Znaleziono 0 artykułów
15.01.2019

Natasha Vita-More: Starzenie się to choroba

Natasha Vita More (Fot. Grześ Czaplicki)

Technologia, na którą czekam, usprawni kondycję człowieka – mówi artystka, naukowczyni i transhumanistka, która stworzyła sztuczne ciało o nazwie „Primo Posthuman”. Projektantka prototypu człowieka przyszłości optymistycznie przekonuje, że rozwoju nie należy się obawiać. 

Kocham ciało za wszystkie możliwości, które mi daje, ale  jednocześnie jestem świadoma tego, że się starzeje. Brakuje mu dawnej sprawności, więc muszę być wobec niego tak wyrozumiała, jak tylko się da. Niemniej jednak, gdybym mogła wymienić je na nowszą wersję, zrobiłabym to – mówi Natasha Vita More. Transhumanistka walczy o to, by biotechnologia, neurotechnologia, nanotechnologia  i inne osiągnięcia współczesnej nauki przezwyciężyły ludzkie ograniczenia.

Punkt zwrotny

Jej biografia dzieli się na dwa odrębne rozdziały. W pierwszym była artystką. Zajmowała się malarstwem, filmem, performansem. W drugim wybrała drogę naukowczyni i projektantki. Jak lubi powtarzać w wywiadach i wykładach, praca artysty wymaga koncentracji na sobie, a projektant szuka rozwiązań, które służą innym. Decyzję o przekierowaniu uwagi z siebie na otaczający świat, podjęła w dramatycznych okolicznościach. Gdy była dojrzałą kobietą w rozkwicie artystycznej kariery, podczas wizyty w Tokio nagle upadła na podłogę i straciła przytomność. Jej kolejne wspomnienia to sala operacyjna, krew i jedno zdanie japońskiego lekarza. Łamanym angielskim poinformował Natashę, że może nie przeżyć operacji. Na szczęście tak się nie stało. Gdy doszła do siebie, dowiedziała się, że była w ciąży pozamacicznej, choć wcześniej lekarze zapewniali ją, że jest bezpłodna. W jednym momencie straciła dziecko i poczucie bezpieczeństwa. Zdała sobie sprawę, że przez lata żyła bez kontaktu ze swoim ciałem. Wątpiąc w sens dotychczasowej drogi, zaczęła poszukiwać nowego pola kreatywności. I choć szybko zmieniła sztukę na naukę, narzędziem jej pracy wciąż pozostawała wyobraźnia. Ta w połączeniu z wiedzą i technologią okazała się narzędziem zmiany rzeczywistości.

Nanotechnologia w systemie krwionośnym (Il. Getty Images)

Nowe horyzonty

Choć może nam się wydawać, że żyjemy w świecie zaawansowanych technologii, to Natasha oczekuje czegoś więcej. – Codziennie używam komputera. Stał się przedłużeniem mojego mózgu. Telefon też stał się dla mnie niezbędny. Ale mam za nim za dużo aplikacji. To mnie rozprasza. Technologia, na którą czekam, usprawni kondycję człowieka. Mam na myśli AI (sztuczną inteligencję – przyp.red.), nanotechnologię, inżynierię molekularną, umiejętne użycie komórek macierzystych, inżynierię genetyczną, czy kopiowanie funkcji neurologicznych, np. transfer pamięci. One są wciąż w stadium badań i rozwoju – mówi Vita-More. Jej postulaty są znane środowisku od lat. Bo już w 1997 roku przedstawiła swój artystyczno-technologiczny projekt Primo Posthuman. To koncepcja nowego lepszego życia w sztucznym udoskonalonym ciele albo raczej wielkiej protezie, do której mógłby przenieść się każdy człowiek cierpiący z powodu choroby somatycznej, niepełnosprawności czy starości.

Projekt obejmował między innymi inteligentną skórę wzmocnioną ochroną przez światłem, biosensorami i siatką nawigująca, wymienne organy, nanotechnologiczny system magazynowania pamięci, turbowspomaganie układu ruchu. – W ten sposób człowiek miałby być silniejszy zarówno fizycznie, jak i poznawczo dzięki możliwościom mózgu, lepszej pamięci, szybkiej reakcji – dodaje Natasza, która zauważa, że nowoczesne protezy rąk, do których mają dostęp m.in. weterani wojenni, już dziś potrafią współpracować z systemem neurologicznym, umożliwiając czucie.

Primo Posthuman ponad 20 lat temu wydawał się oderwanym od rzeczywistości scenariuszem science fiction. Dziś, choć wciąż śmiała i wizjonerska, wizja wydaje się możliwa do realizacji w niedalekiej przyszłości. A może już teraz jest testowana w laboratoriach wojskowych albo na potrzeby prywatnego inwestora z miliardowym budżetem? Bo rozwojem technologii sterują nie tyle naukowcy, co politycy. Wiemy, że wcześniej czy później nowe możliwości cywilizacyjne wywrócą do góry nogami porządek znanego nam świata. Budzi to uzasadniony lęk. Bo kim za chwilę okaże się człowiek? Jaki będzie miał wpływ na rozwój cywilizacji? Czy społeczeństwo podzieli się na grupę wpływowych uprzywilejowanych wspomaganych technologią i tych, którzy nie mieli możliwości zaadoptować się do zmian?

Natasha twierdzi jednak, że te zmiany nie są niczym nowym, a technologia jest tylko narzędziem, które powinniśmy rozważnie wykorzystać. – Szybki rozwój wywołał pytania o zmieniający się paradygmat człowieka. Pomimo niezliczonych teorii, strategii i religijnych perspektyw nie ma właściwej  odpowiedzi. Transhumaniści od dekad zajmują się rozważaniem na temat etycznej technologii, która poprawi warunki życia człowieka. Transhumanizm, jako idea, jest czysty. Nie należy do żadnej dziedziny. Nie jest podporządkowany biznesowi. Jego zakres tematów ewoluuje wraz ze społecznym, naukowym, ekonomicznym, politycznym czy technologicznym krajobrazem. Transhumanizm polega na byciu bardziej ludzkim. Do tego dążę – mówi naukowczyni.

Cyoernetyczna ręka (Il. Getty Images)

Strach ma wielkie oczy

Nie wszyscy są tak otwarci i optymistyczni. W styczniu 2015 roku Stephen Hawking, Elon Musk oraz dziesięciu innych wpływowych postaci ze świata technologii i nauki podpisało się pod listem otwartym, który przestrzega przed pułapkami rozwoju sztucznej inteligencji. Bo choć AI może wyeliminować choroby i ubóstwo, stanowi też zagrożenie. Dla człowieka pozostanie mniej pracy. A w dalszej kolejności, sztuczna inteligencja może uniezależnić się od człowieka, wyrastając na nowy konkurencyjny „gatunek”.

Podczas ostatniej konferencji Masters and Robots, która w połowie listopada 2018 roku odbyła się w Warszawie, Vita-More nawiązała do listu. W swojej prezentacji użyła go prowokacyjnie jako rozmytej grafiki, bo Natasha postrzega ten tekst jako mglisty i powierzchowny, podsycający lęki, zamiast proponowania konkretnych rozwiązań. Receptą Natashy, jest zmiana postawy o 180 stopni – należy zaakceptować zmiany i przygotować na nie społeczeństwo. Zaczyna się od systemu edukacji, który obok inżynierskiej wiedzy uczyłby empatii i psychologii, aż po uświadomienie branży, jaki ciężar odpowiedzialności na niej ciąży.

Ten pomysł wydaje się ambitny, zwłaszcza że Natasha lubi myśleć w skali globalnej. Jej wizja wydaje mi się bardzo przekonująca, gdy przekładam ją na życie jednostek. – Podobno prognoza pogody, która sprawdza się w 75 procentach przypadków, brzmi: „Jutro będzie tak jak  wczoraj” – mówi naukowczyni. – To dużo, ale większość osób nie chce ryzykować, więc ściąga aplikacje, regularnie ogląda prognozę w telewizji albo zawsze ma przy sobie parasolkę. Dlaczego w ważnych decyzjach nie jesteśmy równie racjonalni? – pyta Vita-More. Czy kierowanie się nostalgią, intuicją albo opinią znajomych w przypadku doboru diety, decyzji o ślubie albo wyboru ścieżki zawodowej jest dla nas dobre? A gdyby wykorzystać naukę i technologię jako dodatkowy argument, który pozwoli nam świadomie podjąć decyzję? Najwyższy czas poszerzyć świadomość.

Basia Czyżewska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę