Znaleziono 0 artykułów
11.07.2018

Był Boyhood, jest Girlhood. Dziewczyńskość na MFF Nowe Horyzonty

Kadr z filmu "Skate Kitchen" (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

Sekcja „Trzecie oko: Girlhood” zapuszcza się w świat dziarskich dziewczyn i zakwitających dziewcząt. Temat dziewczyńskości do świadomości społecznej przeniknął na dobre dzięki serialowi „Dziewczyny”. Po nim nastąpił wysyp fabuł i dokumentów o tym szczególnym czasie, kiedy dziewczyna staje się kobietą. Na tegoroczny festiwal Nowe Horyzonty najlepsze dziewczyńskie filmy wybrała kuratorka Ewa Szabłowska.

– Samotność, pussy power, kawaii, neonowa zieleń, hentai, graffiti, wibratory, przyjaźń, pluszowe misie, prawdziwa twarz pod maską suki, sztuka, ogień, strach, guma balonowa, mama i tata, anoreksja, kaktusy, piercing domowej roboty, zdobienie paznokci, czereśnie, cięcie się, delfiny, Lolita, tajne dzienniki i marzenia. Radykalne dziewczyny w zwykłym świecie – tak Annika Berg, duńska reżyserka, która kinem zajmowała się już jako nastolatka, opisuje swój eksperymentalny, instagramowy z ducha, film „Team Hurricane” z nastoletnimi dziewczynami w głównych rolach.

Kadr z filmu "Team Hurricane" (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

Są one właściwie współautorkami obrazu, bo dzieliły się z reżyserką swoimi zapiskami, filmikami, muzyką i smsami, które wysyłają przyjaciółkom i chłopakom. Film Anniki podbił ubiegłoroczny festiwal w Wenecji, zdobywając Nagrodę Tygodnia Krytyki, a teraz ma szansę powtórzyć sukces we Wrocławiu. I wcale bym się nie zdziwiła, gdyby tak się stało. Choćby dlatego, że w witrynie mojej lokalnej księgarni wystawiono międzynarodowe bestsellery pokroju „Opowieści dla młodych buntowniczek”. A gdy przechodzę obok, mija mnie na deskorolce dziewczyna, której turkusowe włosy powiewają na wietrze.

Na scenie życia publicznego w rosnącym w siłę „chórze kobiet” coraz mocniej wybija się głos dziewczyński, który domaga się uznania swojej unikalności. Na nowohoryzontowym przeglądzie zobaczycie więc filmy fabularne o „dziewczyńskich stadach”, które spędzają czas na jeżdżeniu na desce, gadaniu o życiu, depresji, miłości i ciuchach, robieniu sztuki, i filmików na insta.

W programie chilijska animacja „Virus Tropical” Santiago Caicedo, ironiczny pamiętnik dojrzewania zrealizowany na podstawie komiksu kolumbijskiej rysowniczki, znanej jako Power Paola, a także seria „Małpeczki” polskich performerek, Marii Magdaleny Kozłowskiej i Marii Toboły.

Kadr z filmu "Virus Tropical" (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

Oczami kobiety

Kadr z filmu Team Hurricane / (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

– Decydując się nazwać przegląd po angielsku, nawiązuję do głośnego filmu Richarda Linklatera „Boyhood” – wyjaśnia kuratorka dziewczyńskiej sekcji na Nowych Horyzontach, Ewa Szabłowska – To emblematyczny obraz o dorastaniu młodego, przepoczwarzającego się człowieka, oglądany z punktu widzenia osoby, która ma pół-rodzicielski stosunek do swego bohatera. Nasz przegląd odwraca wektor płci. To kobieca odpowiedź na filmy o dojrzewaniu młodych mężczyzn, które zawsze było obecne w kulturze. Niemal każda powieść inicjacyjna była o chłopaku – od młodego Wertera, przez Tomka Sawyera, po Harry’ego Pottera. Przeistaczanie się z dziewczynki w kobietę nie było tak ważnym tematem. Dziewczyny były tłem dla chłopców albo lolitami widzianymi poprzez „męskie spojrzenie”. Chodziło mi więc o to, żeby pokazać dziewczynę oczami kobiety, która może doszukać się w niej swego odbicia, pokazać, jak stawać się kobietą – tłumaczy.

Szabłowska nie po raz pierwszy sięga na Nowych Horyzontach po żeński pierwiastek w kinie (i, jak deklaruje, zamierza to kontynuować!). W ubiegłym roku przygotowując przegląd „Good Girls Gone Bad”, skupiła się na kobiecym kinie zemsty, czyli silnych mścicielkach w pojedynkę stawiających czoła całemu światu. Tegoroczny przegląd postanowiła poświęcić tzw. zwykłym dziewczynom.– Zeszłoroczne bohaterki w pojedynkę wadziły się z męskim światem, patriarchatem, obłudą. Teraz pokazujemy dziewczyny, które działają wspólnie. Siła „słabych” dziewczyn jest w dziewczęcej solidarności, rodzi się w grupie. Powstaje dziś zaskakująco dużo filmów, które o tym opowiadają – mówi.

Kadr z filmu "Skate Kitchen" (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

Dziewczyny czy dziewczęta

– Dla mojego pokolenia dorastającego w latach 90., ważna była figura dziewczyny – ruch Riot Girrls, Bikini Kills i inne postpunkowe inspiracje – wspomina kuratorka – Na tej podstawie powstały potem teksty poświęcone dziewczyńskości, o której mówiło się, że nie ma metryki. Nawet 70-latki zaczęły na swoje koleżanki mówić „dziewczyny”.  

Ewa dodaje jednak, że popkultura nie pokazuje wszystkich odsłon dziewczyńskości: – Niedawno byłam w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej na wykładzie „Poza GIRL POWER” dr Agaty Lisiak z Berlin Bart College, która prezentowała swoje badania nad przestrzenią miejską zagarnianą przez dziewczyńskie ruchy. Mówiła o czymś, nad czym i ja się dużo zastanawiam, a mianowicie o tym, że w popkulturze silnie zakorzeniona jest postać superbohaterki. To ta pewna siebie, najbardziej wyszczekana w klasie, pyskata łobuziara. A prawdziwe kobiety są już trochę zmęczone wzorcami mega-silnych lasek. Potrzebują modeli „słabszych”, bliższych życiu, z którymi mogą się utożsamić. Każda dziewczyńska dziewczyna ma przecież swoją dziewczęcą odsłonę. Każda dziewczyna siedzi czasem w swoim pokoju z pamiętniczkiem, słuchając smutnej muzyki. I wtedy nie jest już jedną z najbardziej niesamowitych dziewczyn w klasie, i na świecie, tylko dziewczyną, która się dopiero staje, przetwarza, szuka siebie i swojej wrażliwości. Dlatego filmy, które wybrałam, są kameralne. Opowiadają zwyczajne historie z prawdziwymi dziewczynami i dziewczętami – dodaje Szabłowska.

Kadr z filmu "Szwedzkie cukierki, koty i trochę przemocy" (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

Wyzwolenie z konwenansów

Kadr z filmu "Madelines Madeline" (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

– Grupę nastolatek z deskorolkami spotkałam, jadąc kiedyś nowojorskim metrem. Wpadły do wagonu całą bandą, głośne, rozgadane, z poobijanymi łokciami, przytulając do piersi swoje deski – Crystal Moselle, nowojorska dokumentalistka, autorka fenomenalnego „The Wolfpack” (o chłopakach!), opowiada mi o swojej pierwszej fabule. Rozmawiamy na Skypie, bo Crystal jedzie właśnie do Berlina: – Jeszcze parę lat temu deskorolka była wyłącznie atrybutem chłopaków. Zainteresowało mnie, co sprawiło, że dziś dziewczyny wkroczyły na ten męski teren.

W słynnej „Drugiej płci” Simone de Beauvoir pisze, że dla chłopca wejście w męskość jest absolutnym wyzwoleniem, a dla dziewczyny wejście w kobiecość – spętaniem. – To jeden z najsmutniejszych fragmentów tej książki, wciąż jakoś aktualnych – komentuje Ewa Szabłowska – Dopóki jesteś dzieckiem, jeszcze wszystko ci wolno. Jako kobieta stajesz się niewolnicą społecznych konwenansów i całej dynamiki płci. Dlatego tak ważne jest, żeby dziewczyny odważyły się działać. Pamiętam, jak siedziałam z koleżanką na murku. Godzinami oglądałam, jak mój chłopak jeździ na desce. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego nigdy sama nie spróbowałam na niej stanąć. Mam nadzieję, że to się zmienia. Bohaterki filmów z festiwalu są zdecydowanie bardziej aktywne. W kształtowaniu ich tożsamości najważniejszą rolę odgrywają babska przyjaźń, oraz ich własne hobby, pasje, zainteresowania. Jeżdżą na desce jak bohaterki Crystal Moselle albo grają w teatrze jak dziewczyna z filmu Josephine Decker „Madeline i Madeline”. Czasem robią to nieudolnie, a nawet źle, ale przełamują barierę wstydu. Próbują. I to mi się wydaje nowe – mówi Szabłowska.

Kadr z filmu "Madeline's Madeline" (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

Tiul, koronki i deskorolka

Crystal także zauważa, że dziewczyńskości jest w popkulturze coraz więcej: – Sporo się zmieniło od czasów, kiedy byłam nastolatką. Dziewczyny mogą teraz robić rzeczy, których wcześniej im „nie wypadało”. Tej rewolucji nie da się już zatrzymać. Bycie sobą staje się ważniejsze niż spełnianie społecznych oczekiwań. Niby nikt nigdy nie zabronił dziewczynom jeżdżenia na deskorolce, ale zaszczepiono w nas poczucie, że to nie dla nas. Kobiety wciąż pracują nad tym, żeby móc być w pełni sobą. I temu między innymi chciałam dać wyraz w filmie o dziewczyńskości, dorastaniu, szukaniu swojej wspólnoty i miejsca – mówi Moselle.

Dziewczyńskie kino przynosi ze sobą także określone dekoracje: – W każdym z filmów, od „Virus Tropical” po „Siostrzeństwo”, pokazana jest bezpieczna przestrzeń spotkań. Pokój dziewczęcy, w którym dziewczyny mogą być sobą. Kuchnia też jest takim miejscem – w niej się gada, wspólnie piecze ciastka, tańczy.

Kadr z filmu "Skate Kitchen" (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

Dziewczynom zawsze towarzyszy bowiem muzyka. Ważna jest też moda. – Każda z dziewczyn „Team Hurricane” ma swój kolor, fryzurę, styl. Są dzięki temu bardzo komiksowe – mówi Ewa – Każda skejterka ze „Skate kitchen” też wybiera dla siebie znaczącą część garderoby – zamotaną na głowie chustkę, czy czapkę z daszkiem. Męska narracja często modę lekceważy, uważa za błahą, a przecież ona jest opowieścią, komunikatem, stwarza przestrzeń autokreacji.  

Okrucieństwo dorastania

W filmach cyklu przegląda się nie tylko tęczowa, ale i mroczna strona dziewczyńskiego dorastania. O tym jest „Madeline i Madeline” królowej amerykańskiego filmu indie Josephine Decker. Zjawiskowy formalnie film o toksycznej relacji matki i córki wzbudził już zachwyt w Sundance i na festiwalu Berlinie. Odkryta przez reżyserkę na młodzieżowym festiwalu teatralnym 17-letnia Helen Howard wciela się rolę uzdolnionej aktorki i pogubionej dziewczyny. Walcząc o niezależność i podmiotowość ze starszymi kobietami, matką oraz instruktorką teatralną (w tych rolach ikony Sundance, Miranda July i Molly Parker), traci kontakt z rzeczywistością i ociera się o chorobę psychiczną.  – Helena pokazała mi świat współczesnych nastolatek. Inny niż ten, w którym ja dorastałam – mówi reżyserka w rozmowie ze mną – Media społecznościowe zmieniły wszystko, na lepsze i na gorsze. Pomagają poczuć się blisko innych, ale i wzmacniają poczucie samotności. Dziewczyny muszą radzić sobie z presją odsłaniania tego, co kiedyś było dostępne wyłącznie dla wybranych. Niektóre to hartuje, inne niszczy. Wszystkie przeżywają takie same triumfy i tragedie, jak ich matki i babcie.

Josephine Decker  (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

Faza poczwarki

Kadr z filmu "Skate Kitchen" (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

W sferę płynnych granic tożsamości płciowej i toksycznych relacji między dorastającymi dziewczynami wchodzi obraz „Szwedzkie cukierki, koty i trochę przemocy”. Nieprzypadkowo za kamerą stanęła osoba niebinarna. Ester Martin Bergsmark używa męskiego imienia, które nadali jej rodzice, i żeńskiego, które sama sobie wybrała.

Na festiwalu nie zabraknie też dokumentu. W „Siostrzeństwie” Irene Lusztig wspomina listy młodych kobiet do amerykańskiego feminizującego magazynu dla pań „Ms” z lat 70. i 80., konfrontując je ze współczesnymi dziewczynami. Udowadnia, jak wiele, a zarazem jak niewiele, się zmieniło, bo  stawanie się kobietą przecież wciąż jest tak samo bolesne.

Kadr z filmu "Yours is sisterhood" (Fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty)

Co sprawia, że właśnie teraz dziewczyny i dziewczęta zaczynają być widzialne i słuchane? – To kolejny etap przywracania światu kobiecej perspektywy – stwierdza Ewa Szabłowska. – Dawniej w hardkorowym feminizmie ważna była tzw. „sprawa kobieca”, czyli równa płaca, wychowanie dzieci, prawa reprodukcyjne, antykoncepcja, prawo do własnego ciała. Sprawy dziewczęce spychano na bok, zakładając, że dziewczynka to niepełna kobieta, taka poczwarka. Skoro jednak pozostałe obszary kobiecości zostały obgadane (choć niekoniecznie załatwione), do głosu dochodzą też „girls studies”. Mówienie o dziewczyńskości jest jednak ciągle przywilejem pierwszego świata, co widać w naszej selekcji filmów. Dominują w nich obrazy europejskie i amerykańskie.

Myśl, która przyświecała reżyserkom zaproszonym do przeglądu „Girlhood” na MFF Nowe Horyzonty, najlepiej wyraziła Annika Berg. – „Team Hurricane” to list miłosny, który napisałam do nastolatki we mnie samej. Film przypomina mi, i namawia innych, żeby pielęgnować w sobie młodzieńczą wrażliwość. Łatwo ją przecież utracić, a trudno odzyskać – mówi reżyserka.

18. edycja MFF Nowe Horyzonty odbędzie się od 26 lipca do 5 sierpnia we Wrocławiu.

Więcej informacji o programie festiwalu na stronie www.nowehoryzonty.pl.

Anna Sańczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę