Znaleziono 0 artykułów
02.08.2019

Honor Swinton Byrne: Niedzisiejsza dziewczyna

Honor i Tilda Swinton (Fot. Getty Images)

21-letnia córka Tildy Swinton zbiera świetne recenzje za swój występ w nagrodzonym na festiwalu Sundance „The Souvenir” Joanny Hogg, który można teraz obejrzeć na festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu.

Honor Swinton Byrne ma klasę swojej mamy. Jej wypowiedzi dla prasy są wyważone, spokojne i przemyślane, choć pod powierzchnią wystudiowanego opanowania widać dziewczęcą ekscytację. Aktorka nie ukrywa, że możliwość pracy nad filmem wyreżyserowanym przez przyjaciółkę rodziny, w dodatku u boku swojej mamy, to dla niej wspaniała przygoda. Podczas spotkania z publicznością w Film at Lincoln Center w Nowym Jorku wydaje się odrobinę speszona obecnością kamer i towarzystwem bardziej doświadczonych wykonawców. Dopiero kiedy pytanie z publiczności zadaje jej rówieśniczka, Honor staje się na powrót spontaniczną dziewczyną. 

Honor Swinton (Fot. Getty Images)

Mimo młodego wieku Honor ma w sobie niezwykły spokój. Sprawia wrażenie, jakby była z nieco innej epoki. Po angielsku mówi się o takich ludziach „old soul”, czyli stara dusza. Joanna Hogg, szukając odtwórczyni głównej roli w filmie opartym na jej własnych wspomnieniach z młodości, zwróciła uwagę właśnie na tę swoistą „niedzisiejszość” Honor. Reżyserka przesłuchała wiele profesjonalnych i nieprofesjonalnych aktorek. Chciała znaleźć dziewczynę, która nie będzie się czuła zbyt pewnie przed kamerą, dlatego ostatecznie zdecydowała się powierzyć rolę debiutantce. – Potrzebowałam kogoś, kto nie będzie wyglądał i zachowywał się jak współczesne dziewczyny, przyklejone do ekranu telefonu – mówiła reżyserka podczas spotkania z publicznością po projekcji w Film at Lincoln Center. Tilda Swinton, która na dość wczesnym etapie prac nad filmem została zaangażowana do roli matki głównej bohaterki, pomagała twórczyni znaleźć odpowiednią kandydatkę. Proponowała dzieci znajomych, nawet koleżanki swojej córki. Dwa tygodnie przed rozpoczęciem zdjęć rola była wciąż nieobsadzona. Gdy Honor przyjechała do rodzinnego domu w odwiedziny, Joanna i Tilda zorientowały się, że przecież w Julie, studentkę szkoły filmowej z lat 80., mogłaby wcielić się właśnie córka Swinton. 19-letnia wówczas dziewczyna, mimo że nigdy wcześniej nie myślała o karierze aktorskiej, natychmiast powiedziała „tak”. – Marzyłam o tym, żeby kiedyś zagrać małą rólkę w czymś interesującym. Nigdy, przenigdy, nawet w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że ktoś mógłby rozważać mnie do głównej roli w tak wyjątkowym projekcie jak „The Souvenir” – mówi z nieudawaną skromnością. 

Córka Tildy Swinton i szkockiego dramatopisarza Johna Byrne’a wychowywała się bez telewizora w domu. Zamiast bajek Disneya Tilda wyświetlała na projektorze Honor i jej bratu bliźniakowi Xavierowi filmy Alfreda Hitchcocka, Bustera Keatona, Hayao Miyazakiego. Początkującą aktorkę to doświadczenie nauczyło, by doceniać kino, które prowokuje, zadaje trudne pytania, wywraca świat do góry nogami. Gdy jako nastolatka na jednej z imprez z rówieśnikami obejrzała współczesny horror, była zszokowana, że filmy mogą tak po prostu chcieć widza przestraszyć. Honor i Xavier uczyli się w alternatywnej szkole Drumduan w Highlands w Szkocji, w której dzieci nie dostają ocen ani nie zdają egzaminów. Zamiast tego ogromny nacisk kładzie się na zajęcia praktyczne. – Nie miałam problemu z przeniesieniem się w tamte czasy – mówiła Honor, zapytana o technologiczną przepaść, jaka dzieli współczesność i lata 80. – Czuję się, jakbym sama dorastała w tej dekadzie. Nie oglądałam telewizji, w naszym domu słuchało się muzyki z lat 80., na czele z Davidem Bowie, więc wcielenie się w taką bohaterkę paradoksalnie przyszło mi dość naturalnie – śmiała się aktorka podczas spotkania z publicznością.

„The Souvenir” to niezwykły kinowy eksperyment. Film powstawał bez scenariusza (reżyserka miała naszkicowany jedynie 30-stronicowy treatment), większość obsady to naturszczycy. Mężczyzna wcielający się w ojca bohaterki granej przez Honor jest farmerem, sama Honor ma na swoim koncie jedynie drobny epizod w „Jestem miłością” Luki Guadagnino.

Honor i Tilda Swinton (Fot. Getty Images)

Historia młodej studentki szkoły filmowej osadzona na początku lat 80. to próba przepracowania toksycznej relacji z czasów młodości reżyserki Joanny Hogg, opowieść o dojrzewaniu i odrzucaniu złudzeń. Dwudziestokilkuletnia Julie pracuje nad swoim debiutanckim filmem. Młoda dziewczyna poszukuje własnej tożsamości artystycznej, rozpoczyna także swój pierwszy poważny związek z nieco starszym od siebie Anthonym (znany z serialu „Cormoran Strike” Tom Burke), skrywającym bolesną tajemnicę za pozą dżentelmena.

Pomysł na film narodził się latem 1988 roku, trzy lata po zakończeniu związku, który stał się inspiracją dla „The Souvenir”. Tekst przeleżał w szufladzie niemal 30 lat. Hogg wróciła do swoich notatek dopiero niedawno. Na potrzeby produkcji ekipa odtworzyła jej mieszkanie z lat 80., Hogg podzieliła się także z aktorami swoimi pamiątkami z młodości – materiałami filmowymi, zdjęciami i fragmentami dzienników.

Honor, wchodząc na plan, nie miała pojęcia, co będzie musiała zagrać. O pomysłach na to, w jaką stronę rozwinie się jej postać, dowiadywała się, dopiero kręcąc daną scenę. Początkująca aktorka wykazała się niesamowitą intuicją. Jej kreacja była na tyle sugestywna, że Hogg zobaczyła w niej cień samej siebie z czasów młodości. Naiwność Julie współgrała z niepewnością Honor, wkraczającej na zupełnie nieznane sobie terytorium. 

Hogg ma dość nietypową metodę pracy na planie. Prowokuje aktorów, wydzielając im zaledwie strzępki informacji. Chce, by zachowywali się przed kamerą jak prawdziwi ludzie, a nie profesjonaliści wypowiadający wyuczone wcześniej kwestie. Pracując bez scenariusza, pozwala emocjom płynąć. Tilda Swinton, która przyjaźni się z Hogg od dziecka, proces twórczy swojej przyjaciółki porównuje do prowadzenia naturalnej rozmowy. Każdy z nas ma w takiej sytuacji w głowie zarysowaną myśl, którą chce podzielić się z drugą osobą. W trakcie wypowiadania jej intencja zderza się z naszą, nie zawsze spójną artykulacją. Są w tym naturalność, spontaniczność, żywotność, jakiej brakuje często w nawet najlepiej napisanych i zagranych dialogach. Swinton była tak zachwycona współpracą, że zadeklarowała, iż wszystkie filmy powinny powstawać w podobny sposób. 

Honor podeszła do tego procesu z zaufaniem do reżyserki i luzem. Nie obawiała się porównań do sławnej mamy, występ potraktowała bardziej jako przygodę niż deklarację zawodową. Zachęcano ją do konsultacji z innymi dziećmi sławnych rodziców, m.in. z Dakotą Johnson, która jest nie tylko córką znanej mamy (Melanie Griffith), ale i wnuczką słynnej babci (Tippi Hedren), jednak Honor twierdzi, że nie czuła takiej potrzeby. Podkreśla, że nie czuła żadnej presji, a cały proces dał jej wiele satysfakcji. Wiedziała, że niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie, będzie mogła liczyć na wsparcie swoich bliskich. Widać, że mają z mamą silną więź. Podczas wywiadów Tilda wychwala inteligencję córki, jej talent, uważność na świat i drugiego człowieka połączony z kompletnym brakiem próżności.

Dla debiutantki brak scenariusza okazał się jednocześnie błogosławieństwem i wyzwaniem. – Dla kogoś takiego jak ja, kto potrzebuje rutyny i planu, spontaniczność okazała się bardzo dobra. Miałam poczucie całkowitej wolności, ale ponieważ nie miałam pojęcia, dokąd ta opowieść zmierza, w niektórych ujęciach wpadałam w manierę deklamatorską. Jeżeli jednak dochodziłam do ściany, Joanna kierowała mnie w odpowiednią stronę – mówiła Honor w wywiadzie dla „The Huffington Post”.

Honor i Tilda Swinton (Fot. Getty Images)

Mimo że pierwszy plan tak bardzo odbiegał od tradycyjnych wyobrażeń na temat pracy filmowca, Honor czuje, że wszystkie jej oczekiwania zostały spełnione z nawiązką. „The Souvenir” zdobył Główną Nagrodę Jury dla najlepszego dramatu zagranicznego na festiwalu Sundance, a krytycy nie szczędzą pochwał początkującej aktorce, wróżąc jej błyskotliwą karierę. Na razie nic jednak nie wskazuje na to, by Honor chciała związać swoją przyszłość z branżą filmową. Obecnie pracuje na planie kontynuacji „The Souvenir”, w której po raz kolejny wystąpi u boku swojej mamy. Po zdjęciach do pierwszej części filmu Honor była wolontariuszką w Afryce. Rozważa też studiowanie psychologii i neuronauki. Jej mama wspiera ją, ale do tematu kariery córki podchodzi ze zdrowym dystansem. – Nie czuję, że Honor weszła do branży. Występuje w tych dwóch filmach, bo była idealną kandydatką do roli Julie. Ale dopiero zaczyna swoje życie. Kto wie, co zrobi? Tak samo ja w jej wieku nie miałam pojęcia, jak będzie wyglądała moja przyszłość. Wciąż nie wiem i bardzo mi się podoba ta nieświadomość. W naszej rodzinie wymyślamy nasze życie na bieżąco – podsumowała gwiazda w rozmowie z „The Huffington Post”.

 

Małgorzata Steciak
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę