Znaleziono 0 artykułów
25.11.2020

Lily Collins: To jest jej rok

Lily Collins / (Fot. Alasdair McLellan/Vogue International)

Aktorka zagrała w serialu „Emily w Paryżu”, który natychmiast stał się kultowy, teraz powraca na Netfliksa w „Manku” Davida Finchera, a w międzyczasie zaręczyła się z ukochanym Charliem McDowellem. Ale dla niej najważniejszym wydarzeniem 2020 roku jest zwycięstwo Joe’ego Bidena i Kamali Harris w wyborach prezydenckich. – Czekają nas lata nadziei, a nie nienawiści – mówi.

Lily Collins na Zoomie wygląda młodzieńczo, ma idealnie kręcone loki, a ubrana jest w biszkoptową bluzę z napisem „Biden-Harris”. – Śpię w niej – mówi mi, szeroko się uśmiechając, choć wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych nie jest dla niej jedynym powodem do świętowania.  

We wrześniu zaręczyła się z reżyserem i scenarzystą, Charliem McDowellem. Tydzień później na Netfliksie pojawiła się „Emily w Paryżu”. Serial stworzony przez znanego z „Seksu w wielkim mieście” Darrena Stara, z Collins w tytułowej roli specjalistki od marketingu, która przenosi się ze środkowego zachodu Stanów do francuskiej stolicy, stał się fenomenem. Niedługo na Netfliksie pojawi się także „Mank” Davida Finchera, hołd dla złotej ery Hollywood.

 

Córka muzyka Phila Collinsa i aktorki Jill Tavelman, urodzona w Wielkiej Brytanii, a wychowana częściowo w Kalifornii, zawsze była ambitna. Jako nastolatka pisała artykuły dla „Teen Vogue’a”, a podczas wyborów prezydenckich w roku 2008 była gospodynią programu „Kids Pick the President” na Nickelodeon. Potem studiowała dziennikarstwo na University of Southern California. Dołączyła do obsad takich produkcji jak „Wielki Mike” (2009), „Królewna Śnieżka” (2012) czy „Zasady nie obowiązują” (2016). Za tę ostatnią rolę, w 2017, była nominowana do Złotych Globów. Potem pojawiły się bardziej znaczące role, na przykład dramat o anoreksji "Aż do kości” (2017), chwalony przez krytyków „Okja” (2017), adaptacja „Nędzników” wyprodukowana przez BBC (2018) i thriller  „Podły, okrutny, zły” (2019).  

Podobne artykułyLily Collins: Zakochana w Paryżu Hayley Maitland „Mank” wznosi Lily o poziom wyżej. Czarno-biały film osadzony w latach 40. XX wieku opowiada fabularyzowaną historię scenarzysty Hermana J. Mankiewicza, który zmaga się ze scenariuszem do jednego z najważniejszych filmów wszech czasów – „Obywatela Kane’a” (1941). Grany przez rewelacyjnego Gary’ego Oldmana, nazywany przez przyjaciół „Mankiem”, jest hazardzistą i alkoholikiem, który dostaje ostatnią szansę na odkupienie.  

Mank wspomina sprzeczki z gwiazdką Marion Davies (Amanda Seyfried) i jej kochankiem, potentatem medialnym Williamem Randolphem Hearstem (Charles Dance). To oni inspirują go do napisania scenariusza, ale to brytyjska stenotypistka Rita Alexander (Collins) staje się dla niego podporą. Gdy ukrywają się na ranczu w Kalifornii, a Mank dyktuje jej dzieło, zawiązuje się między nimi przyjaźń. Powstaje epopeja, bliska sercu Davida Finchera, gdyż ostry jak brzytwa scenariusz napisał jego ojciec, Jack Fincher, przed śmiercią w 2003 roku.   

Lily Collins jako Rita Alexander i Gary Oldman jako Herman Mankiewicz w filmie "Mank" (Fot. materiały prasowe Netflix)

Jak dostałaś rolę w „Manku”?

Dowiedziałam się o filmie parę tygodni przez wylotem do Paryża, gdzie nagrywaliśmy „Emily”. Nie spodziewałam się, że będę miała szansę pracować z Davidem. Wysłałam nagranie chwilę przed wylotem, a potem, przez kilka tygodni pracy w Paryżu, brałam udział w przesłuchaniach na Zoomie. Gdy dowiedziałam, że dostałam rolę, byłam totalnie skołowana (śmiech). Pomyślałam: „To naprawdę dziwne. Niemożliwe, żeby wszystko się tak udawało!”. Później musiałam polecieć z powrotem do Los Angeles na przymiarki i próby, ale na planie serialu nie miałam ani jednego dnia wolnego. Dwa razy leciałam do Stanów na 24 godziny – w sobotę rano lądowałam w Los Angeles, szłam na próby albo przymiarki, albo na próbę z kamerą, leciałam z powrotem, szłam do łóżka, po czym o 5 rano budziłam się, by znowu grać Emily. Wszystko działo się bardzo szybko, więc nie miałam czasu żeby się nad tym zastanowić.

Gdy po raz drugi wracałam z LA do Paryża, zdjęcia do „Manka”. Przed wejściem na plan miałam dwa tygodnie przerwy. Emily i Rita to totalne przeciwieństwa. Emily jest pogodna i odważna, z kolei Rita żyje w świecie, w którym wszystko jest czarno-białe. Trudniej ją zrozumieć, jest bardziej opanowana, a do tego jest Brytyjką. Więc mogłam oddzielić je od siebie, gdy tylko wsiadałam do samolotu.

Co David chciał przekazać poprzez postać Rity?

Rita jest prawdziwą postacią, ale nie da się znaleźć o niej wielu informacji, poza tym, że jest stenotypistką z Anglii i że jej mąż był na wojnie. Widziałam ją chyba na dwóch zdjęciach. Wszystko opiera się na tym, kim jest dla bohatera granego przez Gary’ego Oldmana, ponieważ to on staje się bezbronny, gdy jest przy niej. Są swoimi powiernikami. Rita była bardzo odważna jak na kobietę żyjącą w tamtych czasach i na tym stanowisku. Wierzyła w Manka bardziej niż on sam i ciągle przypominała mu, do czego się zobowiązał. On czasami potrzebował dodatkowej motywacji. David chciał, by Rita miała wrodzone poczucie dobra. Bardzo podobało mi się to, że nie wywiązuje się między nimi romans – to pokrewieństwo dusz, którego nikt się nie spodziewa.

Na planie filmu "Mank" (Fot. materiały prasowe Netflix)

Jak zbudowaliście tę relację pomiędzy Ritą i Mankiem?

Poznałam Gary’ego, gdy miałam jakieś dwa lata na planie „Drakuli” (1992). Mój tata pracował przy filmie „Hook”, który był nagrywany w tym samym miejscu w Los Angeles. Wiele lat później, na gali Heavenly Bodies Met w 2018 roku, zobaczyłam Gary’ego i jego żonę Gisele Schmidt. Powiedziałam mu wtedy, jak go podziwiam. Kto by przypuszczał, że dwa lata później zagram postać, która tak podziwia postać graną przez niego? Na planie, między ujęciami, śmialiśmy się, żartowaliśmy, a kiedy tylko słyszeliśmy: „akcja”, Gary nagle znowu stawał się Mankiem. Czasem musiałam się uszczypnąć, bo zapominałam, że mam mu odpowiedzieć. Był niesamowity.

Kostiumy z epoki pomogły ci wczuć się w postać?

Podobne artykułyNajpiękniejsze kostiumy z „Emily w Paryżu”Hayley Maitland Rita nie jest hollywoodzką gwiazdką, więc nie jest ciągle wystrojona, ale chce dobrze się prezentować. Nosi niewiele biżuterii, buty na niskim obcasie lub męskie półbuty, czasem jej styl jest sportowy. Nosi kostiumy, ale często jej ubrania są w nieładzie, np. gdy Mank i Rita przez wiele godzin nie kładą się spać i są spoceni. David mówił: „Nie ruszaj ich, chyba że chcesz dodać więcej potu. Nie chcę, by wyglądali idealnie”. Podobało mi się, że starał się odczarować tamtą epokę.

Emily w Paryżu (Fot. materiały prasowe Netflix)

Dlaczego „Emily w Paryżu” została przebojem?

Wszyscy chcemy podróżować. Wszyscy uciekamy do krainy marzeń. Bycie Amerykanką w Paryżu nie jest niczym odkrywczym, ale chwilowo jest to niemożliwe. Nad kostiumami do serialu pracowała Patricia Field, z kolei Darren Star sprawia, że miasta, w których osadzone są jego seriale, stają się ich ich bohaterami. W „Emily” nie brakuje humoru, co tego najbardziej nam teraz potrzeba. Wszyscy chcemy się pośmiać.

Co chciałabyś zobaczyć w drugim sezonie?

Mam nadzieję, że Emily będzie spędzać więcej czasu ze współpracownikami poza biurem Savoir, oraz że lepiej pozna Mindy. Liczę też na to, że w miarę jak będzie wrastać w strukturę firmy, poprawi się jej znajomość francuskiego. Bardzo chciałabym, żeby zaczęła swobodnie czuć się w mieście. Ale kto wie, co się wydarzy.

W czasie lockdownu zaręczyłaś się. Jak wyglądała ta chwila?

To było absolutnie surrealistyczne. Charlie totalnie mnie zaskoczył, co widać po mojej minie na zdjęciu z Instagrama. Nie jestem aż tak dobrą aktorką (śmiech). Od początku naszej znajomości wiedziałam, że chcę się zaręczyć, ale nie wiedziałam, kiedy to się wydarzy. Byliśmy na wycieczce z naszym pieskiem, co uwielbiamy, a on sobie wszystko wcześniej zaplanował. W promieniu wielu kilometrów nie było żadnego człowieka. Było przepięknie, a teraz jestem narzeczoną i zaczynam planować ślub. Jestem bardzo podekscytowana.

Emily w Paryżu (Fot. materiały prasowe Netflix)

Z twojego Instagrama wynika, że ostatnio sporo surfowałaś?

Podobne artykułyWszystko, co wiemy o drugim sezonie „Emily w Paryżu”Pola Dąbrowska Charlie zaczął surfować w dzieciństwie. Jest w tym świetny, a jednocześnie dobrze uczy. Nauczył mnie, jak surfować w czasie kwarantanny. To fajny sport, który bardzo wzmacnia. Na desce musisz zachować równowagę, ale nie masz nad nią kontroli, więc musisz dać się ponieść i zachować spokój. Uważam, że to wspaniała metafora obecnych czasów. Poza tym mój znak zodiaku to ryby, więc uwielbiam wodę.

Co daje ci teraz nadzieję na przyszłość?

Wyniki wyborów i poczucie, że przed nami cztery lata nadziei, a nie nienawiści. Nigdy wcześniej nie byłam tak zaangażowana. Gdy Obama wygrywał w 2008 roku, robiłam z tego relację dla Nickelodeona. Wtedy po raz pierwszy mogłam głosować, ale w tym roku tak bardzo chciałam, by wygrali Joe Biden i Kamala Harris. Nigdy nie zapomnę chwili, gdy się to stało. Wynikiem tych wyborów udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie wspólnie zabrać głos. Czy to nie szalone, że wybory w Stanach Zjednoczonych wydawały się być wyborami globalnymi? Przyjaciele z Anglii przysyłali mi filmiki, na których świętowali. Czuję wielką ulgę, a to niesamowite uczucie.

Mank do obejrzenia na Netfliksie od 4 grudnia 2020

Radhika Seth
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę