfrowo wygenerowaną postać Wirtualnego Artysty. Tworzy on w wirtualnym świecie, korzystając z danych dostarczanych mu przez współczesnych artystów. W te sposób uzyskuje własną interpretację dzieła. Dzięki modelowi bazującemu na głębokim uczeniu się algorytmu, Wirtualny Artysta jest zdolny do realizacji wybranych funkcji umysłu skoncentrowanych na odbiorze i interpretacji wizualnej. Co za tym idzie, Szafir ma swój gust i talent.

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę