Znaleziono 0 artykułów
21.01.2020

Tydzień mody męskiej w Mediolanie: Czas niepokoju

Pokaz Gucci na sezon jesień-zima 2020-2021 (Fot. Imaxtree)

Mediolan zmienił się w krainę mroku. Najważniejsze pokazy najbardziej komercyjnego tygodnia mody w Europie powstały na bazie mrocznych, a nawet makabrycznych inspiracji. A przecież mediolańska moda rzadko opowiada o tym, co jest bliskie śmierci. To miasto biznesu, bogata stolica kapitalizmu, który odwraca zwykle naszą uwagę od smutku. W kolekcjach na sezon jesień-zima 2020-2021 było jednak inaczej.

Groza i wątek polski

Marni (Fot. Imaxtree)

Pokaz Marni powstał w oparciu o literaturę. Punktem wyjścia dla Francesco Risso, dyrektora kreatywnego firmy, i Michele Rizzo, choreografa show, było opowiadanie Edgara Allana Poe „Maska Czerwonego Moru”, w którym czytamy: „Czerwony Mór już od dawna srożył się w kraju. Nigdy wszakże zaraza nie była tak okropna i zgubna. Zaczynała się i kończyła krwią – krwi grozą i czerwienią. Występowały ostre bóle i nagłe zawroty, po czym krew tryskała wszystkimi porami i przychodziła śmierć”. Risso odwołał się do głównej postaci utworu. „Ale książę Prospero był szczęśliwy, przezorny i nieustraszony. Gdy dzierżawy jego wyludniły się na poły, spośród dam i rycerzy swojego dworu wezwał do siebie tysiąc najkrzepszych i najpogodniejszych i wraz z nimi schronił się w niedostępnym odludziu przedzierzgnionego w warownię klasztoru” – czytamy w gotyckiej noweli. Warownia składała się z sal i dziedzińców tworzących mroczny labirynt. Każda komnata miała inny kolor. By dotrzeć na mediolański pokaz Marni, trzeba było przejść przez niepokojący niebieski korytarz, który przenosił widzów do innego świata. Pokaz Marni był tanecznym performance’em, surrealistycznym balem, który, tak jak wydarzenie z „Czerwonego Moru”, miał wiele niepokojących momentów. Prospero postanowił urządzić dla swojego dworu bal maskowy. Na imprezę przyszedł jednak ktoś zza murów – personifikacja Czerwonego Moru, która zabiła tańczących.

(Fot. Imaxtree)

Michele Rizzo to znany włoski performer, który w ubiegłym roku wystąpił m.in. w warszawskiej Zachęcie. Rizzo bada taniec we współczesnych klubach techno, eksploruje jego mistyczny, psychodeliczny, ale też wspólnotowy, plemienny charakter. Zaproszenie na pokaz Marni miało formę kartonika nasączonego LSD, taniec modeli był odrealniony, transowy i psychodeliczny, zmieniał swoje tempo. A same ubrania? Na wybiegu pojawiły się projekty typu oversize. Stylizacje były wielowarstwowe, łączyły paski z grochami, kwiat z kropkami, prążki ze spiralami, kraty z sercami. Tkaniny pochodziły z odpadów, stąd dziury i strzępy. Wiele z nich powstało w latach 50. Ubrania stworzone były z różnych materiałów – tworzywa nawzajem się uzupełniały, likwidowały ubytki. Goście Prospera też musieli korzystać ze strzępków, z tego, co przetrwało z nieistniejącego już świata.

Marni (Fot. Imaxtree)

Projektant zapewnia, że pokaz nie nawiązywał do śmierci, głównej bohaterki opowiadania Poe, lecz do początku i końca miłości. Trudno jednak nie skojarzyć Czerwonego Moru z zagładą, która nadchodzi w wyniku globalnego ocieplenia. Australia płonie, a w Polsce w połowie stycznia temperatura sięga kilkunastu stopni.

Z profilu Marni na Instagramie dowiadujemy się, że inspiracją dla twórców pokazu było również „Tango” – awangardowy film animowany polskiego reżysera Zbigniewa Rybczyńskiego, który zrealizowano w 1980 r., a w roku 1983 nagrodzono go Oscarem.

Emporio Armani

Emporio Armani (Fot. Imaxtree)

W kontekście tego, co dzieje się z zimą w Polsce i z latem w Australii, spóźniona wydaje się być deklaracja Giorgio Armaniego, który na niektórych projektach Emporio Armani umieścił hasło „I’m saying yes to recycling” i znak R-EA. Symbolem oznaczono modele, które powstały z materiałów organicznych i tworzyw pochodzących z recyklingu. R-EA to mała etyczna kropelka w morzu ubrań, które koncern Armaniego produkuje starymi metodami. Dajmy jednak włoskiej firmie kredyt zaufania, może za pół roku nieetycznie produkowane rzeczy znajdą się w mniejszości albo znikną w ogóle. Niech to będzie apel do wszystkich opisywanych firm i koncernów. Nie kupujcie strojów Armaniego bez znaczka R-EA, bo spotka nas to samo, co spotkało uczestników balu u księcia Prospero.

Emporio Armani (Fot. Imaxtree)
Emporio Armani (Fot. Imaxtree)

Giorgio Armani w kolekcji Emporio Armani jesień-zima 2020 połączył klasyczne krawiectwo ze stylem kosmicznym i modą sportową. Marynarki nałożono na sportowe bluzy. Szale przypominają puchówki, a okulary i ubrania kostiumy z „Matrixa” lub uniformy z pokładu Star Treka.

Słyszycie tykanie zegara?

Gucci (Fot. Imaxtree)

Grozę z opowiadań Poego czuć było także na wybiegu Gucciego. W „Masce Czerwonego Moru” kluczową rolę odgrywał olbrzymi hebanowy zegar, który znajdował się w czarnej sali wypełnionej aksamitem i czerwonym światłem wpadającym przez szyby w kolorze krwi. Gdy zegar wybijał kolejne godziny, goście balu zastygali w tajemniczym strachu, a muzyka przestawała grać. Gdy wybił dwunastą do warowni weszła personifikacja śmierci. Następnego bicia już nikt nie usłyszał. „Jeden po drugim walili się z nóg biesiadnicy w krwią ubroczonych biesiady swej salach i zmarli nie zdążywszy zmienić w chwili zgonu rozpacznej postawy przybranej podczas upadku. Życie hebanowego zegara uleciało wraz z tchnieniem ostatniego z wesołków” (Edgar Allan Poe, „Maska Czerwonego Moru”, opowiadanie ze zbioru „Opowieści niesamowite”, przekład Stanisława Wyrzykowskiego, Towarzystwo Upowszechniania Czytelnictwa, Warszawa 1996 r.)

Gucci (Fot. Imaxtree)

Wielkie wahadło było centralnym punktem scenografii Gucciego. Ścieżkę dźwiękową tworzył jeden z najsłynniejszych balowych utworów – walc Dymitra Szostakowicza w wykonaniu André Rieu, który słychać między innymi w „Oczach szeroko zamkniętych” Stanleya Kubricka. Stylizacje modeli przywodziły na myśl inne filmy reżysera: „Lolitę” i „Mechaniczną pomarańczę”, a modele w sukienkach i krótkich płaszczykach przypominali demoniczne siostry z „Lśnienia”. Chłopcy nosili też za małe sweterki, słodkie kołnierzyki bebe, bluzeczkę z baskinką, kwieciste szale, broszkę z zajączkiem, białe haftowane rękawiczki jak z garderoby staruszki, błyszczące dzwony rodem z lat 70., torebki-kuferki i typowe dla Gucciego mokasyny. Projekty wyglądają jak ubrania chłopców i dziewczynek z różnych dekad. Dziury i plamy dodały im punkowego pazura. Miękka, dziecięco-dziewczęca męskość Gucciego ignoruje normy narzucane przez patriarchalną kulturę, która wiąże męskość z siłą, agresją, mięśniami. Tytuł kolekcji „Rave Like You Are Five” odnosi się do piątej rocznicy objęcia przez Alessandro Michele sterów w domu mody. Dyrektor kreatywny Gucciego jest jednym z kilku najważniejszych kreatorów, którzy zatarli granice między męskimi i damskimi ubraniami. Rewolucja ta ogarnęła wybiegi Londynu, Paryża, Mediolanu, Nowego Jorku, ale też Warszawy, Katowic czy Johanesburga. Przenosi się teraz na ulice.

Lekarstwo na mrok

Han Kjøbenhavn (Fot. Imaxtree)

W Mediolanie ważną rolę odegrała kultura i krajobraz duński. Temat podjął Jannik Wikkelsø Davidsen, założyciel kopenhaskiej marki Han Kjøbenhavn, który pokazał się tu po raz pierwszy. Najnowsza kolekcja inspirowana była duńskim mrokiem – ciemnością, która w Skandynawii wypełnia większą część zimowych dni. W informacji prasowej czytamy, że kolekcja jest jednocześnie studium zachowań ludzkich i interakcji społecznych, które zmieniają się pod wpływem życia w mroku. Jego negatywne skutki przezwyciężyć mogą, według Davidsena, międzyludzkie więzi. Na środku wybiegu Han Kjøbenhavn pojawiła się makabryczna piramida, która wyglądała, jakby stworzono ją z mięsa, z fragmentów ludzkich ciał. To być może ostrzeżenie przed tym, co się stanie, gdy nie zbudujemy owych więzi, gdy nie będziemy się wspierać w chwilach, gdy nadchodzi mrok.

Ubrania Han Kjøbenhavn łączą w sobie różne style. Na wybiegu widać było wielkie ramiona w stylu lat 40. i ostre ramiona charakterystyczne dla lat 80., niektóre ramiona ukształtowano za pomocą specjalnych rusztowań. Były garnitury typu oversize i koszulki w stylu techno rave. Z wielkich łańcuchów noszonych na szyjach zwisały kawały bursztynu. Charakteryzacja jednego z modeli zmieniła go w potwora. Po pokazie na wybiegu wystąpił pięknie wydziarany Berstuk www.instagram.com/berstuk/.

Han Kjøbenhavn (Fot. Imaxtree)

To nie wszystkie mroczne wątki, które poruszono w Mediolanie. Sarah Burton, szefowa domu mody Alexander McQueen, wzięła na warsztat rysunek „Three-Quarter Figure” Henry’ego Moore’a, jednego z najsłynniejszych dwudziestowiecznych rzeźbiarzy. Praca, która wisi w Henry Moore Foundation, w dawnym domu artysty w Hertfordshire, to niepokojące studium figury ludzkiej przypominającej lawę. Postać wygląda, jakby się rodziła i jednocześnie ulegała rozpadowi, spaleniu. Rysunek ozdabia garnitury i płaszcze McQueena i doskonale koresponduje z tradycyjnymi mcqueenowskim czaszkami, które widnieją na swetrach i kombinezonach.

MSGM (Fot. Imaxtree)

Marni nawiązało do twórczości prekursora powieści grozy, a Massimo Giorgetti z MSGM do klasyka horrorów – reżysera filmowego Dario Argento. Na ubraniach MSGM pojawił się m.in. plakat stworzony do filmu „Kot o dziewięciu ogonach”. Następna zima będzie mroczna…

Marcin Różyc
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę