Znaleziono 0 artykułów
20.09.2019

Ester Singer Kreitman: Pierwsza chasydzka feministka

Ester Kreitman Singer, „Taniec demonów” (Fot. Materiały prasowe)

Nie przestaje dręczyć pytanie, dlaczego dopiero po ponad 80 latach Ester Singer Kreitman zajęła należne jej miejsce obok sławnych młodszych braci, noblisty Izaaka Bashevisa i Izraela Singerów. Chyba tylko dlatego, że była kobietą, bo talentem pisarskim w niczym im nie ustępowała. Udowadnia to napisany przez nią w latach 30. „Taniec demonów”. 

„O Freudzie jeszcze w tamtych czasach nie wiedziano, ale w naszym domu rozgrywał się freudowski dramat. Moja siostra, Hinde Ester, najstarsza z nas, nie potrafiła dogadać się z matką. Podejrzewała, że matka jej nie kocha. To nie była prawda, ale prawdą było, że matka nie mogła jej znieść. Moja siostra była chasydem w spódnicy (...); nie dość, że cierpiała na histerię, to także miała lekkie napady epilepsji. Czasami wydawało się, że siedzi w niej dybuk. Dla ojca była tylko kobietą, więc niewiele się nią zajmował. Moja matka zaś nie rozumiała jej, tak jak kura nie rozumie kaczego jajka, które wysiedziała…”–  napisał noblista IzaakBashevis Singer. 

Ten cytat mógłby posłużyć za lapidarny opis fabularyzowanej autobiografii żydowskiej pisarki Ester Singer Kreitman „Taniec demonów”, wydanej właśnie pierwszy raz po polsku, choć wcale nie pierwszy raz w Polsce. W wersji oryginalnej, czyli w języku jidysz, powieść ukazała się w 1936 roku nakładem wydawnictwa Ch. Brzoza. Wówczas Ester Singer Kreitman mieszkałajuż od 20 lat w Londynie. Zanim wybuchłaI wojna światowa i zanim pisarka znalazła sięw Anglii, wielokrotnie się przeprowadzała, o czym też opowiada w książce. 

Bohaterka powieści nazywa się Dwojrele. Dziewczyna często napomyka, że wolałaby urodzić się chłopcem. Zazdrości młodszemu bratu Michlowi (który ma odpowiadać w rzeczywistości Izraelowi Jehoszui; narodziny o 11 lat młodszego Izaaka Bashevisa, przyszłego noblisty, autorka pomija), że może się uczyć w jesziwie, czytać, a ojciec go chwali i pokłada w nim nadzieję. 

Dwojrele czuje się więźniem przez swoją płeć, książki – jeśli uda jej się kupić jakąś od domokrążcyczy pożyczyć – czyta ukradkiem. Choć jej matka jest tą wykształconą w rodzinie, a czas spędza głównie na leżeniuna kanapie, zagłębiona w lekturze jakiegoś znamienitego dzieła, bohaterka nie dostaje od niej żadnego wsparcia. Jej rolą jest służenie w domu, parzenie herbaty w samowarze, sprzątanie. Nudzi się przeraźliwie. Przeprowadzka z Żelechowic (w rzeczywistości z Leoncina) do miasteczka R. (Radzymina), gdzie jej ojciec, niedorajda, ma objąć kierownictwo w jesziwie, rozbudza w niej chęć buntu. Ale w R. też niewiele się dzieje. Biedę klepią taką samą albo jeszcze większą. Jedyną rozrywkę stanowiąwyśmiewanie się z cadyka, który okaże się oszustem,i rozmowy z pomocnikiem ojca, Motlem, regularnie się u nich stołującym. Motl podsuwa jej pisma Karola Marksa, dziewczyna przestudiuje też wzdłuż i wszerz podręcznik do rosyjskiego. Serce Dwojrele zabije szybciej, gdy przelotem pozna najlepszego studenta Talmudu z jesziwy – Szimena. Gdy rodzina przeniesie się po raz kolejny, tym razem do wymarzonej Warszawy, dziewczyna spotka go ponownie. Okaże się przywódcą socjalistycznej młodzieżówki, będzie się do niej zwracać „Towarzyszko”. A ona będzie chciała zostać rewolucjonistką. Chałat okaże się przykrywką.

Esther Singer Kreitman, dzięki uprzejmości Faith Jones (Jewish Womens Archive. Esther Kreitman.)

Dwojrele, gdzie by nie mieszkała, czuje się nieswojo, nieakceptowana. Chciałaby być gdzie indziej, pracować, studiować, uciec od rodziców, wyrwać się z klatki, jaką jest życie młodej dziewczyny z ortodoksyjnej rodziny żydowskiej. By się wyzwolić, pozwala na zaaranżowanie małżeństwa. Jej wybrankiem ma być zacny, religijny, choć ubierający się nowocześnie – jak zachwalają swat i ojciec na zmianę – szlifierz diamentów z Antwerpii. „Wspaniale”, myśli Dwojrele. Wreszcie się wyrwie, oby jak najdalej od rodziców. Ale i w nowym, obcym mieście nie zazna ani spokoju, ani spełnienia. 

O Ester Kreitman jej biografowie mówią: pierwsza żydowska feministka, wzór dla kolejnych pisarek jidysz. We wstępie wydawca „Tańca demonów” przytacza słowa badacza Ilana Stavansa: „Żydowskie kobiety w Europie Wschodniej w latach 1860-1940 miały ograniczone możliwości, jeżeli chodzi o chęć dążenia do spełnienia artystycznego, a Kreitman te ograniczenia symbolizuje”. Książkę napisała w jidysz, więc odbiorcami mieli być „swoi”, kobiety, ale też mężczyźni, którzy mogli odnaleźć siebie w opisywanym obrazie ciasnego świata. Przedstawiła środowisko oddzielne od „egzotycznego” świata Polaków czy Rosjan – zaborców. Sama Dwojrele mówiła łamaną polszczyzną, znała za to niemiecki, uważany za język kultury (jej ojciec posługiwał się tylko jidysz). 

Powieść Kreitman ma również losy powojenne, naznaczone Zagładą. We wstępiedopolskiego wydania czytamy, że w 1946 roku Maurice Carr, syn Ester, przełożył książkę z jidysz na angielski. Ale to nie tylko proste tłumaczenie. Wspólnie z matką dokonali poważnych zmian w samym tekście. Znika wiele szczegółów dotyczących zwyczajów żydowskich, znikają tytuły rozdziałów, skraca się pierwsza część, Dwojrele nie czyta już Goethego, leczPuszkina. To, co dobre, ale niemieckie, zostaje wygumkowane. Przy wejściu do Ogrodu Saskiego zawiśnie tabliczka „Żydom w chałatach i psom wstęp wzbroniony”, w oryginale znajduje się tylko informacja, że wchodzić mogą Żydzi ubrani „nowocześnie”. Carr zmienia narrację na trzecioosobową. Upraszcza wiele pojęć. Być może zmian domagała się sama autorka, kiedy spojrzałana książkę z perspektywy czasu. Ale z pewnością nowe wydanie było skierowane do Anglików, niekoniecznie Żydów, więc musiało być bardziej czytelne. Książka dostała też nowy, brzmiący dużo mniej przejmującotytuł „Deborah”.

Polski przekład to również opowieść z dreszczykiem. 20lat temu Andrzej Pawelec dostał zlecenie przetłumaczenia „Deborah”. Ale książka z niewyjaśnionych powodów nie ujrzała światła dziennego. W tym roku lubelskie wydawnictwo Fame Art zgłosiło się do tłumacza z propozycją publikacji. Pod okiem jidyszystek Magdaleny Sitarz i Magdaleny RutyPawelec porównywał oryginał z 1936 roku z tekstem z 1946 roku i ze swoim przekładem. Finalnie otrzymujemy polską wersję, która jest tłumaczeniem z angielskiego, jednak z przywróconymi niektórymi elementami z powieści pierwotnej, takimi jak choćby tytuł, nazwy rozdziałów czy słownictwo. 

Nie przestaje mnie dręczyć jedno pytanie. Dlaczego dopiero po ponad 80 latach Ester Singer Kreitman zajęłanależne jej miejsce obok sławnych młodszych braci? Czy dlatego, że była kobietą? Bo wszak pisarskim warsztatem i talentem nie ustępuje ani Izraelowi, ani Izaakowi. 

Ester Singer Kreitman, „Taniec demonów”, tłumaczenie z angielskiego Andrzej Pawelec, Wydawnictwo Fame Art

Dla zainteresowanych późniejsza książka Ester Singer Kreitman „Rodowód”, opowiadania z czasów polskich i londyńskich, została wydana po polsku w 2016 roku w tłumaczeniu z angielskiego Natalii Moskal, Wydawnictwo Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”.

Maria Fredro-Boniecka
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę