Znaleziono 0 artykułów
11.05.2022

Bob Dylan: Poeta czy muzyk

Bob Dylan (Fot. Getty Images)

W 2016 roku Bob Dylan otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Werdykt Akademii Szwedzkiej wywołał wtedy skrajne reakcje. Dziś – 60 lat po wydaniu jego pierwszego albumu – zastanawiamy się, czy artysta był poetą, czy muzykiem.

Był 1962 rok. Zmierzwione włosy ukrył pod czarnym kaszkietem. Nosił go w hołdzie dla Woody’ego Guthrie’ego, swojego idola i przewodnika po świecie muzyki folkowej. Zarazem był to jedyny sposób, by poskromić niesforne loki, które lada moment staną się jego znakiem rozpoznawczym. Na wytartą bluzę i proste dżinsy narzucił kożuch i złapał za gitarę – z nią zawsze czuł się pewniej. Dwudziestoletni Bob Dylan przyszedł do pracowni Dona Hunsteina prosto ze studia nagraniowego. Spędził tam zaledwie trzy wieczory, ale bez wahania oświadczył, że jego debiutancki album jest gotowy. Płyta okazała się komercyjną porażką. Mimo to producent John Hammond wierzył, że spotkał wielki talent. Zwykle intuicja go nie zawodziła. To on dostrzegł przyszłe gwiazdy w Billie Holiday czy Arecie Franklin. Dylan nie miał może tak niezwykłego głosu, może nie był wirtuozem gitary, ale swoboda, z jaką posługiwał się słowami, była rzadko spotykana. Traktował je jak żywe organizmy, sojuszników w procesie pisania. Zamiast przywoływać słowa, wolał za nimi podążać, łącząc je w fascynujące, momentami surrealistyczne kompozycje. Hammond dostrzegł to w „Song to Woody”, jednej z dwóch autorskich piosenek, które znalazły się na płycie. Utwór napisany w hołdzie dla idola składa się tylko z pięciu, pozbawionych refrenu zwrotek, ale młodemu artyście udało się w nich zamknąć szkatułkową historię o pokoleniach muzyków, będących wiecznie w drodze, tej rzeczywistej i metaforycznej, w poszukiwaniu nowych dźwięków i opowieści.

(Fot. Getty Images)

Gdy Dylan przystępował do pracy nad następnym albumem, Hammond poprosił, by sam napisał teksty piosenek. To dzięki takim utworom jak genialne w swojej prostocie „Blowin’ in the Wind” czy antywojenny hymn „Masters of War” krążek „FreewheelinBob Dylan” (1963) otworzył przed artystą pierwsze drzwi na drodze do sławy. Tymi drugimi była piosenka z 1965 roku „Like a Rolling Stone”, która niemal sześć dekad później należy do najważniejszych i najpopularniejszych w jego dorobku. Filip Łobodziński, tłumacz literatury i chyba największy polski znawca twórczości Dylana, przełożył szereg piosenek / wierszy wydanych w tomie „Duszny kraj”. A słynny refren

How does it feel,
how does it feel?
To be without a home
Like a complete unknown,
like a rolling stone

w tłumaczeniu Łobodzińskiego brzmi:
I jak to jest
tak, jak to jest
gdy wokół pusto tak
gdy dom daleko masz
i przezroczystą twarz
jak błądzący łach?

Szczególna relacja Dylana z językiem sprawia, że potrafi on w pozornie prostych historiach oddać złożoność codziennych doświadczeń, zwłaszcza tych spychanych z pola widzenia, jak przemoc, ubóstwo czy wykluczenie. W krótkich wersach udaje mu się uchwycić najgłębsze pragnienia i obawy współczesności.


(Fot. Chloé Le Drezen)

Cały tekst znajdziecie w majowym wydaniu „Vogue Polska”, którego tematem przewodnim jest poezja. Do kupienia w salonach prasowych i online.

Julia Właszczuk i Maria Fredro-Smoleńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę