Znaleziono 0 artykułów
27.12.2019

Weronika Ławniczak: Dobre reklamy to małe kino

Weronika Ławniczak (fot. Jacek Poremba)

Chciałabym zrobić kampanię dla wielkiej marki w czerni i bieli. Dlaczego? Bo ludziom często wydaje się, że czarno-biały obraz znika w natłoku innych, a ja uważam, że dopiero wtedy robi się mocny i klarowny. Kolor rozprasza, liczą się detale, można w skupieniu rozwijać jakąś historię – mówi Weronika Ławniczak, fotografka i reżyserka krótkich form filmowych, w tym wielu spotów reklamowych, które wychodzą poza formułę komercyjnych produkcji.

Dobre reklamy to małe kino – mówi Weronika Ławniczak, podając przykład produkcji dla Volvo. Wizualnie to zapierające dech w piersiach ujęcia przyrody, a fabularnie – nasycone emocjami historie z suspensem. – Przepis jest prosty – te produkcje robią filmowcy przez wielkie F, którzy mają do dyspozycji budżety przez wielkie B. Tak powstają krótkie formy do telewizji albo internetu, ale zawsze z konceptem i rozmachem – tłumaczy Weronika, która nie ma wątpliwości, że reklamy mogą stać się wdzięcznym medium dla filmowców z ambicjami. Wszystko zależy od pomysłu i otwartości klienta. – Myślę, że branża bardzo się porządkuje. Rośnie świadomość zleceniodawców, którzy rozumieją, że odbiorca nie jest otwarty na czysto produktowe komunikaty. Tym, co porusza, zostaje w pamięci i przywiązuje są emocje. A masło, samochód albo sukienka stają się tylko pretekstem.

Weronika Ławniczak (fot. Konrad Spyra)

Weronika studiowała fotografię na poznańskim ASP, ale już w szkole pomyślała, że chce poruszyć obrazem. Pierwszy film zrealizowała w ramach pracy dyplomowej. „Come l'uom s'eterna”, czyli w wolnym tłumaczeniu: „Jak zostać uwiecznionym”. To archiwalny zapis rodzinnej wycieczki na Hel, nagrany przez jej nieżyjącego tatę. Weronika zmontowała go z własną wyprawą zrealizowaną prawie ćwierć wieku później.
Kiedy jechałam nad morze, żeby zrobić sobie kilka zdjęć ze spaceru po plaży, nie miałam jeszcze „odrobionej pracy domowej”, nie przejrzałam starych materiałów i nagrywałam w ciemno. Dopiero później oglądając dwa zapisy, uderzyło mnie podobieństwo tych obrazów. Miałam wrażenie, jakby czas stanął w miejscu i nic się nie zmieniło – opowiada, pokazując film. Zatrzymuje go na scenie śmiejącej się pary. To rodzice, co oznacza, że ujęcie musiało wyjść spod jej ręki.

Weronika Ławniczak (fot. Papaya Films)

Nad Bałtykiem, który jak mówi, „jest metafizyczny”, zrealizowała jeszcze jeden ważny dla siebie film. Opowieść o bliźniaczkach, które spędzają błogie wakacyjne chwile, celebrując swoje siostrzeństwo. Minutowa etiuda z kostiumami marki H&M powstała w 2016 r. jako reklama na konkurs Papaya Young Directors. Weronika zajęła w nim drugie miejsce, a wkrótce później podpisała umowę. Ze świeżo upieczonej absolwentki uczelni artystycznej stając się reżyserką krótkich form filmowych, reklam, ale też kampanii społecznych czy teledysków, do tej pory zrealizowała ich ok. 20. Ostatnio zupełnie nowy dla siebie projekt dla marki Durex. – Prezerwatywy jako temat to wyzwanie – trudno je pokazać, trudno rozmawiać o nich naturalnie – mówi Ławniczak, która w tym projekcie stworzyła też scenariusz. Dlatego unika romantyzmu, sensacyjnego wydźwięku czy wulgarności. Sprowadziła temat na ziemię, zaczynając spot od zdania: „Robimy to na okrągło”, które wypowiada Jakob Kosel (na planie towarzyszy mu Karolina Gilon). – W ogóle nie boję się pracy z celebrytami. Są obyci z kamerą, czują swoje ciało, mają wyrazisty styl i potrafią się skupić – mówi Weronika.

Czemu zawdzięcza otwartość na nowe przygody? Może fotografii. Realizując filmy, nie rozstaje się z aparatem. – Gdy schodzę z dużego planu filmowego, dostaję telefon ze zleceniem na kameralny portret. Bardzo to lubię – te światy doskonale się dopełniają.Film oznacza duże budżety, odpowiedzialność, pracę zespołową z ekipą podzieloną na określone piony: operator, światło, scenografia, kostiumy, montaż. Sesja zdjęciowa ogranicza się często do trzech elementów: Weroniki, bohatera i aparatu. W takich warunkach najbardziej liczą się refleks i spontaniczność. Jest tu pole na eksperymenty i improwizacje. – To jest najlepsze ćwiczenie – mówi, co nie zmienia tego, że w planach pozostaje maksymalistką. Gdy pytam, o czym marzy za dziesięć lat, odpowiedź pada od razu: – O fabule.

7. edycja konkursu Papaya Young Directors trwa, zgłoszenia można nadsyłać do 19 stycznia. Więcej informacji na www.papayayoungdirectors.

Basia Czyżewska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę