Znaleziono 0 artykułów
23.02.2021

Dzień walki z depresją. Choroba, która dotyczy wszystkich

(Fot. Getty Images)

Według szacunków Ministerstwa Zdrowia tylko w Polsce choruje na depresję ok. 1,5 mln osób. Prognozy WHO mówią, że za 10 lat depresja będzie najczęściej wstępującą chorobą na świecie, dziś jest czwartą przyczyną zgonów. Mimo to wciąż bywa bagatelizowana, traktowana jak fanaberia. O tym, czym jest depresja, rozmawiamy z psychoterapeutką dr. Ewą Pragłowską.

Depresja to więcej niż smutek

W popkulturze słowo „depresja” jest nadużywane. Musimy zdać sobie sprawę, że to poważna choroba, której towarzyszą konkretne objawy, m.in. obniżony nastrój (utrzymujący się dłużej niż dwa tygodnie, często kilka miesięcy), poczucie fizycznego osłabienia i utrata zainteresowania tym, co nas jeszcze niedawno angażowało, cieszyło. Rozwój objawów jest zazwyczaj niepozorny, a otoczenie reaguje na nie często radami w stylu: „odpocznij”, „zrób sobie wakacje”, „wyluzuj”. Te zdania są nieskuteczne, a nawet niebezpieczne. Depresja jest czwartą przyczyną zgonów na świecie i wszystko wskazuje na to, że jej pozycja w tym rankingu będzie wzrastać.

Do charakterystycznych objawów choroby należą też zaburzenia koncentracji, brak apetytu, spadek libido, wycofanie się z kontaktów z ludźmi, a także zaburzenia snu. Azylem chorego staje się łóżko. Kiedy pojawia się senność, jest gwałtowna, ale trwa krótko. Osoba wybudza się w środku nocy i nie może spać aż do rana – rozmyśla o swoich zaniedbaniach, bezradności, braku perspektywy na odmianę. Lekarze nazywają ten stan ruminacją.

(Fot. Getty Images)

Objawy depresji

Istotą choroby jest dramatycznie zaniżona ocena siebie i swoich możliwości. Chory na depresję czuje się bezużyteczny, nierokujący, nieatrakcyjny, a w dodatku ma poczucie winy, że obciąża bliskich. W takim stanie nie szuka pomocy, tylko oddala się i izoluje. Tymczasem rozwijająca się choroba z czasem może prowadzić do tragedii. Większość chorych doznaje paraliżującego uczucia utraty sensu życia i rozważa samobójstwo. Cierpienie jest tak wielkie, że rezygnacja z życia wydaje się jedyną szansą na odczucie ulgi. 

Chory bywa jednak tak wycieńczony psychicznie i fizycznie, że mimo silnych myśli samobójczych nie ma energii na realizację planu. Dlatego chwilowa poprawa, przyjmowana tak optymistycznie przez otoczenie, wiąże się z ogromnym ryzykiem. Pacjent, który nie zmienił negatywnego myślenia przy chwilowym ożywieniu, może targnąć się na swoje życie. Ryzyko samobójstwa jest naprawdę wysokie, dotyczy 15-20 proc. wszystkich chorych (źródło: Marek Jarema „Depresja w praktyce lekarza rodzinnego”. TerMedia, Poznań 2016).

Dlatego, jeśli u kogoś, kto od dłuższego czasu miał nasilone objawy depresji, obserwujemy, że nagle zaczyna porządkować sprawy, rozdawać przedmioty, pisać listy albo osobiste statusy w mediach społecznościowych, musimy działać natychmiast. Skontaktować się z psychiatrą albo zawieźć chorego na izbę przyjęć do szpitala psychiatrycznego.

(Fot. Getty Images)

Złożona geneza choroby

O przyczynach depresji napisano wiele, ale nikt za swoje hipotezy nie dostał jeszcze Nagrody Nobla. Wiemy na pewno, że geneza choroby jest złożona. 
Liczą się cechy indywidualne układu nerwowego i osobowości, ale też wpływ otoczenia – wsparcie bliskich – czy trudności materialne.  
Niektóre badania wykazują, że pierwszy epizod depresji ujawnia się pod wpływem silnego stresu, na przykład zawodu miłosnego, a później chorobę mogą wyzwalać znacznie słabsze bodźce, nawet kłótnia. 

Hipoteza Arona Becka mówi, że szczególnie narażone na chorobę są osoby, które w dzieciństwie (do 14. roku życia) straciły bliską osobę, może chodzić zarówno o śmierć kochającego dziadka, jak i rozwód rodziców. Mechanizm jest następujący: dziecko wyrasta w przekonaniu, że nie zasługuje na miłość albo że bliskość emocjonalna jest czymś kruchym, zostawia po sobie tylko pustkę i ból. Pojawienie się podobnych sytuacji w dorosłym życiu może aktywować depresję.

(Fot. Getty Images)

Depresja dotyczy każdego

Depresja jest egalitarna, dotyczy wszystkich – dzieci, młodzieży, kobiet i mężczyzn, niezależnie od grupy wiekowej i społecznej. 
Częściej diagnozowana jest u kobiet, bo kulturowy stereotyp przyzwala im na okazywanie słabości, poszukiwanie otuchy i emocjonalnego wsparcia u przyjaciół. Mężczyźni objawy depresji najczęściej traktują jako przejaw słabości i milczą. Cierpią w osamotnieniu i w tajemnicy. Statystycznie znacznie częściej niż kobiety popełniają samobójstwa – 4638 wobec 767 (statystyki Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego). 

Dlatego tak ważne, byśmy nie kwitowali smutku stwierdzeniem „będzie dobrze”, „weź się w garść”, „lepiej się napij”. Mówmy: „martwię się o ciebie, więc może razem pójdziemy do specjalisty”. Po diagnozę można zwracać się zarówno do lekarzy rodzinnych, jak i specjalistów psychiatrów czy psychologów klinicznych i psychoterapeutów. Popularne „samoleczenie” alkoholem, substancjami psychoaktywnymi – od lekarstw po narkotyki, w tym również marihuanę – nie tylko nie pomaga, lecz także znacząco pogłębia chorobę, bo bezpośrednio wpływa na pracę mózgu.

Ostatnio zauważamy znaczny wzrost zachorowań wśród młodzieży. Przyczyn może być wiele, między innymi anonimowy hejt czy bezprecedensowa w kulturze sytuacja, w której każde działanie czy wypowiedź podlegają natychmiastowej zero-jedynkowej ocenie.

(Fot. Getty Images)

Jak leczyć depresję 

W leczeniu sięga się po farmakologię i psychoterapię poznawczo-behawioralną w różnych proporcjach i częstotliwości w zależności od stadium choroby. Depresję leczy się ambulatoryjnie, zamykanie pacjentów szpitalach psychiatrycznych to już przeszłość. Takie sytuacje mają miejsce tylko wtedy, gdy lekarz stwierdza zagrożenie życia (wysokie ryzyko samobójstwa). W powrocie do zdrowia pacjenta z depresją ważne jest zaangażowanie bliskich.

Depresja jest wyleczalna, ale jeśli pacjent nie dokona w życiu stałych zmian, jest ryzyko, że wróci. Skuteczna profilaktyka to nie tylko farmakoterapia czy terapia poznawczo-behawioralna, lecz także szeroko pojęta higiena życia – sen, równowaga między pracą a odpoczynkiem, zrównoważona dieta, aktywność fizyczna. Pomocnym narzędziem jest też samoświadomość: przyglądanie się sobie w relacjach z innymi ludźmi, nazywanie swoich stanów emocjonalnych czy wyznaczanie sobie celów, które dla zdrowych osób mogą wydawać się czymś oczywistym. Na przykład przyzwolenie na sięganie po pomoc, rozmowa o swoich kłopotach z kimś, kto wprowadza nową perspektywę, czy – prowadzące do samoakceptacji – odrzucenie poczucia, że tylko perfekcyjni zasługujemy na miłość i szacunek

*

Ewa Pragłowska – dr n. hum. specjalista psychologii klinicznej. Współkieruje podyplomową Szkołą Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej na Uniwersytecie SWPS. Zajmuje się psychoterapią poznawczo-behawioralną w praktyce klinicznej (Klinika Terapii Poznawczo Behawioralnej Uniwersytetu SWPS), badawczej, terapeutycznej i superwizyjnej. Autorka kilkudziesięciu prac badawczych, książek, rozdziałów dotyczących zaburzeń afektywnych, zaburzeń osobowości, zaburzeń potraumatycznych oraz psychoterapii poznawczo-behawioralnej. Współautorka (z dr n. med. Agnieszką Popiel) pierwszego polskiego podręcznika terapii poznawczo-behawioralnej.

Ewa Pragłowska (Fot. Archiwum prywatne)

 

Wysłuchała Basia Czyżewska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę