Znaleziono 0 artykułów
24.03.2019

5 restauracji, które trzeba odwiedzić podczas Restaurant Weeku

24.03.2019
Ceviche bar (Fot. Materiały prasowe)

W wiosennej edycji festiwalu, organizowanej pod hasłem #SzanujJedzenie, która startuje już 3 kwietnia, weźmie udział prawie 400 restauracji z 35 polskich miast. Podpowiadamy, gdzie w Warszawie warto zarezerwować stolik.

Zainspirowani wizytą Massimo Bottury podczas ostatniego Fine Dining Weeku, organizatorzy akcji postanowili przyłączyć się do promocji świadomego jedzenia. Umożliwia to formuła rezerwacji na festiwal. Uczestniczące w nim restauracje z góry wiedzą, ilu gości zasiądzie do stolików i co zjedzą. Dzięki temu mają możliwość planowania zakupów. Nie ma więc mowy o marnowaniu produktów. Oto nasze ulubione propozycje przygotowane przez warszawskie lokale.

Ceviche Bar

Ceviche bar (Fot. Materiały prasowe)

Ceviche Bar to jedna z gwiazd tej edycji festiwalu. Kryje się w niej całe bogactwo kulinarne Ameryki Południowej – owoce morza i czerwone mięso, wędzone, ostre i drażniące język smaki, słodycz palonego cukru i owoców tropikalnych – a to wszystko w interpretacji Argentyńczyka Martina Gimeneza Castro. W festiwalowym menu można wybierać spośród dwóch opcji. Pierwsza rozpoczyna się od tatara z przegrzebków z olejem z kolendry, wędzoną słoniną i crème fraîche. Daniem głównym jest grillowana picanha, czyli popularny zwłaszcza w Brazylii stek z części krzyżowej z dodatkową warstwą tłuszczu, podany z suszonymi grzybami i sianem z pora. Na deser przysmak Argentyńczyków, czyli cabsha – czekoladka z andrutem i dulce de leche o lekkim anyżowym posmaku, podana z lodami. Drugie menu rozpoczyna tacos z długo pieczonym boczkiem i sosem teriyaki, na danie główne otrzymamy stek z kalmara z purée z selera z ciecierzycą, sosem demi-glace i chipsami gryczanymi, a posiłek zakończy klasyczny mus z białej czekolady z marakują.

The Cool Cat TR

The Cool Cat TR (Fot. Materiały prasowe)

Swobodne azjatyckie fusion, które serwuje The Cool Cat, rozkochało w sobie bywalców Powiśla, a druga siedziba lokalu, przytulona od zeszłego roku do Teatru Rozmaitości, także nie zawiodła. Podczas wiosennego festiwalu Restaurant Week lokal proponuje swoim gościom tylko jedno menu, ale wystarczająco spektakularne, żeby dać się skusić. Na przystawkę szef kuchni Jakub Kaftański proponuje pierożki wonton z wołowiną, krewetkami i fermentowaną rybą, podane z galaretką z kombuchy o smaku jalapeño i mięty oraz nasturcją. Danie główne to romans polsko-japoński – chrupiąca grillowana makrela na purée z orzechów i białych warzyw, do tego chips z yuby, czyli sojowego kożucha, bulion dashi i piklowane jabłko z tajską bazylią. Deser na dobre sprowadzi nas do Europy. To bread&butter pudding z pieczonej na miejscu chałki, domowa crème fraîche i kandyzowana skórka pomarańczy.

Żywa Kuchnia

Żywa kuchnia (Fot. Materiały prasowe)
Żywa kuchnia (Fot. Materiały prasowe)

Organiczne, bezglutenowe, niezaśmiecone białym cukrem ani nabiałem, przygotowywane tuż przed podaniem w temperaturze nie wyższej niż 85 stopni i przy użyciu wody poddanej osmozie – takie jest żywe gotowanie Belga Laurenta De Bremaekera, który szefuje w Żywej Kuchni. Mimo że restauracja serwuje mięso (duszone lub pieczone niespiesznie aż do miękkości), na festiwal przygotowano dwa menu wegańskie. Pierwsze rozpoczyna się od świeżego tatara z awokado i kopru z estragonem, różowym pieprzem, koperkiem i organicznym olejem arganowym, zieleniną sezonową, kiełkami i młodymi pędami. Na danie główne spróbujemy delikatnego burgera z czarnej soczewicy beluga z pachnącym sosem grzybowym z portobello, szpinakiem, papryką, kaparami i surowym sosem pietruszkowym oraz warzywami sezonowymi. Ucztę zakończy domowe ciastko quenelle z ciemnego wegańskiego musu czekoladowego z sosem pomarańczowym, brownie i jagodami. Przystawka drugiego menu to azjatycka sałatka z jarmużu i wakame z prażonymi migdałami, ogórkiem, nori, marchwią, czosnkiem, tahini, świeżo wyrośniętymi kiełkami i sosem miso. Danie główne to klasyk Żywej – tęcza warzyw sezonowych podgotowanych na parze z kiełkującymi nasionami, kurkumą, imbirem, orzechami i sosem z czerwonego pieprzu. Na deser wiosenny i lekki lemon curd w wersji wegańskiej, z bezą i delikatnym sosem kokosowym.

Peko Peko

Peko Peko (Fot. Materiały prasowe)

Moda na sushi i ramen zdominowała nasze myślenie o kuchni japońskiej, tymczasem opiera się ona na delikatnych bulionach, ciepłym ryżu, warzywach i aksamitnym tofu. W Peko Peko można spróbować japońskiej kuchni domowej, pełnej ciepła i swobody. Restauracja przygotowała dla swoich gości menu mięsne i wegańskie. W pierwszym obiad rozpoczynamy od miso-shiru, czyli zupy na bazie wywaru rybnego dashi oraz jasnej pasty sojowej shiro-miso, podanej z kawałkami tofu, algami wakame i zieloną cebulką. Danie główne to ōsutobiifu-don: plastry schłodzonej pieczonej wołowiny podawane na ciepłym ryżu z sosami sojowo-winnym i jogurtowym, jajkiem w koszulce, prażonymi algami nori, sałatą i kiełkami. Na deser delikatny pudding purin furūtsu moriawase, przyrządzony na bazie kremu angielskiego, podawany z karmelem, sosem malinowym i owocami. Przystawka menu wegańskiego to również ciepła miseczka miso-shiru, ale na wywarze z kombu, następnie wgryźć się możemy w chrupiącego burgera z tofu i panko, podanego z sosem z grzybów shimeji oraz sałatką ze świeżych warzyw z dressingiem sezamowym oraz ryżem z dodatkiem sosu sojowego i wywaru z alg konbu oraz kawałkami tofu, marchewki, grzybów shiitake oraz korzenia łopianu. Drugi deser to również słodki pudding, matcha tōnyū purin, przygotowany na bazie herbaty matcha i mleka sojowego, a podany ze słodką pastą z czerwonej fasolki azuki.

Rest. Baczewskich

Restauracja Baczewskich (Fot. Materiały prasowe)

Najelegantsza w zestawieniu, a przy tym najmłodsza Restauracja Baczewskich otworzyła się w tym roku w pięknie odrestaurowanym pałacyku Szucha jako siostra popularnego lwowskiego lokalu o tej samej nazwie. Obie restauracje nawiązują do historii rodziny Baczewskich i polskiej wódki. W pałacyku Szucha spróbujemy kuchni lwowsko-warszawskiej z lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego stulecia. Goście mają do wyboru dwa zestawy menu. Pierwsze, rybne, rozpoczyna się pożegnaniem zimy i klasycznym połączeniem cytrusów z koprem włoskim. Gwiazdą talerza jest sandacz, poczujemy też smaki kozieradki i oliwy koperkowej. Następnie spróbujemy jędrnego dorsza skrei z duszonym porem, chrupiącą polentą, konfitowaną szalotką i sosem maślano-szafranowym. Drugi zestaw to soczysty rostbef wołowy z piklowaną dynią, botwiną i dressingiem z konfitury śliwkowej z rozmarynem, a następnie boczek prasowany, podany na purée z pasternaku z karmelizowanym jabłkiem, duszoną dymką i sosem pieczeniowym. Obiad zakończymy deserem typowo warszawskim – wuzetką szefa kuchni.

Wiosenna edycja festiwalu Restaurant Week potrwa od 3 do 17 kwietnia, a rezerwacji stolików można dokonywać na www.restaurantweek.pl

Katarzyna Stadejek
Sortuj wg. Najnowsze
Komentarze (2)

Ilona Poniatowiak
Ilona Poniatowiak12.06.2019, 10:11
Ja skromnie dodam że warto zajrzeć jeszcze do Literatki na Krakowskim Przedmieściu. Nie wiem, czy startowali w tym roku ale jedzenie mają i estetyczne i dobre.

Wczytaj więcej
  1. Styl życia
  2. Kulinaria
  3. 5 restauracji, które trzeba odwiedzić podczas Restaurant Weeku
Proszę czekać..
Zamknij