Znaleziono 0 artykułów
14.10.2019

5 najważniejszych trendów ślubnych na sezon jesień-zima 2020-2021

Monique Lhuillier (Fot. materiały prasowe)

Przyszłe panny młode, które planują powiedzieć „tak” w 2020 roku, już teraz zaczynają planować swój wielki dzień. Z pomocą przychodzą im projektanci, prezentując kolekcje na kolejny rok.

Minisukienki, czyli powrót lat 60.

Reem Acra (Fot. materiały prasowe)
Lela Rose (Fot. materiały prasowe)

Krytycy mody do znudzenia powtarzają, że trendy zataczają krąg. W niekończącej się cyrkulacji tendencji do łask powracają motywy z minionych epok. Do niedawna w każdym sezonie można było wyznaczyć jedną dekadę, której duch inspirował kolekcje współczesnych projektantów. Teraz na wybiegach mieszają się różne inspiracje – od lat 20. aż po pierwszą dekadę XXI wieku. Najbardziej popularne są jednak rzeczy nawiązujące do przełomu lat 60. i 70., przede wszystkim za sprawą zgrabnego zestawienia glamour z luzem. Tę tendencję, którą obserwujemy chociażby na dużym ekranie, oglądając kostiumy Margot Robbie w „Pewnego razu… w Hollywood”, podchwycili twórcy mody ślubnej. U Oscara de la Renty miniówka opiera się na pełnym przepychu drapowaniu, u Leli Rose bieliźniane elementy łączą się ze scenicznymi piórami, a Viktor & Rolf wyróżnia się konstrukcyjną prostotą. Krótka kreacja, nie mniej misternie wykonana niż jej odpowiednik do ziemi, sprawdzi się na ślubie w urzędzie albo, jeszcze lepiej, na łonie natury.

Victor & Rolf (Fot. materiały prasowe)

Pastele, czyli alternatywa dla bieli

Monique Lhuillier (Fot. materiały prasowe)

Chociaż Eskimosi rozróżniają setki odcieni bieli, a w salonach ślubnych często przekonuje się nas, że dla każdej kobiety znajdzie się najdoskonalszy odcień tej najjaśniejszej z barw, projektanci postanowili poszerzyć pole możliwości. Coraz więcej kobiet decyduje się na spektakularne suknie, uszyte zgodnie z zasadami mody ślubnej (czyli zdobione haftami, falbanami i koronkami), ale w odcieniach pasteli. U Oscara de la Renty zachwyca błękit (przy okazji załatwiamy przesąd, że do ślubu trzeba mieć coś niebieskiego), a u Monique Lhuillier – pudrowy róż.

Oscar de la Renta (Fot. materiały prasowe) 

Spodnie, czyli romantyczna chłopczyca

Lela Rose (Fot. materiały prasowe)

Konsultanci ślubni przekonują swoje klientki, że najważniejszy dzień w ich życiu powinien być zaplanowany w zgodzie z ich charakterem, gustem i sposobem życia. Ta reguła ma też zastosowanie do kreacji. Jeśli na co dzień panna młoda chodzi wyłącznie w spodniach, a każdy kobiecy strój uwielbia przełamywać męskimi elementami, dlaczego miałaby rezygnować ze swojego stylu wtedy, gdy chce się czuć najpiękniej? Projektanci proponują więc kombinezony i spodnie o różnych fasonach – od cygaretek po kuloty. Taki strój pozwala na zabawę proporcjami – góra może być szeroka i rozkloszowana niczym minisukienka.

Tadashi Shoji (Fot. materiały prasowe)

Podkreślone ramiona, czyli nowa sylwetka

Marchesa (Fot. materiały prasowe)

Na wybiegach rządzą marynarki w klimacie lat 80. i 90. Wiele dziewczyn nosi te z męskich kolekcji, żeby wydawały się jeszcze obszerniejsze. Uwaga koncentruje się na mocnych ramionach. Nie inaczej jest w modzie ślubnej. Tyle że nie ma tu mowy o topornych rozwiązaniach. Kluczem jest subtelność. Opadające rękawy, kokardy z tiulu, pelerynki zawieszone na ramionach – takie detale wyglądają jak z bajki.

Monique Lhuillier (Fot. materiały prasowe)

Komplet bluzki i spódnicy, czyli lekkość retro

Lela Rose (Fot. materiały prasowe)

Ten trend dopiero się rozkręca, ale już można znaleźć jego przykłady w kolekcjach amerykańskich projektantów, m.in. Leli Rose. Zestaw złożony z krótkiej bluzki z bufiastymi rękawami i rozkloszowanej spódnicy midi jest jednocześnie figlarny i skromny, nowoczesny i vintage, elegancki i na luzie. Taki strój wybrać mogą panny młode, które chcą zostać zapamiętane na długo. Najlepiej sprawdzi się oczywiście podczas wesela w plenerze. Dodatkowy atut? Taki zestaw na pewno można włożyć jeszcze wielokrotnie po ceremonialnym „tak”. A w dobie mody zrównoważonej kupno sukni tylko na jeden dzień w życiu wydaje się odrobinę zbytkowne.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę