Znaleziono 0 artykułów
09.02.2019

Fabrizio Viti gościem Vogue Polska Festiwal

Fabrizio Viti (Fot. Getty Images)

Kolekcjonuje lalki, a projektowane przez niego buty są często tak słodkie, jakby pochodziły z garderoby Barbie. Ale obuwie tworzone przez Fabrizio Vitiego, dyrektora artystycznego obuwia Louis Vuitton, od 2016 roku projektującego też pod własnym nazwiskiem, to również odwołania do estetyki lat 70. I rzemieślniczej tradycji, bo w przypadku pochodzącego z Carrary Włocha nie mogłoby być inaczej.

Kiedy w 2016 roku wystartował z własną linią, prezentację urządził w swoim paryskim apartamencie. Chciał, żeby ludzie zobaczyli efekty jego pracy w miejscu, w którym powstały – mieszkaniu w kamienicy przy Rue de Babylone, gdzie przez wiele lat żył Yves Saint Laurent. Viti buty tworzy od lat. Pracował dla Gucciego i Prady, a od 2004 jest związany z Louis Vuitton. Zdecydował się jednak otworzyć własną markę, bo daje mu artystyczną wolność. Możliwość, by myśleć nie głową, ale sercem, i inspirować się tym, co kocha najbardziej – filmami i muzyką z lat 60. i 70. Tak jak w przypadku debiutanckiej kolekcji, która już tytułem nawiązuje do filmu „Nie jedzcie stokrotek” z Doris Day w roli głównej. Ale choć wiele projektów Vitiego sprawia wrażenie zapożyczonych z lalczynej garderoby, wyróżniają je też niezwykła dbałość o szczegół i precyzja wykonania. Podczas Vogue Polska Festiwal Fabrizio Viti będzie uczestnikiem panelu „Rzemiosło w modzie”.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

🌒🌙 Night blossoms 🌚 Daisy Appliqué Slingback Sandals

Post udostępniony przez Fabrizio Viti (@fabrizioviti)

Marmur i lalki Barbie

Fabrizio Viti przyszedł na świat 22 lutego 1967 roku w Carrarze – niewielkim toskańskim miasteczku, słynącym na cały świat z produkcji marmuru. Dziś Viti przyznaje, że rzemieślnicza tradycja miejsca, z którego pochodzi, miała duży wpływ na jego drogę zawodową. Ale nie tylko ona, bo ważną rolę odegrały też kobiety – matka i dwie starsze siostry. To dzięki nim zaczął oglądać amerykańskie filmy i seriale z lat 60. i 70., które są dla niego ważnym źródłem inspiracji. Mały Fabrizio nie był typowym chłopcem – jego siostra wspomina, jak na jedne ze świąt zażyczył sobie lalkę Barbie. Mama wybrała dla niego jednak inną, tradycyjną, która jej bardziej się podobała. Kiedy chłopiec rozpakował prezent, rzucił go w kąt, bo nie chciał lalki, którą mógłby się bawić, ale taką, dla której mógłby szyć ubranka. 

Dziś dziecięce marzenie spełniło się z nawiązką. Viti ma kolekcję ponad 600 lalek i ogromne ilości ubrań i butów, które dla nich tworzy i zamawia. Jedna z jego fashion dolls, jak je nazywa, trafiła nawet na okładkę czwartego numeru magazynu „Love”. Viti wspomina, że pasja tworzenia butów rozkwitła w nim już, kiedy miał cztery lata. Wszystko zaczęło się od pomarańczowego buta Barbie. Należący do lalki siostry Fabrizia, na kwadratowym obcasie, skojarzył się chłopcu z rzeźbą. A że w słynącej na cały świat z obfitości marmuru Carrarze potrzebni są tworzący w kamieniu ludzie, kiedy przyszła pora na wybór studiów, Viti postawił właśnie na rzeźbę. Ale już dość szybko zrozumiał, że kucie kamienia nie jest jego przeznaczeniem. Wyjechał więc do Mediolanu, gdzie zaczął studia w jednej z najbardziej prestiżowych szkół mody w Europie – Istituto Marangoni.

Dziś tworzone przez Vitiego buty to połączenie słodkiej, cukierkowej estetyki z iście rzeźbiarskim podejściem do projektowania i poszanowaniem dla rzemieślniczej tradycji. On sam przyznaje, że traktuje obuwie jak rzeźby, często też szuka inspiracji w sztuce, architekturze i designie. Tak było w przypadku szpilek o nazwie „Monument”, nawiązujących do jednego z projektów architekta Carlo Scarpy. Viti ceni też prace Gio Pontiego i mówi, że wymyślając obcas, często inspiruje się formą części fotela, nogi stołu czy krzesła. Lekkości tworzonym przez niego damskim butom dodają ultrakobiece dodatki – kokardki i kwiatki. Taka estetyka znakomicie wpisuje się w styl kawaii, kochany przez Japończyków, oddanych klientów Louis Vuitton.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

The dressing room @thewebster in New York.

Post udostępniony przez Fabrizio Viti (@fabrizioviti)

„Nie jedzcie stokrotek”

Po ukończeniu studiów Viti zaczął współpracę z kanadyjskim projektantem Patrickiem Coxem. Jego talent do tworzenia butów szybko został doceniony przez największych. W latach 90. Fabrizio trafił do Gucciego, gdzie ramię w ramię z Tomem Fordem tworzył damskie i męskie kolekcje obuwia. W 1999 roku przeszedł do Prady, gdzie pracował jako główny projektant. Pewnego dnia w Plastic Clubie w Paryżu poznał Marca Jacobsa, wówczas pełniącego funkcję dyrektora kreatywnego Louis Vuitton. W wywiadzie dla magazynu „W” wspominał, że z głośników płynęła wtedy piosenka „I Love to Love You Baby” Donny Summer. Zakochany w estetyce lat 70. Viti uznał to za znak. Miał rację – wkrótce potem Louis Vuitton zaproponował mu stanowisko dyrektora artystycznego obuwia. Fabrizio Viti pełni tę funkcję do dziś, ale od 2016 roku nie jest to jego jedyne zajęcie.

Plakat Vogue Festiwal (Fot. Materiały prasowe)

„Please Don’t Eat the Daisies” – „Nie jedzcie stokrotek” – to film z 1960 roku z Doris Day w roli głównej. I jednocześnie tytuł pierwszej kolekcji, którą Fabrizio Viti stworzył pod własnym nazwiskiem. Od 2016 roku, kiedy wystartował z własną marką, Viti projektuje luksusowe obuwie, którego znakiem rozpoznawczym są ultranowoczesne materiały, ciepłe kolory, żywiołowe kształty i fantazyjne detale. Takie, jak tytułowe stokrotki, którymi ozdabia sandałki na klockowatym obcasie, czy masywne klapki. Efekt jego pracy jest nieoczywisty i ponadczasowy zarazem. Viti tłumaczy, że kiedy tworzy pod własnym nazwiskiem, czuje się bardziej wolny, niż pracując dla Vuittona. Nie analizuje zbytnio, myśli bardziej sercem niż głową. Kiedy ludzie z branży sugerowali mu, żeby ciężkie obcasy zamienił na szpilki, odmówił. Po latach pracy dla wielkich domów mody stawia na współczesny, alternatywny styl, będący swojego rodzaju zderzeniem światów. Czerpie pełnymi garściami z estetyki lat 70., inspirują go diwy takie jak Donna Summer, ale też „Aniołki Charliego”. Stawia na rzemieślniczą produkcję, z dbałością o najdrobniejszy szczegół i poszanowanie tradycji. 

Fabrizio Viti ma rzesze fanów, z Sofią Coppolą na czele. Reżyserka twierdzi, że gdyby nie Viti, pewnie chodziłaby tylko w płaskich butach, a on potrafi ją zachęcić do bycia bardziej szykowną. Projektant przyznaje, że lubi obserwować kobiety, to, jak buty definiują ich sylwetkę. Ale też to, jak na nie wpływają – twierdzi, że buty sprawiają, że klientki widzą lepszą wersję siebie. – To syndrom Kopciuszka. Walt Disney świetnie o tym wiedział. Odpowiednie buty sprawiają, że wsiadasz do karety i z biedaczki zamieniasz się w damę – powiedział w wywiadzie dla włoskiego „Vogue’a”. Sam Fabrizio nosi buty od Clarksa i mokasyny Louis Vuitton, ale po biurze najbardziej lubi chodzić boso, nawet w zimie. Za to jego paryskie mieszkanie jest pełne butów. Tych o regularnych rozmiarach i tych miniaturowych, tworzonych dla kobiet, z którymi mieszka – dla lalek.

Fabrizio Viti będzie gościem sobotniego panelu „Rzemiosło w modzie”. Prowadząca: Marta Kowalewska. Paneliści: Fabrizio Viti, prof. Tonya Hawkes, Zofia Chylak. Godzina: 17.30, sala 4. Partnerem głównym Vogue Polska Festiwal jest Audi. 

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę