Znaleziono 0 artykułów
15.05.2020

Zadbana skóra w dobrej cenie

Off-White wiosna-lato 2020 (Fot. ImaxTree)

W urodzie przyjęło się, że to, co droższe, jest skuteczniejsze. Nie bez powodu – luksusowe marki kosmetyczne często proponują produkty bazujące na innowacyjnych składnikach, oferują mieszanki powstałe w wyniku długoletnich, pogłębionych oraz kosztownych badań. I mimo że nadal jesteśmy zdania, iż warto inwestować w dobre serum z retinolem czy krem z filtrem, zauważamy na rynku marki, które wysoką jakość potrafią łączyć z atrakcyjną ceną.

The Inkey List: Wiedza to potęgi klucz

Jest duża szansa, że po użyciu nawilżającego serum z kwasem hialuronowym od Inkey List nie będziecie już wyobrażały sobie bez niego kosmetyczki. A to tylko jeden z kilku naprawdę świetnych produktów tej marki.

Kwa hialuronowy, The Inkey List (Fot. materiały prasowe)

kup teraz

„Wierzymy w piękno, jakie niesie za sobą wiedza” – to motto The Inkey List. Hasło to można interpretować dwojako. Owszem, założyciele marki, Colette Claxton i Mark Curry, trzymając rękę na pulsie, oferują produkty bazujące na najgorętszych i najbardziej skutecznych składnikach, ale mają też świadomość, że kluczem do wypielęgnowanej cery jest przede wszystkim wiedza.

Bakuchiol, The Inkey List / Fot. materiały prasowe

Oprócz skutecznych i wyjątkowo przystępnych cenowo kosmetyków (cena żadnego produktu nie przekracza 70 zł) filarem marki jest też system pytań i odpowiedzi. Specjaliści na bieżąco odpowiadają na wszystkie zagadnienia związanie z pielęgnacją. W zakładce #askINKEY możemy połączyć się za pomocą czatu z jednym ze współpracujących z marką dermatologów lub kosmetologów. Zapytamy tam o to, jak poradzić sobie z doraźnymi problemami, takimi jak wypryski czy zaczerwienia, ale też – dzięki pogłębionemu wywiadowi – skomponujemy rytuał pielęgnacyjny na miarę naszej skóry. W Polsce kosmetyki The Inkey List kupicie w Sephorze.

Versed: Liczy się wnętrze

Marka siostra popularnego brytyjskiego portalu Who What Wear szybko dała się poznać jako producent dobrych jakościowo i nieinwazyjnych produktów opakowanych w pastelowe pudełeczka i buteleczki (ceny do 20 funtów). To jednak nie koniec zalet tej marki. Wszystkie jej kosmetyki są bowiem w pełni wegańskie i tworzone zgodnie z zasadami etycznej produkcji.

Nawilżający krem o konsystencji żelu, Versed (Fot. materiały prasowe)

W kosmetykach Versed nie znajdziecie parabenów, silikonów i sztucznych barwników. Za markę odpowiedzialne są Katherine Power, prezeska Who What Wear, i Melanie Bender. To odzwierciedlenie wizji, którą dziewczyny od lat realizują na łamach brytyjskiego portalu. Przekonują swoje czytelniczki, że to, co modne i ładne, nie musi kosztować równowartości miesięcznego czynszu. Niska cena kosmetyków Versed wynika z tego, że skupiły się przede wszystkim na formule, a nie na luksusowym i drogim do wyprodukowania opakowaniu. Mimo to flakoniki i słoiczki z produktami Versed uchodzą dziś za jedne z najbardziej fotogenicznych. A ich zawartość za skuteczną. Warto wypróbować m.in. lekki krem nawilżający o konsystencji żelu i odżywczy olejek do ust.

Lanvin wiosna-lato 2020 (Fot. ImaxTree)

The Ordinary: Minimalizm górą

Marka, która z całą pewnością przetarła szlaki podobnym konceptom.

The Ordinary jest jednym z brandów znajdujących się pod parasolem kanadyjskiego koncernu Deciem, do 2019 roku zarządzanego przez Brandona Truaxe’a (Truaxe zmarł rok temu, po tym jak wypadł z balkonu). Zanim Truaxe stał się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w branży beauty, był niedoszłym informatykiem, który po latach pracy w urodowych koncernach postanowił dać ludziom to, czego pragnęli najbardziej – solidne produkty w dobrej cenie.

Emulsja oczyszczające ze skwalanem, The Ordinary (Fot. materiały prasowe)

więcej kosmetyków marki The Ordinary

The Ordinary nie mogło wymarzyć sobie lepszego startu. Debiut marki w 2013 roku przypadł bowiem na moment, w którym coraz więcej przedstawicieli pokolenia X i Y interesowało się pielęgnacją. Rosła fascynacja koreańskim rytuałem pielęgnacyjnym, który szybko zyskał miano K-beauty, odkrywano właściwości nowych składników i obalano mity dotyczące komponentów, które z różnych powodów popadły w niełaskę.

Olejek marula tłoczony na zimno, The Ordinary (Fot. materiały prasowe)

Prawdziwy szał na The Ordinary rozpoczął się jednak, gdy na rynek wprowadzono stężony w jednym procencie retinol. Kosztował niecałe 6 funtów – jedną piątą albo nawet jedną dziesiątą kwoty, którą trzeba było wtedy zapłacić za podobne produkty! Niedługo później marka miała już w ofercie kosmetyki odpowiadające na praktycznie wszystkie problemy skórne, a następnie także produkty do makijażu. Debiutancka linia podkładów składała się z 21 odcieni.

Avène: Z francuskiej apteki

Must have w kosmetyczce Francuzek i wszystkich kobiet, które choć w małym stopniu chcą naśladować ich rytuał pielęgnacyjny. Avène to jednak nie tylko doskonale wszystkim znana woda termalna, która w tym roku obchodzi 30. urodziny. To także szerokie spektrum innych produktów, zarówno do twarzy, jak i ciała.

Tolerance Creme Riche, Avene (Fot. materiały prasowe)

Specjalizacją tej francuskiej marki jest przede wszystkim pielęgnacja wrażliwej i atopowej cery. W portfolio Avène znajdziemy więc kremy o bogatej konsystencji, kojące mleczka do demakijażu, oczyszczające, lecz niepodrażniające skóry żele, toniki i produkty z filtrem. Marka nie zapomina jednak o innych rodzajach cery, np. tłustej i skłonnej do wyprysków. Jedną z jej ostatnich propozycji jest krem Cleanance Comedomed, który dzięki zawartości Comedoclastinu – składnika pozyskiwanego z nasion ostropestu plamistego – pomaga redukować wydzielanie sebum i zwęża pory.

MIYA Cosmetics: Dobre, bo polskie

Nie musimy szukać daleko, by znaleźć markę, która oferowałaby skuteczne i łagodne dla skóry produkty w przystępnej cenie. MIYA Cosmetics kochają posiadaczki wrażliwej cery, minimalistki, które w kosmetykach szukają ograniczonej liczby składników, i makijażyści, którzy produktów marki używają do przygotowywania skóry przed nałożeniem makijażu.

Kosmetyki MIYA (Fot. materiały prasowe)

MIYA Cosmetics to dzieło Anny Białas-Bednarczyk i Anny Koss, które sporo uwagi poświęciły nie tylko składnikom kosmetyków (są wolne od parabenów i silikonów oraz bazują na naturalnych komponentach), ale też ich konsystencji. Produkty MIYA nie obciążają więc skóry, szybko się wchłaniają i nie zostawiają na twarzy tłustego filmu. Szczególnie polecamy krem My Wonder Balm Call Me Later z masłem shea oraz nowość, czyli naturalny peeling enzymatyczny.

 

Michalina Murawska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę