Znaleziono 0 artykułów
12.07.2021
Artykuł sponsorowany

Włosy z efektem wow

Fot. Zuza Krajewska

Mają być zdrowe i błyszczące, ale nie muszą prezentować się jak ułożone od linijki – jeden z najbardziej kreatywnych polskich stylistów fryzur, ambasador marki Wella Professionals Michał Bielecki, specjalnie dla vogue.pl podpowiada, jak interpretować trendy.

Pracuje przy najlepszych sesjach i z najlepszymi fotografami i fotografkami, stylistami i stylistkami, modelami i modelkami oraz makijażystkami i makijażystami. Stworzone przez niego fryzury nie są tłem dla makijażu i stylizacji. Są częścią całego konceptu, a nawet formą sztuki. Podobnie jak jego konto na Instagramie, które jest jednym z najbardziej inspirujących pośród polskich twórców. Tylko u nas zdradza, jakie uczesania nosić na co dzień. 

Trendy czy sztuka

Michała Bieleckiego moda interesowała od zawsze. Już w dzieciństwie ogolił głowę lalce Barbie swojej siostry, bo Sinead O’Conor, która go fascynowała, była łysa. Robił też fryzury z włosków z kolby kukurydzy. Pasja do fryzjerstwa towarzyszyła mu więc od dzieciństwa.

– Najważniejsze dla mnie było, żeby pracować twórczo. Muszę podziękować mojej mamie, że nigdy nie powiedziała mi: „Idź na jakieś normalne studia”. Zawsze mnie wspierała. I wtedy, gdy wybrałem ASP w Łodzi, gdzie studiowałem projektowanie ubioru, i potem, kiedy w połowie drugiego roku powiedziałem jej, że nie chcę już tam studiować i wolę być fryzjerem. Otworzyła dla mnie salon fryzjerski. Po półtora roku poczułem ponowny zew ku sztuce i dostałem się na wrocławską ASP, którą jakimś cudem udało mi się skończyć. Było dużo szukania, ale w odpowiednim momencie połączyłem te dwie pasje. Myślę, że ani jedna, ani druga samodzielnie nie dałyby mi tyle zadowolenia w życiu – mówi Michał Bielecki.

Przez ostatnie lata w kwestii fryzur panowała pełna dowolność. Modne było i to, co widoczne na Instagramie, i uczesania gwiazd, i fryzury z wybiegów. Aż doszliśmy do momentu, kiedy łatwiej jest powiedzieć, co nie jest modne – zamiast tego, co jeszcze mieści się w trendach.

– Trendy traktuję jako swego rodzaju podpowiedź, podobnie jak w szkole podręcznik z wzorami matematycznymi. Ale nigdy nie odtwarzam ich 1:1, tylko wrzucam je do mojego worka z inspiracjami. Później trzeba to wszystko wstrząsnąć, zamieszać i wtedy dopiero wyciągać dla siebie to, co podoba się najbardziej – mówi Michał Bielecki.

Jego uczesania są wyjątkowe, a praca różni się od pracy fryzjera w salonie. Michał Bielecki głównie zajmuje się stylizowaniem włosów, choć czasem zdarza mu się zrobić koloryzację czy strzyżenie. Artyzm to jego zdaniem najważniejszy łącznik pomiędzy tym, co piękne i wyjątkowe, a tym, co komercyjne i standardowe. Do włosów można podejść jak do materiału plastycznego. Malować, sprejować, nadawać im kształt strzyżeniem. Jako przykład Michał Bielecki podaje artystkę Shoplifter (@shoplifterart) z Islandii, która tworzy ogromne, kolorowe instalacje z włosów. Fryzjer na sesjach też nie zawsze wie, czego się spodziewać, i powinien być przygotowany na każdą ewentualność. Czasami niezbędne są doczepy, np. kiedy modelka ma włosy cienkie, a pożądany efekt to objętość. Czasami niezbędna będzie peruka, aby stworzyć oczekiwany look. I wtedy praca Michała bardziej przypomina sztukę i charakteryzację niż klasyczne fryzjerstwo.

– Wella Professionals to produkty do stylizacji, które dają mi pewność. Wiem, czego użyć, żeby osiągnąć konkretny efekt. Lakier do włosów, żel czy pianka to moje narzędzia pracy. Do tego mam zawsze zestaw produktów do koloryzacji Color Touch albo maski Color Fresh, żeby w szybki i łatwy sposób odświeżyć albo lekko zmienić kolor włosów modelki – dodaje Michał Bielecki.

Fot. Materiały prasowe

Instagram kontra rzeczywistość

Niektórzy twórcy ogłaszają nadchodzący schyłek trendów, inni twierdzą, że przeniosły się do mediów społecznościowych lub jak to określił Michał Bielecki: są częścią worka pełnego inspiracji, z których można dowolnie czerpać. Nie bez znaczenia dla aktualnych tendencji we fryzurach była pandemia, czas zamknięcia salonów fryzjerskich i home office. Okazało się, że można żyć z odrostem czy siwymi włosami, a brak świeżo wystylizowanej fryzury da się zatuszować, wiążąc je gumką. Czy pandemia bezpowrotnie zmieniła podejście do włosów?

– Myślę że podczas pandemii część osób polubiła swoje siwe włosy, a część je znienawidziła, niektórzy je zapuścili, a inni – ogolili. Staram się patrzeć na każdego z osobna, nie wiem jakie są ogólne potrzeby. Wydaje mi się, że ci, którzy czuli się bezpiecznie, nie będą mieli potrzeby eksperymentowania z włosami. Z kolei osoby, które czuły lęk, po uwolnieniu się z lockdownu być może będą potrzebowały sytuacji bardziej ekstremalnych. Ale to są moje wyobrażenia i tak wcale nie musi być. Bo ja sam czułem się bezpiecznie, a ponownie marzą mi się ultrablond włosy – mówi Michał Bielecki.

Zarówno w życiu codziennym, jak i mediach społecznościowych można zaobserwować mniejsze przywiązanie do idealnie dopracowanych fryzur. Włosy mają być zdrowe, czyste i błyszczące, ale nie muszą prezentować się jak ułożone od linijki. Coraz częściej twórcy z Instagrama pozwalają sobie na pewną swobodę i dowolność.

– Muszę przyznać, że moje fascynacje też trochę się zmieniają. We wstępnej fazie podniecenia Instagramem zacząłem śledzić wszystkie konta topowych stylistów na świecie, takich jak Eugene Souleiman, Guido Palau, Duffy, Sam McKnight. Mogę u nich zobaczyć najwspanialsze sesje z tak zwanego świata mody. A z drugiej strony, lubię sobie czasem popatrzeć na przypadkowe filmiki, często nie do końca atrakcyjne wizualnie, na których ktoś pokazuje, jak upiąć włosy w kształt muszelki. Koniec końców Instagram wrzucam ponownie do wora z inspiracjami, żeby potem stworzyć własną „muszelkę ze świata mody” – dodaje Michał Bielecki.

Wiele osób wciąż inspiruje się włosami rodem z sesji zdjęciowych czy Instagrama. Tyle że wykonanie takich fryzur wymaga znacznych nakładów pracy i czasu. – Czas układania fryzury powinien wynosić tyle, ile każdy z nas chce na nią przeznaczyć. Pamiętam z dzieciństwa, że moja mama wstawała o 5 rano, żeby zrobić sobie włosy. Najpierw termoloki, następnie tapirowanie, potem rozczesywanie, formowanie i dużo lakieru. Rozumiem to i szanuję, bo to był efekt SUPER WOW – wielkie loki w kolorze blond. Jeśli zależy ci na takim efekcie, musisz przeznaczyć na niego trochę więcej czasu. Możesz także zostawić go na sobotę, a w tygodniu tylko umyć włosy i je wysuszyć, pod warunkiem że ktoś już wcześniej o nie zadbał: nadał im kolor i cięcie – wyjaśnia Michał Bielecki.

Fot. Mateusz Stankiewicz

Niezbędne produkty 

Jak podkreśla Michał Bielecki, w jego pracy nikogo nie interesuje czyjś „bad hair day”. Stylista fryzur jest właśnie od tego, żeby nikt nawet nie zauważył, że gwiazda przyszła z włosami „nie w humorze”. Nie bez znaczenia są także narzędzia i akcesoria, których Michał używa, żeby poradzić sobie z każdym rodzajem włosów w każdej sytuacji. Dlatego z przyjemnością zaglądamy do jego sesyjnego kufra i sprawdzamy, co zawsze ma pod ręką.

– Po pierwsze: lekki lotion wygładzający do każdego typu włosów PERFECT ME WELLA PROFESSIONALS nadaje się po kąpieli, na mokre włosy i do wysuszenia. Po drugie: maska koloryzująca do włosów COLOR FRESH. Całe spektrum odcieni, szybki efekt odświeżenia koloru dla włosów farbowanych, ale i naturalnych. Po trzecie: SHAPE SHIFT EIMI WELLA PROFESSIONALS, czyli guma modelująca. Najbardziej lubię nałożyć ją na mokre włosy, potem lekko zastyga, ale wciąż włosy są plastyczne. Ujarzmia wiotkie pasma, daje im sprężystość, podkreśla skręt – mówi Michał Bielecki.

I dodaje, że bardzo lubi sam proces tworzenia uczesania, ale taki, który prowadzi do efektu wow. Za to nie lubi zbyt dużo rozmawiać o projekcie. Liczy się dla niego innego rodzaju komunikacja, niewerbalna, tzw. szósty zmysł. A co poleca nosić w najbliższym sezonie?

– Tak w makijażu, jak i we fryzurach modny dla mnie jest zdrowy balans. Jeśli ostry kolor, to jeden zamiast pięćdziesięciu, jeśli natura – to z dobrym cięciem. Dla jasności: zdrowy balans nie znaczy zachowawczość. Dla mnie w trendach najważniejsze jest, żeby działać w zgodzie ze sobą. Jeśli masz ochotę na limoncello na włosach – zrób to! Jeśli wolisz naturalny efekt, jest wiele technik koloryzacji, które mogą lekko podbić twój kolor, nadać im blasku albo zmienić je w naturalnym kierunku. Możliwości jest mnóstwo, więc korzystajmy z nich, bo przecież możemy! – podsumowuje Michał Bielecki.

Michał Bielecki realizuje się artystycznie we współpracy z marką Wella Professionals. Efekt ostatniej współpracy to wideo, którego tematem przewodnim jest wibracja koloru. Bogate portfolio farb Koleston Perfect od Wella Professionals daje Michałowi gwarancję, że nawet najbardziej śmiałą wizja artystyczna zostanie perfekcyjnie zrealizowana.

Credits:

Reżyser: Michał Bielecki
Drugi reżyser: Ania Witko
Koordynacja projektu: Anna Bober / Wella Professionals
DOP: Hasenien Dousery / Hart Warsaw
Stylista: Karla Gruszecka
Make-up: Aneta Kostrzewa / like-photo.com
Instruktor Wella Professionals: Aleksandra Naduk
Set Design: Ania Witko
Modele: Gabi / Gaga Models, Maria Bijak
Muzyka: Baasch
Asystent Stylisty: Kasia Mioduska
Produkcja: Mikołaj Jaźwiecki, Radek Nieroda / like-photo.com

Maria Kowalczyk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę