Znaleziono 0 artykułów
11.05.2019

5 filmów o modzie, które musisz zobaczyć na 16. Millennium Docs Against Gravity

Kadr z filmu "Halston" (Fot. materiały prasowe)

Podczas tegorocznej edycji festiwalu w ramach sekcji „Moda dla ludzi”, której patronem jest „Vogue Polska”, będzie można obejrzeć dokumenty przybliżające twórczość Yves Saint Laurenta, Jean-Paula Gaultiera, Halstona oraz Guo Pei. W programie imprezy znalazło się także „Zniknięcie mojej matki” opowiadające o legendarnej włoskiej modelce Benedetcie Barzini, która zrezygnowała z kariery, by zająć się krytyką przemysłu modowego.

Halston, reż. Frédéric Tcheng

Kadr z filmu "Halston" (Fot. materiały prasowe)

Roy Halston Frowick, znany jako Halston, podbił serca amerykańskiej śmietanki towarzyskiej w 1961 roku. Zaprojektował wówczas nakrycie głowy typu pillbox, które Jackie Kennedy założyła na uroczystość zaprzysiężenia jej męża, JFK. Król Midas świata mody zaliczał jeden spektakularny sukces za drugim (projekty kapeluszy, ubrań, rekordowo sprzedające się perfumy przygotowane dla Max Factor) do czasu kontrowersyjnej współpracy z J.C. Penney. Zakończyła się wizerunkową katastrofą i niemal zupełnie zrujnowała jego karierę. Minimalistyczne kombinezony i wiązane na szyi wieczorowe sukienki Halstona stały się symbolami mody lat 70., zaś on sam był porównywany do Saint Laurenta i Balenciagi. „Elegancja i swoboda. Poczucie władzy bez uciekania się do męskich wzorców”, „Stroje, które dają wolność”, mówią o jego twórczości kolejno modelki Alva Chinn i Karen Bjornson. „Jego ubrania tańczyły z tobą”, dodaje Liza Minnelli, jedna z najwierniejszych wyznawczyń Halstona. W dokumencie Tchenga, będącym bogatym kompendium wiedzy na temat ikony mody lat 70., Halstona wspominają jego współpracownicy i przyjaciele. Odkrywają tajniki warsztatu projektanta, który tkaninę traktował jak doświadczony rzeźbiarz. Potrafił położyć kawałek tkaniny na podłodze, ciąć ją żywiołowo, by po chwili narzucić na modelkę jako gotową sukienkę. Bohaterzy filmu dzielą się osobistymi wspomnieniami i anegdotami z życia projektanta, mówią o jego charyzmatycznej osobowości i zaraźliwym uśmiechu, który sprawiał, że każdy chciał z nim pracować. Nie unikają także trudniejszych tematów – jego skomplikowanej relacji z ojcem alkoholikiem i powielania toksycznych rodzinnych wzorców w relacji z wieloletnim partnerem, Victorem Hugo.

Jean-Paul Gaultier. Szyk i krzyk, reż. Yann L’Hénoret

Kadr z filmu "Jean-Paul Gaultier. Szyk i krzyk" (Fot. materiały prasowe)
Kadr z filmu "Jean-Paul Gaultier. Szyk i krzyk" (Fot. materiały prasowe)

Ten film zabiera nas w podróż za kulisy teatralnego show, przygotowywanego przez samego Gaultiera. Niezwykłe przedstawienie, będące połączeniem filmu, teatru i tańca, to sentymentalna podróż do krainy dzieciństwa ekscentryka mody. Gaultier jak zawsze bawi, prowokuje i szokuje. Opowiada, jak przekuł poczucie odrzucenia w celebrację odmienności. Odtwarza  przed kamerą najważniejsze epizody ze swojego dzieciństwa i młodości, które ukształtowały go jako człowieka i artystę. „Wybrałem ten zawód, żeby być kochanym”, zwierza się przed kamerą w jednej ze scen. Wspomina szkolne czasy, kiedy przez innych chłopców był traktowany jak odmieniec, bo zamiast grać w piłkę, wolał samotnie w kącie rysować. Moment, w którym Gaultier odkrywa, że kartka i ołówek mogą się dla niego stać kartą przetargową w twardych negocjacjach o poczucie przynależności wśród rówieśników, to jeden z najważniejszych elementów przygotowywanego przez projektanta spektaklu. Kiedy podczas jednej z lekcji nauczycielka ukarała go, bo nie uważał, cała klasa zaczęła prosić młodego Gaultiera o kolejne rysunki. „To moja praca, a nie talent, sprawia, że ludzie mnie uwielbiają. Bez tego byłbym niczym”, przyznaje otwarcie. Film Yanna L’Hénoreta to inspiracja dla wszystkich outsiderów szukających bezpiecznej przystani.

Zniknięcie mojej matki, reż. Beniamino Barrese

Kadr z filmu "Zniknięcie mojej matki" (fot. mayteriały prasowe)

Kiedy poznajemy Benedettę Barzini, planuje swoje zniknięcie ze skrupulatnością godną Lili Cerullo z powieści Eleny Ferrante. Legenda mody, której twarz zdobiła pierwsze wydanie włoskiego „Vogue’a”, uznana w 1966 roku przez amerykański „Harper’s Bazaar” za jedną ze 100 najpiękniejszych kobiet świata, zrezygnowała z kariery, by zająć się aktywizmem. Dzisiaj, gdy, jak sama mówi, już nic nie musi, chce wyjechać na wyspę na krańcu świata, bez telefonu, internetu i konta bankowego. Jej decyzja to akt buntu przeciwko społecznej presji, która wciskała ją w ramy kolejno obiektu pożądania, matki, gospodyni. Syn, reprezentujący swoim zawodem wszystko to, czym Barzini jest tak bardzo zmęczona, chce opowiedzieć jej historię, by zachować ją od zapomnienia. Ona się zgadza, mimo że cały proces jest dla niej męczarnią i, jak przyznaje podczas rozmowy z reżyserem, jedyna scena, jaką chciałaby nakręcić, to taka, w której niszczy jego kamerę.

Syn filmuje ją w zbliżeniach, pokazuje zmarszczki na twarzy, zniszczone ręce, oczy, w których żarzy się gniew. Na niego, za zrobienie z niej obiektu doświadczalnego, na współczesny świat, owładnięty obsesją piękna. Barzini modę traktuje w równym stopniu jako formę ekspresji i opresji. Odrzuca obsesję piękna i dumnie prezentuje swoją nieperfekcyjną osobę. Z 75 latami na karku jest wciąż zadziorna i porażająco inteligentna, z burzą siwych loków i łobuzerskim uśmiechem, któremu nie sposób się oprzeć. Kiedy pojawia się na wybiegu, wydaje się, jakby nigdy z niego nie zeszła. Piękna, pewna siebie, uparta, zdeterminowana, pełna pasji i życia. „Zniknięcie mojej matki” to fascynująca opowieść o trudnej i bolesnej miłości do mody, poruszające studium skomplikowanej relacji syna z matką. Wreszcie filmowy eksperyment, w którym twórca stawia pytanie, na ile w imię sztuki można (i warto) przekraczać cudze granice. Wspaniały, chwytający za serce film.

Reżyser i bohaterka będą gośćmi festiwalu i spotkają się z widzami we wtorek, 14 maja o 20:15 w Kinotece 4.

Żółtego się nie nosi, reż. Pietra Brettkelly

Guo Pei “Big Gold” / Fot. materiały prasowe
Kulisy pokazu Legend collection, styczeń 2017 (fot. materiały Guo Pei)

O Guo Pei usłyszał cały świat, kiedy w 2015 roku podczas gali w Metropolitan Museum of Arts Rihanna pojawiła się w żółtej, ręcznie haftowanej z wykorzystaniem nici z prawdziwego złota, obszytej futrem sukni. Kreacja ważyła ponad 20 kilogramów, a wokalistce poruszać się w niej pomagało trzech asystentów. Żółte i złote kolory to w chińskiej tradycji barwy kojarzone z cesarzem, długo niedostępne dla przeciętnego mieszkańca kraju. Dzisiaj to cechy rozpoznawcze bombastycznego stylu Pei, tworzącej imponujące, czasochłonne (uszycie jednej sukni trwa dwa lata), niemal „nieubieralne” stroje. Artystka twierdzi, że jest najwolniejszą projektantką na świecie, być może ostatnią, która pracuje w ten sposób. Dla Pei ciężar sukienki i wysokość obcasów reprezentują odpowiedzialność i siłę współczesnych kobiet, które niejednokrotnie biorą na siebie za dużo obowiązków. Brettkelly oddaje w dużej mierze głos swojej bohaterce, która opowiada o dorastaniu w czasach, gdy chińskie kobiety nie mogły nosić makijażu, a moda, jak sama mówi, „nie istniała”. Towarzyszy jej z kamerą w domu, w którym Pei ma osobny pokój z imponującą kolekcją pluszowych misiów, obserwuje jej relację ze wspierającym mężem, który pełni jednocześnie funkcję jej tłumacza. Dokumentuje także próby przebicia się projektantki w mocno hermetycznym środowisku paryskiego haute couture, a także determinację „cesarzowej świata mody” w walce o zachowanie tradycyjnego rzemiosła w szybko się modernizującej i nastawionej na masową produkcję chińskiej branży.

Yves Saint Laurent: ostatnia kolekcja, reż. Olivier Meyrou

Kadr z filmu "Yves Saint Laurent: ostatnia kolekcja" (Fot. materiały prasowe)

Owiany złą sławą dokument doczekał się zaledwie jednej publicznej projekcji na festiwalu Berlinale w 2007 roku. Tuż po niej reżyserowi wytoczył proces Pierre Bergé, wieloletni partner zawodowy i życiowy projektanta, niezadowolony ze sposobu, w jaki Saint Laurent i on sam zostali przedstawieni na ekranie. „Ostatnia kolekcja” mogła wrócić do dystrybucji dopiero po śmierci Bergégo, więc w ubiegłym roku była prezentowana na festiwalu IDFA w Amsterdamie. Meyrou pracował nad dokumentem o Saint Laurencie, uznawanym za jednego z najważniejszych projektantów XX wieku, przez trzy lata, obserwując przygotowania do jego, jak się okazało, ostatniej kolekcji. Twórca dzieli materiał na czarno-białe sceny prezentujące Saint Laurenta tak, jak widział go świat – jako wizjonera, geniusza owładniętego twórczym impulsem – oraz kolorowe, utrzymane w realistycznej konwencji, w których obserwuje mistrza w relacji z jego partnerem i podwładnymi. Saint Laurent w "Celebracji" zdaje się cieniem samego siebie – kruchy, owładnięty wątpliwościami, zmagający się z uciążliwymi tikami. Z nieodłącznym Bergém u boku, snującym się za nim niczym cień, usprawiedliwiającym dziwne zachowanie Saint Laurenta przed jego pracownikami. Meyrou stworzył niejednoznaczny portret wielkiego człowieka u kresu jego drogi zawodowej. Udało mu się również uchwycić schyłek epoki w świecie mody – ostatnie dni jednego z gigantów XX-wiecznego paryskiego haute couture.

 

 

Małgorzata Steciak
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę