Znaleziono 0 artykułów
28.08.2025

Helen Mirren z „Czwartkowego Klubu Zbrodni” o kryminałach i o przyjaźni

28.08.2025
Aktorka Helen Mirren z „Czwartkowego Klubu Zbrodni” opowiada o kryminałach i przyjaźni (Fot. materiały prasowe)

My, aktorzy, budujemy niezwykle głębokie przyjaźnie – mówi Helen Mirren, która w „Czwartkowym Klubie Zbrodni” na Netflixie gra u boku Celii Imrie, Pierce’a Brosnana i Bena Kingsleya. 

Nic nie umknie uwadze enigmatycznej Elizabeth (Helen Mirren). Bon vivant Ron (Pierce Brosnan) lubi dobrą zabawę. Cichy i dociekliwy Ibrahim (Ben Kingsley) nie każdemu ufa. Do trójki założycieli Czwartkowego Klubu Zbrodni w domu dla emerytów na angielskiej prowincji dołącza Joyce (Celia Imre) – otwarta na świat, z łatwością nawiązująca relacje, trochę ciekawska. Razem badają sprawy morderstw z przeszłości. Wkrótce okaże się, że ich umiejętności przydadzą się także podczas rozwiązywania zagadki zabójstwa związanego z ich miejscem zamieszkania. Z pomocą policjantki Donny (Naomi Ackie) grupka dojrzałych przyjaciół rozprawi się ze złem czyhającym tuż za rogiem sielskiego ośrodka dla zamożnych staruszków. 

Klub zazwyczaj kojarzy się z brydżem czy golfem. Ale Elizabeth i jej przyjaciele wolą założyć klub zbrodni. Mimo różnych osobowości, różnych życiowych historii i różnych talentów tworzą spójną grupę. Coś ich do siebie przyciąga. W ramach klubu każdy z nich może wykorzystać swoje indywidualne talenty do rozwiązywania zagadek – tłumaczy Helen Mirren, której bohaterka zachowuje się, jakby żaden sekret nie mógł się przed nią ukryć. Czy pracowała kiedyś w służbach specjalnych? Czy była Bondem w spódnicy? Czy robi to tylko dla przyjemności? Powoli poznajemy Elizabeth, Rona, Ibrahima i Joyce, których na kartach powieści stworzył Richard Osman. 

Twórcy „Czwartkowego Klubu Zbrodni” umiejętnie łączą humor z emocjami i napięciem 

Po pierwszy z serii kryminałów bestsellerowego dziś autora Helen Mirren sięgnęła niedługo po jego premierze w 2020 roku. – Od początku wiedziałam, że to wyjątkowa książka. Przezabawna, ze świetnymi bohaterami, pięknie napisana – mówi dama Helen Mirren. Ikona brytyjskiego kina, która w tym roku świętowała 80. urodziny, nie wahała więc ani chwili, gdy otrzymała propozycję zagrania Elizabeth. Scenarzyści (oprócz autora powieści za scenariusz odpowiadały Katy Brand i Suzanne Heathcote) i reżyser puścili oko do widzów, przypominając o najważniejszym bodaj dokonaniu aktorskim Mirren. W jednej ze scen mąż Elizabeth, Stephen (Jonathan Pryce), komentuje, że przypomina mu ona Elżbietę II. Za rolę królowej Mirren w 2007 roku otrzymała Oscara za „Królową” Stephena Frearsa. Takich smaczków w filmie nie brakuje. Chris Columbus, legendarny reżyser pierwszych części „Harry’ego Pottera” i „Kevina samego w domu”, doskonale wie, jak godzić humor ze wzruszeniem. „Czwartkowy Klub Zbrodni” dotyka też aktualnego tematu migrantów w Wielkiej Brytanii, których sytuacja po brexicie uległa pogorszeniu. – To ważne, że film porusza także sprawy społeczne – dodaje Mirren. Na ekranie Elizabeth zdobywa zaufanie Bogdana, migranta z Polski, wyzyskiwanego przez angielskiego biznesmena, przywołując krupnik, który jadła podczas wizyty w Krakowie. Gdy Bogdan zostaje zamieszany w zbrodnię rozwiązywaną przez amatorski klub, intryga się zagęszcza. 

Helen Mirren w „Czwartkowym Klubie Zbrodni” na Netflixie gra u boku Celii Imrie, Pierce’a Brosnana i Bena Kingsleya (Fot. materiały prasowe) 

Samozwańczy detektywi przywracają porządek – i budują relacje

Podobnie jak „Zbrodnie po sąsiedzku”, „Czwartkowy Klub Zbrodni” analizuje także źródła naszej obsesji true crime. Czy samozwańcze rozwiązywanie zagadek daje nam poczucie kontroli, sprawczości? – Zainteresowanie kryminałami faktycznie stało się powszechne. Autor książki tłumaczył nam, że świat w czasie niepokoju potrzebuje porządku, a w każdym razie jego namiastki. Rozwiązując to, co jesteśmy w stanie rozwiązać, zyskujemy wrażenie kontroli. Robimy coś dobrego, zanim jest za późno – opowiada Mirren. 

W filmie rozwiązywanie zagadek nie tylko daje poczucie sensu, lecz staje się także sposobem budowania przyjaźni, wspólnoty, więzi. – My, aktorzy, budujemy niezwykle głębokie przyjaźnie. Pracę Celii obserwuję od lat. Pracowałyśmy razem raz, 20 lat temu, przy „Dziewczynach z kalendarza”. Pożegnałyśmy się pod koniec zdjęć i każda poszła w swoją stronę. I teraz spotykamy się znów na planie filmu. I czujemy się tak, jakbyśmy raptem wczoraj jadły razem kolację – tłumaczy Mirren. „Czwartkowy Klub Zbrodni”, obrazując przyjaźń w dojrzałym wieku, zwraca uwagę na izolację, samotność, zapomnienie, z jakimi borykają się starsze osoby. Oddając głos aktorom i bohaterom po siedemdziesiątce, film przypomina, jak wiele może nam dać ich doświadczenie. Nie tylko w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych.

Anna Konieczyńska
  1. Kultura
  2. Kino i TV
  3. Helen Mirren z „Czwartkowego Klubu Zbrodni” o kryminałach i o przyjaźni
Proszę czekać..
Zamknij