Znaleziono 0 artykułów
30.10.2018

Brudne jest piękne

(Fot. Getty Images)

Ekologiczny przełom w świecie zapachów! Komponenty rewolucyjnych zapachów pochodzą z natury lub z recyklingu, opakowania można niemal zjeść, a alkohol, na którego bazie powstają perfumy, dodawać do drinków.

W dobie zimateriałów z odzysku lub gotowych do powtórnego użycia nie dziwią już buty ze skórki od banana lub ananasa, czy torebka z kombuchy. Natomiast alkohol z kukurydzy, ekologiczna figa z kminkiem, czyli dawna receptura stosowana w eliksirach miłosnych, czy zapachy wykonane z wykorzystaniem energii solarnej, pachną awangardą. Ale okazuje się, że na skórze takie perfumy dają niesamowicie interesujący efekt, a ich rodzina zdaje się rosnąć.

Eau de déchets

Jeśli nie znasz Secretions Magnifiques, czyli perfum o nutach krwi, spermy, potu i śliny, możliwe, że aromat odpadków Les Fleurs du Déchet I Am Trash, wyda ci się nie do przyjęcia… Ale i tym razem marka Etat Libre d’Orange (dostępna w Sephora), otwarta na przekraczanie granic w kwestii tego, czym i jak mogą pachnieć perfumy, nie zawiodła. Fascynuje, prowokuje, uwodzi. Nie tylko samymi składnikami – przejrzałymi jabłkami, skórkami po cytrusach czy zwiędłymi kwiatami. Po rozpyleniu na skórze unosi się ich dojrzała, intensywnie słodka woń o lekkim aromacie fermentu. Dodane zostały absolut róży – też ze śmietnika, drzewo cedrowe z Atlasu i molekuły Iso E Super. Zapach I Am Trash nie ma płci, więc jego słodko-winną głębią zachwycać się na skórze kobiety, jak i mężczyzny. 

Les Fleurs du Déchet I Am Trash (Fot. Materiały prasowe)
Reklama

Dlaczego marka sięgnęła po składniki z dna kosza na śmieci? Nie tylko po to, żeby szokować. Zapach ma nieść uniwersalne przesłanie, że to, co brudne, może być piękne. A na dnie koszy leżą „fermentowane destylacje wielkiej miłości”. Twórcy perfum utrzymują, że śmieciarki wożą kwiaty, które „wciąż sączą woń, skórki i łupinki”. Można je docenić i przetworzyć na nowo. To zmienia punkt widzenia na temat tego, czym są komponenty zapachowe i jakie mogą mieć pochodzenie. Biorąc pod uwagę tonące w śmieciach lasy i miasta, „bukiet przebaczenia” Les Fleurs du Dechet wydaje się być początkiem rewolucji w myśleniu. I genialnym pomysłem na to, w jaki sposób wykorzystać śmieci, które nie muszą być toksyczne, a twórcze.

Clean Warm Cotton (Fot. Materiały prasowe)

Sto procent natury

Sto na sto. W perfumach marki 100 Bon (dostępnej w Sephora) są tylko naturalne składniki wytwarzane w Grasse we Francji na bazie olejków eterycznych pochodzących z odpowiedzialnego rolnictwa. Ich bazą jest pszeniczny bioalkohol. Eko jest też opakowanie. Wszystkie flakony można napełnić na nowo i wszystkie nadają się w 100 proc. do recyklingu. Perfumy te są wolne od syntetycznych składników, sztucznych barwników, petrochemii, ftalanów, testów na zwierzętach. I jak utrzymują właściciele marki, zostały wyprodukowane z miłością. 

100 Bon (Fot. Materiały prasowe)

Do wyboru mamy dwa rodzaje perfum: lekkie i odświeżające (8-10 proc. koncentracji) Eau de 100 Bon oraz intensywne i trwałe Concentre de 100 Bon (koncentracja 13-15 proc.) w stylu tradycyjnej sztuki perfumiarskiej. Pierwsze wrażenie: pachną zupełnie inaczej niż wszystkie znajome perfumy. Są czystsze, komponentów jest mniej, więc mogę pełniej wybrzmieć. Eau de The et Gingembre nie jest zwykłą herbatką imbirową, choć czuć w niej i nuty świeże, korzenne i cytrynę, ale także zaskakujący jaśmin Sambac. Kompozycja ma więc zmysłowy, animalistyczny odcień na skórze. Davana et Vanille Bourbon jest raz słodka, raz wyrazista, z odrobiną goryczki. Pomimo, że zawiera wanilię, w ogóle nie jest cukierkowa. Carvi et Jardin de Figuier to natomiast zakazany owoc w świecie kwiatów połączony z kminkiem. Dawniej figę i kminek miksowano w eliksirach miłosnych, dziś może uwodzić i kobietę i mężczyznę używających 100 Bon. A Tonka et Amande Absolue otula jak kaszmirowy szal z orientalnych nut, słodkich, ale z korzennym akcentem białego cedru. Taką naturą można pachnieć od stóp do głowy. 

Czysta woń

Zapachy Clean (dostępne w Douglas) przedstawialiśmy już jakiś czas temu. Amerykańska marka ideę opiera na bardzo prostym pomyśle odtworzenia w perfumach zapachów czystej skóry, powietrza, wody, czy świeżego prania. W nowej kolekcji Clean Reserve sięgnęła po surowce pozyskiwane w sposób odpowiedzialny. Flakony i opakowania można całkowicie przetwarzać lub ponownie wykorzystać. Zostały wykonane w 100 proc. z materiałów z recyklingu. Marka wspiera farmerów, od których kupuje surowce, tzw. Farm to Fragrance, a także ich rodziny, tworząc innowacyjne programy wspierające społeczności. Korek we flakonie wykonany jest z drewna z certyfikowanych hiszpańskich lasów o zrównoważonej gospodarce. Niektóre składniki zawierają certyfikat Ecocert, wszystkie są pozyskiwane w sposób odpowiedzialny. Clean Reserve produkowane są z wykorzystaniem 100 proc. energii solarnej. Alkohol, który jest bazą zapachów, wytwarza się natomiast z kukurydzy, podobnie jak krystalicznie czysty celofan na opakowaniu (może być kompostowany). Kompletne ekologiczne podejście do tworzenia perfum. A jak pachną Clean Reserve?

Clean Reserve (Fot. Materiały prasowe)
Olfactive Studio Panorama (Fot. Materiały prasowe)

Skin Reserve Blend jest wariacją na temat zapachu skóry. Piżmo połączono z akordem skóry, bobem tonka i solonymi pralinami. Zapach jest więc słodko-słony i niezwykle zmysłowy, podobno zainspirowany bliskością i emocjonalnym dotykiem. Mnie przechodzą ciarki! Natomiast największym odlotem jest rzadko spotykana wśród zapachów słona kompozycja Sel Santal Clean Reserve. Liściom mandarynki, bergamotce i tonikowi muszkatołowemu, towarzyszy „skórzasty” irys, solone figi i krem z orzechów laskowych. Miękkości dodaje mu słodkawe drzewo sandałowe, bursztyn i piżmo. Zapachów w tej kolekcji jest jeszcze kilka. A wszystkie można łączyć w dowolne konstrukcje i stworzyć swój własny signature scent.

Graj w zielone

Często naturalne składniki zapachowe wykorzystują marki tworzące tradycyjne perfumy, takie jak Historiae i jej zapach Hameau de la Reine (Perfumerie Quality Missala). Inspirowany jest idylliczną wsią Hameau stworzoną dla Marii Antoniny w okolicach Wersalu. W tych perfumach, które zawierają olejki eteryczne uhonorowane certyfikatem Fair Trade oraz naturalny alkohol, królują zielone, świeże i kwiatowe nuty, jak pączki czarnej porzeczki, liście pomidora, liście figi, róża, piwonia, geranium, bluszcz czy wetiwer. Towarzyszą im białe drzewa, piżmo i słodki miód. Zapach jest sielski jak wycieczka po pięknej zielonej wsi. 

Historiae Hameau de la Reine (Fot. Materiały prasowe)

Też zielony, tak w kolorze, jak i aromacie kompozycji, jest Panorama Olfactive Studio. Zapach inspirowany widokiem z okien szklano-betonowej rezydencji Sheets Goldstein w zachodnim Hollywood, z którego roztacza się obłędnie piękna panorama. Przejrzysty dom wygląda jak zawieszony w kalifornijskiej zieleni. Panorama łączy elementy miejskiej dżungli i dzikiej natury. Zielony japoński chrzan wasabi miesza się z liśćmi figowymi, liśćmi bambusa, cytryną, kardamonem i świeżo ściętą trawą. Mocy dodaje mu absolut mirry, balsam jodłowy, paczula i labdanum (żywica). Zapach ten odzwierciedla miłość człowieka do zieleni i jego zespolenie z naturą, która ma nam dużo do zaoferowania. Wystarczy dać się wciągnąć w zapachową grę w zielone. 

Maria Kowalczyk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę