Znaleziono 0 artykułów
14.06.2019

Off Fashion 2019: Moda krytyczna

RAD (fot. materiały prasowe)

Przenikanie się sacrum i profanum. Unifikacja płci i melanż stylów. Krytyczne myślenie o rozwoju technologii i reinterpretacja tradycji. Nade wszystko jednak sprzeciw wobec kompulsywnej konsumpcji. W kieleckim konkursie młodzi projektanci komentują współczesny świat.

Off Fashion w Kielcach wyrobiło sobie markę. Tu na przestrzeni lat pokazywali się m.in.: Konrad Parol, Katarzyna Skórzyńska, Dagmara Stawiarska, Tomasz Armada, Piotr Drzał, duet Ima Mad czy Katarzyna Konieczka. Choć z założenia i z nazwy to konkurs dla projektantów i entuzjastów (a więc i amatorów), wyróżniane kolekcje są profesjonalne i przekonujące, a przy okazji wiele mówiące o współczesnej cywilizacji, o kondycji naszej planety i jej mieszkańców, coraz częściej postrzeganych zresztą jako okupantów.

To zazwyczaj moda krytyczna, z przeglądającymi się w niej niczym w lustrze, dominującymi dziś trendami w światowej modzie, od dekonstrukcji i powrotu kunsztownego rękodzieła, przez streetwear i warcore, po recykling, upcykling i minimalizowanie negatywnego wpływu na środowisko. W tym roku do konkursu zgłosiło się ponad dwustu twórców. Przyjrzyjmy się zwycięskim kolekcjom.

Ekologiczna, bo wykonana z surowców z odzysku, kolekcja zdobywczyni trzeciego miejsca, Marleny Czak, nie bez powodu przywołuje na myśl szaty liturgiczne. Inspirowana jest bowiem m.in. motywem zwiastowania w malarstwie prerenesansowym, w szczególności zaś obrazem Simone’a Martiniego. – Maria ukazana jest na nim w konwencji dalekiej od sakralnej, ze skuloną sylwetką i twarzą w grymasie, co sugeruje niechęć wobec macierzyństwa oraz oddanie się w świat naiwnych wyobrażeń – mówi mi Marlena. Postawę młodej Marii projektantka, jak twierdzi, ukazała w filcowanych wzorach motywów słońca, kwiatów, wzrastających plonów, kiełkowania, ale i zagęszczenia linii rozstępów, zmieniającego się kształtu kobiecych piersi i brzucha.

Marlena Czak (Fot. Marta Kaczmarek)

Projektantka w swojej misternej, zachwycającej kunsztem wykonania kolekcji chciała też oddać cechy malarstwa szkoły florenckiej, kojarzonej z sacrum, oraz sieneńskiej, bliższej profanum. – Tę sprzeczność odniosłam w preparowanej przeze mnie tkaninie. Na jej lewej stronie znajdują się bowiem ścinki tkanin poprodukcyjnych, krawieckich śmieci (profanum), które poprzez filcowanie na sucho z powierzchnią tkaniny ukazują na prawej stronie gęste włosie (sacrum) – mówi Marlena.

Tyle w teorii. A jak to filcowanie wygląda w praktyce? – Na specjalnej szczotce kładę tkaninę, głównie wełnę i len, a na niej ścinki. Następnie specjalnym długopisem z trzema igłami nakłuwam tkaninę, przechodząc kolejno przez trzy warstwy – ścinki, tkaninę i szczotkę. Igły posiadają specjalne mikrohaczyki, które umożliwiają splątanie włókien. Dzięki temu powstaje gęsty puch – wyjaśnia projektantka.

Filcowanie tkanin pierwszych czterech sylwetek zajęło jej ponad… 1400 godzin. Jednak ta technika daje możliwość uzyskania zupełnie unikatowych łączeń kolorystycznych, w tym tych, które mogą się kojarzyć z powidokami, będącymi trzecią inspiracją tej kolekcji.

Marlena Czak w finale Off Fashion była już dwukrotnie. Cztery lata temu dostała tu też cenioną przez uczestników statuetkę Talent przyznawaną przez Hexeline. Na swoim koncie ma wygrane warsztaty na Art & Fashion Forum 2017 (i kurs w londyńskim Saint Martins w nagrodę), a w ubiegłym roku jej projekt pokazano na ekspozycji towarzyszącej wystawie „Jerzy Antkowiak – Moda Polska” w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Projektantka odbywała staże u Dawida Tomaszewskiego w Berlinie, u Ricarda Prety w Portugalii oraz w dziale projektowania marki Carry. We wrześniu broni tytuł magistra projektowania ubioru na łódzkiej ASP.

Zainspirowały mnie zjawiska społeczne, które w pewnym stopniu prowadzą ludzkość do autodestrukcji – mówi tymczasem Adrian Krupa, zdobywca drugiego miejsca. Laureat tegorocznych Fashion Designer Awards, Złotej Nitki 2018 czy nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie ma zaufania do postępu technologicznego. – Rozwój, który miał ułatwiać nam codzienne życie, ma też swój negatywny wydźwięk, bo daje nam łatwy dostęp do wszystkiego, w czym możemy się zatracić, co prowadzi do coraz to nowszych i dziwniejszych uzależnień – uważa Adrian.

Adrian Krupa (Fot. Marek Makowski)

Kojarzone z próżnością i lekkim stylem życia słabości nadały mu kierunek przy dobrze tkanin oraz konstrukcji wybranych monochromatycznych sylwetek tej kolekcji. „Fun” składa się z dwunastu sylwetek. Oprócz ubrań znajdziemy tu nakrycia głowy, biżuterię, okulary oraz pięć par autorskich kozaków – wszystko skonstruowane i uszyte przez projektanta własnoręcznie. Adrian Krupa łączy w niej klasyczne krawiectwo z modą przełomu lat 80. i 90. oraz motywami dalekowschodnimi. Efekt? Osobliwy, widowiskowy power dressing.

Przy doborze materiałów starałem nie ograniczać się w kontekście zróżnicowanych faktur, gramatur i kolorów. Użyłem błyszczących dzianin, tkanin pokrytych brokatem oraz lureksu. Podczas tworzenia konstrukcji poszczególnych strojów chciałem możliwie jak najbardziej wyjść w przestrzeń otaczającą sylwetkę, aby wszystko sprawiało wrażenie rzeźb nałożonych na ciało – tłumaczy projektant.

W kolekcji przeplata się motyw dłoni, który zdaniem projektanta symbolizuje zaciskające sidła ludzkich słabości. Przestrzenne gwiazdy i serca, dla odmiany, są interpretacją emotikonów, gadżetu niemal już o randze fetyszu zastępującego klasyczną komunikację w relacjach międzyludzkich.   

Adrian Krupa to student projektowania ubioru na łódzkiej ASP. Swoje umiejętności doskonali pod okiem Michała Szulca i Małgorzaty Czudak. Mimo że debiutował zaledwie dwa lata temu, w jego ubraniach pokazały się już m.in. Natalia Nykiel, Monika Brodka, Kasia Kowalska czy Małgorzata Ostrowska.

RAD( Fot. Paulina Wesołowska, Kamila Błaszkiewicz)

Zalewie rok dłużej jako duet RAD współpracują ze sobą Juliusz Rusin i Maciej Jóźwicki, absolwenci poznańskich uczelni artystycznych. W tym czasie zdążyli już sięgnąć po finał Art & Fashion Forum 2017 i Fashion Designer Awards 2018. W poprzednich kolekcjach inspirowali się włoskim i hiszpańskim surrealizmem (wykorzystująca haft cyfrowy „La Bella Confusione”) oraz twórczością Stanleya Kubricka (w retrofuturystycznym „Kubracku”). Obie zdobyły na kieleckim Offie trzecie miejsce. Propozycja o bezpretensjonalnym tytule „Wiesia” przyniosła im w tym roku zwycięstwo.

RAD (Fot. Paulina Wesołowska, Kamila Błaszkiewicz)

Ta kolekcja, jak mówią sami jej autorzy, to historia o Polsce oraz słowiańskiej tożsamości środkowo-wschodniej Europy, opowiedziana za pomocą kapeluszy, marynarek i koszul. – Unikatowe dzieje naszego narodu spowodowały, że paradoksalnie często wstydzimy się własnego pochodzenia. Cepelię kojarzymy z kiczem, symbole ludowe z przeszłością, a tradycyjny strój regionalny z odpustem, wsią i skansenem – tłumaczą projektanci.

Przekornie zatem najlepsza kolekcja tegorocznego Offu inspirowana jest mitologią słowiańską i ludowymi obrzędami oraz wspomnieniami z dzieciństwa. Stąd choć poszczególne sylwetki przedstawiają postaci ze słowiańskiego bestiariusza, całość przywodzi na myśl kostiumy z baśni dla dzieci. W kolekcji duet Rad wykorzystał materiały ze starych obrusów, bieżników, oryginalnych huculskich kilimów, a nawet jugosłowiańskich dywanów z lat 60.

Uwagę zwraca ręcznie malowany damski garnitur (w komplecie z kapeluszem) z patchworku z ekoskóry, wiernie odwzorowującego typowe ornamenty zdobiące włocławski fajans. Ale takich odniesień jest tu więcej. Guziki, dla przykładu, to miniaturki gałek starych, dziś powiedzielibyśmy oldschoolowych kuchennych kredensów. Kordonkowe robione na szydełku narzuty stają się tu sukienkami. Haftowana szopka krakowska pełni rolę zabawnego kapelusza. Koszule zaś ozdobione są twórczością naiwną – to talizmany domków, kaczek czy kwiatów paproci. – Wszystkie te sylwetki stworzyliśmy z pozszywanych ze sobą dziesiątek firan, serwet, zazdrostek. Miesiącami poszukiwaliśmy w second handach konkretnych tkanin o strukturze gipiury i śmiesznym, figuratywnym czy symbolicznym wzorze – mówi Juliusz Rusin.

Projektanci oprócz ubrań i dodatków  tworzą stroje sceniczne dla lokalnych drag queens oraz cykliczne instalacje na witrynach najstarszego w ich rodzinnym mieście sklepu z tkaninami – Jazz & Silk Merino. Rozwijają też dwie linie odzieżowe – eksperymentalną oraz sprzedażową, w której wykorzystują tkaniny w całości wyprodukowane w polskich fabrykach. Czym także wpisują się we współczesną, nie tylko zresztą polską, modę autorską, opartą na lokalności. Myślą oczywiście globalnie.

Michał Zaczyński
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę