Znaleziono 0 artykułów
05.03.2021

Skandynawski styl: Marki, które warto znać

(Fot. materiały prasowe)

Czerń, minimalizm i ekstrawagancja. Skandynawia, w której jeszcze kilka lat temu królował monochromatyzm, dziś jaśnieje wszystkimi kolorami tęczy. Spoglądamy na fenomen przez pryzmat estetyki flagowych marek. Czerpią ze stylu vintage i łamią dotychczasowe bariery, a przede wszystkim działają według zasad zrównoważonej mody i inkluzywności.

Już dziś o godzinie 18 zapraszamy na spotkanie z Martiną Bonnier, redaktorką naczelną „Vogue Scandinavia” – na Instagramie „Vogue Polska” porozmawia z nią Filip Niedenthal.

Eytys: Cyberpunk 2013

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez @eytys

Rok 2003, Sztokholm. Na korytarzu liceum Östra Reals gymnasium uczniowie Jonathan Hirschfeld oraz Max Schiller sprzedają dresy w stylu Juicy Couture z logo szkoły na pośladkach. Dekadę lat później założą markę Eytys, która odniesie międzynarodowy sukces.

W 2013 r. wypuścili na rynek uniseksowe sneakersy „The Mother” – futurystyczne, z nutą nostalgii, przypominające tenisówki z szafy mamy. Hirschfeld i Schiller stoją także za projektem słynnych butów „Angel”, które wpłynęły na krajobraz świata mody i przeniknęły do popkultury („anielskie buty Eytys, które w niebo mnie wyniosą” – śpiewa Young Multi w piosence „Daddyshoes”). Dziś, Eytys to szeroki wachlarz odzieży wykraczającej poza granice płci i rasy, inspirowanej stylistyką streetwearową z lat 90. przefiltrowaną przez skandynawski minimalizm. To także obłędne obcasy Gaia Boots. Model w kolorze gumy balonowej nosi chociażby influencerka Marianne Theodorsen.

Saks Potts: Pomaluj mój świat

W krajach północy, w których zima trwa średnio sześć miesięcy, najważniejszym elementem garderoby są okrycia wierzchnie. Do 2014 r. na ulicach Kopenhagi dominowały beże, szarości i czernie. Aż studentki Cathrine Saks i Barbara Potts wprowadziły na rynek pierwszy płaszcz własnego projektu. Z początku palta marki Saks Potts wydawały się nieco ekscentryczne jak na skandynawskie standardy – w wibrujących kolorach, z futrzanym kołnierzem i obszyciami dookoła nadgarstków. Ale były inspirowane kożuszkami z lat 70. i 90. ubiegłego wieku, a Dunki, Szwedki i Norweżki kochają vintage. Cathrine i Barbara były skazane na sukces. Oprócz charakterystycznych okryć, marka słynie z kostiumów z fluorescencyjnych, brokatowych tkanin, które chętnie nosi Anna Sarlvit.

Cecilie Bahnsen: Dmuchawce, latawce, wiatr

Czułam, że na duńskiej scenie mody brakuje czegoś, co reprezentowałoby zarówno pragmatyzm, jak i krystaliczne piękno – mówi Cecilie Bahnsen, absolwentka Royal College of Art w Londynie i była pracownica Johna Galliano. Wiosną 2016 r. założyła autorską markę, w której francuski romantyzm zespaja z nordycką tendencją do architektonicznych krojów, czego efektem są bufiaste sukienki szyte zgodnie z technikami haute couture. Kreacje z organzy, włoskich żakardów i szwajcarskich koronek pokochały m.in. Anna Winck oraz Ellen Claesson. Na wakacjach noszą je w zestawie z kuferkami z rafii, w mieście – do ciężkich motocyklowych butów.

Acne Studios: Dżinsowa gorączka

Wszystko zaczęło się od komputerów. W latach 90. powstał twórczy kolektyw Associated Computer Nerd Enterprises (w skrócie ACNE, czyli z angielskiego „trądzik”) zajmujący się szatą graficzną i produkcją gier internetowych. W 1996 r. grupę przemianowano na Ambition to Create Novel Expression i od tego czasu pracowano nad szeroko pojętym designem. Wówczas Johnny Johansson, jeden z założycieli ACNE, zaprojektował 100 par dżinsów o charakterystycznych szkarłatnych szwach. Spodnie rozdał przyjaciołom i bywalcom popularnych lokali w Sztokholmie. Zainteresowanie, jakie wzbudziły, było tak duże, że już rok później ACNE wypuściło kolekcję ubrań. Przez lata marka torowała drogę skandynawskiemu minimalizmowi, była pionierem etycznej mody. Dziś, jest niezależną firmą Acne Studios, która pod kierunkiem Johanssona z sezonu na sezon odkrywa przed nami nowe oblicza mody.

Totême: Maksymalny minimalizm

Elin Kling – jedna z pierwszych blogerek o globalnym zasięgu, pierwsza influencerka, która zaprojektowała kolekcję dla sieci H&M i która międzynarodowy sukces przekuła w biznes. W 2014 r., kilka miesięcy po ślubie, Elin wraz z mężem Karlem Lindmanem powołała do życia markę Totême będącą kwintesencją skandynawskiego minimalizmu. – To obraz Szwedki mieszkającej w Nowym Jorku i marzącej o wakacjach na południu Francji – mówiła zaraz po otwarciu sztokholmskiego butiku. Kaszmirowe kardigany, jedwabne koszule i skórzane torby. Cel Elin jest prosty: tworzyć odzież na lata, z najwyższej jakości tkanin w monochromatycznej palecie barw. Projekty Totême noszą Sophia Roe czy Christie Tyler.

By Malene Birger: Eklektyczna prostota

W szafie każdej kobiety powinny znaleźć się: świetnie skrojony płaszcz, para porządnych dżinsów i duży wybór dzianin. To doskonała baza do budowania stylizacji z uwzględnieniem sezonowych elementów garderoby – mówiła na łamach amerykańskiego „Vogue’a” w 2017 r. Christina Exsteen, ówczesna dyrektor kreatywna By Malene Birger. Choć dziś stanowisko głównego projektanta piastuje Mathilde Torp Mader, w butikach marki wciąż króluje minimalizm. Znajdziemy w nich opływające sylwetkę sukienki z włóczki, lniane koszule i ciepłe swetry z cienkiego kaszmiru, idealne do budowania warstw. Jak zauważa instagramerka Teisbaek Pernille w książce „Dress Scandinavian”, ubierać się na cebulkę, bez efektu pogrubienia, to sztuka. Dunka jest zwolenniczką prostoty z wyrazistymi akcentami i takie znajdziemy w By Malene Birger, na przykład w postaci muli we wzór wężowej skóry.

ROTATE Birger Christensen: Piruet i obrót

Bardzo ciężko jest znaleźć oryginalną, seksowną sukienkę, która nie kosztuje kroci – mówią stylistki, redaktorki i influencerki Jeanette Madsen oraz Thora Valdimars, które w 2018 r. we współpracy z platformą Birger Christensen założyły ROTATE. Pojawiły się, gdy świat mody łaknął koloru i odrobiny ekstrawagancji. Zaprojektowały linię imprezowych kreacji inspirowanych latami 80. i w mgnieniu oka zostały według platformy Lyst.com uznane za jedną z najbardziej obiecujących marek. Nazwa ROTATE [tłum. obracać się, przekształcać] nawiązuje do niesezonowości projektów Jeanette Madsen i Thory Valdimars: – Chciałybyśmy, by nasze ubrania były czymś, co można założyć zarówno na uroczystą kolację wigilijną, letnie przyjęcia, jak i spotkania w gronie znajomych – mówią. Obecnie oferta ROTATE wykracza poza sukienki wyszywane cekinami lub malowane w kwiaty. Bluzy duńskiej marki pokochała m.in. Elsa Hosk.

Pola Dąbrowska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę