Znaleziono 0 artykułów
23.01.2019
Artykuł sponsorowany

Ruchome obrazki

Filmy i seriale oglądamy teraz tak jak żyjemy – w biegu (Fot. Imaxtree)

Aktywnie, indywidualnie, mobilnie. Na telewizorach, które coraz bardziej przypominają gadżety albo smartfonach pełniących jednocześnie funkcję ekranu, komunikatora i zdalnego biura. Jak zmienił się ostatnimi czasy sposób, w jaki oglądamy filmy i seriale?

Lata 60., Stany Zjednoczone, dom na przedmieściach. Rodzina gromadzi się przed telewizorem, żeby wspólnie obejrzeć lądowanie na Księżycu, mecz futbolu amerykańskiego albo westernowy serial „Bonanza”. Ekran stanowi centralny punkt domu. Jednoczą się przy nim wszystkie pokolenia. Ale każdy członek rodziny godzi się na kompromis, bo w tej samej chwili można oglądać tylko jeden program. A kanałów do wyboru tylko kilka. Jeszcze długo o tym, co i kiedy widz zobaczy na ekranie, decydować będzie nadawca.

Kiedyś program telewizyjny gromadził całą rodzinę przed ekranem (Fot. Getty Images)

Lata 90., Polska, mieszkanie w bloku. Najważniejszym sprzętem jest odtwarzacz wideo. Dzięki tej technologii widzowie mogą wybierać seans, na jaki mają ochotę. Wypożyczalnie kaset wideo przeżywają oblężenie. Coraz więcej programów nagrywa się też z telewizji po to, by obejrzeć je w dogodniejszym momencie. Zdarza się śledzić hollywoodzkie produkcje wspólnie, ale coraz częściej każdy z widzów bazuje na swoich indywidualnych upodobaniach.

Rok 2019, cały świat, metro, ulica, własny pokój. Platformy streamingowe, które od kilku lat wyrastają jak grzyby po deszczu, zrewolucjonizowały sposób, w jaki oglądamy filmy, seriale i inne treści audiowizualne. Gdy startowały, działały niejako jak wypożyczalnie filmów. Ich oferta ograniczała się do sprawdzonych produkcji dostępnych na żądanie za odpowiednią opłatą. Z czasem co ambitniejsze platformy postanowiły zastąpić poszczególne kanały albo, nawet więcej, same stać się telewizją nowej generacji. Wtedy też wprowadziły system subskrypcji, zapewniający im stały przychód, a widzom gwarancję, że za comiesięczną opłatę otrzymają comiesięczną porcję nowej rozrywki. Prawdziwym przełomem było pojawienie się oryginalnych produkcji, które platformy wypuszczają najczęściej za jednym zamachem. Po to, by widzowie mogli oddać się rozkoszy binge’owania. Oglądanie kilku, a nawet kilkunastu odcinków serialu naraz, przestało być domeną posiadaczy nadmiernej ilości wolnego czasu. Teraz można być na bieżąco z ofertą platform bez potrzeby poświęcania obowiązków. Oglądanie nie odbywa się już kosztem innych czynności, tylko płynnie w nie wpisuje. A zamiast pozostawiać nas biernymi wobec swojej oferty, platformy wspierają aktywne uczestnictwo w tworzeniu kontentu. I nie potrzeba nowinek, takich jak seriale interaktywne, które pozwalają na samodzielne kreowanie treści przez fanów, żeby widzowie poczuli, że to nareszcie oni rozdają karty. Platformy nie zyskałyby takiej popularności, gdyby nie operatorzy telefonii komórkowej oferujący kompleksową obsługę, w tym taryfy łączące użytkowanie smartfona, internet domowy i telewizję.

Smartfon stał się przedmiotem codziennego użytku (Fot. Imaxtree)

Telewizję oglądamy więc aktywnie, wybierając, w zależności od gustu, nastroju i sytuacji tylko to, co nas naprawdę interesuje. Siedemdziesięcioletnia emerytka z chęcią pochłonie telewizyjny konkurs pieczenia ciast, jej nastoletni wnuczek serialową dystopię, a córka pracują na uczelni – dokument o rozwoju sztucznej inteligencji. Kolejnym krokiem ewolucji telewizji od kanałów tematycznych jest stworzenie przez każdego użytkownika niejako własnego kanału z taką tylko treścią, która go naprawdę interesuje. Koniec kompromisów! Skrojona na miarę telewizja przestaje być wypełniaczem czasu, białym szumem towarzyszącym codziennym zajęciom, czy sposobem na nudę. Staje się nie tylko przyjemnością, ale również wymagającym zaangażowania wyzwaniem. Bo swoista klęska urodzaju może przecież doprowadzić do FOMO. Poczucia, że nie wiemy, co wybrać i nie jesteśmy pewni, czy coś nas nie omija. Z pomocą przychodzą tu algorytmy i autorytety. Platformy streamingowe sugerują każdemu widzowi kolejne produkcje do zobaczenia w oparciu o ich dotychczasowe wybory. Coraz częściej też korzysta się z poleceń ekspertów, żeby z morza możliwości wyłuskać perełki.

Ale aktywne decydowanie o oglądanych treściach to tylko jeden z efektów telewizyjnej rewolucji. Równie ważna, jeśli nie jeszcze ważniejsza, jest możliwość pozostawania w ruchu. Oglądamy mobilnie, czyli już nie tylko w domu na kanapie, a w różnych miejscach i na różnych narzędziach. Dzięki skrojonym na miarę współczesnych potrzeb ofertom operatorów telefonii komórkowej (przoduje w nich Orange ze swoim pakietem Orange Love obejmującym internet domowy, telefon i telewizję), w drodze do pracy w metrze na smartfonie nadrabiamy zaległości serialowe, w przerwie w biurze sięgamy po tutoriale na YouTubie, a za pomocą aplikacji platform streamingowych nawet podczas treningu zapoznajemy się nowościami filmowymi. Nigdy nie tracimy czasu, zawsze też możemy znaleźć chwilę wytchnienia – w zatłoczonej komunikacji miejskiej, w kawiarnianym gwarze, w przerwie między spotkaniami. Filmy, seriale i wideo oglądane we własnym zakresie, na własnych zasadach i na własnych urządzeniach, dają nam poczucie sprawczości, pomagając się jednocześnie wyciszyć.

Na smartfonie oglądamy filmy (Fot. Imaxtree)

Odpowiedzią na rozwój urządzeń mobilnych, pozwalających nam korzystać z dobrodziejstw technologii w dowolnym miejscu i czasie, jest także zmiana funkcji telewizora. Te stacjonarne gadżety  zbliżyły się ilością funkcjonalności do tych mobilnych. Oferując aplikacje, stały się przestrzenią pracy i rozrywki. Sterowane za pomocą smartfona albo synchronizowane z tabletem często potrafią nawet zastąpić laptopa. A komputery także łączą w sobie cechy innych narzędzi, integrują się w ramach jednej wielkiej domowej i nie tylko sieci technologicznej, która otacza użytkownika.

W związku z coraz ściślejszą integracją wszystkich urządzeń służących ułatwieniu życia użytkownika, umożliwienia mu jednoczesnej pracy i rozrywki, a także dowolnego przenoszenia danych z jednego narzędzia na drugie, potrzebne są także innowacyjne rozwiązania telekomunikacyjne. Takie, które idąc w ślad za użytkownikiem, antycypują, a nawet wyprzedzają jego potrzeby.

Na rynku konkurują ze sobą propozycje różnych operatorów, którzy obiecują zaprowadzenie porządku w rachunkach, połączenie wszystkich potrzebnych usług w ramach jednego konta i przejrzystość płatności. Nie wiesz, co wybrać?  Pozwól przekonać się statystyce. Z taryfy Orange Love oferującej nielimitowane rozmowy, szybki internet i telewizję w jakości 4K (a wszystko to za 99 zł miesięcznie!), skorzystało już milion klientów. Teraz w Orange obowiązuje także 50 proc. zniżki na smartfony. Posłużą nie tylko do rozmów, wymiany wiadomości i pracy zdalnej, ale także śledzenia perypetii ulubionych serialowych bohaterów. Stając się jednym z elementów domowej sieci gadżetów, sprawią, że użytkownik zyska jeszcze większą wolność wyboru – czasu, miejsca i sposobu, w jaki wykorzystuje technologię do tego, by żyć jeszcze lepiej. Niezależnie od decyzji, jakie podejmie, Orange przyjdzie mu z pomocą.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę